Prof. Nowak: strategicznym celem Władimira Putina jest podporządkowanie sobie całej Europy, również Polski

 |  Written by Ursa Minor  |  0
Celem strategicznym Władimira Putina jest uzależnienie całej Europy od Rosji - uważa prof. Andrzej Nowak. On chce przekształcić ją w zaplecze technologiczno-finansowe imperium rosyjskiego.

Stefczyk.info: Czy dzisiejsze wystąpienie Władimira Putina z całą jego bizantyjską oprawą była adresowane bardziej do Zachodu, czy do Rosjan?

Prof. Andrzej Nowak: Zawsze wystąpienia Władimira Putina są bardziej adresowane do Rosjan i jego zaplecza politycznego, od którego zależy jego los. Bo z całą pewnością nie leży on w rękach Zachodu, który cały czas pokazuje jego słabość. Natomiast Władimir Putin wie, że może stracić władzę w momencie, gdy pokaże słabość swoim kolego z KGB, którzy zazdroszczą mu sprawowanej od 13 lat władzy, zgromadzonego majątku i wpływów. Wie też, że może stracić ją w wyniku społecznego niezadowolenia, które niewątpliwie będzie się pojawiało wraz z wyczerpywaniem się zdolności państwa rosyjskiego kupowania spokoju społecznego za petro, czy gazo dolary.

Czy Rosja udźwignie gospodarczo aneksję Krymu? Część komentatorów zwraca uwagę, że do tej zdobyczy terytorialnej będzie musiała sporo dołożyć, bo na tym terytorium nie ma bogactw naturalnych... Czy to może być odczuwalne dla społeczeństwa rosyjskiego?

Jeśli sprawdziłby się ten najdramatyczniejszy scenariusz i rozwój wypadków zacząłby się ocierać o konflikt militarny, to ceny ropy i gazu z całą pewnością pójdą w górę, przynosząc dodatkowe zyski, choćby na krótki czas Władimirowi Putinowi.  Jeśli natomiast ta temperatura politycznego konfliktu zostanie wychłodzona, to Władimir Putin może zyskać coś innego - mianowicie jeszcze jeden dowód swojej nieomylności w oczach swoich "poddanych". Pokaże im, że potrafi być skuteczny, że wszyscy się go boją - na całym świecie. Może tutaj liczyć na ten fenomen, który Adam Mickiewicz opisał w III części Dziadów, gdzie filozofię rosyjskiego niewolnika streścił tym zdaniem: "Ja- niewolnik, ale niewolnik cara całego świata".

Czy spodziewa się pan, że włączenie Krymu do Rosji zaspokoi apetyt Putina? Czy skupi się teraz na skonsumowaniu tego sukcesu? Czy też stanie się to, czego wiele osób się obawia  i jego celem stanie się teraz wschodnia Ukraina a może i inne kraje?

Z całą pewnością Władimir Putin nie zamierza kończyć z agresywną polityką. To by było sprzeczne z tym wszystkim, co robił do tej pory. Jestem absolutnie przekonany, że będą następne etapy agresji i następne jej ofiary. Natomiast nie znaczy to bynajmniej, że w najbliższych tygodniach, może nawet miesiącach, Władimir Putin nie wystąpi jako „anioł pokoju” . Może ogłosić, że to jest na razie wszystko. Że więcej nie potrzebuje, że chodziło mu jedynie o współziomków zagrożonych przez faszystów z Kijowa i że normalny świat powinien to zaakceptować.

A czy przypadkiem zachód już tego nie zrobił? Niezależnie od deklaracji o sprzeciwie i potępieniu? Czy jest jeszcze szansa na skuteczną interwencję?

Myślę, że mogliby to zrobić tylko Ukraińcy i Rosjanie, może Tatarzy. Natomiast nie widzę Zachodu w tej roli. Dostrzegam za to coraz głośniejszą putinowską narrację - w ważnych ośrodkach wpływu na Zachodzie. Wiadomo, że z taką narracją występuje Goerhard Schroeder opłacany jako jeden z dyrektorów Gazpromu. Ale dzisiaj z zupełnie niesłychanym tekstem wystąpił były wyskoki urzędnik  Brukseli Gunter Verheughen, były komisarz ds. rozszerzenia Unii, który powiedział, że problemem w Europie Wschodniej nie jest Rosja, która nie prowadzi żadnej agresywnej polityki ale faszyści z Ukrainy. Myślę, że jest to wskazówka, że Władimir Putin może liczyć na osłabienie tego chwilowo niekorzystnego układu dla Rosji jaki wywołuje agresja na Ukrainę i oderwanie Krymu.

 

Czy jest realne uniezależnienie się Zachodu od dostaw rosyjskiego gazu?  Przywódcy Europy mówią o takim rozwiązaniu, ale czy jest ono możliwe?

5
5 (1)

Więcej notek tego samego Autora:

=>>