Z dr. Konradem Zasztowtem, analitykiem w Polskim Instytucie Stosunków Międzynarodowych, rozmawia Izabela Kozłowska
Powołany dziś rząd i premier Ukrainy będą w stanie zapewnić pewną stabilność u naszego wschodniego sąsiada?
- Tymczasową stabilność w Kijowie na pewno tak. Pojawia się jednak pytanie, czy rząd ten będzie w stanie zapewnić tę kontrolę nad wschodnimi regionami Ukrainy, a zwłaszcza nad Krymem. Arsenij Jaceniuk wydaje się dobrą kandydaturą. To doświadczony polityk, minister gospodarki i szef kancelarii prezydenckiej w czasie prezydentury Tymoszenko, wprawdzie pozbawiony jest charyzmy Tymoszenko czy Kliczki, ale posiada wizerunek skutecznego technokraty. Nie jest on też postacią kontrowersyjną. Choć od dwóch lat stoi na czele stworzonej przez Tymoszenko Batkiwszczyny, wcześniej był liderem centrowo-liberalnej partii Front Zmian. Również za czasów Janukowycza spekulowano na temat premierostwa Jaceniuka. Polityk pozostał jednak w opozycji. Na Majdanie odegrał rolę jednego z trzech politycznych „tenorów” obok Olecha Tiahnyboka i Witalija Kliczki.
Jaką rolę odegra Julia Tymoszenko, która nie stanęła na czele tymczasowych władz?
– Deklaracja byłej premier Ukrainy mówiąca o tym, że nie stanie na czele tymczasowych władz, była jednoznacznym przekazem. Tymoszenko ma większe ambicje polityczne i chce sięgnąć po prezydencki fotel. Startując w wyborach prezydenckich, co jest bardzo realne, wydaje się bezkonkurencyjna. Oczywiście także Witalij Kliczko, założyciel partii politycznej Ukraiński Demokratyczny Alians na rzecz Reform (UDAR), który stał na Majdanie w czasie walki z Janukowyczem, jest bardzo popularnym politykiem. Jednak w zderzeniu z Tymoszenko może przegrać. Była premier Ukrainy zapewne skuteczniej potrafiła porwać Ukraińców swoimi płomiennymi przemówieniami. Poza tym na pewno Tymoszenko będzie zarzucać Kliczce, że próbował dogadywać się z Janukowyczem. W tej chwili stanowisko wielu ludzi na Ukrainie jest bezkompromisowe. Uważa się, że w ogóle nie należało negocjować z obalonym prezydentem. Uważany jest on za zbrodniarza winnego śmierci dziesiątek osób. Takie radykalne i maksymalistyczne stanowisko oznacza brak akceptacji dla działań Kliczki, Arsenija Jaceniuka i Oleha Tiahnyboka, którzy jako politycy starali się wynegocjować wariant pozwalający na realizację postulatów Majdanu i zapobiec dalszemu rozlewowi krwi. Jednak Tymoszenko może teraz tych polityków populistycznie krytykować za zbytnią ustępliwość wobec Janukowycza.
Podpisane w ubiegły piątek porozumienie dawno jest już nieaktualne. W jakim więc kierunku zmierza Ukraina?
(...)
http://www.naszdziennik.pl/swiat/69538,krym-narzedziem-w-rekach-rosji.html