
„Pełzająca wojna. Quo vadis Ukraino?” Agnieszki Korniejenko to niewielka, pisana na szybko książeczka o wydarzeniach na Ukrainie (od początku Majdanu do, mniej więcej, późnej wiosny tego roku) , której autorka nie ukrywa, że jest emocjonalnie zaangażowana po stronie Ukraińców. Powoduje to, że jest to pozycja, która trafi raczej do przekonanych, którzy chyba tak czy inaczej stanowią większość, niż do osób bez wyraźnego zdania, której mocne sympatie Korniejenko mogą trochę przeszkadzać. W ich przekonaniu jednak pomóc może bardzo wiele informacji z tej książeczki, takich jak konkretne przykłady rosyjskich manipulacji medialnych, szytych tak grubymi nićmi, ze chciałoby się napisać „sowieckich manipulacji”. Ot, choćby jeden człowiek, w dwóch programach informacyjnych, może być bandytą z Prawego Sektora i prorosyjskim separatystą? Nie wierzycie? To przeczytajcie.
Autorka próbuje przybliżyć polskiemu czytelnikowi specyfikę sytuacji politycznej na Ukrainie, cofając się do czasów pomarańczowej rewolucji i późniejszych podziałów w obozie zwycięzców, które mają duży wpływ na obecną politykę. Pisze też o sprawach, które w naszych relacjach pojawiają się rzadziej – jak kwestie ekonomiczne czy wręcz bytowe, dotyczące Krymu, który na integracji z Rosją prawdopodobnie więcej straci, niż zyska, choćby w związku z całą infrastrukturą nawadniającą ten teren, w pełni zintegrowaną z Ukrainą. Takich niuansów znajdziemy tu więcej i wskazują one wyraźnie, że zaangażowanie autorski w sprawy ukraińskie idzie w parze ze sporą wiedzą na ten temat. Czasem dość zaskakującą – jak wtedy, gdy czytamy o znaczeniu czarno-czerwonych flag.
Trochę gorzej niestety wypadają te fragmenty, gdy Korniejenko dotyka spraw polskich. Odnoszę bowiem wrażenie, ze tak wczuła się w sprawy naszego sąsiada, ze umknęło jej kilka faktów dotyczących Polski. Nieliczne na szczęście zachwyty nad polska transformacją ustrojową wyglądają, jak przepisane z rządowej, propagandowej ulotki. Niemniej, to nie jest książeczka, z której dowiemy się czegoś o Polsce, ale już o Ukrainie i Rosji – bardzo dużo. Choć z przyczyn oczywistych nie ma w niej ani słowa o ostatniej tragedii, jaka wydarzyła się na zajętych przez Rosjan ukraińskich terenach, to również te wydarzenia pozwoli czytelnikowi zrozumieć. Jeśli ktoś chciałby więc swoją wiedzę na temat pobliskich wydarzeń pogłębić, nie powinien pożałować 20 zł na „Pełzającą wojnę” – to dobre uzupełnienie bieżących analiz i reportaży.
Agnieszka Korniejenko, Pełzająca wojna, wydawnictwo M, 2014
Autorka próbuje przybliżyć polskiemu czytelnikowi specyfikę sytuacji politycznej na Ukrainie, cofając się do czasów pomarańczowej rewolucji i późniejszych podziałów w obozie zwycięzców, które mają duży wpływ na obecną politykę. Pisze też o sprawach, które w naszych relacjach pojawiają się rzadziej – jak kwestie ekonomiczne czy wręcz bytowe, dotyczące Krymu, który na integracji z Rosją prawdopodobnie więcej straci, niż zyska, choćby w związku z całą infrastrukturą nawadniającą ten teren, w pełni zintegrowaną z Ukrainą. Takich niuansów znajdziemy tu więcej i wskazują one wyraźnie, że zaangażowanie autorski w sprawy ukraińskie idzie w parze ze sporą wiedzą na ten temat. Czasem dość zaskakującą – jak wtedy, gdy czytamy o znaczeniu czarno-czerwonych flag.
Trochę gorzej niestety wypadają te fragmenty, gdy Korniejenko dotyka spraw polskich. Odnoszę bowiem wrażenie, ze tak wczuła się w sprawy naszego sąsiada, ze umknęło jej kilka faktów dotyczących Polski. Nieliczne na szczęście zachwyty nad polska transformacją ustrojową wyglądają, jak przepisane z rządowej, propagandowej ulotki. Niemniej, to nie jest książeczka, z której dowiemy się czegoś o Polsce, ale już o Ukrainie i Rosji – bardzo dużo. Choć z przyczyn oczywistych nie ma w niej ani słowa o ostatniej tragedii, jaka wydarzyła się na zajętych przez Rosjan ukraińskich terenach, to również te wydarzenia pozwoli czytelnikowi zrozumieć. Jeśli ktoś chciałby więc swoją wiedzę na temat pobliskich wydarzeń pogłębić, nie powinien pożałować 20 zł na „Pełzającą wojnę” – to dobre uzupełnienie bieżących analiz i reportaży.
Agnieszka Korniejenko, Pełzająca wojna, wydawnictwo M, 2014
(2)
2 Comments
Pozycja pewnie cenna,
24 July, 2014 - 20:52
Tu chyba błąd:
( Krym) " ...który na integracji z Rosją prawdopodobnie więcej zyska, niż straci, choćby w związku z całą infrastrukturą nawadniającą ten teren, w pełni zintegrowaną z Ukrainą" ?
<p>"...upon all us a little rain must fall."</p>
Oczywiście, powinno być
25 July, 2014 - 15:02
Pozdrawiam