Skok wartości franka szwajcarskiego do poziomu przekraczającego 5,19 zł był wielkim zaskoczeniem. Do tej pory bank centralny Szwajcarii bronił stałego kursu 1,20 franka szwajcarskiego za jedno euro i nie chciał dopuścić do jego dalszego umocnienia. Chodziło o to, żeby frank się nie umacniał, i to umocnienie nie powodowało pogorszenia cenowej konkurencyjności eksportu. Helweci specjalizują się w produkcji przemysłowej zaawansowanej technologicznie, stąd ten kurs jest istotny.
Podjęto zaskakującą decyzję, niekonsultowaną z innymi bankami centralnymi, co jest oczywiście zrozumiałe, bo w tej kwestii efekt zaskoczenia jest istotny, aby tego kursu nie bronić, żeby kurs franka szwajcarskiego uwolnić. Doszło więc do umocnienia franka. Pamiętajmy, że Szwajcarii nieustannie grozi napływ kapitału portfelowego szukającego korzystnej lokaty. Bierze się to stąd, że frank jest walutą, która jest oazą dla inwestorów. Jest to waluta pewna przy utrzymywaniu lokat.
Narodowy Bank Szwajcarii świadom był tego umocnienia. W pewnym momencie frank był mocniejszy niż euro, więc podjęto decyzję, aby go trochę osłabić. Kontynuowano politykę ujemnych stóp procentowych, a więc za depozyty składane w banku Szwajcarii już nie dostaniemy żadnych odsetek, ale trzeba będzie jeszcze za ten wkład zapłacić minus 0,75 proc. To ma być takie zniechęcenie dla wszystkich tych, którzy chcą ulokować swoje fundusze we franku. Czy to pomoże? Czas pokaże.
Sytuacja powinna się teraz normować. Chwilowo spotkał nas szok i to jest naturalne. Te ujemne stopy procentowe zarówno depozytów, jak i kredytów będą oddziaływać.
Cała sytuacja jest kłopotem dla Polski, a szczególnie tych kredytobiorców, którzy zaciągnęli zobowiązania we frankach. Jest ich bardzo dużo. Pamiętajmy, że tuż przed kryzysem obywatele zaciągali kredyty mieszkaniowe właśnie we frankach, bo wtedy złoty się umacniał. Zbliżał się do poziomu 2 zł do jednego franka szwajcarskiego. Z punktu widzenia dzisiejszego kursu była to niepojęta sytuacja. Wtedy zaciąganie kredytów we frankach było bardzo opłacalne. Tych gospodarstw domowych jest 700 tys. Jeżeli przeciętne gospodarstwo domowe liczy cztery osoby, no to te kłopoty z umocnieniem franka dotkną 2,8 mln osób! To jest więc poważny problem dla całej gospodarki. To będzie miało również konsekwencje dla sytuacji ogólnogospodarczej Polski.
Zauważmy, że złoty osłabia się nie tylko do franka, ale także do dolara – kredyty w tej walucie też były zaciągane, osłabia się wobec euro, a to będzie podważało zaufanie inwestorów do naszej waluty. Będziemy mieć sytuację taką, że inwestorzy zagraniczni będą uciekać od polskich papierów wartościowych. Mam tu na myśli głównie skarbowych papierów dłużnych wyrażonych w złotych. Inwestorzy zagraniczni, głównie zagraniczne fundusze emerytalne, inwestycyjne, firmy ubezpieczeniowe, ulokowały dużą część swoich nadwyżek finansowych w obligacjach skarbowych wyrażonych w złotych. Tego jest około 200 mld zł. Więc możemy sobie wyobrazić, co będzie się działo dalej, jeżeli złoty będzie się dalej osłabiał. Właśnie dlatego Narodowy Bank Polski prowadził politykę wysokich stóp procentowych w porównaniu z innymi krajami, aby utrzymać tę zachętę dla inwestorów zagranicznych, żeby oni jednak utrzymywali swoje fundusze w polskich obligacjach skarbowych. Ryzyko kursowe jest podwyższone. Inwestorzy więcej mogą stracić na osłabieniu kursu, niż zarobią na oprocentowaniu i stąd jest niebezpieczeństwo, że fala odpływu kapitału portfelowego nastąpi. To jest sytuacja bardzo niekorzystna, mimo że podręcznikowo uważa się, że osłabienie waluty działa korzystnie na eksport, a zmniejsza import. Tu istotniejszą rolę pełni rynek finansowy i to, co się na nim dzieje, a nie na rynku eksportowo-towarowym, bo tutaj te zjawiska zachodzą znacznie szybciej. Oby ominęła nas panika.
To, co się dzieje w stosunku złoty do franka, to niebywały szok. W ciągu dwóch godzin deprecjacja złotego osiągnęła 17 proc. Nie pamiętam podobnej sytuacji, aby doszło do takiego osłabienia rodzimej waluty. Miejmy nadzieję, że z każdą godziną sytuacja będzie się normowała. Na pewno na trwale zostanie już osłabienie. Miejmy nadzieję, że jeszcze w ciągu kilku następnych dni złoty się jeszcze umocni i że sytuacja nie będzie tak tragiczna jak dzisiaj. Mam wielkie obawy co do wpływu tej deprecjacji na nasz rynek walutowy, na nasz rynek obligacji skarbowych.
Artykuł opublikowany na stronie: http://www.naszdziennik.pl/ekonomia-finanse/123637,kredytobiorcy-duzo-straca.html
Podjęto zaskakującą decyzję, niekonsultowaną z innymi bankami centralnymi, co jest oczywiście zrozumiałe, bo w tej kwestii efekt zaskoczenia jest istotny, aby tego kursu nie bronić, żeby kurs franka szwajcarskiego uwolnić. Doszło więc do umocnienia franka. Pamiętajmy, że Szwajcarii nieustannie grozi napływ kapitału portfelowego szukającego korzystnej lokaty. Bierze się to stąd, że frank jest walutą, która jest oazą dla inwestorów. Jest to waluta pewna przy utrzymywaniu lokat.
Narodowy Bank Szwajcarii świadom był tego umocnienia. W pewnym momencie frank był mocniejszy niż euro, więc podjęto decyzję, aby go trochę osłabić. Kontynuowano politykę ujemnych stóp procentowych, a więc za depozyty składane w banku Szwajcarii już nie dostaniemy żadnych odsetek, ale trzeba będzie jeszcze za ten wkład zapłacić minus 0,75 proc. To ma być takie zniechęcenie dla wszystkich tych, którzy chcą ulokować swoje fundusze we franku. Czy to pomoże? Czas pokaże.
Sytuacja powinna się teraz normować. Chwilowo spotkał nas szok i to jest naturalne. Te ujemne stopy procentowe zarówno depozytów, jak i kredytów będą oddziaływać.
Cała sytuacja jest kłopotem dla Polski, a szczególnie tych kredytobiorców, którzy zaciągnęli zobowiązania we frankach. Jest ich bardzo dużo. Pamiętajmy, że tuż przed kryzysem obywatele zaciągali kredyty mieszkaniowe właśnie we frankach, bo wtedy złoty się umacniał. Zbliżał się do poziomu 2 zł do jednego franka szwajcarskiego. Z punktu widzenia dzisiejszego kursu była to niepojęta sytuacja. Wtedy zaciąganie kredytów we frankach było bardzo opłacalne. Tych gospodarstw domowych jest 700 tys. Jeżeli przeciętne gospodarstwo domowe liczy cztery osoby, no to te kłopoty z umocnieniem franka dotkną 2,8 mln osób! To jest więc poważny problem dla całej gospodarki. To będzie miało również konsekwencje dla sytuacji ogólnogospodarczej Polski.
Zauważmy, że złoty osłabia się nie tylko do franka, ale także do dolara – kredyty w tej walucie też były zaciągane, osłabia się wobec euro, a to będzie podważało zaufanie inwestorów do naszej waluty. Będziemy mieć sytuację taką, że inwestorzy zagraniczni będą uciekać od polskich papierów wartościowych. Mam tu na myśli głównie skarbowych papierów dłużnych wyrażonych w złotych. Inwestorzy zagraniczni, głównie zagraniczne fundusze emerytalne, inwestycyjne, firmy ubezpieczeniowe, ulokowały dużą część swoich nadwyżek finansowych w obligacjach skarbowych wyrażonych w złotych. Tego jest około 200 mld zł. Więc możemy sobie wyobrazić, co będzie się działo dalej, jeżeli złoty będzie się dalej osłabiał. Właśnie dlatego Narodowy Bank Polski prowadził politykę wysokich stóp procentowych w porównaniu z innymi krajami, aby utrzymać tę zachętę dla inwestorów zagranicznych, żeby oni jednak utrzymywali swoje fundusze w polskich obligacjach skarbowych. Ryzyko kursowe jest podwyższone. Inwestorzy więcej mogą stracić na osłabieniu kursu, niż zarobią na oprocentowaniu i stąd jest niebezpieczeństwo, że fala odpływu kapitału portfelowego nastąpi. To jest sytuacja bardzo niekorzystna, mimo że podręcznikowo uważa się, że osłabienie waluty działa korzystnie na eksport, a zmniejsza import. Tu istotniejszą rolę pełni rynek finansowy i to, co się na nim dzieje, a nie na rynku eksportowo-towarowym, bo tutaj te zjawiska zachodzą znacznie szybciej. Oby ominęła nas panika.
To, co się dzieje w stosunku złoty do franka, to niebywały szok. W ciągu dwóch godzin deprecjacja złotego osiągnęła 17 proc. Nie pamiętam podobnej sytuacji, aby doszło do takiego osłabienia rodzimej waluty. Miejmy nadzieję, że z każdą godziną sytuacja będzie się normowała. Na pewno na trwale zostanie już osłabienie. Miejmy nadzieję, że jeszcze w ciągu kilku następnych dni złoty się jeszcze umocni i że sytuacja nie będzie tak tragiczna jak dzisiaj. Mam wielkie obawy co do wpływu tej deprecjacji na nasz rynek walutowy, na nasz rynek obligacji skarbowych.
Artykuł opublikowany na stronie: http://www.naszdziennik.pl/ekonomia-finanse/123637,kredytobiorcy-duzo-straca.html
No votes yet
3 Comments
PO zgotowała nam frankową
16 January, 2015 - 01:46
PO zgotowała nam frankową katastrofę. I do upadłego będzie bronić złodziei
fot. PAP/Grzegorz Michałowski
Kurs franka sprawił, że dziś kilka milionów Polaków (bo 700 000 kredytów oznacza 700 000 rodzin) znalazło się dziś na krawędzi katastrofy.
Na forach internetowych wrze. W jednym z wpisów czytam:
Takich wpisów są setki. Podają rozmaite pomysły – pisania petycji, solidarnego wstrzymania płatności, pisania projektu ustawy, wyjścia na ulice. „Gazeta Wyborcza” i inne prorządowe media gorliwie gaszą nastroje: „Trzeba zachować spokój, trzeba się pogodzić, nie ma na to rady…”
Jest rada. Zagraniczne banki robią w Polsce co chcą, strzygą Polaków jak barany, przy pełnym współdziałaniu polskiego rządu i organów nadzoru finansowego. Od 7 lat polskie władze murem stają po stronie banków, a przeciw interesom nieustannie oszukiwanych przez nie Polaków. Kredyty we frankach nigdy nie były we frankach, bo banki tych franków nigdy nie kupiły, operacje odbyły się wyłącznie wirtualnie. Sprowokowane katastrofą kursową gigantyczne zyski banków na Polakach są więc możliwe tylko wtedy, gdy polski nadzór finansowy pozwala na tę niewiarogodną złodziejską hucpę. A pozwala i będzie pozwalał, za tej władzy do upadłego będzie bronił możliwości okradania Polaków przez zagraniczne banki.
Grzegorz Bierecki opisuje obok swój pięciopunktowy plan rozwiązania frankowej katastrofy.
CZYTAJ KONIECZNIE: Z pułapki toksycznych kredytów we frankach można wyjść! Senator Grzegorz Bierecki przedstawia precyzyjny plan. NASZ WYWIAD
I jasno stwierdza, że nie ma on żadnych szans realizacji za tej władzy. Platforma Obywatelska i PSL dorzynają watahy. Właśnie trwa gorączkowe dorzynanie polskiej energetyki, ktoś musiał się do zniszczenia polskiego górnictwa mocno zobowiązać, umówić na konkretne terminy, bo determinację w dorzynaniu widać wielką.
Przez antynarodową politykę PO i PSL - kilka milionów Polaków stanęło dziś na granicy katastrofy. Ilu z nich głosowało na PO, PSL i Bronisława Komorowskiego? Dziś stoją na stołku, mają pętlę na szyi. Ilu z nich za kilka miesięcy znowu grzecznie zagłosuje na Bronisława Komorowskiego i partie rządzące – czyli kopnie stołek?
Przy aprobacie polskich władz – banki wprowadziły do umów niedozwolone prawem klauzule. Gdyby polskie sądy istotnie stały na straży prawa, stwierdziłyby, że pożyczkobiorcy winni są bankom kwotę po kursie franka z dnia podpisania umowy. Ale polskie sądy nie odważą się przeciwstawić rządowi.
Frankowcy pozwolą się dorżnąć. Albo wreszcie się obudzą i zmiotą rządzącą mafię.
autor: Maciej Pawlicki
http://wpolityce.pl/gospodarka/229842-po-zgotowala-nam-frankowa-katastro...
Z pułapki toksycznych
16 January, 2015 - 01:51
Z pułapki toksycznych kredytów we frankach można wyjść! Senator Grzegorz Bierecki przedstawia precyzyjny plan. WYWIAD
wPolityce.pl: Panie Senatorze, Bank Centralny Szwajcarii przestał bronić kursu franka. Spodziewał się Pan takiej decyzji?
SENATOR PiS GRZEGORZ BIERECKI: Dla każdego, kto uważnie obserwował sytuację było jasne, że prędzej czy później coś takiego nastąpi. Wcześniej próbowano powiązać kurs franka ze złotem, ale Szwajcarzy odrzucili ten pomysł w referendum. Wobec tego wybrano rozwiązanie inne - zrezygnowano z powiązania franka do euro, uwolnienie waluty. Oba scenariusze miały ten sam efekt - wzrost wartości szwajcarskiej waluty o 20, 30 procent. I to się na naszych oczach dzieje i będzie nadal działo.
Dlaczego frank jest tak atrakcyjną walutą?
Bo Szwajcaria jest uważana za jedno z najbardziej bezpiecznych miejsc na świecie do lokowania pieniędzy. Jak bardzo, pokazuje iż napływu pieniędzy ze świata nie powstrzymało nawet wprowadzenie ujemnego oprocentowania rachunków. Dziś za lokaty nie płacą odsetek, ale odwrotnie, pobierają opłaty za to, że trzyma się u nich pieniądze. A one nadal płyną. Wzrost rat za kredyty denominowane we frankach jest więc niestety raczej nieunikniony. Bardzo nad tym boleję, bo uderzy to w setki tysięcy polskich rodzin, które zapłacą za nieudolność Komisji Nadzoru Finansowego i rządu. Jedni i drudzy bronią interesów spekulacyjnych banków, które świadomie wciągnęły Polaków w pułapkę.
Świadomie?
Tak, bo to, że taki kredyt jest toksycznym produktem finansowym, eksperci wiedzą doskonale. A u nas dalej władza idzie tą drogą. Nawet do ustawy, swoją drogą bardzo szkodliwej, o odwróconym kredycie hipotecznym, dopisano możliwość frankową.
Co można teraz zrobić?
Nad wyjściem z sytuacji jakie kredyty we frankach niosą dla polskich rodzin i naszej gospodarki pracuję od dawna. Powstał precyzyjny 5-punktowy plan jak wyjść z tej toksycznej pułapki zastawionej na polskie rodziny.
Po pierwsze trzeba znieść bankowy tytuł egzekucyjny, tak aby uniknąć nadużyć, których jesteśmy świadkami. Dziś kredytobiorcy w kontakcie z bankami są pozbawieni skutecznej ochrony sądowej. Banki rzucają się ludziom do gardła, wypowiadają umowy i licytują nawet wówczas, gdy dojdzie do niezapłacenia jednej raty. To jest nadużycie, i ten instrument powinien być zniesiony, to jest relikt komunizmu, to coś, co istnieje tylko w Polsce.
Po drugie należy ułatwić przeprowadzanie tzw. upadłości konsumenckiej, znieść możliwość eksmisji na bruk. Należy rozwinąć budownictwo socjalne przy wykorzystaniu prywatnych inwestorów, od których mieszkania wynajmowałyby gminy. W ten sposób uchronimy ofiary banków przed bezdomnością i nie dopuścimy do powstania w Polsce slamsów.
Po trzecie wprowadzić limit roszczeń z tytułu kredytu hipotecznego, maksymalnie do wartości nieruchomości, która jest kredytowana. Chodzi o to, by człowiek, który odda dom, nie był już zadłużony z tytułu kredytu hipotecznego. To jest rozwiązanie, które funkcjonuje na rynku amerykańskim, i ono chroni słabszą stronę. A więc limit roszczeń z tego tytułu.
Po czwarte kredyty hipoteczne powinny być udzielane w oparciu o stałą stopę oprocentowania, a nie zmienną. Dzięki temu wszyscy mieliby pewność, ile wynosi i ile wyniesie ich miesięczna rata. Co miesiąc to powinna być taka sama kwota. To musi być związane z możliwością łatwiejszego refinansowania kredytów w trakcie ich trwania. To jest powszechna praktyka w Stanach Zjednoczonych, w Kanadzie. Tam ludzie zaciągają 30-letnie kredyty o stałym oprocentowaniu, a gdy spadną stopy procentowe, wówczas idą do innego banku i refinansują. A są jednocześnie chronieni przed wzrostem oprocentowania. I gwarantują im to państwowe regulacje. Jeżeli te regulacje weszłyby w życie, konsument miałby pewność co do wysokości kredytu i co wysokości miesięcznej raty.
Wreszcie po piąte należy przyjąć, że kredyt w walucie obcej ma być spłacany zawsze po kursie z dnia zawarcia umowy. Słabsza strona umowy, a słabszą jest konsument, nie może brać na siebie całości ryzyka. Bank, który udziela kredytu w obcej walucie, musi wziąć na siebie ryzyko walutowe, które on z kolei może sobie ubezpieczyć, wliczając to w cenę kredytu.
Brzmi bardzo rozsądnie, ale u tej władzy nie widać żadnego zainteresowania ulżeniem losowi Polaków. A przecież można, bo na Węgrzech Orban właśnie wprowadza rozwiązania, które kończą z takimi toksycznymi ofertami.
Dlatego wszystkim, którzy mają ten problem, trzeba powiedzieć wprost: bez zmiany władzy nic się nie zmieni. Jeśli Polacy chcą żyć w państwie, które ich chroni, które pracuje dla nich, a nie dla spekulantów, muszą zmienić rząd, muszą wybrać Prawo i Sprawiedliwość.
rozm. gim
Całość rozmowy z senatorem Grzegorzem Biereckim zamieścimy w najbliższym wydaniu tygodnika „w Sieci”.http://wpolityce.pl/gospodarka/229783-z-pulapki-toksycznych-kredytow-we-...
Oświadczenie woli może
16 January, 2015 - 21:15
Oświadczenie woli może uratować frankowiczów
Jak mówi poseł Paweł Szałamacha z sejmowej Komisji Finansów, rząd powinien w tej sytuacji podjąć interwencję.
Wczorajsza decyzja Szwajcarskiego Banku Narodowego o rezygnacji z obrony kursu franka szwajcarskiego wobec euro wywołała chaos na rynkach.
Na zmianach stracą nie tylko kredytobiorcy i sektor bankowy, ale także cała gospodarka.
http://www.radiomaryja.pl/informacje/oswiadczenie-woli-moze-uratowac-fra...