
Na sam poczatek postanowilem podzielic sie z wami pewnym odkryciem z natury estetycznym. Albowiem jak dotad nie zauwazylem, by ktokolwiek z was, najmilsi zauwazyl niepokojacy brak wystepujacy we wszystkich dziedzinach sztuki, klasycznej i wspolczesnej. Brak odzewu na temat tak przeciez wypelniajacy media. I to zeby jeszcze taka byla tradycja, ale przeciez nie. U nasz, jak okiem siegnac, poeta, malarz i kompozytor, zbiorowo i indywidualnie, rece zacierali by tylko drogim nieobecnym laurke napisac. A tu, prosze bardzo... NIC.
Owszem, jest wiersz do Jaruzelskiego, zwany Bluzgiem. Ale to, podobnie jak Kreon Manaamu to historia odlegla. A na dodatek dzis zaczynam miec powazne watpliwosci, czy Kora rzeczywiscie spiewala spawczowi, czy tylko nam sie tak zdawalo. Podobnie jest z Bluzgiem, ktorego wykonawca wycofal sie raczkiem z sensu deklamowania utwora, bo to bylo dawno i w ogole ten, a rowniez teges.
No a teraz "nie bedzie nic", co samo w sobie jest swojego rodzaju poezja, ale autor wypowiadal sie proza, a na dodatek w ogole nie o Towarzyszu Generale.
I tak sie zmagam z tym problemem, bo nature mam inzyniera, wiec reminiscencja i te rzeczy, a tu do dziela by warto sie brac i jakas Redute Spawacza stworzyc, najlepiej wierszem, heksametryczno-pentametrycznym, z muzyka i oprawa baletowa. Mozna jeszcze dodac kwartet smyczkowy (zlozony z trzech muzykow, by bylo wiadomo, ze jednego, tego najwazniejszego - brak).
To oprawa. A slowa? No, tu napotkalem na niejaki dysonans, bo chcialem zupelnie szczerze, wiecie, te luke. I bez zgryzliwosci, i tak jakos elegancko. A tu mi spod piora takie oto zwrotki wychodzily.
smutne ze w kraju wolnym nie znalazl nikt sznura na knura
Prosze szanownych kolegow, ja spojrzalem na to swoje pisanie i az sie wstrzasnalem od tej swojej goryczy. Zaczynam wiec ponownie...
wlasnie kopana jest dziura ponura a w dziurze miejsce dla szczura
I co? I nico, bo wcale nie lepiej!
Siadam do klawiatury, nieco zrazony swoim grafomanstwem, i, jak zawsze, gdy napotkam... nie, po prostu jak zawsze, zaczynam od rzeczy najlatwiejszej. Od tytulu.
"Elegia na Smierc Pierwszego Sekretarza KCPZPR Towarzysza Generala Wojciecha Jaruzelskiego"
I cokolwiek bym nie napisal pod tym tytulem, to jest tak obrzydliwie niecenzuralne, ze az trzy dni zabralo mi znalezienie nadajacego sie do druku ekwiwalentu. Brzmi on tak, w calosci tak wlasnie:
NARESZCIE.
I to wszystko. Specjalnie postawilem kropke by wiadomo bylo, ze to elegii koniec. A balet i chor, poezje spiewana i widly, i smole to mu juz czarci w piekle zalatwia.
Na wieki wiekow, Amen.
Owszem, jest wiersz do Jaruzelskiego, zwany Bluzgiem. Ale to, podobnie jak Kreon Manaamu to historia odlegla. A na dodatek dzis zaczynam miec powazne watpliwosci, czy Kora rzeczywiscie spiewala spawczowi, czy tylko nam sie tak zdawalo. Podobnie jest z Bluzgiem, ktorego wykonawca wycofal sie raczkiem z sensu deklamowania utwora, bo to bylo dawno i w ogole ten, a rowniez teges.
No a teraz "nie bedzie nic", co samo w sobie jest swojego rodzaju poezja, ale autor wypowiadal sie proza, a na dodatek w ogole nie o Towarzyszu Generale.
I tak sie zmagam z tym problemem, bo nature mam inzyniera, wiec reminiscencja i te rzeczy, a tu do dziela by warto sie brac i jakas Redute Spawacza stworzyc, najlepiej wierszem, heksametryczno-pentametrycznym, z muzyka i oprawa baletowa. Mozna jeszcze dodac kwartet smyczkowy (zlozony z trzech muzykow, by bylo wiadomo, ze jednego, tego najwazniejszego - brak).
To oprawa. A slowa? No, tu napotkalem na niejaki dysonans, bo chcialem zupelnie szczerze, wiecie, te luke. I bez zgryzliwosci, i tak jakos elegancko. A tu mi spod piora takie oto zwrotki wychodzily.
smutne ze w kraju wolnym nie znalazl nikt sznura na knura
Prosze szanownych kolegow, ja spojrzalem na to swoje pisanie i az sie wstrzasnalem od tej swojej goryczy. Zaczynam wiec ponownie...
wlasnie kopana jest dziura ponura a w dziurze miejsce dla szczura
I co? I nico, bo wcale nie lepiej!
Siadam do klawiatury, nieco zrazony swoim grafomanstwem, i, jak zawsze, gdy napotkam... nie, po prostu jak zawsze, zaczynam od rzeczy najlatwiejszej. Od tytulu.
"Elegia na Smierc Pierwszego Sekretarza KCPZPR Towarzysza Generala Wojciecha Jaruzelskiego"
I cokolwiek bym nie napisal pod tym tytulem, to jest tak obrzydliwie niecenzuralne, ze az trzy dni zabralo mi znalezienie nadajacego sie do druku ekwiwalentu. Brzmi on tak, w calosci tak wlasnie:
NARESZCIE.
I to wszystko. Specjalnie postawilem kropke by wiadomo bylo, ze to elegii koniec. A balet i chor, poezje spiewana i widly, i smole to mu juz czarci w piekle zalatwia.
Na wieki wiekow, Amen.
(3)
7 Comments
akurat Kamiński w sprawie
29 May, 2014 - 09:50
ps. link http://wpolityce.pl/polityka/197947-w-punkt-emilian-kaminski-o-laurkach-...
Dzieki za link
29 May, 2014 - 10:19
I podejrzewam, ze zrewidowal swoje wczesniejsze wypowiedzi o tym, ze bluzg byl skierowany do generala mlodego, bo starego to mu juz nawet jakby szkoda. Ze co tam ludzie mu chca dystynkcje zrywac, niech mu juz dadza spokoj. Tak litosciwie sie wypowiadal, jakby lufcik na noc zostawil uchylony.
Wiesz, moze nawet mial racje, wtedy (moze!!! podkreslam, bo ja niezadoscuczynione urazy chowam na zycie cale) Ale dzis, gdy spawacza rodzina BUTNIE i bez najmniejszej skromnosci czy skruchy ZADA by byl pochowany z wojskowym fasonem i ranga godna meza stanu.... A na dodatek doskonale sobie zdaje sprawe, ze sa pod kloszem ochronnym - i faktycznie - czego sobie nie zazycza, spelnia im Chrabia Bul w try miga. No, widac Emilian nie jest slepy.
Wiec za link dzieki ponowne.
Szkoda!
29 May, 2014 - 20:22
I cieszę się, że znalazłem inną stronę z tym wywiadem. Mam nadzieję, że na Onecie było to samo, co u Karnowskich.
Wstyd wchodzić na Onet, wiem, ale na wPolityce.pl większy.
N0str0m0,
29 May, 2014 - 09:51
Koszulkę z napisem: "Nie płaczę po generale" już mam. Przez najbliższe dni zamierzam ją prezentować wszystkim napotkanym ludziom.
U nas zimno, pewnie zmarznę w rozpiętej kurtce, trudno!
"Miejcie odwagę... nie tę tchnącą szałem, która na oślep leci bez oręża,
Lecz tę, co sama niezdobytym wałem przeciwne losy stałością zwycięża."
Gdybym mogl...
29 May, 2014 - 10:22
Jestem...
29 May, 2014 - 12:10
Mistrzu, przesyłam
Pozdrawiam, Hun
"...And what do you burn, apart from witches? - More witches!..."
Bravo, bravo!
29 May, 2014 - 12:38
Wlasnie takiej oprawy muzcznej ta Elegia wymaga!
Jeszcze tylko zwiewne baletnice. I baletnicy. Szczegolnie oni - w trykotach. Jak w Top Secret, ale z... nosem na kwinte.