"Pułapka na katolików"

 |  Written by Ursa Minor  |  0

Dwa lata temu – dokładnie 21 maja 2013 roku – w paryskiej katedrze Notre Dame, przed ołtarzem, zastrzelił się Dominique Venner.

Akt samobójczy tego francuskiego historyka był wyrazem protestu wobec przyjęcia kilka dni wcześniej nad Sekwaną ustawy wprowadzającej do prawodawstwa instytucję małżeństw homoseksualnych oraz zezwalającej na adopcję dzieci przez pary jednej płci.

Te nowe regulacje Venner określił mianem „haniebnych". A zanim odebrał sobie życie, oświadczył na swoim blogu: „Z pewnością potrzeba nowych, spektakularnych i symbolicznych gestów, żeby poruszyć znieczulone sumienia i obudzić pamięć o naszych korzeniach". Jednocześnie jako szczególne zagrożenie dla swojej ojczyzny wskazał imigrację spoza Europy.

Venner w latach 60. był działaczem terrorystycznej, skrajnie prawicowej Tajnej Organizacji Wojskowej (OAS), która odrzucała niepodległość Algierii i dążyła do obalenia prezydentury Charles'a de Gaulle'a (przeprowadziła nawet na niego nieudany zamach). Czy oznacza to, że był także skrajnym przedstawicielem francuskiej wersji „Kościoła zamkniętego"? Dowodem na to, że katolicyzm prowadzi do nietolerancji i ksenofobii?

Proszę sobie więc wyobrazić, że mimo iż Venner popełnił samobójstwo w murach zabytkowej świątyni, która podkreśla więzi łączące Francję z chrześcijaństwem, to nie uważał siebie za katolika. Był bowiem znaczącym uczestnikiem prac Grupy Badań i Studiów nad Cywilizacją Europejską (GRECE) – założonego przez francuskiego filozofa Alaina de Benoist think tanku zajmującego się zgłębianiem przedchrześcijańskich źródeł Starego Kontynentu.

Rok powstania tego stowarzyszenia – 1968 – nie jest przypadkowy. To czasy rewolty młodzieżowej przeciwko kulturowym podstawom społeczeństwa mieszczańskiego – rewolty, za którą stały idee Nowej Lewicy. Na tej samej fali co Nowa Lewica narodziła się Nowa Prawica – ruch, którego guru był właśnie de Benoist, bliski współpracownik Vennera.

Istotę swoich poglądów de Benoist wyłożył w wydanej w roku 1978 książce „Vu de droite" („Widziane z prawa"). W niej wyjaśniał: „Prawicową nazywam – uznając to za czystą konwencję – taką postawę, która zróżnicowanie świata i wynikającą z tego konieczność, tj. względną nierówność, uważa za rzecz słuszną, zaś stopniową homogenizację świata, głoszoną i realizowaną przez tysiącletnią ideologię egalitaryzmu, za postawę niepożądaną. [...] Oznacza to, że dla mnie wrogiem nie jest »lewica«, »komunizm« czy »wichrzycielstwo«, lecz wszelkie idee egalitarystyczne, których religijne, laickie, metafizyczne lub rzekomo »naukowe« formuły plenią się nieprzerwanie od dwóch tysiącleci, a w których rozwoju »idee 1789« stanowią tylko jeden z etapów".

Z perspektywy Nowej Prawicy chrześcijaństwo to obcy indoeuropejskiej tożsamości Starego Kontynentu żywioł żydowski, którego rozkładowy charakter przejawia się chociażby w ideach liberalnej demokracji czy praw człowieka. Tak więc żydowską bajką dla mięczaków jest opowieść o tym, że wszyscy ludzie są w obliczu Boga równi, a godność osoby (obejmująca również ludzkie zarodki zagrożone unicestwieniem w efekcie zabiegu in vitro) jest niezbywalna. Liczą się bowiem wyłącznie arystokratyczne wartości antycznego pogańskiego Rzymu.

A skoro tak, to katedra Notre Dame była dla Vennera tylko dziełem – jak sam to ujął – „geniuszu przodków". Pokazał on zarazem, że Nowa Prawica traktuje Kościół tylko jako sojusznika w walce z przywilejami dla sodomitów oraz strażnika ładu moralnego i wychowawcę. Nie widzi w nim natomiast wspólnoty, która prowadzi wiernych do zbawienia.

Venner, popełniając samobójstwo, okazał się zatem mięczakiem. Zdezerterował z pola walki, którą powinniśmy prowadzić z cywilizacją śmierci i dyktaturą relatywizmu (by odwołać się do diagnoz świętego Jana Pawła II i Benedykta XVI).

Niestety, podobna pułapka czyha również na wielu katolików. Uznając, że świat nieuchronnie stacza się w otchłań, ulegają oni pokusie, żeby skryć się w Okopach Świętej Trójcy.

Jeśli jednak na dzieje ludzkości spojrzymy jak na historię zbawienia, wtedy musimy orzec, iż nasze czasy nie są ani lepsze, ani gorsze na przykład od chrześcijańskiego średniowiecza. Po prostu każda epoka ma swoją otchłań, której chrześcijanie muszą stawić czoła. Tak jest i dziś. Jeśli wpływ na nasze życie mają ludzie, którzy w imię bałamutnego argumentu, jakim bywa „wybór sumienia", opowiadają się za prawem do decydowania o tym, czy ktoś jest człowiekiem, czy nim nie jest, to trzeba ich przegonić. Również dla zbawienia ich samych.

http://www4.rp.pl/artykul/1202889-Filip-Memches--Pulapka-na-katolikow.html

0
No votes yet

Więcej notek tego samego Autora:

=>>