Po wojnie propaganda ZSRR nie potrafiła wyjaśnić, w jaki sposób tak wielu ludzi wyprodukowanych przez system sowiecki okazało się przydatnymi współpracownikami w Holokauście.
Auschwitz jest symbolem zamiaru wymordowania wszystkich Żydów pod niemieckim panowaniem. W jego komorach gazowych ginęli Żydzi z każdej części nazistowskiego imperium. Pewna liczba Żydów przeżyła Auschwitz dlatego, że do samego końca było ono nie tylko miejscem zagłady, ale całym kompleksem obozów, gdzie przybyłych więźniów poddawano selekcji do pracy. Tak więc relacja o przetrwaniu w Auschwitz może zachować się w naszej zbiorowej pamięci. Nie przeżył natomiast dosłownie niemal żaden Żyd, który stanął na skraju dołu śmierci, i dosłownie niemal żaden, który przekroczył bramy Treblinki, Bełżca, Sobiboru czy Chełmna.
Słowo „Auschwitz" stało się metonimem Holokaustu jako całości. Wszakże zdecydowaną większość Żydów zabito dalej na wschód, zanim jeszcze w Auschwitz ruszyła wielka fabryka śmierci. O Auschwitz jednak pamiętamy, a o dużej części Holokaustu w dużej mierze zapomnieliśmy.
Z punktu widzenia powojennych Niemiec Auschwitz okazało się dość łatwym symbolem, znacząco redukując rzeczywistą skalę wyrządzonego zła. Powiązanie Auschwitz z Holokaustem nadawało wiarygodność groteskowemu twierdzeniu, jakoby Niemcy nie wiedzieli o trwającej zagładzie europejskich Żydów. Możliwe jest, że część Niemców nie zdawała sobie dokładnie sprawy, co działo się w Auschwitz. Natomiast niemożliwe jest, aby wielu nie było świadomych masowego mordowania Żydów. O tej kampanii mordu wiedziano i rozmawiano w Niemczech – przynajmniej w kręgach rodzinnych oraz towarzyskich – na długo zanim Auschwitz stało się miejscem zagłady. Na wschodzie, gdzie dziesiątki tysięcy Niemców przez trzy lata nad setkami dołów śmierci rozstrzeliwały miliony Żydów, większość ludzi miała świadomość, co się dzieje. Na froncie wschodnim setki tysięcy Niemców było świadkami morderstw, wiedziały o nich zaś miliony Niemców. W czasie wojny żony, a nawet dzieci odwiedzały miejsca mordu, a żołnierze, policjanci i inni opisywali szczegóły w listach do rodzin, czasem załączając zdjęcia. W milionach przypadków niemieckie domy wzbogaciły się o przedmioty skradzione zamordowanym Żydom, przesłane pocztą lub przywiezione przez żołnierzy oraz policjantów przebywających na urlopach.
Z podobnych względów Auschwitz stało się wygodnym symbolem w powojennym Związku Radzieckim, a dziś w postkomunistycznej Rosji. Jeżeli zredukujemy Holokaust do Auschwitz, łatwo możemy zapomnieć, że masowe zabijanie Żydów przez Niemców zaczęło się na terenach, które niewiele wcześniej podbił Związek Radziecki. W zachodniej części ZSRR wszyscy wiedzieli o zabijaniu Żydów z tego samego powodu, dla którego wiedzieli o nim Niemcy: użyta na wschodzie metoda masowego mordu wymagała udziału dziesiątek tysięcy ludzi, a świadkami były setki tysięcy. Niemcy odeszli, ale ich doły śmierci pozostały. Jeśli Holokaust utożsamimy jedynie z Auschwitz, to doświadczenie również można wyłączyć z historii i upamiętnienia.
Ponadto Auschwitz było jedną z niewielu części Holokaustu, w której nie brali udziału obywatele sowieccy. To oni zostali zwerbowani przez Niemców, by masowo rozstrzeliwać Żydów, i to także oni zbudowali komory gazowe w Treblince, Bełżcu i Sobiborze, a następnie pełnili tam straż. Wszystko to stało się oczywiście możliwe, gdyż Niemcy starali się zniszczyć ZSRR, a ludzie zamieszkujący jego tereny zostali wyrwani z przedwojennej rzeczywistości i w niektórych przypadkach starali się ocalić własną skórę.
Po wojnie sowiecka propaganda nie potrafiła jednak wyjaśnić, w jaki sposób tak wielu ludzi wyprodukowanych przez system sowiecki okazało się przydatnymi współpracownikami w masowym mordzie na tak wielu innych ludziach, również wywodzących się z tego ustroju. Wystarczająco trudnym problemem w erze poststalinowskiej – która zaczęła się w chwili śmierci wodza w 1953 roku i trwa do dziś – było wyjaśnienie, dlaczego w latach trzydziestych XX wieku sowiecka polityka głodu i terroru doprowadziła do śmierci milionów obywateli. Ten wycinek historii pozostaje bez reszty upolityczniony. Istotniejszym może zagadnieniem – jak dziesiątki tysięcy obywateli Związku Radzieckiego mogły przyłożyć rękę do zabójstwa milionów innych obywateli ZSRR w imieniu zupełnie obcego systemu – nie zajęto się nigdy. Kwestię tę wyparto ze świadomości. (...)
* * *
Auschwitz – niemieckie słowo określające skrawek terytorium, który przed wojną i po niej należał do Polski – nie wydaje się miejscem rzeczywistym, będąc otoczone nie tylko fizycznym, ale i mentalnym drutem kolczastym. Przywołuje ono na myśl zmechanizowane zabijanie, bezwzględną biurokrację lub pochód nowoczesności, a nawet docelowy punkt oświecenia. Mord na dzieciach, kobietach i mężczyznach wydaje się przez to nieludzkim procesem, za którym od początku do końca stały siły potężniejsze od ludzi. Jednak gdy masowy mord na Żydach ograniczamy do wyjątkowego miejsca i traktujemy jako wynik bezosobowych procedur, oszczędzamy sobie zetknięcia z faktem, że ludzie niezbyt różniący się od nas mordowali innych ludzi niezbyt różniących się od nas, patrząc przy tym na nich z bliska.
W dziejach Holokaustu Auschwitz było miejscem, w którym opracowano trzecią technikę masowego mordu – trzecią w kolejności chronologicznej, a także trzecią co do znaczenia. Najważniejszą, gdyż pojawiła się jako pierwsza, poskutkowała śmiercią największej liczby Żydów i wykazała, że możliwe jest „ostateczne rozwiązanie" przez masowy mord, było strzelanie nad dołami. Techniką kolejną co do ważności i opracowaną jako druga było duszenie spalinami z silników. Na początku 1942 roku – mniej więcej wtedy, gdy uruchomiono komory wykorzystujące tlenek węgla – politykę mordowania wszystkich Żydów rozszerzono z okupowanego Związku Radzieckiego i okupowanej Polski na wszystkie ziemie, które znalazły się pod niemiecką kontrolą. W 1943 i w 1944 roku Auschwitz stało się miejscem masowego mordu na Żydach.
* * *
Auschwitz powstało jako obóz koncentracyjny – siódmy duży obiekt w Rzeszy po Dachau, Sachsenhausen, Buchenwaldzie, Flossenburgu, Mauthausen i Ravensbrück. Witający przybyłych, osławiony napis „Arbeit macht frei" odziedziczyło po swoich niemieckich pierwowzorach. W przeciwieństwie do poprzednich, nowy obóz stanął na ziemiach okupowanej Polski włączonych do Rzeszy, a więc w strefie, gdzie wyobraźnia nazistów działała swobodnie.
Pierwotnym celem jego budowy w 1940 roku było utorowanie drogi do większego imperium na wschodzie, a jako pierwszych uwięziono tam Polaków ukaranych za rzeczywisty lub przewidywany opór. Kolejną liczną grupą ofiar byli sowieccy jeńcy pojmani po inwazji w 1941 roku. Żydów trafiających do Auschwitz w pierwszych latach jego działalności planowano wysłać w kolumnach marszowych na wschód jako robotników przymusowych i zamęczyć pracą przy budowie niemieckiego imperium na podbitych ziemiach sowieckich. Ci, którzy mieszkali w pobliżu obozu, w rzeczywistości znaleźli się wśród ostatnich zgładzonych grup polskich Żydów. Najpierw zamknięto ich tam jako robotników przymusowych, gdyż taka była pierwotna funkcja Auschwitz. Gdy prawie wszyscy Żydzi z pozostałej części Polski byli już martwi – zamordowani nad dołami lub w Treblince, Sobiborze, Bełżcu i Chełmnie – ci z okolic Auschwitz w większości pozostawali przy życiu.
Funkcja obozu uległa zmianie, gdy kolonialna misja nazistów ustąpiła miejsca „ostatecznemu rozwiązaniu" – priorytetem przestało być ujarzmienie Słowian, a pilną kwestią stał się mord na Żydach. Ta ogólna zmiana zaznaczyła się we wszystkich nazistowskich przedsięwzięciach: Einsatzgruppen nie zabijały już tylko niektórych, ale wszystkich Żydów; niemieccy policjanci kierowani pierwotnie do innych misji brali udział w masowych rozstrzelaniach; lokalną ludność werbowano do policji pomocniczej; niektórych sowieckich jeńców uwolniono po to, by pomagali w mordowaniu; dystrykt lubelski z przyczółka imperium przekształcono w poligon do testowania komór gazowych. W przypadku Auschwitz przejście od marzeń o podboju do realiów zagłady oznaczało, że obóz stał się miejscem eksterminacji. Tę ewolucję ujawnia sam wykorzystany śmiercionośny środek – sprzedawanego pod handlową nazwą Cyklon B kwasu cyjanowodorowego używano początkowo do odkażania baraków polskich więźniów. Później za jego pomocą mordowano sowieckich jeńców, a ostatecznie miał posłużyć do zabicia niemal miliona Żydów.
* * *
Auschwitz wybudowano po inwazji na Polskę w strefie, gdzie w ramach próby eliminacji polskiego narodu politycznego – doszło do destrukcji państwa. Pierwotnie wykorzystywaną infrastrukturą były polskie koszary. Okoliczne tereny zostały podbite we wrześniu 1939 roku przez Niemcy i na mocy niemiecko-sowieckiego traktatu o granicach i przyjaźni weszły w skład ich sfery wpływów. Bez niemieckiej kampanii zmierzającej do wyeliminowania konkurencyjnych ustrojów politycznych oraz bez szczególnych talentów i nietypowych celów niszczycieli państw z SS ani budowa, ani późniejsze adaptacje obozu, nie mówiąc już o wykonalności, byłyby nawet nie do pomyślenia.
Jednak Auschwitz było niezwykłe pod jednym ważnym względem – w przeciwieństwie do dołów śmierci w dwukrotnie okupowanej strefie i w okupowanym Związku Radzieckim oraz w przeciwieństwie do miejsc zagłady w Bełżcu, Sobiborze, Treblince i Chełmnie stało się ono miejscem zaplanowanej eksterminacji bardzo dużej liczby Żydów, którzy wciąż pozostawali obywatelami państw uznawanych przez Niemcy za suwerenne. Zamierzano zgładzić tam ludzi żyjących poza niemiecką strefą zniszczenia państw, a zatem znacznie mniej narażonych na działania potężnej SS. Warunkiem było porzucenie tych ludzi przez rządy, pozbawienie ich obywatelstwa i fizyczne przetransportowanie z kraju zamieszkania do obozu. Nie był to w żadnym razie proces automatyczny i często okazywał się on trudny.
Hitler nie porzucił swojej fantazji o planecie bez Żydów, a jego podwładni poznali to pragnienie pozbycia się ich z Europy najpóźniej wiosną 1942 roku. Od tego momentu zainicjowana rok wcześniej w Związku Radzieckim masowa zagłada stała się generalną polityką. To jednak, czy i w jakim stopniu uda się ją zrealizować, zależało od tego, gdzie mieszkali Żydzi. Skuteczne strategie zabijania były rezultatem wcześniejszych decyzji i działań, które dotyczyły tylko pewnej części Europy Wschodniej, więc nie można ich było zastosować z takim samym powodzeniem gdzie indziej. Innymi słowy, to, co stało się z państwami w latach 1939–1941, było kluczowe dla tego, co miało się wydarzyć z Żydami w latach 1942–1944.
Niemcy nie mogli wykorzystać atutu psychologicznego, materialnego i politycznego stwarzanego przez sowiecką okupację w miejscach, których nie okupowali Sowieci. Nie mogli też ponownie zmontować elementów zniszczonych państw na terytoriach, gdzie ani oni, ani Sowieci ich nie zniszczyli. Nie mogli wreszcie wykorzystać polityki relatywnej deprywacji na terenach, na których wojna nie sprowadzała się do rasowej kampanii ujarzmienia podbitych ludów.
* * *
W muzeum stworzonym po wojnie na terenie Auschwitz, w komunistycznej Polsce ofiary sklasyfikowano według obywatelstwa. Miało to na celu ukrycie podstawowego faktu, że ogromną większość zabitych stanowili Żydzi zamordowani tylko z tego powodu – ponieważ byli Żydami. Nacisk na obywatelstwo zaciemnił też drugą, subtelniejszą, ale także istotną kwestię: Żydów, którzy zginęli, najpierw oddzielono od ich państw. (...)
W Estonii, na Łotwie i Litwie, w Polsce oraz na zachodnich terenach Związku Radzieckiego hitlerowską wizję globalnej walki ras pod nieobecność państw przekształcono w nowe formy polityki. W każdym z tych miejsc kolejność zdarzeń, które umożliwiły wdrożenie masowego mordu jako „ostatecznego rozwiązania", była odmienna, można jednak wskazać ogólny zestaw działań i braków.
Działania to: stworzenie z wyprzedzeniem rasowych lub hybrydowych instytucji, których głównym zadaniem było niszczenie państw; rozpętywanie wojny napastniczej, co pozwalało tym instytucjom wypełniać swoją misję poza własnym krajem i w sprzyjającym otoczeniu; destrukcja państw, odebranie zdolności politycznej, mord na klasach rządzących i zdefiniowanie takich działań jako prawa; zachęcanie do kolaboracji, które było skuteczne, gdy bazowało na użyciu atutów politycznych stworzonych przez wcześniejszego niszczyciela państw, ale zawsze wiązało się z wykorzystaniem istniejących lokalnych sił policyjnych, odciętych od poprzedniej władzy lub pragnących dowieść swej lojalności po poprzedniej kolaboracji; mobilizacja atutów psychologicznych, takich jak zakończenie upokorzenia i zaspokojenie chęci zemsty; wyzyskanie chciwości – atutu materialnego stworzonego przez obecne lub wcześniejsze zniesienie prawa własności; werbowanie instytucji niemieckich spoza grupy tych, którym pierwotnie powierzono zadanie mordowania cywilów; wykorzystanie elementów instytucji pozostałych po wcześniejszej destrukcji państw.
Po zniszczeniu państw przez niemiecką (lub sowiecką i niemiecką) siłę brakami były: formalne odebranie suwerenności, a tym samym unieważnienie wszelkich związków – za pośrednictwem polityki zagranicznej – z resztą świata poza imperium niemieckim; nieobecność nadrzędnego bytu politycznego, który mógłby chronić swoich obywateli lub motywować ich do tego, by stanąć w jego obronie, a tym samym zanik obywatelstwa jako relacji wzajemnej; doświadczenie eliminacji tradycyjnych zabezpieczeń ze strony państwa w postaci praw i zwyczajów; w rezultacie rozprzestrzenianie się czarnego rynku, zachowań gospodarczych pojawiających się na nierespektującym praw jednostki wolnym rynku, gdzie niektórzy ludzie są traktowani zaledwie jako zasoby ekonomiczne do zużycia lub sprzedaży; prawna czarna dziura, gdzie wszystko było dozwolone, a myślenie kolonialne stanowiło rzecz naturalną, gdyż prawo międzynarodowe w tradycyjnym europejskim sensie nie miało zastosowania. Te działania i braki stanowią dwa sposoby opisu jednego ekstremum – bezpaństwowej strefy, w której można było sobie wyobrazić, rozpocząć i przeprowadzić do końca Holokaust.
W latach II wojny światowej na przeciwległym biegunie znalazły się te suwerenne państwa, nad którymi Niemcy nie zyskali kontroli. Chociaż w analizach Holokaustu na ogół o nich się nie wspomina, to jednak są one warte uwzględnienia, gdyż ostatecznie teoria rasowa Hitlera miała charakter planetarny, a jego deklaracja wojny przeciw Żydom była globalna. Nie ma szczególnego powodu, aby sądzić, że w okresie międzywojennym antysemityzm w Estonii, na Łotwie bądź Litwie był powszechniejszym nurtem niż w Stanach Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii czy Kanadzie.
Większość Żydów na świecie bezpiecznie przetrwała Holokaust z prostego powodu: władza niemiecka nie sięgnęła miejsc, w których żyli, i nie zagroziła państwom, których byli obywatelami. Żydzi z polskimi paszportami byli bezpieczni w krajach, które uznawały przedwojenne państwo polskie, i zabijani w tych, które go nie uznawały. Żydzi amerykańscy i brytyjscy byli bezpieczni – nie tylko w swoich krajach, ale wszędzie. Niemcy nie planowali mordowania ludzi z paszportami amerykańskimi oraz brytyjskimi i – poza nielicznymi wyjątkami – nie czynili tego. Państwowość, podobnie jak bezpaństwowość, towarzyszyła Żydom wszędzie. Żydów sowieckich poza nielicznymi wyjątkami zabijano, jeśli złapano ich na ziemiach okupowanych przez Niemców oraz tam, gdzie prowadzili oni wojnę eksterminacyjną. W tych miejscach naziści zachowywali się tak, jak gdyby państwo sowieckie zostało zniszczone, i starali się zatrzeć wszystkie jego ślady. Jeżeli jednak przebywali na terenie ZSRR, na wschód od strefy okupacji niemieckiej, to Żydzi unikali „ostatecznego rozwiązania", choć oczywiście podlegali władzy sowieckiej. Około 15 procent polskich Żydów wywiezionych w 1940 roku przez NKWD zginęło w drodze do GUŁagu bądź w GUŁagu, a mimo to na koniec wojny deportowani stanowili największą pozostałą przy życiu grupę polskich Żydów.
Timothy Snyder, „Czarna ziemia. Holokaust jako ostrzeżenie", przeł. Bartłomiej Pietrzyk, Znak