Premier Beata Szydło: Oczekuję, że Schulz przeprosi Polskę

 |  Written by Ursa Minor  |  5

 

PAP/Radek Pietruszka
PAP/Radek Pietruszka

Oczekuję, że Martin Schulz nie tylko zaprzestanie takich wypowiedzi, ale również przeprosi Polskę

— w ten sposób premier Beata Szydło odniosła się na konferencji prasowej do słów Martina Schulza.

Przypomnijmy - chodzi o słowa przewodniczącego Parlamentu Europejskiego, który w jednym z wywiadów dla niemieckiej prasy określił sytuację w Polsce mianem „zamachu stanu”.

CZYTAJ WIĘCEJ: Skandaliczna groźba Schulza: „Sytuacja w Polsce będzie przedmiotem dyskusji w PE. Ma charakter zamachu stanu”. Aż tak boli utrata kondominium?

W tej chwili są to zupełnie nieuprawnione i nieprzyjęte w opinii politycznej świata wypowiedzi. Źle się dzieje, jeżeli szef Parlamentu Europejskiego, który przecież jednoczy wszystkie państwa Unii Europejskiej, gdzie wszyscy są równi, wyraża się w taki sposób o jednym z państw członkowskich

— oceniła szefowa rządu.

 

http://wpolityce.pl/polityka/275030-szydlo-oczekuje-ze-schulz-przeprosi-...

0
No votes yet

5 Comments

Ursa Minor's picture

Ursa Minor

B. Szydło o słowach Schulza: oczekuję, że szef PE przeprosi Polskę

Radio Maryja
fot. PAP/Radek Pietruszka
Oczekuję, że szef PE Martin Schulz nie tylko zaprzestanie takich wypowiedzi, ale również przeprosi Polskę – tak premier Beata Szydło odniosła się do słów niemieckiego polityka, który w jednym z wywiadów powiedział, że wydarzenia w Polsce “mają charakter zamachu stanu”.

Premier Szydło była pytana na konferencji prasowej o poniedziałkową wypowiedź szefa Parlamentu Europejskiego, który ocenił, że wydarzenia w Polsce “mają charakter zamachu stanu”. W wywiadzie dla radia Deutschlandfunk Schulz zapowiedział, że najpóźniej w styczniu wydarzenia te będą tematem dyskusji europarlamentu.

“Witold Waszczykowski podjął już działania domagając się od naszego ambasadora w UE, by porozmawiał z panem przewodniczącym Schulzem”- poinformowała Beata Szydło.

“Takie wypowiedzi – a nie jest to pierwsza wypowiedź w takim tonie i w takim charakterze pana przewodniczącego Schulza – dotyczące Polski i spraw Polski dla mnie są nie do przyjęcia” – podkreśliła polska premier.

“Oczekuję, że pan Martin Schulz nie tylko zaprzestanie takich wypowiedzi, ale również przeprosi Polskę. Bo w tej chwili to są zupełnie nieuprawnione i nieprzyjęte w opinii politycznej świata wypowiedzi” – oświadczyła szefowa rządu.

 

http://www.radiomaryja.pl/informacje/b-szydlo-o-slowach-schulza-oczekuje...

Ursa Minor's picture

Ursa Minor

Wypowiedź Schulza o "zamachu stanu" w Polsce - "szokująco niewłaściwa"

 

Polski ambasador przy Unii Europejskiej, Marek Prawda, rozmawiał już przez telefon z szefem gabinetu Martina Schulza - ustaliła nasza korespondentka Katarzyna Szymańska-Borginon. Nasz ambasador wyraził oburzenie niestosownymi słowami przewodniczącego Parlamentu Europejskiego, który w wywiadzie dla radia Deutschlandfunk stwierdził, że zdarzenia w naszym kraju "mają charakter zamachu stanu". Marek Prawda przekazał także stanowisko premier Beaty Szydło, która podkreśliła, iż oczekuje, że "szef PE Martin Schulz nie tylko zaprzestanie takich wypowiedzi, ale również przeprosi Polskę".Na bezpośrednią rozmowę z samym Schulzem nasz ambasador umówił się ma czwartek. Przeciwko wypowiedzi szefa europarlamentu protestuje też Grupa Europejskich Konserwatystów i Reformatorów.

Beata Szydło: Oczekuję, że szef PE Martin Schulz przeprosi Polskę /PAP

Takie wypowiedzi - a nie jest to pierwsza wypowiedź w takim tonie i w takim charakterze pana przewodniczącego Schulza - dotyczące Polski i spraw Polski dla mnie są nie do przyjęcia - podkreśliła polska premier. Oczekuję, że pan Martin Schulz nie tylko zaprzestanie takich wypowiedzi, ale również przeprosi Polskę. Bo w tej chwili to są zupełnie nieuprawnione i nieprzyjęte w opinii politycznej świata wypowiedzi - oświadczyła szefowa rządu.

Szydło podkreśliła, że nie wyobraża sobie, iż polityk "zajmujący takie eksponowane stanowisko w UE wyraża swoje opinie tylko i wyłącznie na podstawie doniesień medialnych". Według szefowej rządu, "źle się dzieje, jeśli szef PE - który przecież jednoczy wszystkie państwa Unii Europejskiej, gdzie wszyscy są równi - wyraża się w taki sposób o jednym z państw członkowskich".

Szydło do opozycji: Troszkę opanowania, drodzy państwo

I chcę coś przypomnieć, nie tylko panu przewodniczącemu Schulzowi: że w Polsce odbyły się demokratyczne wybory i dzisiaj rząd tworzy ugrupowanie polityczne Prawo i Sprawiedliwość, które zostało obdarzone zaufaniem polskich obywateli - dodała.

Szydło oceniła, że przyszedł czas, by politycy opozycji "przestali tworzyć atmosferę zagrożenia i przenosić te swoje elementy walki politycznej, do której próbują wykorzystać Trybunał Konstytucyjny na forum międzynarodowym". Zwróciła się do wszystkich polityków: "Troszkę opamiętania, drodzy państwo".

Przeciwko wypowiedzi Martina Schulza protestuje Grupa Europejskich Konserwatystów i Reformatorów. "Wypowiedź Schulza jest szokująco niewłaściwa" - tak w swoim liście do niemieckiego polityka napisał szef frakcji konserwatystów Brytyjczyk Syed Kamall.

Schulz: To, co rozgrywa się w Polsce, ma charakter zamachu stanu

Martin Schulz /Kay Nietfeld/DPA /PAP
Martin Schulz /Kay Nietfeld/DPA /PAP

To, co rozgrywa się w Polsce, ma charakter zamachu stanu i jest dramatyczne – powiedział Schulz w wywiadzie z Deutschlandfunk Schulz. Wychodzę z założenia, że w tym tygodniu, a najpóźniej podczas posiedzenia w styczniu, będziemy o tym w Parlamencie Europejskim obszernie dyskutować - zapowiedział polityk niemieckiej SPD.

W rozmowie z Deutschlandfunk Schulz ostrzegł przed pochopnym podejmowaniem przez UE kroków przeciwko krajom, w których rządzą "prawicowi populiści". Jak wyjaśnił, przemawia przeciwko temu doświadczenie z Austrią po dojściu do władzy Joerga Haidera (w 2000 r.).

Gdy prawicowi populiści dostaną do ręki argument, że siły zewnętrzne, obcy, inne kraje próbują mieszać się do polityki wewnętrznej ich kraju w celu skorygowania jej, wówczas najbardziej wzrasta ich popularność - powiedział Schulz.

(mpw)



Czytaj więcej na http://www.rmf24.pl/fakty/polska/news-wypowiedz-schulza-o-zamachu-stanu-...
Ursa Minor's picture

Ursa Minor

WYWIAD. Konrad Szymański: Słowa Schulza o Polsce wyglądają identycznie jak reakcja na politykę Orbana. "Rzeczywistość wkrótce pokaże, że znaczna część tych opinii była nieuzasadniona i krzywdząca"


Strzelanie do siebie tego typu ostrymi słowami nikomu nie służy

— mówi w rozmowie z portalem wPolityce.pl minister Konrad Szymański.

„W Polsce dzieją się rzeczy dramatyczne, o charakterze zamachu stanu”. Przewodniczący Parlamentu Europejskiego po raz kolejny w ostrych słowach krytykuje politykę polskiego rządu. Czy opinia publiczna w Polsce powinna się tym przejmować?

Konrad Szymański, sekretarz stanu ds. europejskich w MSZ: Mnie przejmuje każda opinia o Polsce wypowiedziana w przestrzeni międzynarodowej. Byłoby lepiej, by takie komentarze nie były formułowane przed ewentualną debatą; by wnioski – szczególnie tak daleko idące - wyciągać dopiero po wysłuchaniu obu stron sporu.

Czy taka debata o Polsce na forum Parlamentu Europejskiego jest potrzebna? Być może byłby to paradoksalnie dobry sposób do wytłumaczenia tamtejszym urzędnikom i politykom, co dzieje się w Polsce. A może od tego są inne kanały informacji?

Myślę, że są inne metody pozyskiwania pełnej informacji na temat tego, co się dzieje w Polsce, by dowiedzieć się wszystkiego na temat kompetencyjnego sporu, jaki prowadzimy w sprawie zasady wyboru sędziów Trybunału Konstytucyjnego. W żadnym stopniu nie usprawiedliwia to tak dramatycznych i mocnych słów jak „zamach stanu”. Debata w PE dla wielu polityków byłaby pretekstem do tego, aby po prostu wyrazić polityczny sprzeciw wobec zmian, jakie są przeprowadzane w wyniku demokratycznych wyborów w Polsce.

To zrozumiałe, że mamy różne opinie i że nie wszyscy są zachwyceni z tego, że w Polsce sprawuje władzę rząd konserwatywny i prawicowy. Nie jest to jednak powód, by używać słów tak ostrych. Byłoby lepiej, gdyby tego typu kategoryczne opinie na forum europejskim były wyrażane po pełnym przeglądzie opinii i faktów w tej sprawie, a nie przed.

Jak zatem tłumaczyć te słowa Martina Schulza? Temperamentem tego polityka? A może czymś, co Marek Cichocki – w rozmowie z „wSieci” - nazwał niemiecką chęcią bycia nauczycielem dla całej Europy?

Każdy parlament ma prawo dyskutować o czym chce – także w sposób ostry i używając mocnych słów. To prawo parlamentu. Warto jednak pamiętać, że to nie buduje wzajemnego zaufania. Taki model dyskusji wewnątrz Unii Europejskiej po prostu się nie sprawdza – na przyszłość byłoby lepiej, byśmy wszyscy ważyli słowa.

Natomiast z całą pewnością jest wielu polityków, którzy mają skłonność do tego, by zawsze wiedzieć lepiej. To też do pewnego stopnia jest naturalne, ale faktycznie w relacjach międzynarodowych lepiej się powstrzymywać od tonu, który może być tak odbierany. Choćby po to, by podtrzymać zaufanie, które jest bardzo potrzebne w integracji i współpracy europejskiej. Mam nadzieję, że nie taka była intencja Martina Schulza – będę zawsze namawiał, by ważyć słowa i wstrzymywać się z finalnymi opiniami na jakikolwiek temat przynajmniej do momentu poznania stanowiska drugiej strony. W tym wypadku mamy bardzo mocne konkluzje i wnioski zanim taka debata się odbyła.

Z drugiej strony słowa Schulza wpisują się w szereg wypowiedzi, artykułów i materiałów w mediach zachodniej Europy, w których Polska jest przedstawiana jako kraj niemal faszystowski.

Media również korzystają z własnej wolności – pytanie czy w sposób odpowiedzialny? Pytam często przedstawicieli dyplomacji, czy mediów zagranicznych, czy naprawdę przyjeżdżając do Polski widzą kraj niedemokratyczny i zamach stanu, o czym można przeczytać w jednej czy drugiej gazecie. Czy te opinie trzymają proporcje? Czy mają odniesienie do rzeczywistości? Staram się uzupełnić ten krytyczny obraz. Martwi mnie to, ponieważ niesprawiedliwe opinie, ferowane z taką łatwością to poważny kłopot. Znaczna część naszej energii musi dziś być marnowana na tłumaczenie, że nie jesteśmy wielbłądami.

Być może potrzebna jest ofensywa MSZ i KPRM.

Myślę, że wszyscy, którzy mają okazję do rozmowy z przedstawicielami mediów i rządów europejskich, starają się tę sprawę przedstawiać w pełniejszym świetle. Reagujemy cały czas. Ta atmosfera będzie się zmieniała z czasem – mamy pierwsze tygodnie funkcjonowania gabinetu i masę nieporozumień. Rzeczywistość wkrótce pokaże, że znaczna część tych opinii była nieuzasadniona i krzywdząca.

A jak pan odebrał bezpośrednie reakcje polityków europejskich na nowy rząd? Był pan w Brukseli, widział, jakie są nastroje.

Istnieje pewne zaciekawienie. Jeśli ktoś opinie o polskim rządzie czerpie z niektórych gazet, to musi go ciekawić, jak ci faszyści wyglądają. Różnice zdań w jednej czy drugiej sprawie to rzecz naturalna, ale obraz medialny naszej polityki jest odległy od rzeczywistości. Zmiana tego stanu rzeczy będzie trwała, być może długo. Co tydzień spotykamy się jednak w różnych formatach z naszymi partnerami europejskimi – gdzie zapewniamy, że to, co się dzieje w Polsce to zwykłą polityczna zmiana, która została przeprowadzona w demokratyczny sposób.

Przypomina to trochę reakcję - swojego czasu - na politykę Viktora Orbana?

Wyglądało to identycznie. Pewna część polityków zachodnich uznawała, że wybieranie własnego kursu w Europie jest skandalem samym w sobie. To prawo parlamentarzystów, by sądzić, co chcą, natomiast to oczywiście nie budowało autorytetu UE na Węgrzech. Dzisiaj wiele osób w Polsce zadaje sobie pytanie, dlaczego tak łatwo jest ferować tak ostre słowa w rodzinie państw, które podobno są związane wspólnymi wartościami i podobno budują wspólną przyszłość. To bardzo odbiega od tonu deklaracji rocznicowych. Zadaję często to pytanie wprost, czy takie wypowiedzi służą temu projektowi?

Mamy dobrą wolę, by być dobrze zrozumianym i wyjaśnić swoje motywy. Prosimy tylko o to, by traktować Polskę na równych zasadach i by było więcej zaufania i dobrej woli. Strzelanie do siebie tego typu ostrymi słowami nikomu nie służy.

Obalmy jeszcze jeden mit. Oto z powodu niesubordynacji Polska miałaby utracić część środków unijnych.

Budżet unijny ewoluuje w kierunku mniejszej hojności z powodów o wiele poważniejszych niż polityczne emocje jednego czy drugiego parlamentarzysty. Natomiast wszyscy, którzy chcą tak łatwo sięgnąć po instrumenty budżetowe i powiedzieć w sposób dość ordynarny, że jak nie będziemy robić tego, co sobie ktoś życzy, to po prostu odbierzemy pieniądze, powinni pamiętać o jednym. Budżet unijny jest oparty o prawo i rozporządzenia, które definiują europejski interes w wydawaniu tych pieniędzy.

To nie są drobne na osobiste wydatki, które ktoś daje lub nie w zależności od humoru. To umowa międzynarodowa, porozumienie bardzo długo negocjowane. Budżet UE określa, czym jest europejska wartość dodana w zakresie polityki rolnej czy spójności, realizowanej we wszystkich państwach UE. Będziemy to delikatnie przypominać. To nie jest kieszonkowe od jednego rządu dla drugiego rządu.

 

http://wpolityce.pl/polityka/275038-nasz-wywiad-konrad-szymanski-slowa-s...

Ursa Minor's picture

Ursa Minor

Dr hab. Bogdan Musiał o słowach Schulza: Zatkało mnie. Niemcy mają jakiś antypolski kod kulturowy. W SPD jest on bardzo mocny.  WYWIAD

 


Fot. Youtube.pl
Fot. Youtube.pl

W Niemczech zawsze się cieszono, że PO jest zabezpieczeniem stosunków polsko-niemieckich. Uważano, że jak PO rządzi to wszystko jest w porządku. To było niemal oficjalne. Gdy PiS wygrał wybory, oni wręcz postradali rozum

— mówi portalowi wPolityce.pl dr hab. Bogdan Musiał, polsko-niemiecki historyk.

wPolityce.pl: Martin Schulz kolejny raz krytykuje Polskę i nowe władze. Mówił m.in., że w Polsce mamy do czynienia z zamachem stanu, że sytuacja jest „dramatyczna”. Schulz zapewnił, że PE będzie się zajmował tym, co się w Polsce dzieje. Jak Pan ocenia ten ton?

Dr hab. Bogdan Musiał: Przyznam, że mnie zatkało, gdy przeczytałem, co Schulz powiedział. Warto jednak wskazać na początek, kim jest Martin Schulz. To jest członek SPD, nie był nigdy wybitnym politykiem, nie jest żadnym wybitnym intelektualistą. On miał w pewnym momencie bardzo mocne problemy z alkoholem.

To ma znaczenie w tej sytuacji?

To nie ma związku, ale fakt jest faktem. Schulz nie ma pogłębionej wiedzy o historii Niemiec, a tym bardziej Polski. Ma kompletnie wypaczony obraz współczesnej Polski. I to jest problem.

Skąd ten obraz on może czerpać?

Taki obraz płynie z niemieckich mediów. Wiemy, co się w nich dzieje. Ta nagonka, histeria jest bardzo mocna w Niemczech. Z drugiej strony zaś można przypuszczać, że dostęp do ucha Schulza mają również ludzie z takich środowisk jak m.in. PO. On zapewne jest przez nich urabiany. Schulz może otrzymywać przekaz z PO, przekaz niemieckich mediów i jest tak formatowany. Dla nich wszystkich „Gazeta Wyborcza” jest dla nich autorytetem. To sprawia, że Schulz otrzymuje zupełnie wypaczony obraz Polski.

Wypaczony obraz to jedno, ale ci ludzie uważają, że mogą mówić, jak Polska ma wyglądać…

Ci ludzie czują się widocznie upoważnieni do zajmowania stanowiska na temat wydarzeń w Polsce. To jest straszne, mnie to przeraża. Zbliżamy się do punktu, w którym dojdzie do radykalnego pogorszenia stosunków polsko-niemieckich. Widać, że obecnie partia, która przegrała w Polsce wybory, szuka poparcia za granicą. To jest pewnie jakaś tradycja, tradycja elit postkomunistycznych. Oni przez lata szukali wsparcia w Moskwie. Obecnie szuka się wsparcia gdzie indziej.

Pana zdaniem Moskwa została zastąpiona przez Brukselę, Unię, Niemcy? To ten sam typ myślenia?

Widać to dokładnie. To nie powinno nikogo dziwić. Ci ludzie zawsze szukali sprzymierzeńców za granicami, czy w Moskwie czy na Zachodzie. To dla nich naturalne. Oni nie myślą o państwie, nie są państwowotwórczy. Oni myślą właśnie takimi kategoriami.

Doniesienia niemieckich mediów są bardzo mocno tendencyjne. Zmanipulowany opis Polski pojawia się często. Jak to Pan ocenia?

Niepokoi mnie to, jakie nastroje są tworzone w Niemczech przez media. To się przebija i wpływa na postrzeganie Polski przez tzw. normalnych Niemców. To jest niepokojące.

Z czego to może wynikać? Dlaczego Schulz pozwala sobie na takie słowa?

Zwróćmy uwagę na pewną tradycję SPD. Ta partia wspierała przez lata reżim komunistyczny. Willi Brandt, Helmutt Schmitt… oni postrzegają Polskę nie jako wolny naród, oni kierują się antypolskimi uprzedzeniami. Schmitt w czasie stanu wojennego opowiadał prymitywne dowcipy antypolskie i wspierał reżim komunistyczny oraz Jaruzelskiego. I to się nie zmieniło. Ci ludzie mają jakiś antypolski kod kulturowy. On jest w SPD bardzo mocny. Im się wydaje, że polski nacjonalizm, polski katolicyzm to zagrożenie dla pokoju i relacji w całej Europie. To myślenie widać od XIX wieku. To jest tak mocno zakodowane, że wystarczy, by w Polsce działo się cokolwiek, i już występuje Schulz ze swoim przekazem. On jednak nie jest człowiekiem najwyższego lotu, on nie myśli analitycznie i nie ma wiedzy.

Niestety jednak mocno nagłaśnia swoje opinie.

On oczywiście ma przebicie medialne i chętnir zabiera głos w sprawach, o których nie ma pojęcia. To jest bardzo niebezpieczne.

Niemcy zachowują się, jakby świat się dla nich zawalił. Czy im nie opłacałoby się dogadać z PiSem?

W mojej ocenie oni naprawdę wierzą w to, co mówią. Gdy wytworzy się pewien klimat, klimat zagrożenia, to łatwo uwierzyć w tę histerię. Niemieckie media już przed wyborami biły pianę, podsycały klimat zagrożenia. On wobec Polski zawsze był utrzymywany, zawsze się cieszono, że PO jest zabezpieczeniem stosunków polsko-niemieckich. Uważano, że jak PO rządzi to wszystko jest w porządku. To było niemal oficjalne. Gdy PiS wygrał wybory, oni wręcz postradali rozum. Przecież w prasie pojawiały się nawet takie słowa, że Polska i Węgry to większe zagrożenie niż terroryści. To przecież jakiś obłęd, ale to tworzy pewien klimat. W tym klimacie słowa takie, jak Martina Schulza są naturalne, nie dziwią. Wicekanclerz Gabriel mówił podobne rzeczy. Jednocześnie jednak, jako lider SPD, robi konszachty z Putinem. To szczyt hipokryzji - z tych ludzi wyłazi buta i arogancja.

 

http://wpolityce.pl/polityka/275033-dr-hab-musial-o-slowach-schulza-zatk...

Ursa Minor's picture

Ursa Minor

Tusk włącza się do gry. I tak jak Niemcy straszy utratą przez Polskę reputacji

 
Tusk włącza się do gry. I tak jak Niemcy straszy utratą przez Polskę reputacji - niezalezna.pl
foto: Zbyszek Kaczmarek/Gazeta Polska
"Dobra reputacja najlepszą ochroną przed atakami z zewnątrz. Budowaliśmy ją wspólnie przez 25 lat. Nie straćmy jej, bo znów lat będzie trzeba" - napisał na Twitterze przewodniczący Rady Europejskiej Donald Tusk.

To pierwsza wypowiedź byłego szefa PO na temat "kryzysu konstytucyjnego" w Polsce. Słowa Tuska są dość ostrożne, ale jasno pokazują, że według niego Polska traci w wyniku ostatnich wydarzeń "dobrą reputację".



Donaldowi Tuskowi warto jednak przypomnieć, że za jego rządów co chwila wybuchały wielkie afery takie jak hazardowa i podsłuchowa. I to właśnie za sprawą skandalicznych wypowiedzi jego partyjnych kolegów: Radosława Sikorskiego (o murzyńskości i "robieniu laski" Amerykanom), Elżbiety Bieńkowskiej („Kontrole robiliśmy po to, żeby wyszło, że jest dobrze") czy Włodzimierza Karpińskiego ("ch... z Polską wschodnią") traciliśmy dobrą reputację.

Ostatnio Tusk, odnosząc się do spraw polskich, mówił o uchodźcach. Stanął w tej kwestii wyraźnie po stronie Niemiec - a przeciw interesom i woli Polaków. "Dziś kraje, które nie są bezpośrednio dotknięte kryzysem imigranckim, ale doświadczyły kiedyś solidarności od UE, powinny okazać ją tym w potrzebie" - mówił we wrześniu 2015 r. Dodawał też: "Przyjęcie większej liczby uchodźców to ważny gest prawdziwej solidarności. To, czego dziś potrzebujemy, to sprawiedliwy rozdział przynajmniej 100 tys. uchodźców w krajach Unii".

http://niezalezna.pl/73917-tusk-wlacza-sie-do-gry-i-tak-jak-niemcy-stras...

Więcej notek tego samego Autora:

=>>