Z ks. Arturem Jańcem, dyrektorem Caritas Archidiecezji Przemyskiej, rozmawia Mariusz Kamieniecki Caritas Archidiecezji Przemyskiej aktywnie włączyła się w pomoc dzieciom z Daliowej, których dom doszczętnie spłonął, a matka w pożarze straciła życie… – Od początku, kiedy wydarzyła się ta wielka tragedia, przemyska Caritas zaangażowała się w niesienie pomocy przede wszystkim osieroconym dzieciom, które przed dwoma laty straciły ojca, a teraz matkę. To tragiczne w skutkach zdarzenie miało miejsce w sobotę, 31 stycznia, w Daliowej w parafii Jaśliska. Ok. godz. 10.00 wybuchł pożar domu, gdzie mieszkała matka z czwórką małych dzieci, w tym dwoje niepełnosprawnych. Matce wprawdzie udało się wyprowadzić z płonącego domu wszystkie dzieci, ale nie wiadomo, dlaczego wróciła ponownie do wnętrza, być może żeby ratować jeszcze dobytek. Niestety już z tego domu nie wyszła. Strażacy, którzy szybko przybyli na miejsce, dogasili ogień, ale niestety dom doszczętnie spłonął. Gdzie obecnie przebywają te dzieci? – Obecnie Ania, Rafał, Kamil i Roksana – dzieci w wieku od 2 do 9 lat przebywają w Ośrodku Rewalidacyjno-Wychowawczym w Rymanowie, gdzie mają zapewnioną specjalistyczną pomoc terapeutów i psychologów. Sąd przyznał dziadkom tymczasową opiekę nad rodzeństwem. Jaka jest szansa, żeby zostały z najbliższą rodziną na stałe? – To będzie zależeć już od oceny sądu. Na razie dziadkowie będą pełnić tymczasową opiekę nad wnukami. Ta opieka będzie podlegała kontroli w trosce o dzieci, chodzi o to, czy dziadkowie podołają wyzwaniu. Dobrze byłoby, gdyby rolę rodziny zastępczej powierzono dziadkom, ale nawet wtedy tym ludziom potrzebne będzie wsparcie. Ktoś musi nad tym wszystkim czuwać i pomagać dziadkom w pełnieniu roli wychowawczej. Będzie to wysiłek pracy specjalistów zarówno nad dziećmi, jak i nad dziadkami, ale sądzę, że warto podjąć taki trud, żeby dzieci pozostały w tej rodzinie. Natomiast największym błędem byłoby, gdyby ktoś próbował te dzieci rozdzielać i wyrywać z rodzinnego gniazda. Po tragedii i traumie, jaką przeżyły, byłby to kolejny cios. Teraz wszyscy mówią o tej tragedii, bo temat jest nośny, ale zdajemy sobie sprawę, że za jakiś czas, gdy sprawa ucichnie, tym dzieciom wciąż trzeba będzie pomagać. Fachową, specjalistyczną opiekę psychologów, asystenta rodziny zapewnia Powiatowe Centrum Pomocy Rodzinie, natomiast my skoncentrujemy się, żeby tym dzieciom zapewnić byt, żeby nie głodowały i miały zapewnione odpowiednie warunki, a przede wszystkim dach nad głową. W jakiej sytuacji materialnej była ta rodzina? – To była uboga rodzina, ale matka, która samotnie wychowywała dzieci, robiła wszystko, żeby zapewnić im możliwie godne warunki do życia. Jak tylko mogła dbała o swoje dzieci, troszczyła się o nie, bardzo je kochała. Ta miłość najlepiej uwidoczniła się w tym, że nie zawahała się, żeby je uratować z płomieni. Jak Caritas pomaga tym osieroconym dzieciom? – Sytuacja jest bardzo poważna, bo dzieciom trzeba zapewnić nie tylko bieżącą, ale długofalową pomoc. Caritas Archidiecezji Przemyskiej zdeklarowała się wyremontować najpierw dom dziadków, a wszystko po to, aby dzieci po zakończeniu ferii mogły wrócić do domu w tej chwili najbliższych im osób i na razie tam zamieszkać. Prace właśnie się rozpoczęły, ale trzeba powiedzieć, że dom wymaga gruntownego remontu, włącznie z wymianą instalacji elektrycznej, gazowej. Ponadto niezbędna jest wymiana podłóg i odnowienie ścian, remontu wymaga też łazienka. Koszt tego całego przedsięwzięcia wstępnie został oszacowany na blisko 85 tysięcy złotych. Remont domu dziadków nie jest głównym celem, jaki postawiła sobie Caritas? – Rzeczywiście ten remont to jeden z etapów, ale naszym głównym celem jest odbudowa rodzinnego domu dla tych dzieci – domu, w którym będą mogły zamieszkać, gdy dorosną i usamodzielnią się. Jednak najpierw musimy przebrnąć całą dość skomplikowaną procedurę, ale nie jesteśmy w tym sami, bo wsparcie i pomoc zadeklarowali już prawnicy. Kolejnym krokiem będzie przygotowanie kosztorysów budowlanych nowego domu. Myślę, że jeżeli uda się rozwiązać te wszystkie procedury prawne i przygotować niezbędną dokumentację, to z końcem kwietnia, początkiem maja tego roku będziemy starali się rozpocząć budowę domu dla osieroconej czwórki. Jak tą tragedię odebrało społeczeństwo? – Ten dramat i krzywda, jaka spotkała dzieci z Daliowej, zwróciły uwagę ludzi nie tylko w Polsce, ale odzew jest także z innych krajów Europy, a także ze Stanów Zjednoczonych. Otrzymujemy nie tylko telefony, ale także przekazy, a więc finansowe wsparcie. Bardzo dużo ludzi odpowiedziało, przekazując żywność, ubrania, zabawki dla tych dzieci. Jaka pomoc jest w tej chwili najbardziej potrzebna? – W tej chwili najbardziej potrzebna jest pomoc finansowa. W rozpoczęty remont musimy bowiem zaangażować niemałe środki. Na tym remoncie chcemy się teraz skoncentrować. Również do odbudowy domu będą potrzebne cegły, pustaki, cement, blacha i inne niezbędne materiały, m.in. do instalacji CO, elektrycznej, gazowej, słowem, wszystko to, co jest potrzebne do budowy domu. W sprawie tych materiałów budowlanych można się kontaktować telefonicznie, dzwoniąc na nr +48 16 676 90 60. Gdzie jeszcze można kierować wsparcie dla tych osieroconych dzieci? – Wszelkie informacje na temat pomocy dla dzieci z Daliowej można znaleźć na stronie Caritas Archidiecezji Przemyskiej www.przemysl.caritas.pl, gdzie podane jest konto, na które także z zagranicy można wpłacać pieniądze. Drugi sposób, bardzo prosty dla każdego, to SMS o treści „pomagam”, który można wysyłać na numer 72052, koszt 2,46 zł z VAT, przy czym zbiórka SMS-owa będzie prowadzona do 15 lutego włącznie. Trzecia forma wsparcia to 1 proc. podatku, który można przekazać na rzecz Stowarzyszenia Pomocy Dzieciom i Młodzieży Caritas, a numer KRS jest również na naszej stronie. Za wszelką pomoc i każdy gest serca dla tych osieroconych dzieci pragnę serdecznie podziękować.
Artykuł opublikowany na stronie: http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/127653,nie-pozostawimy-ich-samych.html
Artykuł opublikowany na stronie: http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/127653,nie-pozostawimy-ich-samych.html
No votes yet