Dziś Wielki Piątek - dzień Krzyża

 |  Written by Ursa Minor  |  4

Po południu odprawiana jest niepowtarzalna wielkopiątkowa Liturgia Męki Pańskiej.

Dziś Wielki Piątek - dzień Krzyża   Roman Koszowski /Foto Gość Adoracja Krzyża

Celebrans i asysta wchodzą w ciszy. Przed ołtarzem przez chwilę leżą krzyżem, a po modlitwie wstępnej czytane jest proroctwo o Cierpiącym Słudze Jahwe i fragment Listu do Hebrajczyków. Następnie czyta się lub śpiewa, zwykle z podziałem na role, opis Męki Pańskiej według św. Jana.

Po homilii w bardzo uroczystej modlitwie wstawienniczej Kościół poleca Bogu siebie i cały świat, wyrażając w ten sposób pragnienie samego Chrystusa: aby wszyscy byli zbawieni. Szczególnie przejmujące są modlitwy o jedność chrześcijan, prośba za niewierzących i za Żydów.

Centralnym wydarzeniem liturgii wielkopiątkowej jest adoracja Krzyża. Zasłonięty fioletowym suknem Krzyż wnosi się przed ołtarz. Celebrans stopniowo odsłania ramiona Krzyża i śpiewa trzykrotnie: "Oto drzewo Krzyża, na którym zawisło zbawienie świata", na co wierni odpowiadają: "Pójdźmy z pokłonem". Po liturgii Krzyż zostaje w widocznym i dostępnym miejscu, tak by każdy wierny mógł go adorować. Jest on aż do Wigilii Paschalnej najważniejszym punktem w kościele. Przyklęka się przed nim, tak, jak normalnie przyklęka się przed Najświętszym Sakramentem. Po adoracji Krzyża z ciemnicy przynosi się Najświętszy Sakrament i wiernym udziela się Komunii.

Ostatnią częścią liturgii Wielkiego Piątku jest procesja do Grobu Pańskiego. Na ołtarzu umieszczonym przy Grobie lub na specjalnym tronie wystawia się Najświętszy Sakrament w monstrancji okrytej białym przejrzystym welonem - symbolem całunu, w który owinięto ciało zmarłego Chrystusa. Cały wystrój tej kaplicy ma kierować uwagę na Ciało Pańskie. W wielu kościołach przez całą noc trwa adoracja.

W Wielki Piątek odprawiane są także nabożeństwa Drogi Krzyżowej. W wielu kościołach rozpoczyna się ono o godz. 15.00, gdyż właśnie około tej godziny wedle przekazu Ewangelii Jezus zmarł na Krzyżu.
 

http://gosc.pl/doc/3052341.Dzis-Wielki-Piatek-dzien-Krzyza

5
5 (1)

4 Comments

Ursa Minor's picture

Ursa Minor
Oto drzewo Krzyża

zdjęcie W Wielki Piątek Kościół wypełnia się ciszą. Żadne ludzkie słowo nie jest w stanie oddać tego, co się wydarzyło na Golgocie. Nie celebruje się Eucharystii. Wierni przychodzą do świątyń, aby w milczeniu oddać Jezusowi cześć – Najświętszy Sakrament przechowywany jest w tzw. Ciemnicy, symbolizującej uwięzienie Zbawiciela.

Wieczorem rozpoczyna się Liturgia Męki Pańskiej. Składa się z trzech części: Liturgii Słowa, adoracji Krzyża i obrzędu Komunii Świętej. Kościół medytuje opis Męki Pańskiej według św. Jana. Na koniec Liturgii Wielkiego Piątku następuje złożenie Ukrzyżowanego w symbolicznym Grobie.


Adoracja Krzyża rozpoczyna się jego uroczystym odsłonięciem przez kapłana. Robi to, trzykrotnie śpiewając: „Oto drzewo Krzyża, na którym zawisło zbawienie świata”. Wierni odpowiadają: „Pójdźmy z pokłonem” i padają na kolana, wielbiąc Zbawiciela. W zależności od miejscowych zwyczajów wierni podchodzą do Krzyża, aby go ze czcią ucałować. Gest ten nosi w sobie wymiar szczególny: ma prowadzić do osobistego spotkania z Ukrzyżowanym. Pomóc dostrzec Go w pozostałe dni roku w swoim życiu, zauważać obecność Krzyża i mądrość zeń płynącą, zauważać na ścianie mieszkania, w urzędzie, w zakładzie pracy. Zwrócić uwagę na to, w jaki sposób kreśli się znak Krzyża na swoim ciele. Zrozumieć, że Krzyż to nie ozdoba, talizman, „wypełniacz” przestrzeni liturgicznej czy magiczny gest. To znak definiujący w prosty sposób chrześcijańską tożsamość, streszczający ściśle określoną logikę życia. Potwierdzający, iż żyjący tu ludzie wyznają określony system wartości, są zjednoczeni wiarą i miłością do swojego Zbawiciela. Że doceniają Jego odkupieńczą śmierć, potrafią (i chcą) korzystać z jej owoców. Wreszcie uznać, że Bóg pobłogosławił świat Krzyżem! Ucałowanie Krzyża jest też ekspiacją za popełnione grzechy.

ks. Paweł Siedlanowski

Artykuł opublikowany na stronie: http://www.naszdziennik.pl/wiara-kosciol-w-polsce/154585,oto-drzewo-krzyza.html
Ursa Minor's picture

Ursa Minor

Pułapka Judasza

 
Dariusz Piórkowski SJ
 
 
(fot. shutterstock.com)

Motyw finansowy wydaje się tak przyziemny, iż często nie dopuszczamy, aby mógł on być głównym motorem zdrady Judasza. Jak to, sprzedać Jezusa za 30 srebrników?

 

Od wieków ten tragiczny apostoł przyciąga szczególną uwagę. Zazwyczaj potępia się go w czambuł, czyniąc z niego kozła ofiarnego całej ludzkości. Powstały też setki książek, kilka filmów, które dość swobodnie penetrują psychikę Judasza. Szukają w niej bardziej "cywilizowanych" racji, które miały skłonić ucznia Jezusa do haniebnego czynu.

 

I tak jedni twierdzą, że Judasz był intelektualistą, który rozczarował się Jezusem; czuł się zdradzony przez Niego. Inni, że chciał dobrze, wydając Mistrza władzom żydowskim, ale nie spodziewał się takiego obrotu sprawy. Miał być również zagorzałym działaczem politycznym, który sprytnie chciał umieścić Mesjasza z Galilei na tronie w Jerozolimie. Pojawiają się też bardziej pobożne argumenty: musiał wypełnić proroctwa, był narzędziem woli Bożej. Najciekawsze w tym wszystkim jest to, że są to tylko spekulacje, które nie mają żadnego potwierdzenia w ewangeliach. Jak na ironię,  ewangeliści poświęcają wiele uwagi problemom Piotra z Jezusem, któremu często się opierał. Chciał Go powstrzymać przed męką, wzbraniał się przed umyciem nóg. O Judaszu nic takiego nie możemy powiedzieć.   

 

Ewangeliści nie owijają w bawełnę. Jedyną motywacją Judasza, o której wspominają, jest miłość do pieniędzy, która jest korzeniem wszelkiego zła.  Św. Jan pisze, że Judasz był złodziejem - wykradał pieniądze z trzosa. A św. Mateusz wkłada w usta Judasza słowa pozbawione subtelności: "Co chcecie mi dać, a ja wam Go wydam"? (Mt 26, 15). Wygląda na to, że doszło tutaj do handlu wymiennego, a nie do realizacji idealistycznych wizji. Gdyby chodziło o same idee, to po co mu była ta zapłata?

 

Motyw finansowy wydaje się nam tak przyziemny, iż nie dopuszczamy, aby mógł on być głównym motorem działania Judasza. Jak to, sprzedać Jezusa za 30 srebrników? Apostoł? Cóż za banalne wytłumaczenie! Nie dajmy się zwariować, przecież nie można wszystkiego sprowadzać do pieniędzy! Czy człowiek, który został wybrany, chodził z Jezusem, uzdrawiał chorych, głosił Ewangelię, mógł upaść tak nisko? To niemożliwe. Zbyt małostkowe. Musi być tutaj jakieś drugie dno. Sęk w tym, że według ewangelii go nie ma.

 

John Ruskin, krytyk sztuki z epoki wiktoriańskiej, pisze: "Wyrządzamy wielką krzywdę Judaszowi, myśląc, że jego stopień grzeszności jest większy niż stopień przeciętnej ludzkiej nikczemności. On był jedynie zwykłym miłośnikiem pieniądza i jak wszyscy zakochani w pieniądzu, nie zrozumiał Chrystusa. Nie mógł zauważyć w Nim żadnej wartości, żadnego znaczenia".

 

Jest to o tyle tragiczne, że Judasz nie urodził się zdrajcą. Jezus nie wybrał go przecież na niby lub po to, żeby Judasz stał się środkiem do celu - ktoś przecież musi wydać Syna Człowieczego. Św. Łukasz pisze wyraźnie, że Judasz, obdarowany tak jak każdy apostoł, "stał się zdrajcą" (Łk 6, 16). Ewangeliści podkreślają również, że w którymś momencie oddał się na usługi diabła: "Po spożyciu kawałka chleba, szatan wszedł w niego" (J 13, 31). Św. Łukasz zaznacza, że gdy arcykapłani zastanawiali się, w jaki sposób ująć Jezusa, "wtedy szatan wszedł w Judasza, zwanego Iskariotą, który był jednym z Dwunastu" (Łk 22.3). Doszło do tajnej umowy, za którą Judasz został wynagrodzony, choć Łukasz nie podał, ile mu zapłacono.

 

Św. Jan sugeruje również, że pierwotnym motywem odstępstwa Judasza była niewiara w Jezusa. W Kafarnaum po oburzeniu grupy uczniów wobec Jego słów o Ciele i Krwi i po wyznaniu wiary Piotra, Chrystus stwierdza, że "pośród uczniów są tacy, którzy nie wierzą" (J 6, 64). A Ewangelista dodaje, że chodzi też o tego, który miał wydać Jezusa, czyli Judasza. Niezadowoleni uczniowie odeszli, z wyjątkiem Judasza, który również nie wierzył słowom Chrystusa. Benedykt XVI komentuje ten fakt w ten sposób: "Judasz mógł odejść, podobnie jak uczyniło to wielu uczniów, mógł był odejść, gdyby był uczciwy".

 

Zagadki Judasza nie wyjaśnimy, jeśli nie zobaczymy w nim ucieleśnienia duchowej postawy i odwiecznej pokusy, na jaką narażony jest każdy człowiek. Być może odrzuca się często dosłowność ewangelicznych przekazów o Judaszu, ponieważ reprezentuje on powszechne przekonanie i błądzenie wielu ludzi, także wierzących. Judasz jest solą w naszym oku.

 

Tym tropem podąża o. Raniero Cantalamessa OFM w swojej homilii na Wielki Piątek, wygłoszonej w 2014 roku podczas liturgii Męki Pańskiej w bazylice św. Piotra. Nawiązując do naszych kłopotów z Judaszem pyta: "Dlaczego ludzie są tak zdziwieni tym (finansowym) wyjaśnieniem, uważając je za zbyt banalne? Czy tak nie było zawsze w historii i nie jest także dzisiaj? Mamona, pieniądze nie są po prostu zwykłym bożkiem pomiędzy wielu innymi. To bożek w ścisłym sensie, dosłownie "złoty cielec"".

 

Papieski kaznodzieja dzieli się ciekawym spostrzeżeniem. Jeśli dobrze wczytamy się w Ewangelię, to zauważymy, że prawdziwym rywalem Boga nie jest szatan, bo mało kto chce służyć szatanowi bez zdobycia jakiejś innej interesownej korzyści. Jeśli ktokolwiek dobrowolnie oddaje się na służbę diabłu, czyni to, bo spodziewa się, że uzyska od niego jakiś rodzaj władzy lub doczesne powodzenie. W Ewangeliach Jezus najbardziej przestrzega przed hipokryzją, niewiarą i złym przywiązaniem do pieniądza. Według Niego prawdziwym anty-Bogiem są pieniądze: "Nikt nie może dwom panom służyć: Bogu i mamonie" (Mt 6, 24). Zadziwiające, że Jezus pieniądze nazywa "panem", co sugeruje ich "boskość". Bóg jest niewidzialny, pieniądze stają się widzialnym bogiem, który daje się manipulować ale też manipuluje ich miłośnikami. Oczywiście, Jezus nie twierdzi, że pieniądze są złe, ale mogą wypchnąć Boga z serca człowieka.

 

Pierwszą rzeczą, którą Jezus zrobił po wjeździe do Jerozolimy, było rozpędzenie ówczesnych cinkciarzy i handlarzy z dziedzińca świątyni, za to, że zrobili z domu modlitwy targowisko. I tutaj podobnie jak z Judaszem wielu komentatorów dwoi się i troi, by jakoś złagodzić wypowiedź Jezusa. Wyjaśniają, że Jezusowi nie chodziło o handel i pieniądze, bo gdzieś trzeba było kupić zwierzęta ofiarne, wymienić rzymskie denary (z podobizną Cezara) na szekle, żeby nie uprawiać bałwochwalstwa itd. A o co mogło Mu chodzić, kiedy nazywa ten proceder targowiskiem i rozrzuca wkoło pieniądze? Sam handel okazał się bałwochwalstwem - zarabiało się na kulcie.

 

"Pieniądze są bogiem, ponieważ stwarzają alternatywny duchowy wszechświat" - pisze o. Cantalamessa. Ile zła popełnia się dzisiaj i zawsze dla pieniędzy, po to tylko, żeby mieć ich więcej? Jak by nie patrzeć, pieniądze dają władzę, pewność i poszerzają ludzkie możliwości. Jezus powiedział "Wszystko jest możliwe dla tego, kto wierzy" (Mk 9, 23) , a diabeł podpowiada "Wszystko jest możliwe dla tego, kto ma pieniądze" - komentuje papieski kaznodzieja. Czy tak czasem nie myślimy? Kto ma pieniądze, wszystko załatwi. Będzie miał kontakty, znajdzie dobrego lekarza, przeciśnie się na szczyty władzy, będzie się obracał na salonach, uzyska większe wpływy. 

 

Pod wpływem chęci zdobycia pieniędzy, sławy, władzy, znaczenia, drugi człowiek często traktowany jest jak przedmiot, element handlu: "Co chcecie mi dać, a ja wam Go wydam?". Zdradzamy Jezusa wtedy, gdy drugi człowiek przestaje w naszych oczach być człowiekiem, a staje się środkiem do zaspokajania własnych żądz i oczekiwań. To jest korzeń każdej zdrady Chrystusa. Można zdradzić za inną zapłatę niż pieniądze. Na przykład, za przyjemność, za wpływ na ludzi.

 

Ale największy grzech Judasza i wielu chrześcijan, obdarowanych wcześniej przez Boga, polega na czymś innym. Piszą o tym święci, którzy w przeciwieństwie do autorów wielu książek, bardziej zainteresowani są tym, co stało się po zdradzie Judasza niż przed nią. Oni przestrzegają przed znacznie gorszym złem, mianowicie, rozpaczą. Judasz wprawdzie przyznał się do winy, żałował, ale nie wyobrażał sobie, że może uzyskać przebaczenie.

 

Św. Augustyn pisze, że "przez zwątpienie w Boże miłosierdzie, w swoim smutku, który przyniósł śmierć, Judasz nie zostawił żadnego miejsca na leczącą pokutę".

 

Św. Katarzyna ze Sieny w "Dialogu o Bożej Opatrzności" cytuje słowa Boga: "Oto grzech niewybaczalny, ani w tym życiu, ani w przyszłym. Dusza odtrąciła miłosierdzie moje, wzgardziła nim i grzech ten jest cięższy, niż wszystkie inne grzechy, które popełniła (por. Mt 12,31-32). Toteż rozpacz Judasza była bardziej obraźliwa dla Mnie i boleśniejsza dla Syna mojego, niż jego zdrada".

 

Różnego rodzaju zdrady będą się zdarzać w Kościele. One są przyczyną śmierci Jezusa. Zdrady to różne formy bałwochwalstwa. Najgorsze jest jednak zakochanie się w złu, czyli rozpacz, która nie chce przyjąć miłosierdzia. Zaczyna się od przymykania oczu na to, co najbardziej powszechne i dlatego wybielane: przecież nie można zdradzić Jezusa z powodu głupich pieniędzy... A jednak Ewangelia rozwiewa te złudzenia. I każe poważnie zastanowić się nad sobą, najlepiej przed krzyżem.

Tekst pochodzi z książki: Co rok bliżej Boga

  http://www.deon.pl/religia/duchowosc-i-wiara/zycie-i-wiara/art,2420,pula...

Ursa Minor's picture

Ursa Minor

Chrystus walczył, korona jest nasza

 
Dariusz Piórkowski SJ
 
 
(fot. shutterstock.com)

Wielki Piątek jest po to, byśmy na nowo przeżyli Golgotę. Mamy milczeć, patrzeć i słuchać. Ale patrzymy na mroczną tajemnicę cierpienia i śmierci Jezusa, która nam się nie mieści w głowie, w świetle Jego Zmartwychwstania.

 

"Lecz On się obarczył naszym cierpieniem, On dźwigał nasze boleści, a myśmy Go za skazańca uznali"

 

Ks. Jan Twardowski przypomina w jednym z wierszy, że całą Ewangelię trzeba czytać od końca, od pustego grobu, od Matki Boskiej Radosnej. Tak było na początku w Kościele - apostołowie głosili ustnie tylko to, że Jezus umarł i zmartwychwstał. I, co ciekawe, to wystarczyło, aby ludzie się nawracali. Dopiero później spisano mowy i cuda Jezusa.

 

Interesujące, że po angielsku dzisiejszy dzień nazwany jest "Dobrym", a nie "Wielkim" Piątkiem - "Good Friday". Dziwne, bo kiedy patrzymy na krzyż i śmierć Chrystusa po ludzku, to nic tam nie kojarzy się z dobrem. Bo widzimy cierpienie, zło, ludzkie okrucieństwo. Nadto, pytamy trochę bezradni i zalęknieni: Czy nie można było inaczej? Jak Bóg mógł do tego dopuścić?  Wielki Piątek jest dobry, jeśli patrzymy na niego oczami Boga. A to jak patrzy na to wydarzenie Bóg, zapisane jest w chociażby czytaniach liturgicznych. 

 

W pierwszym czytaniu Izajasz kreśli dramatyczny obraz Sługi, który dobrowolnie poświęca się i składa z siebie ofiarę. Prorok sześć razy powtarza, że cierpienie Sługi dzieje się za nasze grzechy, za nasze winy. Czy pisze o tym po to, by nas dręczyć? Nie, lecz by wyjaśnić, że ten niewinny Sługa jest z nami mocno związany, że Jemu na nas zależy, a także, by pokazać, że grzech to poważna sprawa, która ma poważne konsekwencje. Izajasz podkreśla, że Sługa obarczył się ciężarem, który my sami powinniśmy dźwigać. Ten ciężar to wina, konsekwencja obrócenia się do Boga plecami. Wszystko się wtedy zaburza, powstaje chaos, rozrywają się relacje, człowiek chce dobra, ale czyni zło. Nie moglibyśmy z takim balastem wejść do nieba.

 

I rzecz niesamowita, która nigdy nie wydarzyła się w historii ludzkości: Aby uwolnić nas od tego ciężaru, Chrystus sam czyni siebie ofiarą, a nie żąda żadnych ofiar od ludzi, jak to bywało w większości religii. Sam Bóg ofiaruje się, by człowiek mógł kochać, żyć dla innych, przebaczać. Sprawiedliwość Boga wyraża się w tym, że konsekwencje i karę trzeba ponieść. Miłosierdzie w tym, że robi to za nas Bóg. Miłosierdzie nie niszczy sprawiedliwości, ale ją wypełnia. Chrystus bierze winę na siebie zamiast nas. Wyręcza nas i wszystkich tych, którzy Go nienawidzą. I dzięki temu my możemy odzyskać zdrowie duszy, zaleczyć rany. I dzięki temu teraz jesteśmy chrześcijanami, mamy życie Boże, mamy nadzieję.

 

Św. Jan Chryzostom pisze, że na krzyżu Jezus stoczył za nas bój i nie wziął łupów dla siebie, lecz wszystkie przekazał nam. "Nasze miecze nie pokryły się krwią, nie cierpieliśmy agonii, nie zostaliśmy ranni, nawet nie widzieliśmy bitwy, a jednak do nas należy zwycięstwo. On walczył, korona należy do nas".

 

To dopiero jest bomba, eksplozja Bożej miłości, nigdy do końca niepojętej, która wybucha w Wielki Dobry Piątek.

 

Drugie czytanie z Listu do Hebrajczyków dodaje, że Jezus doświadczył cierpienia, by "mógł współczuć naszym słabościom", by wiedział, co to znaczy ludzkie cierpienie. To nie jest tak, że Bogu obojętne jest nasze cierpienie, że patrzy na nie z góry. Na krzyżu widzimy kogoś, kto obchodzi się naszym losem, bo jest z nami spokrewniony. I dlatego teraz jeszcze bardziej nam współczuje. 

 

Jako uczniowie Chrystusa, którzy żyją dzięki męce i śmierci Jezusa, jesteśmy wezwani, by Bogu oddać pokłon, by "święcić Jego imię" To jest najważniejsze. Ale czego jeszcze oczekuje od nas dzisiaj i jutro Chrystus?

 

Podpowiada nam to założyciel naszego zakonu. Św. Ignacy Loyola pisze o dobrym smutku, gdy "dusza wylewa łzy skłaniające ją do miłości swego Pana, z powodu żalu za swoje grzechy, czy męki Chrystusa naszego Pana". Co ciekawe, nazywa ten stan pociechą duchową, znakiem bliskości Boga. Jest to smutek, który wyraża miłość, przyjaźń, życzliwość. Kiedy dziecko zachoruje, to rodzice się smucą, bo życzą mu jak najlepiej. Ignacy pisze, że gdy rozważam Mękę Pańską powinienem "prosić o współczucie i zmieszanie, ponieważ z powodu moich grzechów Pan idzie na mękę i usilnie pobudzać do boleści, smutku i łez".

 

A więc nie chodzi w ogóle o intelektualne rozgryzienie tajemnicy cierpienia, bo jej nie rozgryziemy. Co najwyżej poranimy się przy tym boleśnie. Chodzi o wzbudzenie uczuć do kogoś, kto jest mi bliski, o współcierpienie, żeby do mnie dotarło, że ten Cierpiący Sługa nie tylko umarł za jakąś abstrakcyjną ludzkość, ale "umiłował mnie i samego siebie wydał za mnie".

 

Często w życiu doświadczamy bezsilności. Nie potrafimy uleczyć chorego, nie potrafimy rozwiązać wielu trudnych sytuacji, nie możemy usunąć przyczyny czyjegoś cierpienia. Ale możemy współczuć. Więcej zrobić nie mogę, ale to bardzo wiele. Współczucie to forma miłości. Dzielone cierpienie to połowa cierpienia - mawiają Niemcy.  

 

Zmieszanie to pewien stan uczuciowy, który pojawia w sytuacji, gdy nie wiemy, co począć, jak w ogóle zareagować. Czujemy jakby odebrało nam mowę. Zmieszanie jest po to, byśmy przestali mędrkować, usprawiedliwiać się, robić wymówki. Bo w ten sposób bronimy się przed przyjęciem prawdy.

 

Czy potrafię jeszcze współczuć Panu? Czy krzyż jeszcze mnie rusza? Czy dociera do mojego serca to, że cała ta Golgota wydarzyła się i ciągle wydarza za mnie i dla mnie?

http://www.deon.pl/religia/duchowosc-i-wiara/zycie-i-wiara/art,1796,chry...

Ursa Minor's picture

Ursa Minor


Dziś Wielki Piątek - pamiątka męki i śmierci Jezusa. W kościołach wyjątkowa liturgia i adoracja krzyża. Wiernych obowiązuje ścisły post

Wielki Piątek w Kościele katolickim jest jedynym dniem w roku, w którym nie odprawia się mszy św.; to dzień najgłębszej żałoby w Kościele. Wyraża ją liturgia Wielkiego Piątku, która jest pamiątką męki i śmierci Jezusa Chrystusa na krzyżu.

Centrum liturgii wielkopiątkowej jest uroczysta adoracja krzyża - adoracja Syna Bożego, który oddał życie za zbawienie wszystkich ludzi.

W kościołach katolickich przygotowuje się Groby Pańskie i odwiedza je. Nie odprawia się w tym dniu mszy św., jedynie po południu celebrowane jest nabożeństwo, podczas którego śpiewa się pieśni o krzyżu i tajemnicy Komunii Świętej. Czytane są odpowiednie fragmenty Pisma Świętego.

Bywa też, że odtwarzane jest całe kalwaryjskie misterium Męki Pańskiej, po którym wierni czuwają przy symbolicznym Grobie Jezusa aż do Wielkiej Nocy.

Nabożeństwo wielkopiątkowe rozpoczyna się liturgią słowa, w której naczelne miejsce zajmuje opis Męki Pańskiej według św. Jana. W tym dniu wierni koncentrują się na rozważaniu biblijnego opisu Męki Pańskiej i śmierci Chrystusa na Krzyżu, a następnie na adoracji i uczczeniu Krzyża Świętego. Liturgia podkreśla bardziej chwałę odkupienia przez Krzyż niż poniżenia przez Mękę.

W uroczystej modlitwie powszechnej Kościół stara się w tym dniu pamiętać o wszystkich. W sposób szczególny wierni modlą się o zachowanie pokoju na świecie, za starszych braci w wierze (Żydów) oraz rządzących państwami.

Wielki Piątek jest w całej Polsce dniem skupienia, powagi, wzmożonej pobożności i gorliwych praktyk religijnych. Jest także dniem ścisłego postu. Zgodnie z zaleceniami Kościoła, należy zrezygnować w tym dniu nie tylko z jedzenia potraw mięsnych, ale również zachować post co do ilości spożywanych pokarmów: tylko raz w ciągu dnia można zjeść do syta.

Niektóre bardzo pobożne osoby przez cały ten dzień dobrowolnie wstrzymują się od jedzenia i picia lub piją tylko czystą wodę i spożywają trochę suchego chleba.

W ostatnich latach na ulicach wielu polskich miast odprawiane jest nabożeństwo Drogi Krzyżowej. W Warszawie Droga Krzyżowa rozpocznie się o godz. 20 i przejdzie ulicami Starego Miasta.

Pierwsze liturgiczne obchody Wielkiego Piątku odnotować można w starożytnej Jerozolimie. Wierni gromadzili się przed wschodem słońca przed kolumną biczowania, a później przy grobie, by adorować drzewo Krzyża.

W odniesieniu do Rzymu pierwsze opisy celebracji Wielkiego Piątku pochodzą z VII w. Pierwszy typ liturgii sprawowany był przez papieża w kościele św. Jana Jerozolimskiego i obejmował odczytanie opisu Męki Pańskiej wg św. Jana, modlitwę powszechną i procesję z relikwiami krzyża.

Drugi typ liturgii był sprawowany w licznych kościołach prezbiterialnych, obejmował lekturę Pisma, adorację krzyża i komunię św., konsekrowaną wcześniej. Ten typ liturgii upowszechnił się w średniowieczu w całej Europie.

W późniejszych wiekach upowszechniło się przenoszenie Najświętszego Sakramentu do grobu Pańskiego. W XIX wieku na terenach dawnej Rzeczypospolitej groby Pańskie w kościołach zaczęły nabierać także patriotycznego wymiaru.

Wielki Piątek to jeden z dwóch dni w kalendarzu liturgicznym, kiedy wiernych obowiązuje post ścisły. To szczególny rodzaj pokuty i zadośćuczynienia. Oprócz Wielkiego Piątku post ścisły obowiązuje jeszcze w Środę Popielcową. Wierni mają tego dnia powstrzymać się od spożywania pokarmów mięsnych, a także ograniczyć się do spożycia jednego posiłku do syta i dwóch niepełnych. Post ścisły obowiązuje wszystkich pełnoletnich do rozpoczęcia 60. roku życia.

http://wpolityce.pl/kosciol/286398-dzis-wielki-piatek-pamiatka-meki-i-sm...

Więcej notek tego samego Autora:

=>>