Nerwowa jednomyślność

 |  Written by Krzysztof Karnkowski  |  1
Tydzień temu pisałem o tym, jak to prezydenta Komorowskiego, wbrew przyzwoitości i, na co wygląda, również przepisom, lecz w zgodzie z logiką III RP poparli włodarze Jeleniej Góry i pytałem się, co dalej. Cóż, nie trzeba było zbyt wiele czasu, by okazało się, że faktycznie był to dopiero początek, bo Komorowskiego postanowili poprzeć na specjalnej konferencji prezydenci 29 miast. I znów ktoś pyta, czy tak można, a ktoś inny chce dowiedzieć się, za jaką właściwie kasę, bo wygląda na to, że samorządową. I chyba w tym leży główny problem tak naprawdę – w wykorzystywaniu instytucji publicznych, co więcej wizerunku miast do promowania jednej, konkretnej postaci i jednej konkretnej opcji. Ot, starzejący się wczorajsi antykomuniści i ich kumple z drugiej strony barykady chcą wrócić do lat swojej młodości i wrócą, a my z nimi, choćby nas mieli tam pałkami zagonić. Nowy komendant wydaje się zresztą w sam raz od tego. Tak więc mamy nowy PRON, wybory z jednym kandydatem (bo reszta się nie liczy, albo zła, no może dobry jeszcze pan Jarubas z ZSL, tylko jeszcze jakieś SD potrzebne), za chwilę może jeszcze głosowanie bez skreśleń.

Skoro głos zabrali już prezydenci, którzy roszczą sobie najwyraźniej prawo do wypowiadania się jako miasta, pora na podobną deklarację szefów największych mediów, czy redaktorów naczelnych największych gazet. Potem jeszcze rektorzy, a na finiszu kampanii – sama Państwowa Komisja Wyborcza. Pamiętajmy, że sędziowie już byli.

Polskie Nagrania co prawda sprzedane za jakieś drobne (taniej, niż obecna, nikomu poza tym co na niej się obłowił nie potrzebna, kampania reklamowa PKP – zresztą będąca ponoć dopiero ¼ całości), niemniej na prywatnym rynku mechanizmy też, jak z PRL. Oto Kukiz, który moim kandydatem nie jest, dowiaduje się, że Sony już mu płyty z Borysewiczem nie wyda, bo się zajął kampanią prezydencką. Nie wyda, ale i nie da wydać gdzie indziej, bo na Borysewicza ma monopol. I choć jestem ostatnią osobą, która by czekała na płytę tego duetu, to mi coś nie gra za cholerę. Mógłbym co prawda zasugerować Pawłowi Kukizowi, żeby obok zbierania głosów zainicjował – najlepiej przez swoich zwolenników, nie osobiście – akcję bojkotu konsumenckiego Sony Polska. Cóż, nie ma się jednak co oszukiwać, firmie nie o kasę chodzi a o święty spokój, bo podejrzewam, że nie poszło wcale o to, że nowych numerów tego duetu nie zagrają, a pewnie ta cenzura miała się rozszerzyć na całość oferty. Czym inaczej miałby przejmować się tak duży koncern?

Tymczasem domykać zdaje się kolejny wątek, niby obyczajowy, czyli sprawa pana z tv, który ucieszył się, że koleżanka nie ma majtek i złożył jej propozycję, po czym pani musiała zmienić stację. A na imię miała ponoć Beata, parafrazując przebój Laskowskiego do nowej aranżacji Latkowskiego.  Cóż, ponoć każdy wiedział, ponoć w stacji była to norma, nikomu to nie przeszkadzało, a pan robił wywiady z najważniejszymi osobami w państwie. Cóż, nikt przecież nie ma złudzeń, co to jest za towarzystwo. Teraz też przecież nie dlatego się o tym wszystkim dowiadujemy, że tygodnik, który zniszczył Chazana, poczuł nagle wzmożenie moralne. Ponoć chodzi o to, by telewizję, która jest na sprzedaż, ktoś mógł kupić trochę taniej – na refleksję wielkopostną bym raczej nie liczył.

Poza majtkami i panią były też podobno narkotyki, ba, policja była, ale , co też niespecjalnie zaskakuje, nie miało to dalszego ciągu, chyba, ze posiadacz miał jakąś fajną jazdę i jeszcze radośniej mógł przeszkolić kolejną młodą dziennikarkę, ku wspólnej radości widzów, kierownictwa stacji i kolegów po fachu.

Aż korci, by ogłosić konkurs z najdowcipniejszym dymkiem, dopisanym do zdjęcia na którym widzimy redaktora Durczoka, rozmawiającego z głową państwa, tylko czy prokuratura i ABW nadążą ze sprawdzaniem wyników? Zostawmy to więc, kto się nie brzydzi, niech sobie sprawdzi, co tam napisało „Wprost”, a my czekajmy, czym objawi się w praktyce poparcie prezydentów dla prezydenta i kto następny rzuci się na odsiecz. Nerwowych ruchów redaktora Lisa nie liczę, bo rzucenie w jego szmatławcu tytułu „Andrzej Duda – nowy Lepper,  spadkobierca nieudacznika Lecha Kaczyńskiego” wygląda tak desperacko, że aż każe się zapytać – czy naprawdę jest tak (z punktu widzenia zwolenników Dudy, oczywiście) dobrze? Czy może pan Tomasz nerwy traci z jakiegoś innego powodu, o którym jeszcze nie wiemy?
5
5 (8)

1 Comments

Katarzyna's picture

Katarzyna
Róbmy swoje. Nie dyskutujmy z Lisem, to stary zardzewiały cyngiel, kóry wpada w panikę i  za każdym razem krzyczy - "....ratuj!". Co do prezydentów miast... hmm... nie dałabym głowy, że rzeczywiście zagłosują na "bula".  Raczej był to jakiś finansowy czy innej kategorii, szantaż, któremu się poddali i przy okazji ośmieszyli się, bo postawili w roli naczelników rad gminnych z nadania PZPR. Komuchy tak mają. A może się boją, że wraz z Komorowskim odejdą jego i ich mocodawcy?
Trudno od złodzieja wymagać, by nie kradł, ale można zrobić wszystko, by nas nie okradł. :-)
Pozdrawiam
Katarzyna

Więcej notek tego samego Autora:

=>>