Inicjatywa „Bodies Exploited” (Wyzyskiwane ciała) zorganizowała wczoraj w Warszawie manifestację przeciwko otwarciu wystawy splastyfikowanych ludzkich ciał „Bodies Revealed”. Jak utrzymują protestujący, organizatorzy kontrowersyjnej wystawy „Bodies Revealed” przyznają, że przynajmniej część spreparowanych ludzkich ciał-eksponatów pochodzi z komunistycznych Chin, gdzie jak powszechnie wiadomo, prawa człowieka są notorycznie łamane.
Oburzeni aktywiści stwierdzają, że informacji o tym, że ciała pochodzą z tego totalitarnego państwa, nie ma ani w materiałach informacyjno-promocyjnych wystawy, ani na stronie internetowej. „Czy organizatorzy próbują zataić tą informację albo przynajmniej sprytnie zamieść pod dywan?”, pytają organizatorzy protestu.
Aktywiści podkreślają, że istniały przypadki, gdy nakazano organizatorom umieścić informacje na stronie internetowej wystawy (http://www.prxi.com/disclaimer.html) oraz przy wejściu np. w Stanach Zjednoczonych, wskutek interwencji prokuratury (tzw. Attorney General) w Nowym Jorku i w stanie Missouri.
Podstawowe cele, jakie organizatorzy protestu założyli, były następujące.
Po pierwsze, domagali się pełnej transparentności dotyczącej pochodzenia ciał-eksponatów. Organizatorzy wystawy powinni umieścić na stronie internetowej oraz przy wejściu, szeregu informacji, że ciała pochodzą z Chin.
Po drugie, zażądali przedstawienia wiarygodnej dokumentacji zgody na wykorzystanie zwłok i co jeszcze ważniejsze udokumentowanie przyczyn zgonów wykorzystanych ludzi, zaczynając od rzetelnej i wiarygodnej dokumentacji zawierającej zgodę zmarłego na pośmiertne wykorzystanie zwłok do celów naukowych oraz ekspertyzę potwierdzającą, że zwłoki nie pochodzą od straconych więźniów.
Po trzecie, domagali się wykluczenia obecności więźniów sumienia, poprzez zgodę na pobranie próbek DNA od ciał-eksponatów. Organizatorzy mogliby w ten prosty sposób pomóc rodzinom zaginionych więźniów politycznych w Chinach w ewentualnym odnalezieniu bliskich. Jednocześnie, zezwalając na pobranie próbek DNA od ciał-eksponatów w celu utworzenia katalogu genetycznego, aby móc porównać z DNA dostarczonym przez rodziny zaginionych więźniów sumienia w Chinach, organizatorzy udowodniliby, że zależy im na definitywnym wykluczeniu ewentualnych zamordowanych więźniów politycznych z wystawy.
Informacja na temat pochodzenia ciał musi być podparta wiarygodną, rzetelną dokumentacją, zawierającą m.in. zgodę osoby zmarłej lub jej rodziny na wykorzystanie zwłok w celach „naukowych”, takich jak np. przedmiotowa wystawa. Dokumentacja ta powinna być przedstawiona mediom, które o tym fakcie mogłyby poinformować opinię publiczną. Zapewnienie, że taka dokumentacja istnieje, nie wystarczy.
Obawy, że zaprezentowane ciała mogą pochodzić z nielegalnego źródła, wyraża przytoczenie przez inicjatorów „Bodies Exploited” artykułu 348 prawa karnego Chińskiej Republiki Ludowej, który stwierdza, że rodzina skazanego na śmierć powinna być powiadomiona o konieczności odebrania ciała w określonym terminie i gdyby rodzina nie odebrała go po upływie tego okresu, sąd może zawiadomić inne jednostki czy organizacje o możliwości dysponowania ciałem lub jego pozostałościami.
Luka w prawie daje sądom i urzędnikom możliwość dysponowania nieodebranymi zwłokami w dowolny sposób. Artykuł 348 umożliwia sądom uznanie usuwania organów z ciał skazanych przed ich kremacją bez zawiadomienia członków rodziny za zgodne z prawem. W rzeczywistości, kiedy członkowie rodzin praktykujących Falun Gong byli wzywani do identyfikowania ciał, dostawali tylko urnę z prochami i nie mieli możliwości stwierdzić, czyje prochy im wydano. A zwłoki zmarłych, którzy nie ujawnili swoich danych przy aresztowaniu, były uznawane przez sąd jako nieodebrane (niczyje). (...)
http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/71116,szokujaca-wystawa.html