„Bo wolność krzyżami się mierzy
Historia ten jeden ma błąd...”
Dzień Pamięci obchodzony co roku w USA pod koniec maja to okazja i obowiązek oddania hołdu tysiącom weteranów poległych w bojach o wolność i niepodległość Ameryki, lecz również innych państw, gdzie walczyli i ginęli za wolność naszą i waszą.
Na nekropoliach amerykańskich spoczywają też tysiące polskich weteranów, którzy walczyli w obu wojnach światowych i po zawierusze wojennej zostali zmuszeni znaleźć się poza granicami Polski.
Nasz motocyklowy hołd rozpoczął się Mszą św. sprawowaną na cmentarzu św. Wojciecha, po której udaliśmy się pod pomnik Katyński i tablicę smoleńską, gdzie złożyliśmy symboliczne biało-czerwone kwiaty i odmówiliśmy modlitwę za te miliony z Golgoty Wschodu i Zachodu oraz tych, którzy polegli w Smoleńsku. Oni chcieli zmienić Polskę i oddali życie w służbie Rzeczpospolitej.
Następny przystanek to pomnik Hallerczyków i również biało-czerwone barwy, modlitwa wraz z wspomnieniem bohaterów z Błękitnej Armii, którzy porzucili swoje amerykańskie domy, rodziny stając przy boku żołnierza polskiego, walczącego w pierwszej połowie ubiegłego wieku o pełne odzyskanie niepodległości przez Polskę. Po Hallerczykach udajemy się na skromny grób Mieczysława Kaniewskiego, którego ojciec, polski inżynier pracował przy budowie kolei transsyberyjskich i tam zginał. Młody Mieczysław znalazł się na wschodnich terenach Polski zagarniętych przez wojska sowieckie, następnie opuszcza „sowiecki raj” z wojskami gen. Władysława Andersa, przebywa we Włoszech, potem Anglia i Ameryka, gdzie kończy żywot.
Jeśli pamiętamy film „Panienka z okienka”, to właśnie siostra Mieczysława, Maria Kaniewska była reżyserką tego filmu dla dzieci. Tu też skromne biało-czerwone kwiaty, proporczyk i modlitwa.
Podjeżdżamy dalej pod krzyż z nazwiskiem Haiman, znów proporce, kwiaty i modlitwa, prócz nas nikogo, a to przecież grób Mieczysława Haimana, poety, pisarza, reportera, dziennikarza, historyka, urodzonego pod Lwowem, założyciela i kustosza Muzeum Polskiego w Ameryce. To dzięki niemu wiemy o przybyciu i pobycie rodaków w pierwszej osadzie w Jamestown w Wirginii w 1608 roku. Zmarł w Chicago w 1949 roku, na jego pogrzebie były tłumy, pozostawił po sobie pokaźny dorobek literacki, wiele pozycji książkowych, artykułów prasowych i wierszy – tak jak te kilka strof z „Listu do kraju’’:
”A teraz matko, ściskam Ci kolana,
Niechaj Cię strzeże dłoń Bogarodzicy,
A przestań płakać, bo już dzionek bliski,
Kiedy zawita syn pod dach Wasz niski…„
(...)
http://www.naszdziennik.pl/polska-polonia/78617,memorial-day-dzien-pamie...