


W 1912 roku po przeczytaniu „Urody życia” Chrzanowski, polski poseł do niemieckiego parlamentu i dyrektor poznańskiego banku, przesłał Żeromskiemu egzemplarz swojego przewodnika po Pomorzu „Na kaszubskim brzegu”.

26 kwietnia 1950 roku rozpoczęto budowę kombinatu hutniczego w Nowej Hucie.
W następnej kolejności tuż za miastem rozpoczęto 26 kwietnia 1950 roku budowę kombinatu metalurgicznego. Jego nominalnym inwestorem było Ministerstwo Przemysłu i Handlu, natomiast generalnym dostawcą Ministerstwo Czarnej Metalurgii ZSRS. Projekt kombinatu opracował Gipromez (Gosudarstwiennyj Institut Projektirowania Metalurgiczeskich Zawodow) w Moskwie. Głównym inżynierem projektów kombinatu został zatrudniony w Gipromezie Chryzant Zybin.

Propozycja ślubu bez możliwości rozwodu godzi tak naprawdę w tych, którzy nie chcą z niej skorzystać. No bo niby wielka miłość, ślub na całe życie a tu zostawiasz sobie furtkę. Teraz nie ma innej rady, a tak nie wiadomo jak się przechyli szala, szczególnie w ślubach kościelnych. Czy ludzie zaczną otwarcie przyznawać, że tak nie do końca poważnie traktują deklaracje ślubne, czy raczej będzie im wstyd? I o to jest inba. Jest tu antykobiecy wątek, ale on wynika z uprzywilejowania kobiet. Opłaca się im rozwód i dlatego 80% pozwów jest składanych przez kobiety.

Pani wysiadła, obejrzała auto i zażądała od sprawcy pieniędzy. Kierowca wyjął portfel i wypłacił jej pewną ilość banknotów.
- Jeszcze - powiedziała pani.
Kierowca dodał kolejną ilość.
- Jeszcze.
Zaszeleściło.
- Jeszcze - nalegała dalej pani.
Kierowca znowu wsunął dłoń do portfela ale banknotów już nie wyjął.

Budowę Nowej Huty rozpoczęto w czerwcu 1949 roku od zaplecza miejskiego. Miało ono wyprzedzać budowę kombinatu i zapewnić miejsca kwaterunku dla budowniczych. Budowane było zgodnie z obowiązującą ówcześnie doktryną realizmu socjalistycznego, który w swoich założeniach urbanistycznych preferował symetryczne układy.

Kocopały głoszone przez lidera PO osiągnęły już taki poziom, że nawet jego zagorzali wyznawcy czują zażenowanie. Wyznawcy, bo proponowany przez niego przekaz nie poddaje się jakiejkolwiek próbie racjonalnej analizy, więc pozostaje im jedynie fanatyczna wiara w nieomylność idola.

- Nie chcemy już więcej uniwersytetu - jęczała dziewczynka, która zawsze odzywała się jako pierwsza, ale pani pedagog była nieprzejednana. Obejrzeli budynki, rozmawiali z osobami wykładającymi.
- Żadnych dowcipów "moja mama też wykłada, ale towar na półki w sklepie" - zastrzegła pani pedagog.
- Teraz to robią studenci - zauważył Łukaszek.
Osoby studenckie przysłuchujące się tej rozmowie zaczęły płakać.
- Ostatni raz jesteście tu u nas - zaszczebiotała znajoma.
- I bardzo dobrze. I tak mieliśmy was za nadętych buców - tata Łukaszka wstał od stołu i rzekł do mamy Łukaszka:
- Idziemy.
Wstali.
- Ależ nie, nie o to mi chodziło - znajoma machała rękami i rozpaczliwie starała się zatrzeć złe wrażenie. - Właśnie skończyliśmy z mężem budowę domu i wkrótce się przeprowadzamy!
Mama Łukaszka siadła obok i sięgnęła po "Wiodący Tytuł Prasowy". Mąż znajomej kupował go codziennie. Trzy razy.
