Dziś mija 35 lat od śmierci Prymasa Tysiąclecia ks. kard. Stefana Wyszyńskiego. Ksiądz Prymas zmarł w Warszawie po długiej chorobie, a jego pogrzeb był wielką manifestacją wiary Polaków i przywiązania do Kościoła w szczególnie trudnych czasach zniewolenia komunistycznego.
Stefan Wyszyński urodził się 3 sierpnia 1901 r. w Zuzeli na Mazowszu. Po maturze wstąpił do Wyższego Seminarium Duchownego we Włocławku. Tam 3 sierpnia 1924 r. przyjął sakrament kapłaństwa. Studiował prawo kanoniczne na Wydziale Prawa i Nauk Ekonomiczno-Społecznych KUL w Lublinie, które to studia zwieńczył doktoratem. W 1946 r. otrzymał nominację na biskupa lubelskiego, a dwa lata później, po śmierci ks. kard. Augusta Hlonda, został biskupem Gniezna i Warszawy. Jako Prymas przez 33 lata kierował Kościołem w Polsce. Zmarł 28 maja 1981 r. w Warszawie.
Pasterz, przewodnik
O tym, kim był dla Kościoła i Polski ks. kard. Wyszyński, najlepiej świadczą słowa wypowiedziane przez Ojca Świętego Jana Pawła II wkrótce po wyborze na Biskupa Rzymu:
„Nie byłoby na Stolicy Piotrowej tego papieża Polaka, który dziś pełen bojaźni Bożej, ale i pełen ufności rozpoczyna nowy pontyfikat, gdyby nie było Twojej wiary, nie cofającej się przed więzieniem i cierpieniem, Twojej heroicznej nadziei, Twego zawierzenia bez reszty Matce Kościoła, gdyby nie było Jasnej Góry i tego całego okresu dziejów Kościoła w Ojczyźnie naszej, które związane są z Twoim biskupim i prymasowskim posługiwaniem” – mówił Jan Paweł II. I nic dziwnego, bo tych dwóch ludzi – kapłanów i mężów stanu – łączyła serdeczna przyjaźń.
Ojciec Narodu
Prymas Wyszyński był człowiekiem bardzo odważnym, człowiekiem ducha, przewodnikiem i Ojcem dla Polski pogrążonej w komunistycznej niewoli.
Po przewodnictwem Prymasa Wyszyńskiego Kościół katolicki w okresie PRL był jedyną instytucją, która nie dała się podporządkować i nie uległa komunistycznym władzom. Do historii przeszły słowa Prymasa Wyszyńskiego „Non possumus”, wypowiedziane w 1953 r., kiedy komunistyczna władza w sposób jawny zaczęła ingerować w wewnętrzne życie Kościoła i w zasady obsadzania stanowisk kościelnych. Reżim, nie mogąc uciszyć Prymasa Polski, zdecydowały się go internować. Aresztowany 25 września 1953 r. ks. kard. Wyszyński wyszedł na wolność dopiero 28 października 1956 r. W „więziennym kojcu” – jak to sam zwykł określać – w Rywałdzie, Stoczku Warmińskim i Prudniku Śląskim oraz w Komańczy zawsze czuł się wolny. Z tego poczucia wolności i odpowiedzialności za losy Ojczyzny i Narodu zrodziły się Wielka Nowenna przed obchodami Millennium Chrztu Polski i Jasnogórskie Śluby Narodu Polskiego. Po wydarzeniach 1956 r. władze, chcąc uspokoić wzburzony Naród, wypuściły Prymasa z niewoli.
Prymas Tysiąclecia odznaczał się szczególną miłością do Ojczyzny, co streścił słowami: „Kocham Ojczyznę więcej niż własne serce. I cokolwiek czynię dla Kościoła, czynię dla niej”. Tę miłość do Boga, Matki Najświętszej i Polski zaszczepiał swoim rodakom.
Zmarł 28 maja 1981 r. w Warszawie. Jego proces beatyfikacyjny rozpoczął się z inicjatywy Ojca Świętego Jana Pawła II 29 maja 1989 r. Dziś, jak się wydaje, jest on w końcowej fazie i niewykluczone, że jeszcze w tym roku wydany zostanie dekret o heroiczności cnót Prymasa Wyszyńskiego.
Artykuł opublikowany na stronie: http://www.naszdziennik.pl/wiara-kosciol-w-polsce/158859,kaplan-prymas-ojciec.html
Stefan Wyszyński urodził się 3 sierpnia 1901 r. w Zuzeli na Mazowszu. Po maturze wstąpił do Wyższego Seminarium Duchownego we Włocławku. Tam 3 sierpnia 1924 r. przyjął sakrament kapłaństwa. Studiował prawo kanoniczne na Wydziale Prawa i Nauk Ekonomiczno-Społecznych KUL w Lublinie, które to studia zwieńczył doktoratem. W 1946 r. otrzymał nominację na biskupa lubelskiego, a dwa lata później, po śmierci ks. kard. Augusta Hlonda, został biskupem Gniezna i Warszawy. Jako Prymas przez 33 lata kierował Kościołem w Polsce. Zmarł 28 maja 1981 r. w Warszawie.
Pasterz, przewodnik
O tym, kim był dla Kościoła i Polski ks. kard. Wyszyński, najlepiej świadczą słowa wypowiedziane przez Ojca Świętego Jana Pawła II wkrótce po wyborze na Biskupa Rzymu:
„Nie byłoby na Stolicy Piotrowej tego papieża Polaka, który dziś pełen bojaźni Bożej, ale i pełen ufności rozpoczyna nowy pontyfikat, gdyby nie było Twojej wiary, nie cofającej się przed więzieniem i cierpieniem, Twojej heroicznej nadziei, Twego zawierzenia bez reszty Matce Kościoła, gdyby nie było Jasnej Góry i tego całego okresu dziejów Kościoła w Ojczyźnie naszej, które związane są z Twoim biskupim i prymasowskim posługiwaniem” – mówił Jan Paweł II. I nic dziwnego, bo tych dwóch ludzi – kapłanów i mężów stanu – łączyła serdeczna przyjaźń.
Ojciec Narodu
Prymas Wyszyński był człowiekiem bardzo odważnym, człowiekiem ducha, przewodnikiem i Ojcem dla Polski pogrążonej w komunistycznej niewoli.
Po przewodnictwem Prymasa Wyszyńskiego Kościół katolicki w okresie PRL był jedyną instytucją, która nie dała się podporządkować i nie uległa komunistycznym władzom. Do historii przeszły słowa Prymasa Wyszyńskiego „Non possumus”, wypowiedziane w 1953 r., kiedy komunistyczna władza w sposób jawny zaczęła ingerować w wewnętrzne życie Kościoła i w zasady obsadzania stanowisk kościelnych. Reżim, nie mogąc uciszyć Prymasa Polski, zdecydowały się go internować. Aresztowany 25 września 1953 r. ks. kard. Wyszyński wyszedł na wolność dopiero 28 października 1956 r. W „więziennym kojcu” – jak to sam zwykł określać – w Rywałdzie, Stoczku Warmińskim i Prudniku Śląskim oraz w Komańczy zawsze czuł się wolny. Z tego poczucia wolności i odpowiedzialności za losy Ojczyzny i Narodu zrodziły się Wielka Nowenna przed obchodami Millennium Chrztu Polski i Jasnogórskie Śluby Narodu Polskiego. Po wydarzeniach 1956 r. władze, chcąc uspokoić wzburzony Naród, wypuściły Prymasa z niewoli.
Prymas Tysiąclecia odznaczał się szczególną miłością do Ojczyzny, co streścił słowami: „Kocham Ojczyznę więcej niż własne serce. I cokolwiek czynię dla Kościoła, czynię dla niej”. Tę miłość do Boga, Matki Najświętszej i Polski zaszczepiał swoim rodakom.
Zmarł 28 maja 1981 r. w Warszawie. Jego proces beatyfikacyjny rozpoczął się z inicjatywy Ojca Świętego Jana Pawła II 29 maja 1989 r. Dziś, jak się wydaje, jest on w końcowej fazie i niewykluczone, że jeszcze w tym roku wydany zostanie dekret o heroiczności cnót Prymasa Wyszyńskiego.
Artykuł opublikowany na stronie: http://www.naszdziennik.pl/wiara-kosciol-w-polsce/158859,kaplan-prymas-ojciec.html
No votes yet
1 Comments
35 lat temu zmarł kard.
29 May, 2016 - 18:24
35 lat temu zmarł kard. Stefan Wyszyński. Coraz bliżej beatyfikacji Prymasa Tysiąclecia
Fot. Adrian Grycuk/CC BY-SA 3.0 pl/wikipedia.org
W sobotę 28 maja przypada 35. rocznica śmierci kard. Stefana Wyszyńskiego. Jego proces beatyfikacyjny znajduje się w końcowej fazie i być może jeszcze w tym roku ukaże się dekret o heroiczności cnót Prymasa Tysiąclecia – dowiaduje się KAI. Dekret o heroiczności cnót – już w grudniu?
O tym, że proces wszedł w ostatnią fazę i jest bliski zakończenia mówił na początku maja kard. Kazimierz Nycz. Natomiast o. Gabriel Bartoszewski OFMCap, wicepostulator w procesie beatyfikacyjnym sprecyzował w rozmowie z KAI, że proces znajduje się obecnie na etapie studium i udowadniania heroiczności cnót. 26 kwietnia br. odbyło się posiedzenie Komisji Teologów – konsultorów pod kierunkiem promotora wiary. Spotkanie służyło dyskusji nad „Positio super virtutibus”, czyli dokumentacją o heroiczności cnót Prymasa Polski. Trzytomowy zbiór materiałów złożył w listopadzie ub. roku w Watykanie kard. Kazimierz Nycz. Dokumentacja ta bierze pod uwagę cnoty teologalne: wiarę, nadzieję i miłość; kardynalne – roztropność, sprawiedliwość, męstwo, umiarkowanie oraz moralne – czystość, ubóstwo, posłuszeństwo i pokorę.
Zawartość materiałów jest tajna, ale wiadomo, że zawierają one m.in. dokumentację z przesłuchań świadków – świeckich i duchownych reprezentujących bardzo różne środowiska, m.in. lekarzy, osobistości kultury, hierarchów Kościoła i zwykłych ludzi. W dokumentacji znajduje się tez teologiczna ocena pism Prymasa.
– mówił wówczas KAI o. Bartoszewski.
Kilkanaście dni temu zakonnik ujawnił, że po przestudiowaniu dokumentacji, ośmioosobowa Komisja Teologów jednogłośnie orzekła, że kard. Wyszyński praktykował cnoty heroiczne.
– zaznacza wicepostulator.
Jego zdaniem w grudniu br. można spodziewać się dekretu o heroiczności cnót. To akt prawny Kościoła, który oficjalnie stwierdza, że sługa Boży cieszy się chwałą nieba i jest kandydatem do beatyfikacji.
W odczytywanym w grudniu ub. r. liście adwentowym do diecezjan, kard. Nycz zaapelował do proboszczów i wiernych o rozpoczęcie w parafiach i rodzinach gorącej modlitwy o beatyfikację kard. Stefana Wyszyńskiego. Tej sprawie mają służyć odprawiane w każdej parafii 28. dnia każdego miesiąca – w dzień śmierci księdza Prymasa – Msze św. w tej intencji.
– apelował metropolita warszawski.
W toku procesowym potrzebne jest także udowodnienie cudu ale badanie takiego przypadku też jest w toku. O. Bartoszewski opracował studium na temat nadprzyrodzonego charakteru uzdrowienia 19-latki, u której stwierdzono raka tarczycy. 17 lutego 1988 r. wykonano w Szczecinie rozległą operację usuwając zmiany nowotworowe oraz dotknięte przerzutami węzły chłonne. Po początkowym pozornym polepszeniu stan zdrowia pacjentki pogorszył się. Podczas pobytu w Instytucie Onkologii w Gliwicach w styczniu i marcu 1989 kobietę leczono jodem radioaktywnym. W gardle wytworzył się guz wielkości 5 cm, który dusił pacjentkę i zagrażał jej życiu.
14 marca 1989 r., po intensywnych modlitwach za wstawiennictwem kard. Wyszyńskiego, stwierdzono przełom. Kolejne badania prowadzone w gliwickim Instytucie Onkologii, potwierdzały dobry stan kobiety. W ciągu 27 lat nie stwierdzono u niej reemisji nowotworu i jest całkowicie zdrowa.
Kobieta ma dziś 45 lat. Obecnie dokumentację medyczną jej przypadku bada dwóch lekarzy wyznaczonych przez Kongregację Spraw Kanonizacyjnych. Ich zadaniem jest wydanie opinii, czy w przypadku tym wyzdrowienie ma charakter nadprzyrodzony. Jeśli tak, to zostanie powołana konsulta medyczna złożona z siedmiu lekarzy. Zespół ten wyda ostateczne orzeczenie na temat charakteru badanego przypadku.
Jakkolwiek proces beatyfikacyjny Prymasa Tysiąclecia jest końcowej fazie, to trudno mówić o dacie samej beatyfikacji. O. Bartoszewski zwraca przy tym uwagę na życzliwość z jaką do procesu kard. Wyszyńskiego podchodzi kard. Angelo Amato. Gdy w listopadzie ub.r. kard. Nycz złożył w Watykanie dokumentację o heroiczności cnót, prefekt Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych niezwłocznie podjął decyzję o powołaniu Komisji Teologicznej.
Pomimo 35 lat od śmierci kard. Wyszyńskiego jego nauczanie jest wciąż aktualne, ocenia polski zakonnik.
Podkreśla, że kazania Prymasa zawierają bardzo wiele cennych myśli na dzisiejsze czasy – na wyzwania natury moralnej, społecznej i politycznej w jakiej się znajdujemy.
Nietypowość procesu beatyfikacyjnego kard. Wyszyńskiego polega na wielkości osoby, dokonań i rozległej działalności, jaką prowadził – mówił KAI o. Bartoszewski w jednym z wywiadów. Sama spuścizna pisarska i kaznodziejska stanowi spory materiał, a trzeba wziąć pod uwagę, że kardynał był ordynariuszem dwóch archidiecezji, a przede wszystkim jako Prymas miał specjalne uprawnienia Stolicy Apostolskiej.
– tłumaczył wicepostulator w procesie beatyfikacyjnym Prymasa Tysiąclecia.
Przede wszystkim zaś, wskazuje zakonnik, kard. Wyszyński był wierzącym chrześcijaninem. Wielu ludzi pamięta go jako wielkie oratora zabierającego głos w ważnych sprawach społecznych. O. Gabriel, jako pracownik sekretariatu Prymasa Polski w ostatnich trzech latach jego życia kard. Wyszyńskiego zaświadcza, że był on prawdziwym humanistą, bardzo bliskim drugiemu człowiekowi, niezależnie od tego, czy było to dziecko, czy człowiek starszy. Ponadto Prymas umiał rozpoznawać znaki czasu, a ta umiejętność jest ważna w każdych czasach, nie tylko w tych szczególnych, w których jemu dane było żyć. Doskonale czuł polskie społeczeństwo, kochał historię swojego narodu.
– przypomina o. Bartoszewski.
Był człowiekiem wielkiej nadziei, co przebija się zwłaszcza w okresie więziennym. A przecież, zaznacza zakonnik, nie wiedział, co będzie, liczył się z różnymi możliwościami, włącznie z wywózką na Syberię.
– mówi wicepostulator.
I podkreśla, że pomimo antyreligijnego i antykościelnego nastawienia władz, Prymas żył miłością bliźniego, nie wyłączając nikogo. W „Zapiskach więziennych” zanotował:
Słowa przebaczenia zawarł też w testamencie:
http://wpolityce.pl/kosciol/294516-35-lat-temu-zmarl-kard-stefan-wyszyns...