Radosław Sikorski oraz premier Donald Tusk pytani na ostatniej konferencji prasowej o swoją sytuację materialną otarli się o żenadę.
Mam dobrze zarabiającą żonę, wie pan
— odpowiedział z uśmiechem minister Sikorski.
A Donald Tusk natychmiast dodał:
Więc pan minister dobrze się czuje, a ja średnio, ponieważ moja żona z kolei nie pracuje, więc to jest ta dość poważna różnica w związku z tym między nami.
Premier polskiego rządu przyznał, że jego przyszłość emerytalna „nie jawi się jakoś szczególnie różowo”.
Widząc występy dwóch ważnych w Polsce polityków trudno ukryć zażenowanie. Jęczący i narzekający premier oraz szef dyplomacji, utyskujący na trudną sytuację i przyszłość na stare lata, kpią z Polaków, szczególnie biorąc pod uwagę, że to właśnie rząd z nimi w składzie jest odpowiedzialny za wydłużenie wieku emerytalnego oraz coraz większe problemy ludzi starszych. Dziś Polacy coraz częściej boją się, że do czasu osiągnięcia wieku emerytalnego mogą nie mieć pracy, albo… nie dożyć.
Już samo narzekanie na sytuację materialną przed milionami Polaków budzi niesmak. Jednak sytuacja jest znacznie poważniejsza, gdy przeanalizuje się słowa ministra Sikorskiego.
Szef MSZ odpowiadając na pytanie o swoją sytuację finansową odparł:
Mam dobrze zarabiającą żonę.
Można przyjąć, że był to jedynie głupkowate obrócenie pytania w żart. Jednak jeśli brać to na poważnie, trzeba byłoby również na poważnie zadać pytanie: komu szczęście i spokój finansowy zawdzięcza ród Sikorskich?
Wydaje się, że gwarantem stabilności gospodarstwa domowego Radosława Sikorskiego i Anne Applebaum są pobory dziennikarki „The Washington Post”, znanej autorki książek. Ona sama na koncie na Twitterze wskazuje, że jej działalność należy traktować w skali globalnej, międzynarodowej. Okazuje się więc, że spokój domostwa i spokojną przyszłość ekonomiczną Sikorscy wiążą z kapitałem zagranicznym.
Oświadczenie Sikorskiego, człowieka odpowiedzialnego za polską politykę zagraniczną, to nie tylko naplucie w twarz Polakom, pokazanie, że państwo polskie jest niewydolne i niebezpieczne dla pracowników. To również przyczynek do dyskusji nad suwerennością ekonomiczną szefa polskiej dyplomacji oraz polskiej władzy.
Jak na Sikorskiego działa fakt, że jego dom jest uzależniony od międzynarodowego kapitału? Czy ma to jakieś znaczenie? Czy wpływa na bieżące decyzje szefa MSZ?
Radosław Sikorski to kolejny polityk rządu, nad którego działalnością zawisło właśnie widmo ekonomicznej niesuwerenności.
Były już minister Jacek Rostowski był uzależniony od finansów z londyńskiego City, Donald Tusk miał mieć niebezpieczne kontakty finansowe z niemiecką CDU. Obecnie minister Sikorski sam przyznaje, że nadzieje na bezpieczną przyszłość widzi w międzynarodowej działalności swojej żony.
Polski rząd zdaje się być coraz mniej suwerenny. Więzy finansowe wiążą go z zupełnie innymi ośrodkami lojalności niż Polska i Polacy…
Radosław Sikorski oraz premier Donald Tusk pytani na ostatniej konferencji prasowej o swoją sytuację materialną otarli się o żenadę.
Mam dobrze zarabiającą żonę, wie pan
— odpowiedział z uśmiechem minister Sikorski.
A Donald Tusk natychmiast dodał:
Więc pan minister dobrze się czuje, a ja średnio, ponieważ moja żona z kolei nie pracuje, więc to jest ta dość poważna różnica w związku z tym między nami.
Premier polskiego rządu przyznał, że jego przyszłość emerytalna „nie jawi się jakoś szczególnie różowo”.
Widząc występy dwóch ważnych w Polsce polityków trudno ukryć zażenowanie. Jęczący i narzekający premier oraz szef dyplomacji, utyskujący na trudną sytuację i przyszłość na stare lata, kpią z Polaków, szczególnie biorąc pod uwagę, że to właśnie rząd z nimi w składzie jest odpowiedzialny za wydłużenie wieku emerytalnego oraz coraz większe problemy ludzi starszych. Dziś Polacy coraz częściej boją się, że do czasu osiągnięcia wieku emerytalnego mogą nie mieć pracy, albo… nie dożyć.
Już samo narzekanie na sytuację materialną przed milionami Polaków budzi niesmak. Jednak sytuacja jest znacznie poważniejsza, gdy przeanalizuje się słowa ministra Sikorskiego.
Szef MSZ odpowiadając na pytanie o swoją sytuację finansową odparł:
Mam dobrze zarabiającą żonę.
Można przyjąć, że był to jedynie głupkowate obrócenie pytania w żart. Jednak jeśli brać to na poważnie, trzeba byłoby również na poważnie zadać pytanie: komu szczęście i spokój finansowy zawdzięcza ród Sikorskich?
Wydaje się, że gwarantem stabilności gospodarstwa domowego Radosława Sikorskiego i Anne Applebaum są pobory dziennikarki „The Washington Post”, znanej autorki książek. Ona sama na koncie na Twitterze wskazuje, że jej działalność należy traktować w skali globalnej, międzynarodowej. Okazuje się więc, że spokój domostwa i spokojną przyszłość ekonomiczną Sikorscy wiążą z kapitałem zagranicznym.
Oświadczenie Sikorskiego, człowieka odpowiedzialnego za polską politykę zagraniczną, to nie tylko naplucie w twarz Polakom, pokazanie, że państwo polskie jest niewydolne i niebezpieczne dla pracowników. To również przyczynek do dyskusji nad suwerennością ekonomiczną szefa polskiej dyplomacji oraz polskiej władzy.
Jak na Sikorskiego działa fakt, że jego dom jest uzależniony od międzynarodowego kapitału? Czy ma to jakieś znaczenie? Czy wpływa na bieżące decyzje szefa MSZ?
Radosław Sikorski to kolejny polityk rządu, nad którego działalnością zawisło właśnie widmo ekonomicznej niesuwerenności.
Były już minister Jacek Rostowski był uzależniony od finansów z londyńskiego City, Donald Tusk miał mieć niebezpieczne kontakty finansowe z niemiecką CDU. Obecnie minister Sikorski sam przyznaje, że nadzieje na bezpieczną przyszłość widzi w międzynarodowej działalności swojej żony.
Polski rząd zdaje się być coraz mniej suwerenny. Więzy finansowe wiążą go z zupełnie innymi ośrodkami lojalności niż Polska i Polacy…