
Razem z Mamą na Pawiaku
Tekst ten był opublikowany po raz pierwszy na portalu Niepoprawni.pl 25 marca 2013 r. (1810 odsłon),
Spisane przez mego młodszego brata Łukasza

Przepraszam za ten marynistyczny początek, ale ostatnio marynarskie porównania przychodzą mi bardzo często do głowy. Zupełnie nie wiadomo czemu ;))

Aby ukazać okropność Wielkiej Wojny zazwyczaj podaje się liczbę zabitych żołnierzy. Nie ma chyba jednak dwu książek, które mówiłyby to samo: 7, 8 czy 9 milionów - wszystko to cyfry dla człowieka abstrakcyjne, niewyobrażalne i - jak to cyfry - zupełnie bezduszne. Spróbujmy więc inaczej:
Osiem (8!) milionów 556 tysięcy 315 zabitych w czasie wojny młodych mężczyzn to:
- prawie 43 miliony litrów wylanej krwi,
- 385 milionów nigdy nie przeżytych lat,
- 21 milionów nigdy nie narodzonych dzieci.
Następnie dodajmy do tego:

Wklejam treść tego maila:


W chwili wybuchu I WŚ Wschodnioazjatycka Eskadra Krążowników Kaiserlichemarine dowodzona przez wiceadmirała, hrabiego Maximiliana von Spee (ur.1861) stacjonowała w chińskim porcie Qingdao (Cingtao), znajdującym się na terenie Jiaozhou, kolonii niemieckiej w Chinach. Trzon sił niemieckich stanowiły 2 krążowniki pancerne („Gneisenau” i „Scharnhorst”) oraz 3 lekkie („Dresden”, „Leipzig” i „Nurnberg”).
Skoro Pani Emerytka tak lubi dywagacje na temat „podeptanego ego”, to zabawmy się w tę konwencję.
I. Taka sytuacja...

(wg kopii listu napisanego na maszynie przez moją Matkę, który został wysłany 4 września 1949 do inż. Mikołaja Dziedzickiego do Tucuman, Argentyna)

Naprawdę nie wiem jak zacząć. Zabieram się do tego wpisu jak kot do jeża i ciągle jeż górą. Za żadne skarby nie chciałbym spłaszczyć jego zawartości i narazić się na komentarz postronnego czytelnika w rodzaju: - Phi, spijanie z dzióbków …