Projekt „polskiej tarczy” to największa inwestycja obronna III Rzeczypospolitej. Wydamy na nią prawie 7 mld USD. To dwa razy więcej niż pochłonął program F-16.
Tarcza ma nas bronić przed zagrożeniami z powietrza, których nie są w stanie zwalczyć samoloty. Przed pociskami średniego zasięgu (zasięg 1-3 tys. km) ma nas w przyszłości chronić tarcza antyrakietowa NATO. Polska sama musi zbudować system obrony przed rakietami balistycznymi zasięgu krótszego niż tysiąc kilometrów. To nie mniej realne zagrożenie dla Polski.
Użycia rakiet międzykontynentalnych raczej trudno się spodziewać, bo to oznacza globalny konflikt nuklearny; mocarstwa utrzymują je nie tyle do realnego zastosowania, co jako straszaka i gwaranta strategicznej równowagi. Natomiast w praktyce np. Rosja grozi instalacją w obwodzie kaliningradzkim wyrzutni Iskanderów-M o zasięgu 500 km, a może nawet już je tam ma. To oznacza możliwość zaatakowania celu na prawie całym terytorium Polski w ciągu zaledwie kilkunastu minut.
Poza rakietami takimi jak Iskander-M istnieją jeszcze pociski znacznie krótszego zasięgu (poniżej 150 km). Polskę mogą też zaatakować wrogie samoloty, przeciwko którym powinniśmy móc wystawić nie tylko własne lotnictwo bojowe, ale i odpalane z ziemi pociski przeciwlotnicze. Stąd koncepcja „polskiej tarczy” jest wielowarstwowa. Poszczególne części nazwano imionami rzek. Według ustawy, która weszła w życie w kwietniu ub.r., do 2022 r. mamy mieć 6 baterii systemu Wisła rażących cele w odległości 100 km, które mają zwalczać rakiety balistyczne krótkiego zasięgu takie jak rosyjskie iskandery. Z kolei Narew to 11 baterii pocisków o zasięgu 25 km, zaś Pilica składa się z 6 wyrzutni przeciwlotniczych. Całość uzupełniać ma 19 stacji radiolokacyjnych Bystra i uzupełniające je radary Soła oraz 79 wyrzutni samobieżnych Poprad.
Projekt Wisła
Największym wyzwaniem jest oczywiście projekt Wisła.(...)
http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/70057,sposob-na-iskandery.html