Skoczylasa żart na odchodnym

 |  Written by Krzysztof Karnkowski  |  15
Jako dziecko, gdzieś w okolicach końcówki nominalnego PRL byłem wielkim fanem polskich kabaterów. Dziś brzmi to trochę żenująco, zwłaszcza w kontekście dalszych losów tego zjawiska, niemniej wówczas, tuż przez zachłyśnięciem się muzyką, zaliczyłem i taki okres w swoim życiu. A że głównym źródłem twórczości kabaretowej była wówczas Trójka, naturalną koleją rzeczy bardzo dużo kontaktu miałem z kabaretem Elita, obecnym na antenie za sprawą audycji w głównych pasmach, poświęconych satyrze – w piątkowe wieczory i niedzielne poranki. Później mi się zupełnie zmieniło, a i wracać do żartów, nawet wcześniej lubianych, nie miałem zbytnio ochoty, niemniej z pewną sympatią myślałem zawsze o części „trójkowych” kabareciarzy, zwłaszcza na odległość. W życiu dorosłym próbowałem kilka razy słuchać jeszcze wciąż nadawanego w niedzielę „Studia 202”, audycji Elity, jednak za każdym razem głównie po to, by zorientować się, że znane i miło mi brzmiące głosy nie mają mi już praktycznie nic do powiedzenia. Wreszcie, jakieś 6, 7 lat temu ostatecznie dałem sobie spokój.

A jednak przynajmniej jeden ze związanych z wrocławskim kabaretem artysta nie zniknął w pełni z mojego życia, co jakiś czas pojawiał się bowiem w różnych medialnych akcjach i doniesieniach. Mowa oczywiście o Jerzym Skoczylasie, który został lokalnym działaczem i samorządowcem z ramienia Platformy Obywatelskiej. Co ciekawe, nie natrafiałem czysto polityczne na informacje o Skoczylasie, jeśli pojawiał się w mediach, to z przyczyn obyczajowych. Oto kilka lat temu, Wyborcza postanowiła w prima aprilis zamieścić tekst o homoseksualnych zaślubinach we Wrocławiu, które prowadzić miał właśnie Skoczylas. Ten zaprotestował, równocześnie pisząc o tym, że nie życzy sobie, by jego nazwisko było wykorzystywane do „promocji dewiacji”. „Gazeta” przeprosiła, ja dowiedziałem się, że facet jest w PO, partia zaś ani go nie wyrzuciła, ani nawet nie skarciła – takie to były czasy, a był to odległy niczym wojna lub przynajmniej stan wojenny rok 2008.

3 lata później, więc i rok po Smoleńsku Skoczylas nadal był w Platformie, a przy tym nagrał naprawdę mocne i poruszające świadectwo w ramach akcji „Nie wstydzę się Jezusa”, które, jeszcze na Niepoprawnych.pl zamieściłem jako wystąpienie godne uwagi. Udział Skoczylasa w akcji również nie spowodował żadnych reperkusji, co najwyżej można było się zastanowić, jak udaje mu się pogodzić wybory moralne i polityczne, ale takich akrobatów mamy przecież w Polsce miliony, w ministerstwach i w episkopacie, więc nie zajmowałem się dłużej tematem, pamiętając jedynie, że nagrał ten materiał dla Krucjaty Młodych. Chwałcia – jak to się pisało na forum Frondy.

Mniej więcej w tym samym czasie zacząłem natrafiać na podpisane przez Jerzego Skoczylasa obrzydliwe, ultraplatformerskie teksty w Salonie24. Chciałem nawet zwrócić uwagę, że jednak jedno z drugim się kłóci, ale ktoś uświadomił mnie, że to tylko przypadkowa zbieżność nazwisk, bo u Jankego pisze inny Jerzy Skoczylas, z Krakowa tym razem. S24 odpuściłem, więc i ten temat zniknął.

Minęły kolejne cztery lata i nagle – znów w marcu, to widać pechowy dla satyryka miesiąc – Skoczylas napisał na Facebooku: „"Kobiety polskie! Przed chwilą widziałem w TVP, jak w Waszym imieniu wypowiadał się jakiś dziwoląg pt. Grodzka i inny potwór pt. Nowacka. Przecież to jest paranoja! Polki moje kochane, zróbcie coś!!! Wy jesteście piękne, cudowne, kochane! Nie pozwólcie! Zaprotestujcie!!! Dlaczego o Was i za Was mówią jakieś monstra i stwory!!! Ludzie, czy to się dzieje naprawdę?”. Ano dzieje. Rok zaś mamy 2015, nie 2008, więc tym razem miarka się przebrała i choć Skoczylas wpis wykasował i nawet próbował się tłumaczyć, to na wiele się to nie zdało. Że zareagowała „Wyborcza”, to oczywiste, nowością była zapowiedź sądu partyjnego dla artysty. Ten zaś nie czekał i ogłosił odejście z partii.  Oczywiście można napisać, ze szkoda, że dopiero teraz, można odwrotnie, że lepiej późno, niż wcale. Dowodów na skręt Platformy w lewo mamy tyle, że ten jeden już niczego nie zmienia. Nie mam ochoty jakoś specjalnie się wyzłośliwiać, niemniej jednego nie mogę sobie odmówić. Gdy Skoczylas, facet, którego nie podejrzewam o to, by nie wiedział, co się w Polsce dzieje, mówi „Kiedy dotknąłem tych drażliwych tematów, zrozumiałem, że Platforma zaczyna działać pod dyktat "Gazety Wyborczej", a z tym się nie mogę zgodzić”, to myślę sobie, że pierwszy raz od dawna naprawdę mnie rozbawił tym swoim odkryciem. W sumie więc, jako satyryk, spełnił swoje zadanie.

http://telewizjarepublika.pl/skoczylas-odchodzi-z-po-quotzrozumialem-ze-...
 
5
5 (6)

15 Comments

n0str0m0's picture

n0str0m0
skoczylas z elity i u mnie mial przechlapane za skoczylasa krakowiaka? mistaken identity.

p.s. poprosze cie, bys sobie posluchal, jesli cie to ominelo, Mistaken Identity, Vernon Reid (kiedys z Living Color). Warto.
ro's picture

ro
Coś podobnego jak Ty ze Skoczylasem, ja miałem z aktorem Arturem Żmijewskim: nie oglądałem filmów w których grał... smiley
karlin's picture

karlin
Jaka szkoda, ze ja nie mogę ostatnio z nikim pomylić Laskowika.

Natomiast ciekawe, że najzagorzalszych krytyków tego, co od kilku lat robi Rewińskiu, można znaleźć wśród starających się uchodzić za "naszych". Może dlatego, że Rewiński, komentujący III RP nie jest taki smieszny, jak by chcieli? 
Krzysztof Karnkowski's picture

Krzysztof Karnkowski
wiesz, ja sam mam większe zmartwienia, niż Rewiński, wiem, że sporo dobrego zrobił a mądrego powiedział, ale tez uważam, że w "Uprowadzeniu Agaty" nie był tak śmieszny, jakby chciał.
karlin's picture

karlin
Zgoda, że to nie jest wielkie zmartwienie. Tak jak nie jest żadnym zmartwieniem Skoczylas czy pociecha z jednego nawróconego, i to nie po 10 kwietnia, ale już dobrych kilka lat temu. W polityce cynizm mniej popłaca przy wyborze starających się sojuszników, niż przy doborze wykonawców.
n0str0m0's picture

n0str0m0
Federowicza. 

Bylem w 1989 roku na spotkaniu z nim w Kanadzie. Był rzeczowy. Ostrzegał przed esbecka transformacją. Deklarował katolicyzm. Tak tylko napomykam, by było wiadomo, ze nie od dziecka wspierał służby. 
Andy51's picture

Andy51
Kazik śpiewał : wszyscy artyści to prostytutki : Skoczylasowi wystarczyło prostytułowania się w PO i z tym dziadostwem skończył.
ro's picture

ro
"Kupujemy" ex towarzysza sekretarza Wolskiego, to czemu skreślać szeregowego członka Skoczylasa?
Max's picture

Max
Tarnowskie zakłady zbrojeniowe jeszcze osiem lat temu, kiedy zaczynałą rządzić PO, zatrudniały ponad 3 tysiące ludzi. Obecnie pracuje tam 520 osób. Te dane są ścisłe.

"Cave me, Domine, ab amico, ab inimico vero me ipse cavebo."
polfic's picture

polfic
Tak jest w całym COP-ie.
Huta Stalowa Wola - w szczycie 25 000 ludzi, teraz - ok. 2000 w porywach.
ro's picture

ro
Wszędzie tak jest.

Z tym że gwoli sprawiedliwości trzeba podać także drugą stronę medalu.
Peerelowskie przepisy o zatrudnieniu, w tym ustawa "o pasożytnictwie" zmuszała do zatrudniania grubo ponad poziom zdrowego rozsądku.
Na pewnej nieistniejącej już, a znanej mi dobrze od podszewki instalacji, na jednej zmianie było zatrudnionych ośmiu pracowników (nie licząc majstra i brygadzisty). Zdarzały się sytuacje, kiedy - na przykład z powodu urlopów, żniw, chorób i "chorób" do pracy stawiało się trzech pracowników. I ta trójka bez problemu radziła sobie z obsługą instalacji (nawet bez fatygowania brygadzisty, który był stary i nic mu się już nie chciało).
 
polfic's picture

polfic
Wiadomo, nikt nie chce powrotu do PRL-u. Ale jednak zniszczenie przemysłu jeszcze długo będzie nam odbijać się czkawką. Można było jednak to wszystko inaczej zrobić.

Więcej notek tego samego Autora:

=>>