Komunista z pewnością nie jest Polakiem, bo dla niego nie ma już narodów. Dlatego właśnie twierdzę, że zbrodni na Niezłomnych nie dokonano „polskimi rękami”. Był to drugi Katyń, również w tym sensie, że po raz kolejny to homo sovieticus mordował „wroga ludu”, a nie Polak swojego brata — mówi Przemysław Dakowicz, autor książki poetyckiej "Łączka".
Krystian Kratiuk: Dlaczego poeta szuka inspiracji pod murem cmentarza? Po co przygląda się mozolnemu procesowi odkopywania niezidentyfikowanych szczątków, miast sławić piękno świata?
Przemysław Dakowicz: Poeta (można zresztą powiedzieć po prostu: człowiek) żyjący w tej części Europy zostaje postawiony — notabene, wbrew własnej woli — przed doświadczeniem, które jest trudno zrozumiałe lub całkowicie niepojęte dla odbiorcy zachodniego. Musi, podobnie jak jego kolega z Zachodu, zmierzyć się z pytaniem: „kim jestem?”, to najważniejsze pytanie literatury; ale (to odróżnia go kolegi z Zachodu) odkrywa, że nie sposób udzielić na tak postawione pytanie wiążącej odpowiedzi, jeśli nie odpowie się na inne, równie ważne pytania: skąd przychodzę? kto i co bezpośrednio mnie poprzedza? czy jestem cały, wewnętrznie koherentny, czy też charakteryzuje mnie jakaś nie całkiem zrozumiała, trudna do pojęcia organiczna sprzeczność, bo składam się z kawałków, elementów, fragmentów, które nie tylko nie pasują do siebie, ale po prostu kłócą się, prowadzą ze sobą wojnę? I zdaje mi się, że człowiek środkowoeuropejski (a więc także: poeta polski), jeśli jest jednostką refleksyjną, spostrzegawczą i przyzwyczajoną do tego, by od siebie wymagać, by nie zadowalać się gotowymi odpowiedziami serwowanymi przez media i kulturę masową, musi dojść do wniosku, że coś z nim jest nie tak, że coś go gryzie, że coś w nim samym nie pozwala mu odczuwać komfortu bycia kimś jednoznacznym. Poeta polski, a zatem także człowiek środkowoeuropejski i Polak, którzy w poecie tkwią, nie wiedzą, kim są, albo może raczej: nie do końca wiedzą.
Przyznanie się do owej fundamentalnej niewiedzy rozpoczyna proces poszukiwania własnej tożsamości, bo przecież każdy z nas chce wiedzieć, kim jest, prawda?
KK: Chyba jednak nie każdy...
PD: Słowo „tożsamość” jest przez niektórych traktowane jako słowo podejrzane, a nawet niebezpieczne, więc zgoda: w dzisiejszym świecie — ale w naszej części Europy z innych względów niż na Zachodzie — nie każdy chce wiedzieć, kim jest. Mówią, że to wygodniej, bezpieczniej i lepiej. Ja się z tym nie zgadzam i chyba właśnie dlatego trafiłem pod mur cmentarza, na wykopaliska.
KK: Co to znaczy, że Polska to Łączka, a Łączka to Polska? Czy cała Polska, jej historia, kultura, tożsamość, są cmentarzem?
PD: Zanim odpowiem wprost, anegdota.(...)
Read more: http://www.pch24.pl/glos-spod-ziemi,21400,i.html#ixzz2uq0W5BTU