Wczoraj pewną popularność w sieci zdobył filmowy zapis koncertu Lady Pank, który odbył się w Tarnobrzegu w ramach trasy Lata z Radiem. Nie zdecydowały o tym jednak względy muzyczne, a stan Janusza Panasewicza, który nie był tego dnia w najlepszej formie. Nawalony jak stodoła starszy pan śpiewał „W porannej prasie widzisz codziennie swoją twarz, poranna witaj zmianie, co chcesz, to masz” i wiele innych rzeczy, których z zajeżdżonej w dzieciństwie kasety sobie nie przypominam. Zwalniał przy tym jakby był magnetofonem z roku swego urodzenia i cud, że udało mu się stać na scenie. Ze śpiewaniem było gorzej. I choć reszta zespołu tym razem była trzeźwa, przy takim stanie frontmana zmienić to nie mogło nic.
Tymczasem kamery pokazywały nie tylko upadek Panasewicza, lecz również świetnie bawiącą się publiczność. Ponoć ktoś tam po cichu wyszedł, potem coś tam napisał w internecie, ale to właściwie wszystko. Wszyscy dookoła bawią się świetnie, więc nikt nie krzyknie „Panas jest nawalony!”, nikt też niczym nie rzuci, choć i taka forma ekspresji byłaby w tym przypadku zrozumiała. Ba, w drugą stronę się kiedyś zdarzyło, zapadł nawet wyrok w tej sprawie.
Potem znaleźli się obrońcy wokalisty, którzy oczywiście sami zaatakowali krytykujących. Komu nie podoba się kaleczący swoje kawałki Panasewicz, ten nie rozumie na czym polegać ma rock’n’roll. Cóż, jeśli ktoś myli chałturę z PRL z rock’n’rollem, nie podejmuję się tłumaczyć subtelnej różnicy, która mi nie pozwoliła przez 20 lat niszowej, ale zawsze, aktywności muzycznej tak położyć koncertu. Cóż, ja nie jestem profesjonalistą, w odróżnieniu od półprzytomnego dziadka na scenie. I upierałbym się, że o ile artysta ma chęć i potrzebę przyjęcia przed koncertem dużej nawet dawki alkoholu czy jakichś jego zamienników, to rock’n’rollem będzie wtedy właśnie dać z siebie wszystko i też wszystko co trzeba zaśpiewać. Moim kolegom z punkowych kapel na ogół się to udaje. Może dlatego, że działając w niszy znamy wystarczająco wielu naszych słuchaczy, by nie móc potraktować ich tak, jak zrobił to w weekend wokalista Lady Pank.
Potem jednak przyszła do mnie refleksja inna. Oto bowiem w Tarnobrzegu widzimy Polskę w pigułce. Zachwycony tłum oklaskuje faceta, który nie jest w stanie zrobić tego, do czego się zobowiązał, za to sam bawi się świetnie. Ludzie pod sceną również – i nikomu nie przyjdzie do głowy, że jest właśnie, mówiąc ładnie, okradany. Czujność usypia tradycyjna lizusowska konferansjerka i setka podziękowań. Najbardziej charakterystycznym momentem usuniętego już z sieci filmu była dla mnie scena, gdy znudzona dziewczyna orientuje się, że jest w zasięgu kamery i w tym momencie zmienia minę na zachwyconą, zaczyna tańczyć, bawi się świetnie. Czy podobnie nie reaguje większość odbiorców polityki? Nie widząca i nie słysząca tego, co rozgrywa się tuż przed ich oczami i uszami? Zadowolona, bo przecież wszyscy dookoła zadowoleni, bo być niezadowolonym po prostu nie wypada? A ci obrońcy rzekomego rock’n’rolla jak partyjne młodzieżówki… Taki sam cyrk dla takiej samej publiczności.
Tymczasem kamery pokazywały nie tylko upadek Panasewicza, lecz również świetnie bawiącą się publiczność. Ponoć ktoś tam po cichu wyszedł, potem coś tam napisał w internecie, ale to właściwie wszystko. Wszyscy dookoła bawią się świetnie, więc nikt nie krzyknie „Panas jest nawalony!”, nikt też niczym nie rzuci, choć i taka forma ekspresji byłaby w tym przypadku zrozumiała. Ba, w drugą stronę się kiedyś zdarzyło, zapadł nawet wyrok w tej sprawie.
Potem znaleźli się obrońcy wokalisty, którzy oczywiście sami zaatakowali krytykujących. Komu nie podoba się kaleczący swoje kawałki Panasewicz, ten nie rozumie na czym polegać ma rock’n’roll. Cóż, jeśli ktoś myli chałturę z PRL z rock’n’rollem, nie podejmuję się tłumaczyć subtelnej różnicy, która mi nie pozwoliła przez 20 lat niszowej, ale zawsze, aktywności muzycznej tak położyć koncertu. Cóż, ja nie jestem profesjonalistą, w odróżnieniu od półprzytomnego dziadka na scenie. I upierałbym się, że o ile artysta ma chęć i potrzebę przyjęcia przed koncertem dużej nawet dawki alkoholu czy jakichś jego zamienników, to rock’n’rollem będzie wtedy właśnie dać z siebie wszystko i też wszystko co trzeba zaśpiewać. Moim kolegom z punkowych kapel na ogół się to udaje. Może dlatego, że działając w niszy znamy wystarczająco wielu naszych słuchaczy, by nie móc potraktować ich tak, jak zrobił to w weekend wokalista Lady Pank.
Potem jednak przyszła do mnie refleksja inna. Oto bowiem w Tarnobrzegu widzimy Polskę w pigułce. Zachwycony tłum oklaskuje faceta, który nie jest w stanie zrobić tego, do czego się zobowiązał, za to sam bawi się świetnie. Ludzie pod sceną również – i nikomu nie przyjdzie do głowy, że jest właśnie, mówiąc ładnie, okradany. Czujność usypia tradycyjna lizusowska konferansjerka i setka podziękowań. Najbardziej charakterystycznym momentem usuniętego już z sieci filmu była dla mnie scena, gdy znudzona dziewczyna orientuje się, że jest w zasięgu kamery i w tym momencie zmienia minę na zachwyconą, zaczyna tańczyć, bawi się świetnie. Czy podobnie nie reaguje większość odbiorców polityki? Nie widząca i nie słysząca tego, co rozgrywa się tuż przed ich oczami i uszami? Zadowolona, bo przecież wszyscy dookoła zadowoleni, bo być niezadowolonym po prostu nie wypada? A ci obrońcy rzekomego rock’n’rolla jak partyjne młodzieżówki… Taki sam cyrk dla takiej samej publiczności.
(3)

4 Comments
@Budyń
23 July, 2014 - 19:36
Mnie samemu jakoś smutno się zrobiło, że wszystko czym żyło się w latach 80-tych "zeszło na lemingi". Żałosny cyrk.
Pozdrawiam.
Cytat:
Jeśli będziecie żądać tylko posłuszeństwa, to zgromadzicie wokół siebie samych durniów.
Empedokles
@Budyń
23 July, 2014 - 20:40
Pozdrawiam
Ohyda!
24 July, 2014 - 21:35
Pozdrawiam
"Będziemy pisać do PO!" -
25 July, 2014 - 15:01
pozdrawiam!