List niewolnika w torbie Saksa

 |  Written by Ursa Minor  |  0

Klientka domu handlowego Saks Fifth Avenue w Nowym Jorku znalazła w torbie na zakupy list, który zaczynał się słowami: pomocy, pomocy, pomocy.

Treść tej wiadomości była poruszająca. Autor listu prosił o pomoc, twierdząc, że to on zrobił torbę i że jest bezpodstawnie przetrzymywany w jednym z chińskich więzień. "Wszyscy jesteśmy traktowani jak niewolnicy, pracujemy po 13 godzin na dobę produkując takie torby w więziennych fabrykach". List kończył się słowami "dziękuję i przepraszam za kłopot". - Byłam w szoku, kiedy przeczytałam ten list - mówiła potem Stephanie Wilson. – Naprawdę nie mogłam uwierzyć w to, co tam przeczytałam. List, który Wilson znalazła na dole torby podpisany był: "Tohnain Emmanuel Njong". Autor dołączył do kartki małe zdjęcie paszportowe oraz swój adres mailowy.
 

List chinskiego niewolnika
ListTohnaina Emmanuela Njonga

Wilson pokazała list przedstawicielom Laogai Research Foundation, działającej w Waszyngtonie pozarządowej organizacji zajmującej się obroną praw człowieka w chińskich więzieniach. Jej pracownicy rozpoczęli własne dochodzenie i użyli kontaktów w terenie, by ustalić miejsce pobytu więźnia. Jej założyciel Harry Wu, który spędził 19 lat w chińskiej więziennej fabryce i który zweryfikował autentyczność listu, twierdził, że Tohnain musiał podjąć wielkie ryzyko decydując się na wrzucenie ukradkiem wiadomości.

Przedstawiciele Laogai Research Foundation przekazali też oczywiście list do Departamentu Bezpieczeństwa Wewnętrznego, który miał przyjrzeć się amerykańskim firmom i sprawdzić czy nie korzystają z przymusowej (i jakże taniej) pracy przymusowej w Chinach. Później przedstawiciele Saks przyznali, że ich torby rzeczywiście produkowane są w Chinach, jednak nie byli w stanie określić, skąd pochodziła ta konkretna. Oczywiście, przedstawiciele firmy zapewniają, że wprowadzają nowy kodeks standardów pracy przy produkcji zagranicznej swojej produktów. – Hudson Bay Company, do której należy Saks jest w trakcie weryfikowania umów. Bezwzględnie tępimy system pracy przymusowej, zero tolerancji dla niewolnictwa - gorliwie zapewniali.

W ostatnich tygodniach wykorzystując możliwości internetu udało się zlokalizować autora listu. W rozmowie telefonicznej z przedstawicielami fundacji mężczyzna przedstawił się jako Njong i powiedział, że list napisał w trakcie 3 letniego pobytu w więzieniu we wschodnim mieście Qingdao, w prowincji Shandong. Podał również szczegóły wiadomości, które nie były publikowane w mediach, mógł więc je znać tylko jej autor. W sumie Njong napisał jeszcze 4 podobne listy po angielsku i francusku. Mężczyzna był nauczycielem angielskiego we wsi kiedy w maju 2011 roku został aresztowany. Przez 10 miesięcy był przetrzymywany i czekał na zarzuty, jak się później okazało, został oskarżony o morderstwo. Do winy nigdy się nie przyznał. Njong siedział w więzieniu w prowincji Shandong, wstawał o 6 rano i pracował do 10 wieczorem, czasem miewając przerwy. Zajmował się głównie tworzeniem papierowych toreb na zakupy, czasem elektroniką. Opowiadał, że wszyscy więźniowie mieli „przymus produkcyjny” i każdy z nich, pod groźbą kary, miał za zadanie wyprodukowanie konkretnej liczby produktów. Otrzymali kartki i długopisy by samodzielnie zapisywać swoją aktywność. – Byliśmy monitorowani przez cały czas. Pewnej nocy schowałem się pod narzutę i napisałem list. Liczyłem, ze może ktoś kiedyś przeczyta go i powie mojej rodzinie, że żyję i jestem w więzieniu.

Njong został zwolniony z więzienia w grudniu 2013 roku, zredukowano mu karę za dobre sprawowanie. Poleciał do Kamerunu, by spotkać się z najbliższymi, którzy byli przekonani, że ten już dawno nie żyje. Choć jego uwolnienie nie miało związku z napisaniem listu, cieszy się, że trafił w czyjeś ręce. – To było największe zaskoczenie mojego życia. Cieszę się, że ktoś usłyszał mój płacz.

http://vumag.pl/newsy/list-chinskiego-niewolnika-w-torbie-saksa,62605.html
0
No votes yet

Więcej notek tego samego Autora:

=>>