Gramsci. Opisywanie potwora

 |  Written by Ursa Minor  |  0

Ludzie z reguły nie chcą wierzyć, że może być gorzej niż jest. Nie wierzą, że tzw. świat wcale nie jest „dobry i miły” i wcale nie kieruje się miłością bliźniego. Wyśmiewają teorie spiskowe, a nie zauważają, że całe nasze życie to tychże spisków praktyka.

 

10 lipca. Umawiamy się na jutro z sąsiadami do kościoła i nie chcemy wierzyć, że z tymi banderowcami to na poważnie.

 

31 sierpnia. Kpimy z tych, co ostrzegają, że Niemcy mogą z nami wygrać wojnę.

 

12 grudnia. Spokojnie kładziemy się spać, bo „komuna się nas boi”.

 

A w poniedziałek idziemy do państwowego lub może samorządowego teatru na 18:30 i wierzymy, że tak wygląda „prawdziwa sztuka”, i że jak jest „prawdziwa”, to mówi prawdę, a prawda musi być dobra dla człowieka. I jesteśmy przekonani, że idąc tam i wierząc w to wszystko, należymy do świata ludzi kulturalnych.

 

Może to nas zaskoczy, ale zło nigdy nie ukrywało swoich zamiarów wobec dobra. Może warto wiec sobie to i owo przypomnieć:

 

Obowiązkiem polityki zagranicznej narodowego państwa jest zapewnienie optymalnych warunków istnienia narodu poprzez utrzymywanie naturalnej i zdrowej proporcji pomiędzy liczebnością i przyrostem narodu a rozmiarami i jakością obszaru, który zamieszkują. Tylko odpowiednia przestrzeń na ziemi zapewnia wolność egzystencji narodowi.

 

Może jeszcze jeden cytat:

 

Granice z 1914 roku nie znaczą nic w odniesieniu do przyszłości Niemiec. Nie były ochroną w przeszłości i nie oznaczałyby siły w przyszłości. Nie dałyby niemieckiemu narodowi wewnętrznej solidarności ani nie zaopatrzyły go w żywność. (…)Powstrzymujemy germański potok skierowany na południe i na zachód Europy i zwracamy nasze oczy w kierunku wschodnim. Skończyliśmy z przedwojenną polityką kolonii i handlu i przechodzimy do polityki terytorialnej przyszłości.

 

Alles klar?

 

Hitler napisał „Mein Kampf” na początku lat 20-tych ubiegłego wieku, a pierwsze wydanie ukazało się już w 1925 r. Ideowy mistrz wszystkich banderowców, Dmytro Doncow, przetłumaczył Hitlera na język ukraiński, a w swoim „Nacjonalizmie” (rok 1926) poszedł jeszcze dalej, niż późniejszy kanclerz Niemiec:

 

Są narody – panowie i narody plebejskie.(…) Teoria Darwina tłumaczy postęp zwycięstwem silniejszego nad słabszym w nieustannej walce o byt. (…) Wszystko niezdolne do życia musi szczeznąć, skoro swą duchową siłą nie mogło dowieść swego prawa doń. (…) Bez przemocy i bez żelaznej bezwzględności niczego w historii nie stworzono.

Dodajmy, że naród wybrany, to według Doncowa Ukraińcy, którzy „stworzeni są z gliny, z jakiej Pan Bóg tworzy narody wybrane”. I jeszcze wiele mówiąca puenta tego wywodu:

 

Nacja, która pragnie panować, powinna mieć też pańską psychikę narodu-włodarza. Fanatyzm i przymus, a nie łagodność wykonują podstawową funkcję w życiu społecznym (…).

 

Wystarczy?

 

Jeżeli tak, to zostawmy już 13 grudnia i renegata Jaruzelskiego sądowi Bożemu, a zajmijmy się teatrem, bo ewidentnie „coś nam tutaj nie gra”. Nie tylko na scenach, ale w ogóle w kulturze. Artyści zamiast chwalić Boga – bluźnią, a cała kultura zamiast czynić człowieka lepszym – prowadzi go do upodlenia. Dlaczego?

 

Wszystko zaczęło się w 1891 r. w wiosce Ales na Sardynii.(...)


Read more: http://www.pch24.pl/gramsci--opisywanie-potwora,21800,i.html#ixzz2whv6iXxF
0
No votes yet

Więcej notek tego samego Autora:

=>>