Jak "Newsweek" popycha Polskę do przodu

 |  Written by Nessun Dorma  |  11

W najnowszym Newsweeku ukazał się artykuł Wojciecha Staszewskiego na temat poezji smoleńskiej, “Krzyczały ciała w garniturach”. Cel artykułu jest jednoznaczny: ośmieszyć autorów wierszy poświęconych tragedii smoleńskiej, obnażyć ich, wynikającą z życiowych frustracji nieporadność i amatorszczyznę, wyszydzić teorię zamachu, zakpić z wszystkich, którym nie przyszło do głowy, że śmierć Prezydenta Polski w Smoleńsku nie może być czymś więcej, niż powodem do kpiny, ironii i szyderstwa.

Jestem jednym z autorów, których dziennikarz “Newsweeka” próbował nakłonić do rozmowy. Nie odpowiedziałem na zaproszenie, ale sposób, w jaki Staszewski zabrał się do zadania jest okazją obnażenia cynizmu i manipulacji, do których ucieka się propagandowy tygodnik Tomasza Lisa, nadal w niektórych kręgach (trudno uwierzyć) uważany za profesjonalne pismo. W mailu, który otrzymałem dziennikarz przekonuje o uczciwych intencjach planowanej publikacji:

  Jestem dziennikarzem i przygotowuję tekst o poezji smoleńskiej. Chciałbym przybliżyć to Czytelnikowi, ponieważ uważam, że tylko starając się nawzajem poznać i zrozumieć, można popychać Polskę do przodu. 

Chcę zapytać, jak Smoleńsk zmienił pańskie spojrzenie na świat, jak wpłynął na Pana poglądy. Jak Pan przeżył tamten dzień. Chcę dopytać – choć wiem, jak poeci nie lubią takiego trywializowania twórczości – o to, co chciał Pan wyrazić, przekazać w swoich wierszach. Chcę też dowiedzieć się więcej o Panu – czym się Pan zajmuje, w czym Pan jest aktywny poza pracą i poezją itp.

Tekst, który ukazał się w najnowszym wydaniu “Newsweeka” pokazuje, jak tygodnik Tomasza Lisa “popycha Polskę do przodu”. Już pierwszy akapit artykułu demaskuje prawdziwe intencje autora i sposób, w jaki potraktował twórczość poetów, którzy odważyli się pisać o Smoleńsku.

Chcą nadać głębszy sens smoleńskiej tragedii i własnym frustracjom. Szukają tego sensu w teoriach o zamachu i w powtarzaniu najbardziej wytartych klisz poezji patriotycznej. W mnożeniu wielkich słów i biciu w wielkie dzwony. W oskarżeniach i patosie. W bluzgu.

Cienki tekst dziennikarza, który zwykle zajmuje się tematyką sportową nie zasługuje na szczegółową analizę, muszę jednak na podstawie jednego akapitu, poświęconego niżej podpisanemu obnażyć brak profesjonalizmu, perfidię i metodę “pisania na kolanie” dla osiągnięcia zamierzonego celu wykpienia kolejnej, zbliżającej się rocznicy katastrofy.

Staszewskiemu zależało na pokazaniu autorów, jako amatorów, nieudaczników i zapewne grafomanów, próbujących zrealizować się w zadaniach, przerastających ich siły. Nie udzieliłem mu żadnych informacji, ale łatwo można wyszukać w sieci, że jestem pisarzem, poetą, historykiem sztuki, członkiem Stowarzyszenia Pisarzy Polskich od końca lat osiemdziesiątych. Zamiast tego dziennikarz Lisa podaje:

Rybczyński to fotograf, publicysta i wydawca, mieszka w Toronto. Na prawicowych portalach zwany „kanadyjskim Norwidem” bądź „cesarzem polskich poetów na emigracji”

Nie wiem, skąd wziął się Norwid, ale “cesarz poetów” pochodzi z mojego artykułu pod tytułem “Cesarz poetów na obczyźnie”, poświęconego twórczości poetyckiej Ryszarda Kapuścińskiego. [link poniżej]

Staszewski skojarzył tytuł z nazwiskiem i bez zaglądania do tekstu miał świetny epitet, ośmieszający kolejnego autora, który mimo wszystko wierzy, że poezja powinna zmieniać świat i ludzi.

Ton kpiny artykułu mają usprawiedliwić wypowiedzi Antoniego Pawlaka, niegdyś legendy kontestujących młodych literatów. Pawlak, jako rzecznik prasowy prezydenta Gdańska, nie ma dzisiaj litości dla współczesnej poezji patriotycznej: Przyznaje, że sam dwa dni po katastrofie napisał wiersz na pożegnanie swojego przyjaciela (który zginął w Smoleńsku - przyp.a.r.): – A po tygodniu go wypieprzyłem do śmieci, bo to było sentymentalne gówno.

Tomasz Piątek, kontrowersyjny pisarz I felietonista “Gazety Wyborczej” przywołany jest na koniec, jako kolejny autorytet, by rozprawić się z najwybitniejszym pewnie wierszem smoleńskim “Krew”- Jarosława Marka Rymkiewicza:

Nurt smoleński (…) napędza się teraz krwią. (…)To jak w Powstaniu Warszawskim w książce Rymkiewicza „Kinderszenen”. Kiedy krew trysnęła na wysokość piątego piętra, to wszyscy się tą krwią mogli pomazać, uświęcić – podsumowuje Piątek. – Tylko nie nazywajmy tego poezją. Ludziom się wydaje, że jak ktoś zrymuje dwa przekleństwa, to już napisał wiersz.

I tylko przekleństw brakuje w artykule, który potwierdza jeszcze raz, jak nisko upadła etyka dziennikarska “Newsweeka”.

Aleksander Rybczyński

5
5 (6)

11 Comments

max's picture

max
Pomijając aspekt etyczny całej sprawy - rzecz podstawowa - dorzucę od siebie: jak ja nie cierpię domorosłych socjologów, psychologów, którzy silą się na pseudo-intelektualne analizy. 
Irytują mnie, nic na to nie poradzę.
Tak jak zapewne irytuje świąd, którego co prawda nie miałem okazji doświadczyć (na własnej skórze), ale idealnie mi się z nimi kojarzy.
Boże drogi, skąd w tej Polsce tylu specjalistów: politologów amatorów, kawiarnianych konstytucjonalistów, autorytetów herbu "grill z kiełbachą skrzyżowany z kuflem, na burym tle".
Z przykrością stwierdzić muszę, że większość tych niedouczonych orłów, "możełów", to z zawodu dziennikarze. 

"Cave me, Domine, ab amico, ab inimico vero me ipse cavebo."
ro's picture

ro
Nie większość, z całą pewnością! Garstce dziennikarzy w  rzeszy tych "kawiarnianorosłych logów" łatwiej się przebić ze swoimi hm... przemyśleniami, co - fakt, czyni ich szkodliwszymi.
Dureń z kawałkiem balkonu jest tylko bardziej widoczny.
ość's picture

ość
Nie chcę sprowadzać rozmowy na boczny tor.
Zapewniam, nie był moją intencją atak personalny.
Miłego dnia.

 
max's picture

max
Rozumiem.
To może kiedy (gdzie) indziej będzie okazja. :)

pozdrawiam serdecznie i również miłego dnia
 

"Cave me, Domine, ab amico, ab inimico vero me ipse cavebo."
Nessun Dorma's picture

Nessun Dorma
Dziennikarze - propagandyści

Sadzą, że za kase mozna robić wszystko.

Serdeczności!

 
tł's picture

Upadek etyki  dziennikarstwa w  III RP rozpoczął się zanim jeszcze ta powstała. Rozpoczął się w momencie, gdy GW (a potem Radio Zet) stały się "kużniami młodych kadr". Teraz mamy do czynienia tylko z pokłosiem ;-)!

Red. Wojciech Staszewski odszedł z GW w 2013 roku. Oto co pisał na temat jego odejścia jeden z serwisów branżowych: W lutym br. na blogu nie ukrywał, że jest sfrustrowany coraz niższymi zarobkami. Koledzy zarzucali mu, że skarżył się, iż z wynagrodzenia dziennikarskiego nie mógł sfinansować wyjazdu na maraton do Frankfurtu.
http://wiadomosci.onet.pl/kraj/wojciech-staszewski-odchodzi-z-gazety-wyb...

O poecie Pawlaku nie napiszę nic. Był kiedyś moim przyjacielem.

O literacie Piątku tylko tyle, że był (i chyba pozostał) uzależniony od heroiny. Co stało się zresztą fundamentem jego kariery literackiej.

Pzdr.
Nessun Dorma's picture

Nessun Dorma
Czego niektórzy nie zrobią dla wierszówki? Ciekawe, czy zapłacono mu za cytowane fragmenty ośmieszanych utworów? 
Nessun Dorma's picture

Nessun Dorma
- niby swój, a przebił Staszewskiego, pisząc polemike z moim tekstem "Kłótnia poetów patriotów" (czy coś w tym rodzaju) na Salonie24. Jego głupi i arogancki tekst nie bierze pod uwagę faktu, że atakujacy poetów smoleńskich, tak naprawde atakują i szydzą z ofiar zamachu smoleńskiego. Nikt z piszacych wiersze smoleńskie (nawet jeżeli bywają grafomańskie) nie robił tego z wyrachowania. Coryllus zaś radzi poetom smoleńskim, by zamiast walczyć o pierszeństwo, skrzyknęli się i poszli razem na targi swoje wiersze sprzedawać. Szkoda gadać.
max's picture

max
Coryllusa lubiłem czytać bardzo dawno temu, jak debiutował. Potem zaczął się silić na gwiazdorskość, parę razy skompromitował się totalnie różnymi "rewelacjami" historycznymi. Niechby sobie i pisał różne, rzeczy, mało to na świecie literatów - ale kilka (naście?) razy zachował się po prostu nieładnie, żeby nie powiedzieć, po chamsku. To dyskredytuje.

"Cave me, Domine, ab amico, ab inimico vero me ipse cavebo."

Więcej notek tego samego Autora:

=>>