
Osobliwy prezent Polsce i (powiedzmy) kreującemu jej politykę zagraniczną Grzegorzowi Schetynie sprawił nasz najważniejszy sojusznik do spółki z załogą z ulicy Czerskiej. Ujawnienie w dniu, w którym miał Grzegorz Schetyna chwalić się międzynarodowymi sukcesami, nakreślać wizję kolejnych i zapewnić jak ważna jest nasza międzynarodowa pozycja, tekstu, świadczącego o tym, że o naszej pozycji można wymyślić tysiące mniej lub bardziej cenzuralnych żartów a nie mówić o wysokiej pozycji nie jest grzeczne ani ze strony Waszyngtonu ani „Agory”. Trudno przy tym zgadnąć o co idzie gra. Szczególnie gra Agory. Ale o niej nie chce mi się pisać.
Oczywiście nie da się przyjąć, że szefami Comeya, który jakoby okazał się idiotą są jeszcze więksi idioci. Raczej są nimi ludzie, dla których na wschód od Berlina nie znajduje się nic godnego uwagi.
Trudno mieć o to do nich pretensję. Robią co jest w ich interesie, w ich mocy i w ich zasięgu. Wygląda na to, że doskonale wiedzą jak daleko mogą się posunąć nie narażając się z naszej strony na jakąkolwiek godna uwagi reakcję.
Trudno nie mieć pretensji do ludzi, którzy, jak wcześniej znacznie na wyrost napisałem, kreują naszą politykę zagraniczna a w jej efekcie naszą pozycję międzynarodową. Nie, nie mam na myśli Grzegorza Schetyny. W kontekście naszej dyplomacji o Schetynie nie myślę i myśleć nie zacznę. Tak, jak pewnie i on nie myśli o sobie w tym kontekście. Jego myśli są chyba gdzie indziej.
Myślę oczywiście o Tusku, Sikorskim, Kopacz i Komorowskim. Ludziach, którzy za tak niski upadek naszej pozycji odpowiadają.
Nie dziwię się Amerykanom, że pozwalają sobie traktować Polskę jak szmatę widząc, ze jedyną ambicją naszej dyplomacji jest zapewnienie tłustej synekury i pokaźnej pensji naszemu niedawnemu capo di tutti capi. Ambicja została zaspokojona i starczy.
Najbardziej zabawna i żałosna zarazem w działaniach naszych polityków była ich żenująca przewidywalność. Kiedy ujawniono informację o wystąpieniu szefa FBI i fragmencie dotyczącym Polaków sieć zaroiła się od żartów, sugerujących, że nasza reakcja będzie żadna. Okraszona w dodatku znanym skądinąd i wkładanym w usta rżdzących pytaniem czy mamy wypowiedzieć wojnę.
Kiedy wczoraj dokładnie to, co sugerowali zartownisie powiedział Prezydent Rzeczpospolitej Polskiej Bronisław Komorowski jedyne, co mi przyszło do głowy to bardzo brzydkie słowo na k.
Ja już naprawdę nie wiem w jakiej sytuacji i w odniesieniu do kogo on i paru innych, których obowiązkiem jest obrona naszego mienia, zdrowia życia i (tu zwyczajem Lchlipa użyję wielkich liter) GODNOŚCI przestaną powtarzać tę debilną mantrę. Będącą najgłupszą wykładnią polityki międzynarodowej jaką słyszałem. Czy dopiero wtedy, gdy łacha drzeć z nas spróbuje Gabon, Andora czy może dyrektor miejskiego domu kultury w Prisztinie? Tak, Prisztinie Komorowski wojnę pewnie by wypowiedział. I to jest prawda o naszej klasie rządzącej i o efektach jej radosnej twórczości.
Ktoś powie, że przesadzam. Że cała sprawa jest dęta i nie warta uwagi. To nie jest prawda.
Pozwolę sobie zauważyć, że w sprawie, która jest niewątpliwą obraza Polski i kompromitacją tych, którzy nią kierują chodziło tylko o gest amerykańskiego urzędnika drugiego a może i trzeciego szeregu. Gest, na który był on gotów. I tego „tylko gestu” nie było, bo nie zgodzili się ci z szeregów przed nim. Ale to nie wszystko. Jakoś byśmy to przeżyli nie wiedząc o tym. Jednak wiemy, bo ci, którzy nie pozwolili Comeyowi przepraszać, pozwolili, żebyśmy się dowiedzieli że był gotów ale mu nie pozwolili. Ale nasze samopoczucie to rzecz drugorzędna. Jakoś pewnie przejdziemy do porządku nad tym, że nasi sojusznicy zza morza mają nas za ostatnie szmaty, którymi dowolnie sobie można buty powycierać. Niestety tak to wygląda.
Większym problemem jest czego możemy oczekiwać i spodziewać się po „sojuszniku”, który ma taki problem z jednym słowem jednego urzędnika o średnim znaczeniu.
Nie wiem czy Jankesom o to chodziło ale trzeba sobie jasno powiedzieć, że za wiele oczekiwać nie ma co. Trochę mniej będzie przynajmniej bolało jak nam znów pokażą jakim są „sojusznikiem”.
Ps. Właśnie słucham pani Kopacz, która mówi, że „mogliśmy oczekiwać więcej ale te słowa to więcej niż się spodziewaliśmy”. I chwała jej za szczerość i świadomość tego jak nas cenią. A raczej nie cenią
Img.:https://stylowka.wordpress.com/emoo/angieelskie-wzoory-w-polsce-tak/conv... @kot
Oczywiście nie da się przyjąć, że szefami Comeya, który jakoby okazał się idiotą są jeszcze więksi idioci. Raczej są nimi ludzie, dla których na wschód od Berlina nie znajduje się nic godnego uwagi.
Trudno mieć o to do nich pretensję. Robią co jest w ich interesie, w ich mocy i w ich zasięgu. Wygląda na to, że doskonale wiedzą jak daleko mogą się posunąć nie narażając się z naszej strony na jakąkolwiek godna uwagi reakcję.
Trudno nie mieć pretensji do ludzi, którzy, jak wcześniej znacznie na wyrost napisałem, kreują naszą politykę zagraniczna a w jej efekcie naszą pozycję międzynarodową. Nie, nie mam na myśli Grzegorza Schetyny. W kontekście naszej dyplomacji o Schetynie nie myślę i myśleć nie zacznę. Tak, jak pewnie i on nie myśli o sobie w tym kontekście. Jego myśli są chyba gdzie indziej.
Myślę oczywiście o Tusku, Sikorskim, Kopacz i Komorowskim. Ludziach, którzy za tak niski upadek naszej pozycji odpowiadają.
Nie dziwię się Amerykanom, że pozwalają sobie traktować Polskę jak szmatę widząc, ze jedyną ambicją naszej dyplomacji jest zapewnienie tłustej synekury i pokaźnej pensji naszemu niedawnemu capo di tutti capi. Ambicja została zaspokojona i starczy.
Najbardziej zabawna i żałosna zarazem w działaniach naszych polityków była ich żenująca przewidywalność. Kiedy ujawniono informację o wystąpieniu szefa FBI i fragmencie dotyczącym Polaków sieć zaroiła się od żartów, sugerujących, że nasza reakcja będzie żadna. Okraszona w dodatku znanym skądinąd i wkładanym w usta rżdzących pytaniem czy mamy wypowiedzieć wojnę.
Kiedy wczoraj dokładnie to, co sugerowali zartownisie powiedział Prezydent Rzeczpospolitej Polskiej Bronisław Komorowski jedyne, co mi przyszło do głowy to bardzo brzydkie słowo na k.
Ja już naprawdę nie wiem w jakiej sytuacji i w odniesieniu do kogo on i paru innych, których obowiązkiem jest obrona naszego mienia, zdrowia życia i (tu zwyczajem Lchlipa użyję wielkich liter) GODNOŚCI przestaną powtarzać tę debilną mantrę. Będącą najgłupszą wykładnią polityki międzynarodowej jaką słyszałem. Czy dopiero wtedy, gdy łacha drzeć z nas spróbuje Gabon, Andora czy może dyrektor miejskiego domu kultury w Prisztinie? Tak, Prisztinie Komorowski wojnę pewnie by wypowiedział. I to jest prawda o naszej klasie rządzącej i o efektach jej radosnej twórczości.
Ktoś powie, że przesadzam. Że cała sprawa jest dęta i nie warta uwagi. To nie jest prawda.
Pozwolę sobie zauważyć, że w sprawie, która jest niewątpliwą obraza Polski i kompromitacją tych, którzy nią kierują chodziło tylko o gest amerykańskiego urzędnika drugiego a może i trzeciego szeregu. Gest, na który był on gotów. I tego „tylko gestu” nie było, bo nie zgodzili się ci z szeregów przed nim. Ale to nie wszystko. Jakoś byśmy to przeżyli nie wiedząc o tym. Jednak wiemy, bo ci, którzy nie pozwolili Comeyowi przepraszać, pozwolili, żebyśmy się dowiedzieli że był gotów ale mu nie pozwolili. Ale nasze samopoczucie to rzecz drugorzędna. Jakoś pewnie przejdziemy do porządku nad tym, że nasi sojusznicy zza morza mają nas za ostatnie szmaty, którymi dowolnie sobie można buty powycierać. Niestety tak to wygląda.
Większym problemem jest czego możemy oczekiwać i spodziewać się po „sojuszniku”, który ma taki problem z jednym słowem jednego urzędnika o średnim znaczeniu.
Nie wiem czy Jankesom o to chodziło ale trzeba sobie jasno powiedzieć, że za wiele oczekiwać nie ma co. Trochę mniej będzie przynajmniej bolało jak nam znów pokażą jakim są „sojusznikiem”.
Ps. Właśnie słucham pani Kopacz, która mówi, że „mogliśmy oczekiwać więcej ale te słowa to więcej niż się spodziewaliśmy”. I chwała jej za szczerość i świadomość tego jak nas cenią. A raczej nie cenią
Img.:https://stylowka.wordpress.com/emoo/angieelskie-wzoory-w-polsce-tak/conv... @kot
(3)
7 Comments
Rosemannie,
23 April, 2015 - 22:40
Czy ja wiem... Całkowicie bezsensownymi gestami zrażają sobie najbardziej oddanych i wiernych sojuszników w Europie. Że niby słabi jesteśmy i niewiele możemy? Prawda, tylko, że ugryzienie się w język nic ich nie kosztowało, a kiedyś Polska może się im przydać.
Zastanawiam się też kto bardziej lobbował, aby Comey to powiedział, Żydzi czy Rosjanie???
"Miejcie odwagę... nie tę tchnącą szałem, która na oślep leci bez oręża,
Lecz tę, co sama niezdobytym wałem przeciwne losy stałością zwycięża."
Szary Kocie
24 April, 2015 - 00:57
A jeżeli to Amerykanie (kimkolwiek by nie byli)?
A jeżeli to było przygotowanie do tego, żeby protesty nie były zbyt głośne, po tym co się tu szykuje?
No bo kto będzie się roztkliwiał nad losem morderców Żydów?
Wysłałem kuzynowi z NY link do Nieprzegapki "Jak to ładnie ze strony Amerykanów".
Wiesz czym mnie poczęstował? Michalkiewiczem, który "przypomniał, że dwóch polskich prezydentów oficjalnie potwierdziło i przeprosiło, że Polacy mordowali Żydów i nie ponieśli za to żadnej konsekwencji".
A więc sami jesteśmy sobie winni, bo wybraliśmy sobie Bolka i Olka, a teraz na domiar złego tego ostatniego.
Dalej.
Czy były jakieś protesty Polonii amerykańskiej po wypowiedzi tego d...? Nie oglądam telewizji, ale w Internecie na nic szczególnego się nie natknąłem. Czy działacze Polonii zainicjowali zbieranie petycji do Obamy, tak jak to było po Smoleńsku? Czy zmusili jakiegoś swojego kongresmana (jeżeli takowego mają) do zabrania głosu?
Może tak, ale ja na nic takiego nie natrafiłem.
Kilka milionów wyborców skupionych w 2 - 3 stanach.
Na razie Polonia jeszcze "tęskni". Walą tłumnie na Pietrzaka i "Mazowsze", przychodzą na Sakiewicza. Ale chyba już się powoli dzieje "zmiana pokoleń".
Statków może nie zawrócą, ale to chyba wszystko, na co ich stać.
D...k żałuje, że wymienił państwo polskie. Państwo Komorowskiego i Tuska. Ono nie jest winne - dla jego przedstawicieli jakiś Hotel Lambert się znajdzie.
Winni są "pomocnicy nazistów". Ale Ci pozostaną na miejscu.
Jeżeli pozostaną...
Już nie przesadzajmy z tymi
24 April, 2015 - 11:31
Z punktu widzenia Amerykanów, żadni z nas sojusznicy. Armię mamy? Nie.
A jaką politykę zagraniczną prowadzi polska od roku 2007, to wiemy. Wiernopoddańczą w stosunku do Unii Europejskiej, z drugiej strony idzie na zbliżenie z Rosją. (O, przepraszam, to ostatnie się zmieniło jakiś rok temu z hakiem, teraz rząd popadł w drugą skrajność.) Ani jedno, ani drugie Amerykanom się podobać nie będzie - bo nie może, niezależnie od tego czy rządzą demokraci czy republikanie.
"Cave me, Domine, ab amico, ab inimico vero me ipse cavebo."
Max,
24 April, 2015 - 11:41
W Białym Domu sporo było agentów wpływu i mieli wpływ na większość podejmowanych decyzji.
Teraz też prezydentem Stanów Zjednoczonych jest demokrata, a im jakby łatwiej otwierać serca na przyjaciół ze wschodu. Na dodatek to jest chyba najsłabszy prezydent, jakiego USA miały, dodaj jeszcze jego obietnice złożone Miedwiediewowi, że w drugij kadencji będzie mógł być bardziej elastyczny.....
Z wpływami żydowskimi też się oczywiście liczy, stąd moje pytanie.
"Miejcie odwagę... nie tę tchnącą szałem, która na oślep leci bez oręża,
Lecz tę, co sama niezdobytym wałem przeciwne losy stałością zwycięża."
A tam Roosevelt, za Franza
24 April, 2015 - 12:37
Owszem, słyszałem co nieco. Podobnie jak o czasach McCarthy'ego. ;)
A poważniej. To, jaką politykę prowadzą Amerykanie wobec Rosji to jedna sprawa. Resety, nie resety i inne takie. Natomiast, szukając w Europie potencjalnych kandydatów na "aliantów", nigdy nie będą przychylnym okiem patrzeć na państwa flirtujące z Rosją w własnej woli, czy też skłądające hołdy Brukseli i Berlinowi. Spójrz na Turcję, która jest bardzo ważnym sprzymierzeńcem USA - i czerpie z tego określone profity. Jaką politykę prowadzi Turcja (a prowadzi, swoją własną)? Przede wszystkim taką, która nie stoi w sprzecznośći ze celami USA...
Obama na pewno nie jest najlepszym prezydentem jakiego Stany miały. Czy niebezpiecznie zbliża się do poziomu "legendarnego" Cartera, ciężko, na razie, powiedzieć. Po zakończonej kadencji, z dystansu - będzie łatwiej oceniać.
"Cave me, Domine, ab amico, ab inimico vero me ipse cavebo."
Noo, pamiętam,
24 April, 2015 - 14:04
A McCarthy? Czyż nie miał racji? Republikanin, tępił komuchów! I od razu uprzedzam, jakby co, nie wchodzę w dyskusje, bo nie dam się przekonać.
"Miejcie odwagę... nie tę tchnącą szałem, która na oślep leci bez oręża,
Lecz tę, co sama niezdobytym wałem przeciwne losy stałością zwycięża."
Nie, nie bedę przekonywał. :)
24 April, 2015 - 15:22
Napiszę tylko, że szczególnie podobał mi się nalot na biblioteki, w poszukiwaniu dzieł autorów o niewłaściwych poglądach. Aż biedny Eisenhower publicznie apelował, żeby się Amerykanie nie przyłączali do akcji "palenia książek" i nie bali się chodzić do bibliotek oraz czytać to, na co mają ochotę.
Pewnie, McCarthy w iluś tam przypadkach miał rację. Ale nadgorliwość gorsza od faszyzmu/komunizmu. :)
"Cave me, Domine, ab amico, ab inimico vero me ipse cavebo."