Sprawa "tego pana paprykarza" (za D. Tusk), czyli pana Stanisława Kowalczyka, jest mocno eksplorowana przeciw opozycji: dopiero teraz to on się dowie, co to znaczy być wykorzystanym przez partię! Natomiast sprawa nieznanego brutala z Sieradza jest "wygłaskiwana", ma stać się atutem SLD w kampanii. Już ją będą wałkować na Sejmie, potem pewnie relacje, wywiady, kolejne konferencje - po prostu, miód dla polityków w okresie wyborczym. Oba ataki są polityczne, ale na tym kończą się podobieństwa. Przypomina mi się piosenka "Ty i ja, teatry to są dwa...", śpiewany wiersz Stachury...