Dla rodziny i obrońców wiary bohaterka, dla lewicowych aktywistów fanatyczka religijna. To licealistka z Gdańska Marysia Kołakowska, którą policja postawiła przed sądem za „chuligański" protest przeciwko bluźnierczemu spektaklowi „Golgota Picnic”.
– Moja córka jest bohaterem, że postanowiła bronić wiary katolickiej – podkreśliła w sądzie Anna Kołakowska, jej mama.
– Jest to sztuka, która w sposób niezwykle wulgarny ukazuje chrześcijaństwo – dodała.
Kołakowska wylicza, że Jezus Chrystus jest tam nazwany „Mesjaszem AIDS”, „tyranem”, padają również wulgarne przekleństwa wobec Niego. Ponadto aktorzy odgrywają sceny nacechowane seksualnie.
Dlatego rodzina Kołakowskich wraz z innymi osobami zaangażowała się w ubiegłym roku w zakazanie pokazywania tej pseudosztuki. Na jednym z portali społecznościowych powstała strona, pod którą jednak zamieszczono wiele wulgarnych wpisów, zawierających groźby.
– Pojawiały się pogróżki, wpisy jak: „Szkoda, że twoja matka nie utopiła cię w gnojówce”. Stwierdziliśmy, że z tymi ludźmi dialog jest niemożliwy – podkreśla Jan Kołakowski, brat licealistki. Na policję trafiło 60 zdjęć tych wpisów, ale sprawę umorzono.
Sąd na wczorajszej rozprawie wobec wyjaśnień Kołakowskich zasugerował, że psikanie śmierdzącym sprayem przez Marysię Kołakowską na odczytywaniu spektaklu w lewicowej Krytyce Politycznej w Gdańsku w czerwcu ubiegłego roku mogło być zwykłym zakłóceniem spokoju, a nie czynem chuligańskim. Obrońca Kołakowskiej mec. Kazimierz Smoliński uznał, że jest to sukces, ale będzie się domagał uniewinnienia.
Organizatorzy jednak nadal wytaczają ciężkie oskarżenia wobec Marysi. Lidia M. zeznała dziś w sądzie, że przed odczytaniem spektaklu doszło do „zwołania mszy” w siedzibie Civitas Christiana, mieszczącej się piętro niżej od Krytyki Politycznej. W jej ocenie, w tych protestach uczestniczyli „fanatycy”. Zrelacjonowała też rozmowę z Marysią, która zdecydowanie powiedziała do niej: „Tam się obraża Pana Boga i Pana Jezusa i ktoś musiał zareagować i to zrobiłam ja”. Lidia M. zeznała, że mówiąc to twarz licealistki stężała i wyglądała jak „z przekazów medialnych” różnych fanatyków religijnych czy szaleńców. Organizatorka dodała, że obawiała się, że licealistka może mieć nóż i ją zaatakować. Uczestnicy procesu zareagowali z oburzeniem na te słowa.
Ostatni świadkowie mają zostać przesłuchani 18 maja. Niewykluczone, że wówczas zapadnie wyrok w tej sprawie.
Artykuł opublikowany na stronie: http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/134331,odpowiada-za-bronienie-wiary.html
– Moja córka jest bohaterem, że postanowiła bronić wiary katolickiej – podkreśliła w sądzie Anna Kołakowska, jej mama.
– Jest to sztuka, która w sposób niezwykle wulgarny ukazuje chrześcijaństwo – dodała.
Kołakowska wylicza, że Jezus Chrystus jest tam nazwany „Mesjaszem AIDS”, „tyranem”, padają również wulgarne przekleństwa wobec Niego. Ponadto aktorzy odgrywają sceny nacechowane seksualnie.
Dlatego rodzina Kołakowskich wraz z innymi osobami zaangażowała się w ubiegłym roku w zakazanie pokazywania tej pseudosztuki. Na jednym z portali społecznościowych powstała strona, pod którą jednak zamieszczono wiele wulgarnych wpisów, zawierających groźby.
– Pojawiały się pogróżki, wpisy jak: „Szkoda, że twoja matka nie utopiła cię w gnojówce”. Stwierdziliśmy, że z tymi ludźmi dialog jest niemożliwy – podkreśla Jan Kołakowski, brat licealistki. Na policję trafiło 60 zdjęć tych wpisów, ale sprawę umorzono.
Sąd na wczorajszej rozprawie wobec wyjaśnień Kołakowskich zasugerował, że psikanie śmierdzącym sprayem przez Marysię Kołakowską na odczytywaniu spektaklu w lewicowej Krytyce Politycznej w Gdańsku w czerwcu ubiegłego roku mogło być zwykłym zakłóceniem spokoju, a nie czynem chuligańskim. Obrońca Kołakowskiej mec. Kazimierz Smoliński uznał, że jest to sukces, ale będzie się domagał uniewinnienia.
Organizatorzy jednak nadal wytaczają ciężkie oskarżenia wobec Marysi. Lidia M. zeznała dziś w sądzie, że przed odczytaniem spektaklu doszło do „zwołania mszy” w siedzibie Civitas Christiana, mieszczącej się piętro niżej od Krytyki Politycznej. W jej ocenie, w tych protestach uczestniczyli „fanatycy”. Zrelacjonowała też rozmowę z Marysią, która zdecydowanie powiedziała do niej: „Tam się obraża Pana Boga i Pana Jezusa i ktoś musiał zareagować i to zrobiłam ja”. Lidia M. zeznała, że mówiąc to twarz licealistki stężała i wyglądała jak „z przekazów medialnych” różnych fanatyków religijnych czy szaleńców. Organizatorka dodała, że obawiała się, że licealistka może mieć nóż i ją zaatakować. Uczestnicy procesu zareagowali z oburzeniem na te słowa.
Ostatni świadkowie mają zostać przesłuchani 18 maja. Niewykluczone, że wówczas zapadnie wyrok w tej sprawie.
Artykuł opublikowany na stronie: http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/134331,odpowiada-za-bronienie-wiary.html
(1)