Nie zerwałem jedności w sprawach wschodnich – mówi prezes Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński
Donald Tusk powiedział, że skończył się okres poparcia ze strony opozycji w sprawie Ukrainy. To prawda?
Jarosław Kaczyński: Proszę nie pytać mnie tylko o Tuska. To on zaczyna instrumentalizować kwestię ukraińską w celach wyborczych, uznał, że jego interesy doraźne związane z interesem wyborczym są ważniejsze niż interes kraju. Mówię o tym z bólem, ale takie są fakty.
Ale to Tusk właśnie panu zarzuca, że nie wytrzymał pan w jedności i zaczyna uprawiać politykę.
Kiedy?
Powrócił pan do krytyki polityki zagranicznej rządu, co premier uważa za zerwanie jedności.
Jak dojdziemy do władzy, dokonamy przeglądu stanowisk w administracji
To nieprawda. Popieranie rządu nie oznacza, że w Polsce przestają działać mechanizmy demokratyczne i opozycja traci prawo do wyrażenia swojego stanowiska. Nigdy nie obiecywałem, że przestanę być opozycją. Nie mówiłem absolutnie niczego takiego, co wiązałoby się z zerwaniem jedności w sprawach wschodnich.
To PO nas atakuje, bo widzi, że sprawa ukraińska wyraźnie jej służy.
Tę gotowość popierania rządu pan dalej zgłasza?
Oczywiście, poprzemy rząd we wszystkim, co dotyczy naszego bezpieczeństwa. Tylko proszę nie oczekiwać, że jak będziemy mieli zastrzeżenia, nie będziemy mieli prawa ich zgłaszać, na przykład jeśli chodzi o zakupy zbrojeniowe.
O jakie zakupy panu chodzi?
My mamy inną koncepcję modernizacji naszej obrony. Między innymi uważamy, że trzeba wzmocnić naszą armię liczebnie.
Jak liczebna powinna być polska armia?
Chcielibyśmy, by wzrost liczebności był poważny, ale nie chcę teraz podawać liczb. Jak dojdziemy do władzy i rozpatrzymy się w sytuacji budżetowej, jak zrealizujemy nasze zobowiązania dotyczące np. polityki prorodzinnej, wtedy będziemy mogli dokładnie policzyć, na jaką armię nas stać. Oczywiście, pieniędzy będzie więcej, bo w naszym programie mamy realne propozycje zwiększenia inwestycji i efektywnej przebudowy finansów.
Trzeba wrócić do poboru?
Trzeba wrócić do przeszkolenia wojskowego młodych ludzi, ale oczywiście nie może być mowy teraz o powrocie do archaicznego rozwiązania, jakim był pobór. Ale to temat na oddzielny wywiad.
W czym rząd może liczyć na pańskie poparcie?
Będziemy popierać rząd w tych kwestiach, które sprawią, że Rosja ograniczy swoje działania. Dziś mamy do czynienia z całkowitą zmianą geopolityczną w Europie. Ład, który powstał w 1945 r., a potem domknął się po latach 1989–1991, dziś po prostu nie istnieje.
Ale jeśli chodzi o polską jedność, to naprawdę, proszę pytać tamtą stronę. To oni prowadzili politykę wobec Wschodu, która, najłagodniej mówiąc, zawiodła. Rząd więc zamiast rozliczać nas, powinien się z tego wszystkiego wycofać, również z atakowania naszej polityki wschodniej i totalnej krytyki, którą nazwano już „przemysłem pogardy".
Ale premier mówi dziś o Rosji innym tonem niż wcześniej.
No właśnie, mówi. Ale jego wcześniejsze działania ośmielały i zachęcały Putina do posunięć, jakie dziś widzimy.
To oznacza, że gdyby pan rządził w ostatnich latach w Polsce, Putin byłby dziś inny?
Nie, tu polityka Tuska nie miała aż tak wielkiego znaczenia. Ważniejsza była polityka Waszyngtonu i Berlina wobec Rosji, w którą Tusk się, niestety, wpisywał.
My byśmy prowadzili zupełnie inną politykę. Ja bym się bardziej zaangażował w sprawę Gruzji, by została bardziej podjęta przez Zachód. Rząd Tuska przekonywał, że misja mojego świętej pamięci brata to była samotna kawaleryjska szarża. A przecież on leciał do Tbilisi w porozumieniu z prezydentem USA George'em W. Bushem, który poparł tę wyprawę. Nie można sobie wyobrazić mocniejszego poparcia. To trzeba było wykorzystać i potem kontynuować.
Podobnie jak próbować budować poparcie na Ukrainie, choć tam przez długi czas nic się nie dało załatwić. Zamiast tego rząd Ukrainę przez długi czas ignorował.(...)
http://www.rp.pl/artykul/107684,1096342-Odlaczyc-Rosje-od-kroplowki.html