
Czas oczekiwania zaznaczano w przestrzeni publicznej, jakimi są: parafia, rodzina, dom. Ludzie tłumnie uczestniczyli w roratach. Wędrowali do świątyń wiele kilometrów, niekiedy w zaspach, rodzice zabierali ze sobą maleńkie dzieci, szkoły publiczne wysłały całe klasy. Idąc na roraty, ludzie oświetlali przestrzeń świecą nazywaną roratką. Był to jeden z rekwizytów polskiego Adwentu tak, jak świeca jest rekwizytem każdego człowieka od jego narodzin po ostatnie tchnienie.
Podczas Adwentu nie spieszono się, nie sprzątano domów przez całe cztery tygodnie. Czas oczekiwania na narodzenie Jezusa charakteryzował się ciszą, radością z przyjścia nowego życia. Śpiewano wówczas wyłącznie pieśni adwentowe. W niektórych regionach „otrąbywano adwent” na ligawkach. Organizowano nawet konkursy na nutę adwentową.
Nasi przodkowie starali się wyciszyć, m.in. poprzez kolorystykę i strojenie wnętrz.
– Używano ciemnych kolorów, ponieważ ciemne barwy mówią o pokorze. Czarny kolor, uważany współcześnie za modę, rozumiano jako kod kulturowy. W staropolskiej tradycji nie było gadżetów. Inaczej strojono wnętrze świątyń. Nie było tam wieńców adwentowych, wisiały one jedynie na drzwiach kościoła. Używano też wybranych tkanin. W tej chwili są to często sztuczne materiały, kiedyś były to wełna albo len, które symbolizują życie – wyjaśnia Aldona Plucińska.
W Adwencie społeczność zbierała się, a celem było budowanie więzi. W tym czasie przygotowywano ozdoby choinkowe z materiałów, które daje natura, czyli na przykład z grochu, ze słomy, rzadziej z ciasta piernikowego. Wykonywano takie figury jak: słońce, księżyc, serce, choinka, czyli formy przekazujące konkretną treść. Było to ważne w sensie wsi, gminy, ale przede wszystkim rodziny. Te spotkania miały swoją nazwę, a oprócz wyciszania i oczekiwania miały także inny cel.
– Uważano, że społeczność wiejska stanowi rodzinę. Te spotkania nazywano wieczornicami, a potem to się przełoży na święte wieczory, bo wtedy nie wykonywano pracy, oczekiwano, tak jak rodzina spodziewająca się potomka czeka w ciszy i spokoju, godnie. Towarzyszy temu pewien niepokój, ale w ciszy. Wszyscy razem modlą się do Pana i Stwórcy, żeby nowy potomek urodził się zdrowy. Tak samo podczas świętych wieczorów wszyscy się zbierali i budowali wspólnotę. To jest istotne. W tych spotkaniach uczestniczyli i młodzi, i starzy. Czynności wykonywano w ciszy i spokoju. Nie było huku, wrzasku, krzyku. Ten czas był przeznaczany na budowanie wspólnoty. Ale był to też zaczątek do kojarzenia par, ponieważ później – w czasie karnawału – wstępowano w związki małżeńskie – mówi Aldona Plucińska.
Spożywanie pokarmów w Adwencie miało charakter obrzędowy. Polska słynęła z pokuty. Ludzie zachowywali post jakościowy i ilościowy, a nawet abstynencję małżeńską.
Szczególne znaczenie miały czynności wykonywane przez gospodynie. W tym czasie piekły one pierniki. Zaczyn na ten wypiek był istotny. Było to ciasto obrzędowe, a jego wypiekanie pojmowano w kategoriach świętości. Nie chodziło o ilość, ale o dar. Kiedy piekarzowi rodziła się córka zaczyniał ciasto piernikowe i dopiero po kilkunastu latach – kiedy córka wychodziła za mąż – piekł piernik. Ten zaczyn to był dar, który ojciec przekazywał córce w posagu. Piernik był jak bochen chleba, przy którym jednoczy się rodzina. Polskie pierniki (m.in. toruńskie i gdańskie) słynęły w świecie. Były cenniejsze od niemieckich i norymberskich.
W czas oczekiwania na narodzenie Bożej Dzieciny wpisuje się także dzień św. Mikołaja. Nie były to mikołajki, ale był to dzień poświęcony osobie świętego. Dzieci otrzymywały: krzyżyki, medaliki i rózgi, które były symbolem życia i siły. Chodziło o obdarowywanie sią radością i miłością, a najważniejsze było oczekiwanie na Syna Bożego. To jest dziedzictwo kulturowe, jakie przekazali nam nasi przodkowie – stwierdza Aldona Plucińska.
– To nie jest masa spadkowa, którą nam przekazano. My się z tą tradycja musimy zmierzyć. Mierzenie się z tą tradycją to jest niesamowita praca i niesamowity trud. Jeżeli nie będziemy kultywować czasu oczekiwania takim, jakim on był – w ciszy, radości, spokoju, w okazywaniu pracy w postaci daru (chociażby pomocy), niezaprzątaniu sobie głowy bieganiem z koszem po wielkich hiper i supermarketach, po rynkach – to stracimy. Raz podarowana sekunda Adwentu już nie wróci i możemy minąć się z oczekiwaniem na Syna Bożego. Nawet nie zauważymy kiedy pamiątka narodzin Dzieciątka nam umknie. Boże Narodzenie będzie wtedy smutne, bez żadnego przeżycia – stwierdza Aldona Plucińska.
24 grudnia jest dniem szczególnym. Jest przejściem z Adwentu do Bożego Narodzenia, jest radością i szczęściem. Czas od 25 grudnia do uroczystości Trzech Króli nasi przodkowie nazywali godami. W tym czasie odbywały się wesela. Natomiast od Trzech Króli rozpoczynały się zapusty (dziś nazywane karnawałem). W tym czasie narzeczeni wstępowali w związki małżeńskie.
http://www.radiomaryja.pl/informacje/dzis-inaczej-czekamy-na-jezusa/
8 Comments
Wigilia Bożego Narodzenia
24 December, 2015 - 11:44
Wigilia Bożego Narodzenia
Ks. prof. Jan Machniak, kierownik katedry duchowości Papieskiego Uniwersytetu Jana Pawła II, zwraca uwagę, że istotą Świąt Bożego Narodzenia, jest prawda o tym, że Bóg przychodzi do człowieka.
Boże Narodzenie to po Wielkanocy najważniejsze święto w roku liturgicznym. Zostało wprowadzone dla uczczenia tajemnicy narodzenia Jezusa. Obchodzone jest od IV wieku.
http://www.radiomaryja.pl/informacje/dzis-wigilia-bozego-narodzenia/
Świąteczne życzenia od pary
24 December, 2015 - 11:46
Świąteczne życzenia od pary prezydenckiej
zobacz videohttp://www.radiomaryja.pl/informacje/swiateczne-zyczenia-od-pary-prezyde...
Pierwsze gwiazdki w Wigilię
24 December, 2015 - 11:47
Czas powrotu do źródeł Bożej obecności
Wiceprzewodniczący KEP dodał, że odnalezienie bliskości Boga jest jednocześnie najlepszym przygotowaniem do świąt.
Współczesny świat chce przykryć święta, albo milczeniem – wyrzucając ich symbole z przestrzeni publicznej, albo całkowicie je komercjalizując, na co nie możemy pozwolić.
Wszystkego dobrego dla
24 December, 2015 - 11:52
polficu, dzięki :-)
24 December, 2015 - 12:11
Niech te dni przyniesą prawdziwą Dobrą Nowinę, pokój i wytchnienie od spraw codziennych. Niech w Waszych domach będzie radośnie, rodzinnie i odświętne.
Wszystkim ludziom dobrej woli, oczekającym "dobrej zmiany" niech spełnią się nadzieje na lepszą przyszłość w nowej Polsce.
Świąteczne serdeczności przesyła Wasza Ursa Minor
Zapomniane zwyczaje Bożego
25 December, 2015 - 22:29
Zapomniane zwyczaje Bożego Narodzenia
W dawnej Polsce pierwszego dnia Świąt Bożego Narodzenia nie było odwiedzin. Drzwi nie stały wtedy otworem. W domach pozostawali najbliżsi członkowie rodziny oraz ci, którzy przybyli na końcówkę Adwentu. Ten dzień był spędzany na rozmowach, wspomnieniach. Pani domu nie spędzała go w kuchni czy podając do stołu – podkreśla Aldona Plucińska, etnograf.
Oprócz rozmów ludzie kolędowali. Stawali obok choinki i śpiewali. Podobnie stawali u żłóbka, do tworzenia którego wykorzystywano bardzo kosztowne grafiki.
Następnego dnia (26 grudnia) domownicy udawali się z życzeniami do sąsiadów i krewnych. Aldona Plucińska podkreśla, że dla naszych przodków było to niezwykle ważne, bo życzenia traktowano jako dar, kolędę.
25 grudnia w dawnej Polsce rozpoczynały się gody. Trwały one 12 dni, do uroczystości Trzech Króli. W tym czasie przypada święto Bożej Rodzicielki (1 stycznia). Jest to niezwykle ważne, bo nasi przodkowie nie żegnali starego roku, ale witali nowy, właśnie w święto Bożej Rodzicielki. Aldona Plucińska zaznacza, że był to kult życia, kult kobiety, Matki Syna Bożego.
W czasie godów, a także w następujących po nich zapustach (czas po uroczystości Trzech Króli, współcześnie karnawał) chodziły grupy kolędnicze. Różniły się one od siebie postaciami, jakie w nich przedstawiano, składem grupy oraz kostiumami. Chodziła m.in. grupa kolędnicza Herodów. Podczas prezentowanych przedstawień Herod ginął. Chociaż w inscenizacjach pojawiała się śmierć – niosły one przesłanie, że życie nie kończy się tu na ziemi.
Były też grupy z gwiazdą (chodziły często w asyście aniołów), grupy Trzech Króli, grupy z turoniem, grupy zwane dziadami. Często kolędnicy nieśli ze sobą szopki. Był to rodzaj teatrzyku kukiełkowego, ale też była szopka cieniowa – wewnątrz zapalano świeczkę, która rzucała cień na postaci znajdujące się wewnątrz. W czasie godów chodzili podłaźnicy z gałązką iglastą. Byli to młodzi chłopcy (kawalerowie), którzy w zamian za poczęstunek składali życzenia i śpiewali kolędy. Były także grupy kolędników z żywymi zwierzętami i tzw. postacie określane nowoletnikami. Nowoletnicy to były dzieci, które w Nowy Rok już o świcie chodziły obwieszczać nadejście nowego czasu. Miało to wskazywać na rolę jaką w życiu społeczeństwa, narodu, rodziny, małej społeczności parafialnej odgrywają dzieci, potomstwo.
W dawnej Polsce było nie do pomyślenia, by ktoś nie przyjął kolędników. Czekano na nich z podarunkami wykonanymi ręcznie oraz wypiekami. Zaczyniano w tym czasie, a szczególnie w wigilię Trzech Króli, ciasto obrzędowe, a na końcówkę godów bułeczki nazywane „szczodrakami”. Podobna forma bułeczek była wypiekana także w Adwencie. Na cieście adwentowym gospodynie robiły na wypieku cztery kreski, bo cztery tygodnie Adwentu i gdy mijał jeden tydzień odkrawały część wypieku.
Pojawiają się też elementy związane z innymi ciastami jak „nowe latki” i „byśki”. „Nowe latki” miały kształt krążków i były symbolem wzrastania, „byśki” z kolei miały kształt pierścieni oraz drabinek i miały zapewnić powodzenie w Nowym Roku. Ciastka te wypiekano m.in. na Kurpiach, Podlasiu i Maurach. Na Śląsku było to ciasto rogate nazywane „sójkami”.
W mieście z czasem zaczęto wypiekać „króla migdałowego”, który miał symbolizować radość. Ten „król migdałowy” miał służyć do kojarzenia par, do zawierania związków narzeczeńskich po to, żeby później wstępować w związki małżeńskie. W tym czasie bawiła się szczególnie młodzież, ale również dorośli. W zamożnych domach mieszczańskich, szlacheckich dworach, w wieczór Trzech Króli – podczas zabawy – wybierano „króla migdałowego” i „królową migdałową”. Odbywało się to w ten sposób, że w jednym z ciast ukrywano migdał, a osoba która go znalazła zostawała „królem migdałowym”. Tak samo wybierano „królową migdałową”. Ich zadaniem było zabawianie gości i rozdawanie darów.
Dary były bardzo ważnym elementem staropolskiej kultury. Były szczególnie związane z uroczystością Trzech Króli – zwraca uwagę Aldona Plucińska.
W 24 grudnia i w pierwszy dzień Świąt Bożego Narodzenia Polacy radowali się w ciszy i skupieniu. W godach wyrażali szczęście z faktu, że Boże Dzieciątko jest wśród nas. Wtedy śpiewano, odwiedzano się i składano sobie życzenia. Czas zwany zapustami był nieco bardziej swawolny. Już nie tylko śpiewano, ale również tańczono i wchodzono w związku małżeńskie. Wszystko, co się działo zarówno w czasie Adwentu, dniu narodzin Syna Bożego, w godach czy zapustach miało swoją głęboką treść i niosło kod kulturowy następnym pokoleniom.
http://www.radiomaryja.pl/informacje/zapomniane-zwyczaje-bozego-narodzenia/
Zwyczaje
26 December, 2015 - 09:24
-Będziesz rodzić?
-Będę, będę - wołał schowany za drzewo syn.
Potem gospodarz odkładał siekierę i szedł do uli, by opowiedzieć pszczołom Dobrą Nowinę.
dzięki, ro
26 December, 2015 - 13:50
Co do pszczół, w hierarchii społecznej zajmowały pozycję niemal równą człowiekowi, wyższą nawet od odwiecznego przyjaciela człowieka - psa. Pszczoły były od zawsze traktowane szczególnie, o czym świadczy np. to, że kiedy śmierć zabrała któregoś z członków rodziny, żałobnicy dzielili się tą stratą z pszczołami i na znak żałoby dekorowali ule czarnymi wstążkami. Gdzieś czytałam, że niegdyś zniszczenie uli traktowane było jak najcięższa zbrodnia i karane nawet śmiercią.
Świętuj radośnie, ro.
Pozdrawiam.Ursa Minor