Ukraina ma jedna szansę: unię z Polską

 |  Written by Jan Bogatko  |  19
Ukraina stacza się w otchłań. Rosja odcina Ukrainę od morza. Świat milczy. Ale ratunek jest możliwy.

W szalonym skrócie: Ukraina (podobnie jak Białoruś) ma tylko jedną możliwość, uratowania niepodległości: unię z Polską. Wtedy będzie to test na NATO. A tak naprawdę sprawdzian ten może okazać się zbędny. Ukraina, Białoruś i Polska są za małe, by w pojedynkę stawiać czoło imperialistycznej

Rosji

- a innej nie ma od Iwana Groźnego. Rosyjska racja stanu wytrzymuje wszystkie wstrząsy ideologiczne (dowodem na to był pakt Ribbentrop-Mołotow). Zagrodzić drogę Rosji może tylko Rzeczpospolita (wspólnota narodów)*.  Ukraina chyba to już zrozumiała. Polska też powinna to wreszcie zrozumieć.

*Rzeczpospolita nie znaczy wcale republika, jak się to często błędnie tłumaczy na języki obce, a Wspólnota (Commonwealth). No mając na uwadze, dzisiejszy II PRL nie jest żadną Rzeczpospolitą, a jedynie Republiką.

http://wiadomosci.onet.pl/swiat/ekspert-rosja-zaczela-drugi-etap-inwazji-na-ukraine/0131y

Post scriptum: podniesie się krzyk: a ludobójstwo na Wołyniu i w Małopolsce wschodniej? A grabież polskich ziem? Zgoda. Ale do naszych sojuszników w NATO należą Niemcy, które mają na sumieniu więcej zbrodni przeciwko Polakom, niż Ukraińcy.  Do pojednania prowadzi droga długa i wyboista.  Podajmy rękę Ukrainie, nie ukrywając przed nią naszych zastrzeżeń. Musi to zrozumieć, jak chce istnieć na mapie.

Czy Polskę stać na ten krok? Jeśli nie jest zaściankowa, to tak. Ale chyba nie z tym rządem. Jeśli nie postawi tego kroku, to Imperium Zła upomni się i o nią pewnego dnia.

I jeszcze jedno: rząd w Warszawie musi ratować Polaków na wschód od obecnej granicy. W tym celu musi uznać za obywateli polskich potomków tychże, pozbawionych go przez Stalina po aneksji ziem wschodnich II RP. Niemcy są tu dla nad doskonałym przykładem!
 

 
4.555555
4.6 (9)

19 Comments

alchymista's picture

alchymista
Myśl nie nowa, ale zdrowa.

Dyjabeł tkwi w szczegółach.

Po pierwsze gwarancje NATO obejmują II PRL, a nie Polskę. Tak to rozumieją Rosjanie i zapewne Zachód przyjałby taką interpretację. A więc żadnych złudzeń, bardzo proszę.

Po drugie obowiazująca od co najmniej 200 lat wykładnia prawa międzynarodowego daje podmiotowość prawną tylko tym państwom, które są uznane przez wspólnotę międzynarodową. Unia z Ukrainą to automatycznie zerwanie z podmiotowością prawną II PRL. Powstaje nowe państwo, które nie miałoby uznania międzynarodowego, nie miałoby członkostwa w ONZ, UE, NATO i w ogóle w niczym. Tajwan jednym słowem.

Inaczej mówiąc nie ma tu żadnej drogi na skróty. Sojusz polsko-ukraiński byłby ratunkiem, ale nie dlatego, że "tak zwana Polska" jest członkiem NATO.
Jan Bogatko's picture

Jan Bogatko
...to to jest już nas dwóch. Ale nie lekceważyłbym faktu,że II PRL jest członkiem NATO. Ma to wprawdzie jedynie "propagandowe znaczenie", ale ma.
ro's picture

ro
dodaję "gwiazdki", zwykle pięć. W przeciwnym razie nie sięgam po to narzędzie...

Po pierwsze: jest coś takiego, jak brzytwa Ockhama. Dzięki niej widać, jak bardzo obu Rusiom jest potrzebna niepodległość.

Po drugie: skuteczne sojusze są zawierane przez podmioty. Zawieranie sojuszy po to, by dopiero stać się podmiotem, to stawianie wozu przed koniem.

Po trzecie: czasem (czytaj zawsze) jest lepiej, by uczeń z ADHD chodził do innej klasy, a jeszcze lepiej do innej szkoły. Takiej z którą się nie lubimy.
To tyle w kwestii krzyku, który się we mnie podniósł.

Po czwarte: jakim to "wstrząsem ideologicznym" był pakt socjalistów zawarty z socjalistami?

Po piąte: Rzeczpospolita Polska, to Res Publica Polona - tak oficjalnie brzmiała łacińska nazwa naszego państwa. Polona nie Polonia, a więc "polska rzecz wspólna". Można wprawdzie naciągać, że Rusini (i Lietuvisi) jako mieszkańcy Rzeczpospolitej byli (czy ewentualnie byliby) Polakami, ale to "trochę" naciągane.  Słowo Rzeczpospolita, choć jestem do niego w jakiś sposób przywiązany, obiektywnie uważam za rudyment. W ten sposób moja nieszczęsna udręczona Ojczyzna, nawet jako PRL Prim, czy Bis, nawet okupowana przez zaborców, jest Polską!
Zrozumieli to u siebie Węgrzy, za przyczyną Orbana. (Swoją drogą, Wiktor Orban chyba zasługuje już na przydomek Nagy).

Po szóste, "kochajmy się": "Ale myślę, że tak samo moglibyśmy się miłować, gdyby jego szwedzka jasność sobie w Sztokholmie zostawała, a ja w Zamościu - co?"
Jakoś lubię zaścianki... Nazwa Zaścianocze, wypowiedziana w dodatku z odpowiednim akcentem, wywołuje we mnie żywsze bicie serca.

Pozdrawiam
 
Jan Bogatko's picture

Jan Bogatko
W pojedynkę nas nie ma. Dlaczego my zawsze zastanawiamy się, z jakiego powodu nie wykorzystaliśmy nadarzającej się szansy?

Mam wielki sentyment do I RP. I pamiętam,że to państwo zlikwidowało się samo.

Pozdrawiam,
alchymista's picture

alchymista
Zgadzam się. Nikt nie powiedział, że będzie łatwo. UE przyszła łatwo i efekty widać. Z Ukrainą będzie trudniej, o niebo trudniej. Ale warto.
Warunek jest jeden: Ukraińcy sami muszą o to poprosić i w warunkach pełnej legalności. Inna droga jest zbyt kosztowna.
Jan Bogatko's picture

Jan Bogatko
Tak, zgadzam się z Panem. Inicjatywa powinna wyjść z ich strony, co nie oznacza, że nie możemy im podowiedzieć, że jak poproszą, to znów uzyskają szansę na przetrwanie. Polacy nigdy nie tępili ich kultury, języka i religii.
fritz's picture

fritz
sa teraz jeszcze bardziej oglupieni niz Polacy glosuajcy na herr Tuska.
Ich swiadomosc polityczna jest o cale lata swietlne od stanu pozwalajacego podejmowac takie decyzje.

Natomiast nieprawda jest, ze " Ukraina, Białoruś i Polska są za małe, by w pojedynkę stawiać czoło imperialistycznej".

Rosja w tej chwili to okolo 150 tys zolnierzy.
Moze ich byc rowniez 500 tys albo i wiecej.

To daleko nie wystarczy, jezeli np. ludnosc po prostu zostanie uzbrojona, to jest okolo 20 mln mezczyzn gotowych do walki o swoj dom.
Trzeba po prostu calkowicie zmienic sposob myslenia, paradigme dotyczaca wyobrazenia przyszlej wojny. 
To rowniez dotyczy Polski.
Wprowadzajac np. model szwajcarski armii milicyjnej Polska w ciagu pieciu lat staje sie krajem nie do zdobycia. Zarowno dla Niemcow jak i dla Rosji.

Ich cala nadzieje polega na rozkladzie narodu od wewnatrz.

Wazne jest nie NATO, tylko USA.
Niemcy w Polsce to dokladnie to samo co zydobolszewicka Rosja w Polsce 17 wrzesnia 1939.
 
alchymista's picture

alchymista
Pospolite ruszenie nie jest podstawowym rodzajem broni w żadnej armii i nie jest w stanie obronić żadnego kraju; Szwajcarii także. I RP chwaliła się, że może wystawić 200 tys. pospolitego ruszenia. W praktyce raczej kilkadziesiąt tysięcy, bo porządne wyekwipowanie na wojnę wymagało sporych nakładów, szczególnie na konie (stadniny z prawdziwego zdarzenia mieli tylko magnaci), broń palną i czeladź. Poza tym pospolite ruszenie nie może wykonywać zadań na skalę operacyjną, może działać jedynie lokalnie. W wojnie 1651 z kozakami pospolite ruszenie dzielnie walczyło pod Beresteczkiem, ale po bitwie odmówiło udziału w dalszej kampanii i trudno mu sie dziwić - trzeba było jakoś wyżywić tę masę ludzi na wyniszczonej Ukrainie. W 1655 zwoływano tylko lokalne pospolite ruszenie, ale wobec demoralizacji wojsk regularnych, również szlachta nie kwapiła się do aktywnej walki. Wyjątkiem była szlachta okopana pod Ujściem, ale tam z kolei zawiodła elita na czele z Opalińskim.

Dzisiaj wyposażenie narodu w broń palną nie jest problemem, ale jak się rozda ludziom broń, to będą strzelać do siebie. Raczej przydałyby się powszechne szkolenia w dziedzinie zwalczania broni pancernej i lotnictwa - nauka obsługi broni ppanc i plot. Ponadto szkolenia z dywersji wszelkiego rodzaju, także dywersji ideologicznej. Bez tego nie można wygrać tej wojny. Masowa dywersja - to prawdopodobnie jedyny sposób na odparcie rosyjskiego najazdu, i to dywersja na dalekim zapleczu...
fritz's picture

fritz
dwoch filarach.
Armii zawodowej i nie zawodowej.
Ta nie zawodowa to zolnierze po sluzbie podstawowej, w Szwajcarii, 4.5 miesiace i przez nastepna 20 lat (teraz uleglo skroceniu) 3 tygodniowy co roczny pobor. Zolnierze maja bron w domu.
W ciagu ostatnich 20 lat w ramach kasowania "rendyty" pokoju nastapilo rozluznienie systemu, ale wczesniej  Szwajcaria w ciagu 24 godzin byla w stanie poslac pare set tysiacy zolnierzy na stanowiska obrony terytorialnej. I to jest potezna sila.
Do tego dochodzily fortyfikacje w terenie, Szwajacarzy mowia, ci sie co sie znaja, ze Szwajcaria ma dwa pietra, te na powierzechni i te podziemia.

Do tego dochodzi armia zawodawa. Chodzi o to, ze cale systemy nowoczesnej broni wymagaja odpowiednio wysoko wykwalifikowaniego personalu technicznego i ciaglego cwiczenia.

Przenoszac na warunki polskie struktura musi byc rowniez co najmniej dwu poziomowa.

1. Potrzebna jest obronna infrastruktura terenowa. Np. w postaci punktow oporu odowiednie wyposozonych w srodki obrony i w bron zaczepna, np. beterie Kraba o zasiegu 45 km.  Przy tym radiusie jeden punkt pokrywa powierzchnie okolo 6 tys km2.  tylko 50 punktow pokrywaja doslownie cala Polske.
Na to naklada sie druga siec powiedzmy rowniez 50 punktow tworzaca punkty ciezkosci wzdluz granic i wokol miast. Powiedzialbym jeszcze 20 punktow w miejsach szczegolnie waznych utworzyloby siec extremalnie ciezka do przezwyciezenia.
Obsluga jednego punktu to moze 500 zolnierzy co daje w sumie okolo 60 tys zolnierzy zapewniajacy extremalnie  silna oslone celego teryterium.
Do tego dalsze 50 tys zolnierzy zawodowych do przeprowadzania uderzen zaczepnych. A za nimi 2 mln infanterii systematycznie szkolonej wlasnie w walce obronnej, wytrenowanej w uzywaniu broni przeciwpancernej i rakietowej. I majacej bron w domu, z stanowiskami walki w poblizu miejsca zamieszkania. I bedacej natychmiastowym rezerwuarem pozwalajacym w momenciie  zagzrozenie w najkrotszym czasie wcielic do wojska zawodowego okol 200 tys zolnierzy.. dwa ostatnie roczniki po sluzbie.

Cena zdobywania Polski bylaby extremalnie wysoka.
Ryzyko byloby zbyt wysokie.
Rownoczesnie agressor nigdy by nie wiedzial, czy jego sasiedzi nie postanowia skorzystac z okazji, wiedzac jak sie wykrwawia, na wyrownanie wlasnych ambicji i rachunkow.

Koszt takiego punktu oporu to moze 500 mln.

Jak Polacy maja bronia to potrafia walczyc.
Tylko tak sie sklada, ze broni nie maja.
To trzeba zmienic.

PS. O strzelaniu Polakow do siebie. To jest wlasnie antypolska propaganda majaca uniezimozliwic uzbrojenie narodu. Oczywiscie, ze beda wypadki, wystarczy zobaczyc co sie w USA dzieje,  ale beda to pojedyncze wypadki. Poswiecanie calego narodu powodu ilus tam pojedynczych przypadkow jest nie do zaakceptowania. Poza tym bron mieliby tylko czynni w strukturach obrony terenowej. Kazdy powinien uprawiac jakis sport co najmniej raz w tygodniu. Ci z obrony terenowej posiadajacy bron raz w tygodniu widzieliby sie z kolegami na treningu. W ten sposob byliby w pewnym sensie pod stala kontrola. Kto nie trenuje, oddaje bron. Roznica do normalnego treningu polegalaby na tym, ze za normalny treninig placi sie. a tutaj oni by zarabiali.
 
tł's picture

Możliwości obrony terytorium są zdeterminowane także jego  warunkami naturalnymi. Porównanie tychże w Polsce i Szwajcarii prowadzi do wniosku, że przeszczepienie na nasz grunt szwajcarskiego modelu obrony terytorialnej jest niemożliwe. 

Czy wiesz Kolego Fritzu ile armatohaubic Krab ma obecnie WP? A ile ma mieć w roku przyszłym? No to czym obsadzisz te "50 punktów". Czy wiesz Kolego Fritzu jak łatwo jest zniszczyć zarówno umocnienia, jak i obsadzającą je siłę żywą z powietrza? Jakie szanse przetrwania ma Twój "punkt" w razie ataku lotniczego lub rakietowego bronią konwencjonalną?

A czy wiesz, Kolego Fritzu, co trzeba zrobić, żeby zestrzelić helikopter z poczciwego RPG nie popełniając przy tym samobójstwa ;-)?

I tak dalej, i tak dalej, i tak dalej...

Pozdrawiam
fritz's picture

fritz
miedzy Polska a Szwajcaria.
Dlatego model szwajcjarskiej obrony terenowej nie da sie przeniesc do Polski.

Potrzebny jest polski model.

- Ilosc Krabow. Zbrojenie polega wlasnie na tym, ze Krabow bedzie dosyc. To jest sens zbrojenia. Polska wydaje nominalnie na wojsko 1.9% PKB co sie przeklada teraz na okol 32 mld zl. Z tego prawdopodbnie 90% jest bezsensownie marnowanych.

- Zniszczenie punktu oporu odpowiednio zbudowanego i wyposazonego jest extremalnie trudne jezeli jest odpowiednio wyposazony. Warto sobie uprzytomnic, ze teraz najpotezniejsze bomby (pare metrow dlugosci) do lamania betonu przebijaja beton pancerny do 6 metrow grubosci. Posiadaja je tylko USA i podobne sprzedaly Izraelowi, Iran sie klania.  Wszystko co jest mniejsze odbija sie. Do tego dochodzi, ze taka wieeelllka bomba musi w jakis sposob dotrzec do punktu oporu, np. samolotem na teraz o ile wiem. A taki samolot jest naprawde nietrudno zestrzelic. Co lepsze, te wszystkie zadanie przejmuja rakiety  krotkiego zasiegu, ktore Polska moze sama budowac za ulamek kwoty na zakup nie wystarczajacej ilosci Patriotow.
Nadlatujace rakiety mozna zestrzelic bezposrednio nad celem. Sa systemu wystrzeliwujace okolo 6 tys pociskow na minute wlasnie do tego sluzace i uzywane na okretach wojennych.

Do zestrzliwania na krotkie dystanse bierzemy Gromy, rowniez polskie i ktore spowodowaly spustszenia w Gruzji w rosyjskim lotnictwie. Info od Macierewicza w jednym z wywiadow. Systemy izraelskie zawiodly poniewaz izraelczycy wreczyli Rosjanom kody blokujace. Co jest oczywistym argumentem za rodzimym rozwojem broni. Ta kupiona moze wogole nie dzialac w rozstrzygajcych momentach.

pozdrawiam
alchymista's picture

alchymista
Plan świetny, ale nie bierze pod uwagę stałego postępu technologicznego. Przed wojną można było istniejące brygady kawalerii przetworzyć w pułki czołgów choćby francuskich. Problem w tym, że wybór okreslonej technologii na masową skalę wyklucza jakiekolwiek inne koncepcje strategiczne. Jeżeli zrobi się błąd, to za błąd płaci całe wojsko.

Twoje kraby może by sie i sprawdziły, ale pewnie po kilku latach zmieniłyby sie koncepcje przeciwnika i stałyby się znów bezużyteczne. A wtedy te 50 mld byłyby pieniędzmi wyrzuconymi w błoto. W dodatku trzeba by te kraby utrzymywać, bo oddawanie ich na skup złomu skutkowałoby oskarżeniem o marnotrawienie publicznych funduszy. Oficerowie odpowiedzialni za zakup sprzętu musieliby więc we własnym interesie podtrzymywać przestarzałą technologię przez długie lata. Zwyczajny absurd i kolejny sposób na skorumpowanie armii.

Sytuacja na Ukrainie pokazuje wyraźnie, że kluczem do zwycięstwa w wojnie jest najszerzej rozumiana dywersja. Wojsko regularne wkracza na samym końcu, aby zminimalizować straty. Dywersantem może być każdy z nas, a pilotem czy artylerzystą niekoniecznie każdy. W blogosferze też jest miejsce na dywersję. jeżeli choćby my, prawica, się z całego narodu ockniemy i zaczniemy wreszcie uprawiać dywersję blogerską na terytorium wroga, to jest cień szansy na uniknięcie ostatecznej katastrofy.
fritz's picture

fritz
A szczegolnie technologie.

1. Infrastruktura jaka taka, jej pasywna czesc bylaby odpowiednio wzmacniana, znaczy modernizowana np. zgodnie z nowymi technologiami powierzchniowymi.

2. Jak jedne Kraby beda bezuzyteczne, to przyjdzie Krab II. Taka jest kolej rzeczy a Krab jedeni zostanie sprzedany tak jak Polska kupuje niemiecki zlom w formie czolgow Leopardow. Albo na zlom przerobiony.
Wrzutki na temat marnowania pieniedzy w przypadku wymiany spowodowanej rozwojem technologii nie bylyby niczym innym jak wlasnie dywersja agentury wplywow obcych panstw dazacych do rozbrojenia Polski.

Jezeli uwglednimy rozwoj technologii, to wlasciwie dzisiaj nic nie oplaca sie kupowac bo jutro bedzie lepsze, wlacznie a moze szczegolnie z laptopem. A pomimo tego mamy laptopa.

Przyklad Ukrainy pokazuje, ze Ukraina jest calkowicie rozbrojona.

Dywersja znaczy, szczegolnie ze dywersantem moze byc kazdy z nas, ze oddajemy przeciwnikowi wszystko a potem bawimy sie w partyzantow tym razem z wycietego lasu czekajacych na jakies wojsko, ktore z wrogiem sie rozprawi.
Do tego wlasnie te punkty oporu  i dwa milliony uzbrojonych po zeby infaterystow z obrony terytorialnej maja niedopuscic.

I nie dopuszcza, jezeli beda istniec.

pozdrawiam

PS. Na blogach wrog czujny, znaczy cenzura funkcjonuje i dywersanstow blokuje.

Cos innego jest znaczenie gorsze. W polskich mediach (znaczy prawicowe i niepodleglosciowe) zupelnie nie jest rozpowszechniane zrozumienie dla znaczenia silnego panstwa dla zamoznosci i rozwoju narodu. W tym sensie polskie miedia sa antypanstwowe i wlasnie dlatego antypodleglosciowe.

Powiedzialbym ze tym przypadku dlugie ramie Berlina a nie Moskwy narzuca ta antypanstwosc, calkowity brak budzenia swiadomosci panstwowej w spoleczenstwie przez polskie media. Co zostaje, to antypanstwowa propaganda niemieckich gazet wydawanych po polku, GW i TVenow.
I to jest tragedia.
 
tł's picture

Brak odpowiedzi na kończące mój poprzedni komentarz pytanie przekonuje mnie, że nie ma sensu konynuować. Wybacz, proszę.

PS. Na dzisiaj WP ma 8 Krabów. W przyszłym roku ma ich być dwa razy tyle. Przyspieszenie tempa zbrojeń  to nie jest tylko kwestia nakładów. W ciągu kilku najbliższych lat Polska pozostanie bezbronna, chyba że zyska poważne bazy NATO (czyli amerykańskie).

PSS. A opowieści o broni w każdym domu można między bajki włożyć, skoro zapewne 90% mężczyzn po tzw. przeszkoleniu wojskowym nie potrafiłaby dzisiaj rozłożyć i złożyć kałacha, nie mówiąc już o berylu.
fritz's picture

fritz
PS. To, ze Polska ma tylko 8 Krabow... i ze jest rozbrojona to jest wynik niemieckiej administracji rzadzacej i likwidujacej Polske.

Zeby Polska zaczela sie zbroic, musi miec najpierw polski rzad.

PSS. Sorry, nie wiem o jakim szkoleniu mowisz.
Jezeli jest to poziom szkolenia polskiej armii o czym mowisz no to po  prostu grupka Bialorusinow z przygranicznego garnizonu w napadzie dobrego humoru zdobedzie Warszawa. I zgwalci wszystkie dziewice wymahujace kalachem.
A Polacy beda stac i sie przygladac.

Polski rzad zmieni poziom szkolenia. znaczy bedzie musial stworzyc Wojsko Polskie praktycznie od podstaw.

Co do baz NATO:  bazy NATO to pic, na nic sie nie zdadza, najwyzej umozliwia szybszy rozbior Polski jezeli beda tam Niemcy.
Natomiast USA sa rozstrzygajace.
 
tł's picture

Przykro mi to stwierdzić, ale nie masz pojęcia o współczesnej technice wojskowej. Np. poprzednim komentarzu wspominasz o systemie przeciwrakietowym i przeciwlotniczym Phalanx, instalowanym na okrętach, a przeznaczonym do zwalczania celów powietrznych na krótkich dystansach ogniowych, sugerując, że możliwe byłoby jego wykorzystanie do obrony tych Twoich "punktów". No to powiedz mi, dlaczego nie stosuje się dotąd naziemnych systemów Phalanx, mobilnych lub stacjonarnych ;-)))?

Wspólczesna technika wojskowa jest znacznie bardziej skomplikowana niż wynika to z filmów na Discovery ;-).

A jak nie masz Groma, a tylko RPG, to jak w miarę bezpiecznie zestrzelić helikopter? Nie umiesz odpowiedzieć na to pytanie. A Somalijczycy w Mogadiszu znależli odpowiedz, choć nie bez pomocy zawodowych terrorystów, którzy im doradzali :-)))!



 
fritz's picture

fritz
techniczne stosuje sie w specyficznym otoczeniu.
Chodzi natomiast o technike jako taka, ktora umozliwia wlasnie taka ochrone.
A ze do dzisiaj nie byla stosowana.. jak widac nie bylo potrzeby.

Swietne z Mogadiszu.
Gratuluje chlopakom.
Polskie wojska w przyszlosci nie beda mily z RPG docznienia.
Tylko z Gromami mam nadzieje.



 
nurni's picture

nurni
i to jak mysle bez niepotrzebnej formalizacji takiego aktu, było budowane za czasów prezydentury Lecha Kaczyńskiego.
Działało to dobrze, choc budziło i zgryzoty że Polska staje się liderem całego regionu. Zgryzoty tak w Moskwie jak i Berlinie.

Unia czy jakakolwiek formalizacja takich ścisłych związków nie wydaje się być potrzebna.
Wszystko to mozna zrobić w ramach EU czy NATO. Ku jeszcze większej zgryzocie dwóch potęznych stolic.
Jan Bogatko's picture

Jan Bogatko
Tak, to była dalekosiężna wizja LK.

Oczywiście możemy wpłynąc na kształt UE, jeżeli aktywnie za to się zabierzemy. Także można się domyślić, kto i dlaczego wyhamował starania Ukrainy czy Gruzji o członkostwo w NATO.

Więcej notek tego samego Autora:

=>>