Już wiem jak żyć!

 |  Written by n0str0m0  |  4
Gdybym mial - jak zazwyczaj - zaczac od anegdoty, to pewnie opisalbym noc poslubna modliszka i modliszki. Lub przynajmniej zacytowal Jeffa Goldbluma z Jurassic Park 2 - "Cacy-cacy, tak to sie zawsze zaczyna, a potem sa tyko wrzaski i krew."

Zaczne jednak nietradycyjnie i anegdotnę sobie na sam koniec. 

O czym wiec dzis bedzie? O tym jak sie zwodzi ludzi. Od dawna, ot, prosze bardzo. Przykladami bede sypal. 

Przyklad z rana, wlasnie doczytalem fragment na niezlomnych.pl - Trudne sasiedztwo, Polacy i Zydzi, Ewy Kurek. Fragment tlumaczy czym dla wielu z nich byly Getta. Otoz, jak dla mnie szok, bo uwazalam, ze Zydzi trzymani byli tam wbrew ich woli, ot, w wiezieniach zrobionych z ogrodzonych murem domow. Tymczasem nic z tego, dowody sa na ich entuzjastyczne podejscie do kontroli wlasnego terytorium. I to jest clou programu, bo nie bede sie pastwil nad nimi, przywolujac przyklady radosci z kolaboracji z hitlerowcami, czy jawnej wrogosci do Polakow. Co takiego wiec warto w tym fragmencie wytluscic? Ano, te radosc, chwilowa, ale celowo wdrukowywana w umysly zydowskie przez sprytnych niemiaszkow, co przecie nic innego nie mieli na mysli, tylko jak zydow oszwabic. Czytaj - wybic do nogi.

Radosc, wielka radosc.

Podobno towarzyszyla Rewolucji Pazdziernikowej. Ale tego nie siegam ni pamiecia, ni przekazem kronikarskim, z tego wzgledu, ze podreczniki do nauki rosyjskiego niszczylem bezwzglednie - glownie dorysowujac pomnikom Lenina niebieskiego siusiaka - i jako takie tracily wartosc informacyjna a zamienialy sie w dzielo sztuki, ktorego na powaznie brac nie mozna bylo, po drugie, ze od dziecka nie ufam draniom na slowo. Ale gdyby nawet radosc ich nie byla fingowana, to komunizm, jaki nas wszystkich pokaral, byl bardzo realny. I brod, i smrod, i krew.

Ale po co tak daleko siegac? Euforyczna radosc - we wszystkich prawie przypadkach - z jednym tylko znanym mi wyjatkiem - wdrukowywana byla i jest szerokim rzeszom od zawsze. Zawsze falszywie. I zawsze konczyla sie lzami. Zawsze.

Solidarnosc? Euforia. Festiwal, mowia niektorzy. Jedno wielkie oszustwo, mowie ja, po przejsciu dlugiej drogi do zrozumienia. Ach, gdybyz to tylko jeden Walesa byl prowadzony przez esbekow, moglibysmy sobie powiedziec, jaki spryciarz, wystrychnal nas na dudka. Ale niestety, nie on jeden. I nie tylko przez esbekow. Iluz tam autorytetow okazalo sie zwyklymi szujami? Geremek, Michnik, Kuron... Oraz wielu innych. Z tego fragmentu tekstu, moi mili, zapamietac nalezy wlasnie to. Oraz wielu innych. Ruch przejety, skanalizowany, nadzieje na emancypacje narodu wylane do rynsztoka jak wiadro pomyi.

No dobra, dorzuce i to. Okragly Stol. Radosc. Wielka radosc. A nastepnie... Obiecalem sobie, ze nie bede uzywal wulgaryzmow. Wiec na tym akapit ten sie konczy.

Pojade teraz skrotami.

Keine Grezen. 
Katarski Inwestor. 
Euro 2012.
Pendolino.
Dreamliner.
Polska prezydencja w UE.

Staram sie nie wymieniac radosci niszowych, jak na przyklad Amber Gold, czy wygrane przez PO wybory. Bo w to pierwsze nie wszyscy inwestowali, a na to drugie, pomimo telewizji traktuajcych to jak sukces na miare narodowa, no, jednak nie wszyscy glosowali.

No, a teraz do sedna sprawy. Czyli obecnego "hop-siupa". Donald Tusk. Krol Europy.

Zewszad gwar dochodzi, niezaleznie od politycznej orientacji, zewszad rumor. I jakkolwiek by tego komentatorzy nie komentowali, jedno slowo laczy ich w MONOLIT. Slowem tym jest "niespodziewanie". Ze sie nikt nie spodziewal, ze zaskoczenie tak wielkie, ze ach, z nog zmiata, taki zaskok. 

Dalsza czesc przekazu sie rozni, lemingi usiluja jak zwykle, z subtelnoscia godna szczajacych na krzyz, wciskaja wszystkim w gemby przymus radosci, narodowcy stoja w rozkroku, troche niezdecydowani, Kaczynski gratuluje, ale przeciez wiadomo, ze knuje, Macierewicz pewnie by wlasnorecznie zakul Krola w dyby. Ale zrobi to dopiero, gdy sie z zaskoczenia otrzasnie. BO nominacja, no, po prostu NIESPODZIEWANA.

Otoz, moi drodzy, nic wlasnie.

Aleksander Michailowicz Gorczakow mial pono w zwyczaju mowic, ze wierzy tylko w wiadomosci zdementowane. Ponizej Max Tv epizod o Tusku, gdzie jest parominutowe dementi sprzed lat, gdzie PDT zaklina sie, ze z Polski nie ma zamiaru na zadne fotele do Bzrukseli jezdzic. On, tu, w potrzebie! Wlasnymi rencami! Na klate weznie!

http://www.youtube.com/watch?v=qvy7xornVW0&t=1m0s 

A to bylo jeszcze przed Wojna Jablkowa. 

To teraz Ojczyzna we wiekszej potrzebie jest. Wszak wrog czycha! I nastawa! No to ja bym oczekiwal, ze Pan Premier nie ruszy sie z miejsca, podobnie jak kapitan z tonacego okretu nie schodzi (o ile nie jest to Costa Concordia). Ale, ale. Tu jest cale sedno. Pan Tusk od dawna ROBIL WSZYSTKO by fotel dostac i sie tam, w zacisza brukselskich gabinetow, w plusze i kamerdynerow, a glownie w euro-immunitety i osobistych goryli co piersia przed sprawiedliwoscia zaslonia - udac. 

Max Kolonko uwaza, ze Tusk ucieka od afery podsluchowej. Otoz, moim skromnym zdaniem, Max sie myli lub celowo sciemnia. Prezydentury nie zalatwia sie w dwa tygodnie, nawet przy poparciu wschodnioniemieckiej Angeli. To sie dogrywa dlugo i cierpliwie.

Przypomnijmy, ze charakterystyka samego kandydata, jego zdolnosci, obycie, znajomosc jezykow, ekonomii, chazryzma czy wszelki inny profesjonalizm nie maja zadnego znaczenia. Pan poprzedzajacy Tuska, boze, no jak on sie nazywal, Rumpuj, Pumpuj... najlepszym przykladem tego jest. 

Pumpuj to po tajsku znaczy tluscioszek, tak tylko na marginesie :)

Wazna, misiu, jest kasa. I tu jest sedno sprawy. Do mediow przedostala sie wiadomosc o tym jak i czym oplacal Tusk Camerona - by sie bron Boze kandydaturze nie sprzeciwil. I jak na tym TRACI polonia w Anglii. Radosc, wielka radosc, nie pozwala tlumom na zrozumienie tego niewielkiego wszak fragmentu "negocjacji" z cala klarownoscia. A przeciez doskonale pokazuje nam, ze po pierwsze - nie ma niz "znienacka", bo targowal sie o zyrandol juz od dawna, a po drugie - jak duzo moze zyskac Polska pod prezydentura Tuska. Bo i takie glosy, a nawet glownie takie glosy sie slyszy. Ze on nam cos zalatwi. Bo Krol. Polak! Otoz - NIC - wlasnie. Nic. Bo, i tu na chwile musze sie zatrzymac, by przypomniec wam, ze Tusk uwaza polskosc za nienormalnosc. I to by jeszce bylo male piwo, gdyby tego typu myslenie nie doprowadzilo do - o czym jestem przekonany a na co nie mam dowodow - do tego, ze Donald Tusk zostal agentem sluzb niemieckich, o pseudonimie Oskar.

I to sie splata w logiczna calosc, Solidarnosc byla agentami faszerowana jak babka rodzynkami, a co smakowitsze, tym wyzej je mozna bylo znalezc. Stad rowniez reklamowki pelne kasy na zalozenie PO. Szwabskie media tez wiedzialy kogo promowac. Itp. Itd. Slowem - nie Polsce Oskar sluzyl a w najlepszym przypadku - sam sobie. Ukoronowaniem tego - niewyczerpane zrodlo cygar na tronie pod zyrandolem.

Oddal "Oskar" szwabom wszystko, lacznie z mieszkancami, na pokolenia. Przemysl - zriunowal. Banki - za bezdurno. Armie - rozwiazal... I tego wciaz bylo MALO, duzo za malo, by na prezydenture sie zalapac. Oddal Cameronowi polonie w jasyr... I tego bylo malo. Co zrobil dla Putina, to przemilcze, bo za mniej sie powinno zdrajcow na suchej galezi wieszac. Dodam tylko, ze opinia Putina byla wiazaca wszak i on, i Angela pracuja w jednej firmie.

Jest jednak karta, ktorej zaden As nie pobije. I ta karta Tusk zagral, ta cene zaplacil, byc moze z pewnym wahaniem, ale jednak zaplacil. Bo w to, o czym mowi Michalkiewicz, nie watpie. Niestety.

http://www.youtube.com/watch?v=scCOkK5Ak_g

"[...] W czerwcu ubieglego roku premier Tusk wydal wojewodom tajne zarzadzenie, zeby w trybie administracyjnym pozytywnie zalatwiali prosby o przekazanie wlasnosci zydowskim spadkobiercom, ktorzy nie maja zadnych dokumentow".

Ta karta (o ile prawdziwa, a tego za tej administracji potwierdzic sie nie da) warta jest 65 miliardow dolarow. I to juz wszystko na ten niemily temat. Bo co tu dodac, oprocz zyczenia sobie i wam, bysmy byli zydami i za bezdurno dostali od rzadu jakas kamienice, lub dwie.

Anegdote obiecalem. 

Przyjechal do mnie kolega. Dekarz z zawodu, z wygladu King Kong. Jak bral do reki bochenek, to sie musialem domyslac w ktorej on go trzyma. Napalil sie strasznie na wizyte, kolega ten, w dzielnicy rozpusty. Dzien mija, drugi, a on nic, tylko furt gada, ze chce i juz. Przyszedl weekend, zlitowalem sie i w te czerwone lampiony prowadze. Bo to tu taki symbol jest, zeby publiczny od normalnego odroznic. Dom. Mowie, rob co chcesz, ja tego ogladac nie chce, ide do domu (bez lampionowego) i czekam na ciebie ze sliwowica. Poszedlem, on, z takim maslanym spojrzeniem, zostal. Sam. Przychodze do domu, nie mija minut dziesiec, chlopak stuka do drzwi. Zapomnial czego czy ki bies? Otoz nie, po prostu poderwaly go na ulicy dwie laski, poszedl z nimi na pieterko, wlezli pod prysznic - i w tym momencie kolezka, co po angielsku ani mrumru, przypomnial sobie pare slow. Glownie "what is this?". I pokazywal palcem. Pozostali chlopcy pod prysznicem usmiechneli sie bez zazenowania. "You know what this is" odpowiedzieli. No i wrocil do domu.

Pytam, ale zaplaciles im?
Nie! 
A nie gonili cie?
Nie!
...???
Bo jak im walnalem z piesci w szczeke to sie osuneli po kafelkach i nie mieli prawa wstac.

Drodzy panstwo. Historia jest prawdziwa. Do tego stopnia, ze przeprowadzilem dyskretny wywiad, ale ze nikt tego dnia nie zginal od ciosu w szczeke, to mam nieco spokojniejsze sumienie. Natomiast kolega zostal miejscowa legenda. A pytanie "what is this?" przeszlo do lokalnej historii.

I tu wlasnie sedno sprawy. Moze to i brutalne bylo. Ale sluszne i sprawiedliwe. Bowiem na oszustwo, chamstwo, zlodziejstwo, zaprzanstwo, nepotyzm i zdrade reagowac mozna wylacznie z zacisnietymi piesciami. 

I walic w szczeke ... zlodziei, mosci hrabio. Tak zyc!
5
5 (3)

4 Comments

Szary Kot's picture

Szary Kot
Gdy wspomniałeś noc poślubną Państwa Modliszków, pomyślałam o Angeli i Donaldo.
Cygara na pluszach, pod żyrandolem to może na zachętę. Nie w nagrodę tam poszedł, tylko do roboty. Wcześniejsze zasługi miały tylko udowodnić, że się nadaje do pilnowania interesu.
Mam nadzieję, że zostanie solidnie przeczołgany, już nie służenie na dwóch łapkach i merdanie ogonem, ale bieganie na łapkach przednich, piruety i skoki przez przeszkody, a wszystko pod okiem trenera z biczykiem.
 

"Miejcie odwagę... nie tę tchnącą szałem, która na oślep leci bez oręża,
Lecz tę, co sama niezdobytym wałem przeciwne losy stałością zwycięża."
HdeS's picture

HdeS
To mogłoby być coś mocnego! Ona w skąpych czarnych skórach odziana, w skórzanej czapce z daszkiem. On w gustownych pasach z ćwiekami, cały w łańcuchach. Albo w różowym body z logo EU na tyłku. A ona go tymi pejczami! ..i raz..i dwa! "Schneller! Schneller! Ich eksplodire!!!" ...łał... poniosło mnie...blush
Szary Kot's picture

Szary Kot
całe szczęście, ze na końcu Twojego komentu pojawiła się buźka z rumieńcem. cheeky
bo normalnie działasz na wyobraźnię devilblush
 
 

"Miejcie odwagę... nie tę tchnącą szałem, która na oślep leci bez oręża,
Lecz tę, co sama niezdobytym wałem przeciwne losy stałością zwycięża."
wicenigga's picture

wicenigga
 zeby w trybie administracyjnym pozytywnie zalatwiali prosby o przekazanie wlasnosci zydowskim spadkobiercom, ktorzy nie maja zadnych dokumentow".

Michalkiewicz napisał to w marcu 2012 (Tusk po cichu zwraca tzw. „mienie żydowskie”) Były jakieś sygnały, przykłady, afery z tym związane? Poseł Wojciechowski wspominał o pewnych przekrętach sądowych w Poznaniu bodajże, ale tam właśnie fałszowano dokumenty żeby przejąć nieruchomości. Przedtem w Krakowie. Być może tak to się odbywa, legalizuje się właściciela, a ten "sprzedaje" za przysłowiową złotówkę.

Więcej notek tego samego Autora:

=>>