Dzień Pamięci Poznańskiego Czerwca 1956 r.

 |  Written by Ursa Minor  |  2
Dzień Pamięci Poznańskiego Czerwca 1956 r.  - niezalezna.pl
foto: autor nieznany; domena publiczna
Od dziewięciu lat 28 czerwca jest Dniem Pamięci Poznańskiego Czerwca 1956 r. "Sejm Rzeczypospolitej Polskiej pragnie oddać hołd bohaterom, których odwaga i patriotyzm stały się kamieniem węgielnym późniejszych antykomunistycznych zrywów w Polsce" - napisano w uchwale przyjętej w 2006 roku.

"Wydarzenia w czerwcu 1956 r. w Poznaniu to pierwszy masowy bunt społeczny przeciwko ówczesnej władzy i sytuacji gospodarczej w kraju. Protesty rozpoczęły się od strajku robotników Zakładów Przemysłu Metalowego im. J. Stalina (obecna nazwa Zakłady Przemysłu Metalowego im. H. Cegielskiego). Strajk przerodził się w wielotysięczną manifestację na ulicach Poznania. Wystąpienie Wielkopolan zostało spacyfikowane przez wojsko i milicję" - przypomina portal telewizjarepublika.pl

We wspomnianej uchwale zwrócono również uwagę, że Poznański Czerwiec, choć krwawo stłumiony przez wojsko, które użyło nawet czołgów, przyniósł zwycięstwo moralne.

http://niezalezna.pl/68435-dzien-pamieci-poznanskiego-czerwca-1956-r
 
0
No votes yet

2 Comments

Ursa Minor's picture

Ursa Minor
Czerwiec 1956 w Poznaniu. Co ustalił Instytut Pamięci Narodowej
 
W pacyfikacji poznańskiej rewolty wzięło udział 9983 żołnierzy, 359 czołgów oraz 31 dział pancernych
foto: Forum

59 lat temu w Poznaniu doszło do robotniczej rewolty skierowanej przeciwko komunistycznej władzy. Od ćwierć wieku IPN prowadzi w tej sprawie śledztwo. Oto co ustalili śledczy?

Śledztwo dotyczące zdarzeń mających miejsce 28 i 29 czerwca 1956 r. w Poznaniu rozpoczęła w 1991 r. Okręgowa Komisja Badania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu. Od początku tego wieku prowadzi je pion śledczy IPN z Poznania. Śledztwem tym zajmuje się tylko jeden prokurator Mirosław Sławeta.

Skupia się ono na ustaleniu przestępstw popełnionych przez funkcjonariuszy państwa komunistycznego, których skutkiem było m.in. pozbawienie życia wielu osób, u innych spowodowania obrażeń ciała, ale także na dokumentowaniu przypadków bezprawnego pozbawienia wolności i znęcania się nad zatrzymanymi uczestnikami tych Wydarzeń.

Akta tej sprawy liczą 138 tomów.

Jak ustalił śledczy liczba osób pokrzywdzonych (zabici, ranni, zatrzymani, aresztowani, osoby, które bito) szacowana jest na co najmniej 1035. W grupie tej znajduje się 50 zabitych osób cywilnych, co najmniej 239 rannych osób cywilnych oraz minimum 746 zatrzymanych i aresztowanych. Jednak liczby te są nadal weryfikowane.

Śledczy IPN ustalił, że w czasie tych wydarzeń straciło życie 58 osób. W grupie tej znalazło się 50 osób cywilnych, 4 żołnierzy (w tym jeden żołnierz KBW, jeden podchorąży Oficerskiej Szkoły Wojsk Pancernych i Zmechanizowanych, jeden żołnierz służby czynnej i jeden żołnierz zawodowy), 1 milicjant i 3 funkcjonariuszy UB.

W trakcie ustalania tych danych prokurator przeprowadził badania sondażowe w Leszkowie koło Piły (na cmentarzu wojennym żołnierzy radzieckich i polskich z 1945 r.) i w lesie w Biedrusku. Nie potwierdziły one hipotez, które pojawiły się w zeznaniach niektórych świadków, o chowaniu w tych miejscach nieznanych ofiar Wydarzeń, a w szczególności żołnierzy, którzy odmówili strzelania do demonstrantów.

Prokurator zbadał też okoliczności śmierci najmłodszej ofiary Wydarzeń Czerwcowych Romana Strzałkowskiego. „Z bardzo dużym prawdopodobieństwem przyjąć można, że Roman Strzałkowski postrzelony został śmiertelnie w dniu 28.06.1956 r. między godzinami 12.30 a 15.30 (najprawdopodobniej około godz. 15-ej) na terenie garaży UB, a konkretnie w budynku określanym jako ich dyspozytornia lub w pobliżu tego miejsca. Jak na razie nie można natomiast jednoznacznie stwierdzić, czy zginął on w wyniku celowego postrzału, czy też przypadkowo" – uważa prokurator Sławeta.

Jego zdaniem kluczem do rozwiązania tej zagadki jest postać nieżyjącej już Teresy S., (określanej w literaturze jako Teofila Kowal). „Najbardziej prawdopodobnym jest, że Teresa S. wiedziała jak zginął Romek, lecz z jakichś względów nigdy nie powiedziała o tym prawdy" – uważa śledczy.

„Z przeprowadzonych oględzin koszulki Romana Strzałkowskiego, którą miał założoną w chwili postrzału i śmierci jednoznacznie wynika, że sprawca oddający strzał do Romka stał niżej od niego i był po jego prawej stronie (patrząc z kierunku strzału), co pozwala np. jednoznacznie wykluczyć oficjalną, forsowaną m.in. przez oskarżenie w „procesie dziewięciu" wersję, że Romka postrzelili demonstranci ostrzeliwujący okolice ul. Kochanowskiego z budynku Ubezpieczalni" – uważa prowadzący śledztwo prokurator Mirosław Sławeta.

Przypomina on, że specyfiką buntu poznańskiego z 1956 r. było to, że to demonstranci byli początkowo stroną ofensywną, a na ulicach miasta doszło do obustronnej wymiany ognia, która często sprowadzała się do bezładnej strzelaniny. „Co również charakterystyczne, wynikiem tego dwustronnego zbrojnego starcia byli najczęściej zabici i ranni wśród osób, które nie brały udziału w zbrojnej części Poznańskiego Czerwca 1956 r." – dodaje.

Jego zdaniem nie można wykluczyć, że niektóre postrzelenia osób cywilnych spowodowane były przez innych cywili, co mogło być spowodowane ogólnym chaosem w prowadzeniu ognia oraz nieumiejętnością w obchodzeniu się z bronią.

Prokurator zamknął już wątek śledztwa dotyczący ustalania osób rannych podczas Wydarzeń Czerwca. Przy wsparciu historyków stworzył on imienny wykazów osób rannych oraz tych, którzy takich obrażeń mogli doznać.

Rannych w wyniku postrzałów bezpośrednich, rykoszetów, odprysków muru, bruku i szyb, figurujących w szpitalnych księgach głównych, było 151 osób cywilnych. „Nie figurujących w tych księgach ale potwierdzonych rannych w takich okolicznościach było 70 osób cywilnych, a dodatkowe 18 osób to ranni w wyniku różnego rodzaju urazów mechanicznych, np. stłuczenia, rany cięte" – opisuje śledczy. Z kolei rannych od postrzałów bezpośrednich, rykoszetów funkcjonariuszy było co najmniej 51, a kolejnych 21 doznało różnego rodzaju urazów nie związanych z postrzałami.

Jak wynika z ustaleń IPN najmłodszym rannym był Roman K. (8 lat w chwili odniesienia obrażeń), zaś najstarszym Jan K. (67 lat). Prawdopodobnie, osobą, która została ranna jako pierwsza 28 czerwca 1956 r. (około 10.30. – rana tłuczona, doznana jeszcze w okolicach Zamku) była Janina N. Na ul. Kochanowskiego, jedną z pierwszych rannych była m.in. Helena P. i Roman K. (około godz. 11-ej). „Najpóźniej rannym" w związku z Wydarzeniami, był porucznik Wojska Polskiego Adolf K. (ranny 3 lipca 1956 r., w Parku Kasprzaka).

Prokurator wyjaśnił też tzw. sprawę „rannego Izraelczyka", opisywaną przez „Głos Wielkopolski". Osobą, która 28 czerwca 1956 r. została zapisana w księdze głównej szpitala im. Raszei w Poznaniu jako cudzoziemiec - a później, w piśmie skierowanym ze szpitala do WUBP, określoną jako „Izraelczyk" - był w rzeczywistości nieprzytomny początkowo Polak Zdzisław C. Jego tożsamość została ustalona dopiero w szpitalu przy ul. Przybyszewskiego, gdzie został przeniesiony.

„Pomyłka w zakwalifikowaniu obywatela polskiego jako cudzoziemca wynikła stąd, że nie posiadał on przy sobie żadnych dokumentów a nadto, jako bardzo ciężko ranny w głowę, wypowiadał w bełkotliwy sposób szereg słów w znanych sobie językach obcych. Dodać należy, iż po długim leczeniu i rehabilitacji, kontynuował z powodzeniem pracę naukową na jednej z poznańskich uczelni. Zmarł w 1992 r." – opisuje prokurator IPN.

Śledczy potwierdził jedynie postrzelenie, zamieszkałego wówczas na stałe w Polsce obywatela Bułgarii, Witana N.

Zakończony został też wątek dotyczącego ewentualnych represji skierowanych przeciwko żołnierzom, którzy odmawiali wykonania rozkazów związanych z tłumieniem wystąpień podczas Wydarzeń. Z ustaleń IPN wynika, że żaden żołnierz nie był karany sądownie za tego typu zachowania.

Jak na razie jedyną osobą, która usłyszała a w tej sprawie zarzuty jest Marian S. byłemu funkcjonariuszowi MO. W okresie od 30 czerwca 1956 r. do 4 lipca 1956 r., w Poznaniu, jako funkcjonariusz Komendy Dzielnicowej Milicji Obywatelskiej Poznań - Jeżyce, miał on się znęcać i bić uczestników protestu. Został on skazany przez sąd.

http://www4.rp.pl/Historia/306279939-Czerwiec-1956-w-Poznaniu-Co-ustalil...

Ursa Minor's picture

Ursa Minor
IPN próbuje ustalić, czy ktoś filmował Czerwiec ’56
 

Poznańscy badacze z IPN szukają osób, które mogły utrwalić przebieg zajść, do których doszło w Poznaniu w czerwcu 1956 roku.

– Nie znamy żadnego filmu, który zostałby nakręcony w czasie wydarzeń czerwcowych 1956 roku – mówi „Rzeczpospolitej" prokurator Mirosław Sławeta z pionu śledczego poznańskiego oddziału IPN, który prowadzi śledztwo w sprawie przestępstw popełnionych przez funkcjonariuszy państwa komunistycznego w czasie tzw. wydarzeń poznańskich. Prokurator dodaje, że znane są jedynie filmy nakręcone już po demonstracjach na ulicach Poznania. Utrwalono na nich zniszczenia budynku Wojewódzkiego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego oraz procesy sądowe demonstrantów.

– Chcemy dotrzeć do osób, które filmowały te wydarzenia, a także do tych, które posiadają nieznane nam fotografie – mówi prok. Sławeta. – Filmy mogli kręcić za pomocą prywatnych, amatorskich kamer goście odbywających się wówczas w Poznaniu targów – przypuszcza.

IPN dysponuje zdjęciem, które znajdowało się w zasobach służb specjalnych, na którym widnieje elegancko ubrany mężczyzna z kamerą (publikujemy je obok).

– Z dużym prawdopodobieństwem można przyjąć, że mężczyzna ma w ręku kamerę filmową ze zmiennymi obiektywami lub tzw. nasadkami. Jest to kamera raczej amatorska i prawdopodobnie produkcji zachodniej, być może japońskiej. Niewykluczone, że na zdjęciu jest cudzoziemiec – opisuje śledczy.

Próba dotarcia do tego mężczyzny lub osoby, która go zna, jest o tyle ważna, że być może nagrał on moment istotny dla prowadzonego śledztwa. Zdjęcie zostało bowiem wykonane 28 czerwca 1956 roku na placu Stalina (dzisiaj Mickiewicza), w pobliżu Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu. Tego dnia odbyła się tam pokojowa demonstracja pracowników zakładów Cegielskiego.

– W pobliżu był Komitet Wojewódzki PZPR, demonstranci ruszyli tam, bo chcieli rozmawiać z władzą – dodaje prokurator.

Autorem fotografii mógł być funkcjonariusz UB, ale równie prawdopodobne jest, że negatyw został przejęty przez bezpiekę później.

Trzy lata temu prokurator Sławeta dotarł do bliskich obywatela Danii, który w czasie wydarzeń czerwcowych był na targach w Poznaniu. Filmował on demonstracje i starcia, poruszał się swoim samochodem. Śledczy dotarli do wdowy po tym Duńczyku.

– Okazało się, że negatywy zostały mu zabrane w czasie przekraczania polskiej granicy, ale kobieta nie potwierdziła, że mąż filmował wydarzenia – opisuje prokurator.

Poznański Czerwiec '56 to pierwszy w PRL strajk, który przerodził się w krwawe starcia z milicją i wojskiem. Wybuchł rankiem 28 czerwca w Zakładach Przemysłu Metalowego H. Cegielskiego i przerodził się w protest przeciwko władzy. Demonstracja została krwawo stłumiona 29 czerwca przez żołnierzy ludowego Wojska Polskiego i Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego.

W sprawie przestępstw popełnionych w czasie tych wydarzeń prowadzone jest śledztwo Oddziałowej Komisji Badania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w Poznaniu. Według śledczych, liczbę pokrzywdzonych w czasie tych wydarzeń (zabici, ranni, zatrzymani, aresztowani) można szacować na co najmniej 1035. Obejmuje ona także 58 osób (w tym 50 cywilów, czterech żołnierzy, jednego milicjanta i trzech funkcjonariuszy UB). W czasie starć rannych zostało zaś co najmniej 239 cywilów, a także 51 funkcjonariuszy (część miała rany postrzałowe).

Osoby, które rozpoznają osobę ze zdjęcia lub wiedzą o filmowaniu wydarzeń poznańskich albo posiadają nieznane dotychczas fotografie, proszone są o kontakt z pionem śledczym IPN – Oddziałowa Komisja Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w Poznaniu, ul. Rolna 45a, 61-487 Poznań, tel. 61 835 69 0661 835 69 06.

http://www4.rp.pl/artykul/1164863-IPN-probuje-ustalic--czy-ktos-filmowal...

Więcej notek tego samego Autora:

=>>