Error message

User error: Failed to connect to memcache server: 127.0.0.1:11211 in dmemcache_object() (line 415 of /usr/share/nginx/www/blog-n-roll.pl/sites/all/modules/memcache/dmemcache.inc).

Czy można bronić słusznych spraw w sposób faryzejski

 |  Written by Rosemann  |  2
W rozpalonym na nowo sporze o dopuszczalność aborcji zdecydowanie bliżej mi do Terlikowskiego niż do tej pani, co weszła do kościoła tylko po to żeby wyjść i żeby goście z Czerskiej mieli fajne zdjęcia. I nie chodzi rzecz jasna o kwestie estetyki bo w obu wymienionych przypadkach trudno za wiele jej się dopatrzyć.

Mój nieuleczalny chyba idealizm każe mi ciągle jeszcze myśleć, że dla większości kobiet, które decydują się na aborcję jest to krok dramatyczny a często prawdziwa tragedia. Moje poczucie realizmu nie pozwala mi się łudzić, że tak pozostanie i za jakiś czas usuniecie dziecka nie będzie równie obciążające już nie sumienie a jedynie psychikę co usunięcie zęba.

Moje poczucie konsekwencji, przy pełnej świadomości, że nie byłem i nigdy nie będę ciężarna kobietą a przez to nie jestem w stanie wyobrazić sobie co czuje ciężarna kobieta (i ta co chce i ta co nie chce noszonego dziecka), nie pozwala mi myśleć o aborcji inaczej niż jako o czymś bezwzględnie złym.

Moje zamiłowanie do logiki zmusza mnie by traktować argument o tym, że nie można kobiety zgwałconej zmuszać do tortury noszenia w sobie owocu gwałtu nie inaczej niż przekonanie, że nie można skazywać rodziny ofiary mordu na świadomość, że rodzina sprawcy mordu chodzi po ziemi a czasem mieszka po sąsiedzku.

Mimo to uważam, że w Polsce A.D. 2016 o ewentualnej zmianie ustawy o dopuszczalności przerywania ciąży mogłoby zdecydować jedynie ogólnopolskie referendum.

Wiem, zaraz usłyszę argument, że to zbyt fundamentalna sprawa by mógł o tym decydować… Motłoch? Tłuszcza? No powiedzmy, że mieliby o tym decydować obywatele, którzy w takich sytuacjach często kierują się pragmatyzmem a nie twardym zestawem wartości. Atu chodzi o wartość bezdyskusyjną!

Ja się z tym w pełni zgadzam.

I z tym, że sprawa jest poważana i że oddawać tę sprawę pod osąd społeczeństwa to rzecz niekoniecznie przesądzona na korzyść opcji pro life. Ludzie są tylko ludźmi…

Skoro natomiast sprawa jest tak ważna, tak poważna, to… To obywatele maja prawo o niej zdecydować. Niekoniecznie w referendum. Ale mają prawo.

I tu dochodzę do tytułowego faryzeizmu. W słusznej sprawie czy nie, postawa obecnej koalicji tym właśnie w mojej ocenie jest.

Ja rozumiem i zakładam, że chodzi tu faktycznie o szacunek do życia a nie żadne wyrachowanie czy strach przez Kościołem. Ale odpowiedzią na apel Episkopatu powinno być pełne szacunku wyjaśnienie, że obecna władza nie może postawić tej sprawy w obecnej kadencji bo… Bo się na to z wyborcami nie umawiała i nie wie czy są oni za czy przeciw.

Nie twierdze, że PiS i jego sojusznicy w kampanii wyborczej pominęli kwestię ewentualnej zmiany ustawy antyaborcyjnej z wyrachowania. Obawiając się, że części deklarujących poparcie dla prawicowej koalicji nie będzie z takich planów zadowolona i może się od PiS odwrócić. Po prostu uważam, że skoro rzecz w kampanii nie padła, do końca obecnej kadencji nie powinna być przez rządzących podejmowana. Bo wyborcy nie wiedzieli, że w pakiecie dostać mogą i taka zmianę i nie mieli okazji pokazać czy chcą (choć mogli oczywiście jak najbardziej chcieć). Chyba, że teraz właśnie referendum wykaże, iż większość obywateli takiej zmiany chce. Tak byłoby uczciwie. Nie tylko wobec własnych wyborców.

Inaczej faktycznie trzeba będzie zacząć myśleć, że albo PiS od początku zamierzał ustawę zmienić ale o tym nie mówił by sobie nie zaszkodzić w kampanii i nie zmniejszyć szans na jej załatwienie. I to jest właśnie ten faryzejski sposób załatwienia istotnej sprawy.

Albo też PiS w kampanii nie poruszał sprawy bo nie jest ona dla niego istotna lecz teraz ocenił, że poparcie Kościoła jest istotniejsze niż szacunek części wyborców. A to jest postepowanie jeszcze bardziej faryzejskie. W którym kwestia dobra i zła jest na marginesie.
 
5
5 (3)

2 Comments

Max's picture

Max
Referendum jest jedynym sensownym pomysłem.
Na marginesie pozwolę sobei zauważyć, że Episkopat nie upominał się zbytnio o ustawę antyaborcyjną w czasie 8 lat rządów PO/PSL. Upomina się teraz.
Ciekawe, czy ktoś pamięta jeszcze w jakich okolicznościach i przez kogo śp. Maria Kaczyńśka została nazwana "czarownicą".
Wczoraj napisałem następującego sms'a: "wygląda na to, że niektórzy biskupi bardzo tęsknią za rządami PO...".

"Cave me, Domine, ab amico, ab inimico vero me ipse cavebo."
alchymista's picture

alchymista
Wszystko to jest bardzo smutne, że po tak wspaniałym, nieoczekiwanym i w zasadzie cudownym zwycięstwie rozmieniamy się na drobne. Bo właśnie spór o aborcję to jest takie rozmienianie się na drobne. Sprawę można było załatwić metodami administracyjnymi, zwiekszyć kontrolę nad szpitalami, wprowadzić zakaz aborcji w szpitalach publicznych. Byłoby i tak sporo awantur, ale nie byłoby awantury ogólnopolskiej o tej skali.

Referendum również nie jest najlepszym pomysłem, bo referendum o niczym nie decyduje - to raz. Pytania będą ułożone tak, by w ten czy inny sposób namieszać w głowach - to dwa (nie mam wątpliwości, że jak chłopcy od Jurka czy Ujazdowskiego będą układać te pytania, to Putin będzie zacierał ręce). Ewentualna przegrana w referendum może doprowadzić do upadku rządu - to trzy.

Generalnie rzecz biorąc, gdybym był Putinem, postarałbym sie o to, by Polacy kłócili się nie organizację państwa (bo to od czasów Świętego Stanisława jest dla nas sprawą drugorzędną - byleby nie było tyranii), ale o moralność. Spór moralny jest szczególnie jest szkodliwy dla prawicy, bo co prawda integruje tzw. twarde jądro prawicy, ale zniechęca tzw. "pluszowych konserwatystów", którzy w tych wyborach dali PiS-owi - tak sądzę - 8% premii, która dała zwycięstwo.

Więcej notek tego samego Autora:

=>>