„Poważna” polityka demagoga Tuska znów została doceniona przez medialny mainstream.
Bruksela już tak oświeciła „króla Europy”, że rudymentarne zasady, nawet nie tyle uprawiania polityki, ale przede wszystkim kultury osobistej, nie są już pozorowane. Tusk pożegnał się w swoim stylu. Jego człowiek w Belwederze i wierny układ wie, jak mają dalej działać, punkt po punkcie, w realizacji unijnego demokratoryzmu.
„Niektórym nie podobało się zachowanie premiera”. Tak wieściła wczoraj „Wyborcza”. Wtrącenie „niektórym” (w domyśle: opozycji i prawicowym publicystom) oznacza, że zaledwie nieliczni są oburzeni arogancją Tuska i w zasadzie robią problem z niczego, bo premier był i jest wspaniały. Po prostu wspaniały. Zdołaliśmy się do tego już przyzwyczaić.
Drugi mąż stanu, tuz kultury i ogłady, także wywołał konsternację dziennikarzy. Prezydent Komorowski po zakończonych obradach RBN niemal w popłochu uciekł z konferencji, aby opuścić Polskę (kierunek Berlin), zostawiając niespokojnym reporterom kwaśno uśmiechającego się ministra Kozieja, który nie potrafił odpowiedzieć na podstawowe pytanie: czy prezydent dymisję Tuska przyjął czy nie? Wzruszanie ramionami, kluczenie, pełna dezorientacja. Na pytanie dziennikarza TVN24, czy należy się obawiać zagrożenia nuklearnego ze strony Rosji, pada z ust generała odpowiedź twierdząca! A potem… koniec konferencji.
Rzeczywiście Polacy mają powody do dumy, mogą spać spokojnie przy tych wędrujących po świecie mężach stanu. Takich odpowiedzialnych władz jeszcze nie mieliśmy. Dopiero po dobrej godzinie spin doktorzy PO przemówili do rozsądku ludziom władzy. Przed Pałac Prezydencki wyszła rzecznik głowy państwa i objaśniła, że dymisja Tuska w czwartek.
Prowadzenie realpolitik jest doprawdy rozbrajające, niemal tak skuteczne i błyskawiczne, jak polityka rozbrajania naszej armii.
Kolejna porażka tych władz nie była jeszcze tak widoczna jak dziś. Opuszczenie kraju w pośpiechu, bo jakiś niemiecki polityk jest ważniejszy od opinii publicznej w Polsce, jest jawnym zignorowaniem Polaków. Upokarzanie nas i lekceważenie w celu przypodobania się Berlinowi wołają o pomstę w najbliższych wyborach.
Do tego ten popłoch i pośpiech są doprawdy niefortunne. Tusk wręcza jakieś papiery Komorowskiemu, który (z tymi papierami?) wylatuje natychmiast do Berlina. To niemal symboliczne i przerażające. Kto tu jest ważniejszy? Niemcy czy Polacy? Przemówienia w Bundestagu czy zaniepokojenie polskich obywateli niebezpiecznym rozwojem sytuacji w regionie?
Czuwający, jak zawsze, nad naszymi myślami, opiniami i emocjami medialny mainstream szybko odpowiada tubą propagandy.
„Wyborcza” i TVN przełknęły potwarz i spoliczkowanie ich przez prezydenta Europy. Chłodne to pożegnanie i nieuprzejma podzięka za tyle lat ich wiernej służby. Tusk niewdzięcznik nie znalazł czasu na lukrowane słówka. Bo i po co? Maska spadła. Swój osobisty cel już osiągnął. Posada w Brukseli zaklepana. Media mają teraz służyć Kopacz. I cóż innego im pozostaje? Dzielnie służą!
http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/96517,i-krzyknal-jak-do-jakiejs-g...