Szokujące dane! Dziennikarze ujawniają jak wyprowadzano fortuny do rajów podatkowych. Są i polskie wątki. ZOBACZ nazwiska

 |  Written by Ursa Minor  |  7

Fot. Ana Freitas/Wikipedia.org na lic. CC BY 2.0
Fot. Ana Freitas/Wikipedia.org na lic. CC BY 2.0

Szokujące dane publikują dziennikarze w Międzynarodowego Konsorcjum Dziennikarzy Śledczych. Z ich danych wynika, że setki polityków, biznesmenów ukrywało swe pieniądze w rajach podatkowych. Na liście są również Polacy.

Reporterzy „Süddeutsche Zeitung” i 108 innych redakcji z kilkudziesięciu krajów wskazują, że „140 polityków i urzędników państwowych, w tym 72 obecnych i byłych głów państw korzystało z rajów podatkowych”.

W ramach śledztwa przeanalizowano 11 mln poufnych dokumentów, które wyciekły z panamskiej kancelarii Mossack Fonseca. Dokumenty pokazują, w jaki sposób firma pomagała swoim klientom w praniu pieniędzy i unikaniu płacenia podatków.

Jak czytamy w artykule wśród osób korzystających z rajów podatkowych są m.in. były prezydent Egiptu Hosni Mubarak, b. przywódca Libii Muammar Kadafi i prezydent Syrii Baszar al-Asad. W dokumentach widać również rosyjski ślad – w pranie brudnych pieniędzy miał też być zaangażowany rosyjski bank powiązany z bliskimi współpracownikami prezydenta Putina, a także premierzy Islandii i Pakistanu, prezydent Ukrainy, a także ojciec premiera Wlk. Brytanii Davida Camerona. Na liście można znaleźć nazwiska miliarderów z list najbogatszych ludzi świata, gwiazd ze świata sportu i show biznesu.

Co ciekawe, w całej aferze występują również polskie wątki. Wśród klientów kancelarii Mossack Fonseca był m.in. Paweł Piskorski, b. prezydent Warszawy i eurodeputowany, teraz lider Stronnictwa Demokratycznego. Z dokumentów wynika, że był on właścicielem spółki w Panamie. Autorzy śledztwa mówią także o akcjonariuszach Grupy ITI Mariuszu Walterze i Bruno Valsangiacomo, a także Marku Profusie, wydawcy tygodnika „Piłka Nożna”.

Kancelaria zapewnia, że działała zgodnie z prawem i podkreśla, że w ciągu 40 lat jej działalności nikt nie postawił jej zarzutów kryminalnych.

http://wpolityce.pl/gospodarka/287415-szokujace-dane-dziennikarze-ujawni...

0
No votes yet

7 Comments

Ursa Minor's picture

Ursa Minor

"Panama Papers": wojskowy wywiad PRL i sprzedaż broni terrorystom. To on załatwiał

 
"Panama Papers": wojskowy wywiad PRL i sprzedaż broni terrorystom. To on załatwiał - niezalezna.pl
foto: finance.gov.vg; Jurgen Mossack drugi od lewej
Jurgen Mossack w latach osiemdziesiątych reprezentował interesy spółki SAS, która handlowała bronią między PRL a organizacjami terrorystycznymi. Teraz z jego kancelarii prawnej w Panamie wyciekły miliony dokumentów, które pokazują jak politycy i biznesmeni prali brudne pieniądze, omijali międzynarodowe sankcje, czy dokonywali oszustw podatkowych. W aferze pojawiają się także polskie nazwiska.

Dokumenty wyciekły z kancelarii Mossack Fonseca zarejestrowanej w Panamie. Jednym z założycieli kancelarii jest Jurgen Mossack. To prawnik, niemieckiego pochodzenia. Ramon Fonseca, drugi z założycieli kancelarii stwierdził w wywiadzie, że jego firma padła ofiarą "ograniczonego ataku hakerskiego".

Światło na działalność Jurgena Mossacka ukazuje publikacja w piśmie IPN "Pamięć i Sprawiedliwość", z 2014 roku. W tekście "Biznes z terrorystami. Brudne interesy wywiadu wojskowego PRL z bliskowschodnimi organizacjami terrorystycznymi" Przemysław Gasztold-Seń opisuje sprawę handlu bronią.

Bliskowschodni terroryści prowadzili w Warszawie od początku lat osiemdziesiątych przedsięwzięcia biznesowe z Cenzinem; zajmowali się głównie pośrednictwem w sprzedaży peerelowskiego uzbrojenia. Spółka należąca do terrorystycznej grupy Abu Nidala nazywała się SAS Investments Trading Company i mieściła na dwudziestym piątym piętrze wieżowca Intraco w Warszawie. Przedstawicielem firmy był Samir Hassan Najmeddin, legitymujący się obywatelstwem irackim i syryjskim.

Nazwa spółki pochodziła od trzech pierwszych liter imion członków komórki finansowej ANO: Samir Najmeddin, Adnan Al-Kaylani, Szakir Farhan. Ostatni z wymienionych to prawdopodobnie sam Abu Nidal, który korzystał z wielu fałszywych tożsamości. Spółka matka SAS została zarejestrowana 29 stycznia 1982 r. w Panamie, z kapitałem założycielskim 10 tys. dolarów, a agentem reprezentującym jej interesy w Panamie został Jurgen Mossack, współwłaściciel firmy Mossack Fonseca & Co. Oddziały spółki rozsiane były na całym świecie. Biuro w Londynie zostało wpisane do rejestru spółek działających w Wielkiej Brytanii w listopadzie 1982 r., kierował nim Adnan Ibrahim Abdulhamid Banna.

SAS działała również w Berlinie Wschodnim pod nazwą Zibado Co. For Trade and Consulting Ltd. i zajmowała się handlem uzbrojeniem. Charakter działalności spółki na gruncie wschodnioniemieckim był bardzo podobny do scenariusza zastosowanego w PRL. Firma blisko współpracowała z NRDowską służbą Stasi, której oficerowie byli oficjalnie zatrudnieni w biurze Zibado.

Kontakty między arabskimi terrorystami Abu Nidala a polskimi służbami wojskowymi były znane cywilnemu kierownictwu MSW. Dyrektor Departamentu I MSW Zdzisław Sarewicz pisał do dyrektora Departamentu II Janusza Seredy, że Abu Nidal ma w Polsce główną bazę na obszarze krajów socjalistycznych. W 1979 r. miał prawdopodobnie operację serca w Szwecji i z powodu warunków klimatycznych zalecono mu spędzenie okresu letniego w jednym z krajów Europy Północnej, a on wybrał właśnie PRL. Organizacja Abu Nidala – informował Sarewicz – działa w Polsce pod przykryciem firmy Zibado Corporation z siedzibą w Warszawie; jej szefem jest Abu Nabil (pseudonim Najmeddina), który jednocześnie pełni funkcję zastępcy Abu Nidala do spraw finansowych. Spółka zajmuje się „eksportem polskiego uzbrojenia do krajów arabskich i afrykańskich”.

 

http://niezalezna.pl/78536-panama-papers-wojskowy-wywiad-prl-i-sprzedaz-...

Ursa Minor's picture

Ursa Minor

Polskie akcenty w „Panama Papers”. Piskorski oraz założyciel telewizji TVN i jego spółka

 
Polskie akcenty w „Panama Papers”. Piskorski oraz założyciel telewizji TVN i jego spółka - niezalezna.pl
foto: Krzysztof Sitkowski/Gazeta Polska
W kancelarii prawniczej w Panamie miał miejsce największy w historii wyciek danych. Dokumenty wywołały mega aferę. Co ciekawe, pojawią się polskie wątki. Mowa o Pawle Piskorskim i jego spółce w Panamie, czy o Mariuszu Walterze, założycielu telewizji TVN, którego nazwisko ma padać w spisie udziałowców firm zarejestrowanych na Brytyjskich Wyspach Dziewiczych.

Z kancelarii prawniczej w Panamie wypłynęło 11 milionów dokumentów, które mają m.in. kompromitować byłe i obecne głowy państw. Papiery nawet sprzed 40 lat ujrzały światło dzienne. Ukazują jak możni tego świata prali brudne pieniądze, omijali międzynarodowe sankcje, czy dokonywali oszustw podatkowych. W tle miliardowe przelewy, sekretne firmy.

Wyniki śledztwa przeprowadzonego przez Międzynarodowe Konsorcjum Dziennikarzy Śledczych (ICIJ) uwzględniają też Polaków. Chodzi o Pawła Piskorskiego, który w latach 1999–2002 pełnił funkcję prezydenta m.st. Warszawy. Był posłem na Sejm I, III i IV kadencji, a od 2004 do 2009 roku deputowanym do Parlamentu Europejskiego VI kadencji. Od 2009 jest przewodniczącym Stronnictwa Demokratycznego.

Ilość danych zaskakuje. Na stronie przygotowano nawet specjalny podział na kraje i zakątki świata prezentowanych osób. Raport ICIJ (kliknij w zdjęcie):



W 2012 roku Paweł Piskorski nabył w Panamie firmę „Stardale Zarządzania Inc”, która miała podobno zajmować się „kupowaniem akcji spółek w Singapurze” – czytamy na panamapapers.icij.org.
 
W 2013 roku starał się otworzyć rachunek bankowy w Banku FPB w Panamie. Został poproszony o list referencyjny z banku. Piskorski przedstawił wydruk z UBS w Zurychu, jednak ten nie został wzięty pod uwagę. Poproszono go o list referencyjny z jakiejś polskiej instytucji.

„Polska firma, która obsługiwała Piskorskiego wyjaśniła, że może być problem z listem referencyjnym z polskiego banku. Wyszłoby wtedy na jaw, że polityk otwiera konto w Panamie - raju podatkowym”

– piszą dziennikarze z Międzynarodowego Konsorcjum Dziennikarzy Śledczych.
 
Po tym jak FPB Bank poprosił Piskorskiego o podanie informacji na temat jego działalności rolniczej, majątku i klientów, szef Stronnictwa Demokratycznego usiłował, również bezskutecznie, otworzyć rachunek w innej części świata, w Eurobank Cyprus Ltd. na Cyprze – kolejnym raju podatkowym.

Próba ta miała miejsce w kwietniu 2014 roku. Rok później panamska spółka Piskorskiego Stardale Zarządzania Inc została rozwiązana. W dostępnych dokumentach nie ma dowodów, że jakiekolwiek konta bankowe zostały otwarte.

Paweł Piskorski w Radiu Zet powiedział, że jego działania były zgodne z prawem.

Ten projekt nie wypalił, w związku z czym spółka bez żadnego przelewu, bez żadnej umowy, bez podjęcia działalności została zlikwidowana. Wszystko było zgodne z prawem, a to, że znalazłem się obok Messiego czy Putina traktuję jako anegdotkę

– powiedział.

Kolejnym Polakiem wymienionym jest Mariusz Walter, współwłaściciel Grupy ITI, założyciel telewizji TVN.

W sprawozdaniach finansowych Grupy ITI, która jest zarejestrowana w Luksemburgu „roi się od firm znajdujących się na egzotycznych wyspach" – pisze „Gazeta Wyborcza”.
 
Nazwisko założyciela TVN ma pojawiać się w „Panama Papers” w spisie udziałowców firm Dimension Communications i Global Director Services, które były zarejestrowane na Brytyjskich Wyspach Dziewiczych. Spółki te zostały wykreślone z rejestru w październiku 2015 roku.
 
Walter twierdzi, że nie miał udziału w spółkach, więc nie zgłosił ich fiskusowi.

 
Udziałowcami Global Director Services byli również Bruno Valsangiacomo oraz Fundacja Nasturtium z Liechtensteinu.
 
Bruno Valsangiacomo to szwajcarski biznesmen działający w wielu państwach Europy. Od 1 stycznia 2011 r. pełni funkcję prezydenta Grupy ITI, założonej przez Jana Wejcherta i Mariusza Waltera.
 
Czym zajmuje się Fundacja Nasturtium? Jak wyjaśnił sam Walter, „Nasturtium Fundation została założona zgodnie z prawem Liechtensteinu. Jej celem jest zapewnienie środków utrzymania dla mnie oraz mojej rodziny”.

Założyciel TVN w rozmowie z „GW” twierdzi, że od zawsze był i jest „polskim rezydentem podatkowym płacącym podatki dochodowe od osób fizycznych w Polsce”.


http://niezalezna.pl/78530-polskie-akcenty-w-panama-papers-piskorski-ora...
Ursa Minor's picture

Ursa Minor

„Chcę się podzielić pewnymi danymi. Jesteście zainteresowani?” Tak zaczęła się sprawa panamskich kwitów

 
fot
Śledztwo trwało ponad rok (fot. Sueddeutsche Zeitung)

2,6 terabajtów danych, 11,5 mln dokumentów, 400 dziennikarzy – śledztwo, które doprowadziło do ujawnienia tzw. panamskich kwitów jest jednym z największych w historii mediów. Niemiecka gazeta „Süddeutsche Zeitung”, która odegrała największą rolę w dziennikarskim dochodzeniu, opisała w jaki sposób na jaw wyszła afera, mogąca pogrążyć wielu polityków z całego świata.

Wszystko zaczęło się ponad rok temu. Do redakcji zgłosiła się osoba podpisująca się pseudonimem „John Doe”. W języku angielskim to sformułowanie używane wobec osób o nieustalonej tożsamości. „Chcę się podzielić pewnymi danymi. Jesteście zainteresowani?” – napisał informator w mailu do dziennikarzy.

Gazeta nie podaje żadnych informacji, które mogłyby umożliwić jego lub jej identyfikację. Nie wiadomo również w jaki sposób wszedł w posiadanie dokumentów z panamskiej kancelarii Mossack Fonseca.

To właśnie te dane stały się podstawą śledztwa. Informator nie chciał żadnych bezpośrednich spotkań, na początku podkreślił również, że jego „życie jest zagrożone”.
Benedyktyńska praca

Ale nawiązanie kontaktu to był dopiero początek: przesyłanie zaszyfrowanymi kanałami danych zajęło kilka miesięcy. W sumie w rękach dziennikarzy znalazło się 11,5 mln dokumentów, które zajmowały łącznie 2,6 terabajtów (przeciętna płyta DVD ma niecałe 5 GB). To największy wyciek dokumentów w historii – dla porównania dokumenty dyplomatyczne ujawnione w 2010 roku przez Wikileaks zajmowały 1,7 gigabajtów.

Analiza takiego ogromu danych wymagała współpracy z innymi dziennikarzami. „SZ” zaprosiło do niej pracowników mediów działających w International Consortium for Investigative Journalists (ICIJ). W prace na „panamskimi kwitami” zaangażowały się m.in. „The Guardian”, BBC, „Le Monde” oraz polska „Gazeta Wyborcza”.
Lepsze życie dzięki technologii

Najpierw dziennikarze musieli zweryfikować autentyczność dokumentów. Robiono to na różne sposoby, od przeglądania oficjalnych danych finansowych aż po rozmowy z osobami mogącymi pomóc w sprawdzeniu danych. Gdy udało się potwierdzić, że dziennikarze nie dostali „fałszywki”, przyszedł czas na analizę danych.

To najbardziej pracochłonny proces, który wymagał skorzystania z nowoczesnego oprogramowania. Dziennikarze wykorzystali program Nuix, który ułatwia przeszukiwanie, porządkowanie i analizowanie nieuporządkowanych danych. Konieczne było także przekształcenie wszelkiego rodzaju skanów na bardziej „przeszukiwalną” formę.
Wstrząs dla systemu

Z ogromu danych zaczynał się wyłaniać pewien obraz. Dziennikarze musieli jednak dokładnie sprawdzać każdy ślad: nazwiska, instytucje, numery kont i powiązania między nimi.

Dzięki śledztwu udało się dojść do szokującego odkrycia: Mossack Fonseca zajmowała się tworzeniem firm offshore (czyli zajmujących się inwestowaniem za granicą), powiązanych z politykami z całego świata, w tym z obecnymi i byłymi głowami państw. W finansowych machlojkach udział miało brać m.in. otoczenie prezydenta Rosji Władimira Putina, premier Islandii Sigmundur Gunnlaugsson, prezydenta Syrii Baszara al-Asada oraz prezydenta Ukrainy Petra Poroszenki. W wielu państwach dzięki działaniom dziennikarzy otwarto śledztwa w sprawie działań osób opisanych w „panamskich kwitach”.
Ursa Minor's picture

Ursa Minor

Polski wątek „Panama Papers” pod lupą MF i Zbigniewa Ziobry

 
fot
(fot. PAP/Radek Pietruszka)

Generalny Inspektor Informacji Finansowej Wiesław Jasiński powiedział w poniedziałek dziennikarzom, że podjął decyzję o wszczęciu postępowania analitycznego w sprawie polskich wątków „Panama Papers”. Wcześniej „analizę” dokumentów zapowiedział minister sprawiedliwości i prokurator generalny Zbigniew Ziobro.

Jasiński, który jest również wiceministrem finansów, podkreślił, że postępowanie analityczne dotyczy wszystkich osób wymienianych w materiałach medialnych. – Sytuacje, gdzie także osoby na eksponowanych stanowiskach politycznych (...) wykorzystują raje podatkowe do celów ukrywania swoich majątków, są powszechnie rozpoznawalne na świecie. W Polsce też będą – zapowiedział Jasiński.

W tej sprawie – jak mówił – będzie korzystał z informacji pochodzących z Polski i z zagranicy, a analiza będzie prowadzona w oparciu o ustawę o przeciwdziałaniu praniu pieniędzy i finansowaniu terroryzmu.

„Działania osób fizycznych, jak też prawnych”

– Ustawa pozwala nam sformułować podejrzenia dotyczące finansowania terroryzmu, prania pieniędzy, ale także przestępczości podatkowej. Generalny Inspektor Informacji Finansowej – jako centralny organ administracji rządowej -– realizuje też zadania jako Generalny Inspektor Kontroli Skarbowej. W związku z tym, jeśli pojawią się również podejrzenia dotyczące działania wbrew ustawom podatkowym, takie działania będę niezwłocznie również podejmował – podkreślił Jasiński. Jak mówił, chodzi zarówno o działania osób fizycznych, jak też prawnych.

Wiceminister finansów zwrócił uwagę, że Panama jest krajem stosującym szkodliwą konkurencję podatkową; znajduje się na tzw. liście państw wykorzystywanych do celów prania pieniędzy, a także finansowania terroryzmu i unikania opodatkowania.
„ABW jest jednostką współpracującą”

Przypomniał, że Sejm pracuje nad zmianą ustawy Ordynacji podatkowej. – To tylko potwierdza, że słuszna jest droga tego rządu w kierunku uszczelniania systemu podatkowego, także w obszarze transferów międzynarodowych – zaznaczył.

Jasiński poinformował, że prokuratura zacznie działać w momencie, gdy np. Generalny Inspektor Informacji Finansowej przekaże zawiadomienie o podejrzeniu prania pieniędzy. – ABW jest jednostką współpracującą (...) i może przekazywać swoje informacje dotyczące podejrzanych transakcji, podejrzeń dotyczących finansowania terroryzmu czy podejrzeń prania pieniędzy. I oczywiście na takie informacje również oczekujemy, jesteśmy w bezpośrednim kontakcie z Agencją Bezpieczeństwa Wewnętrznego – podkreślił.

Ziobro: sprawa będzie przedmiotem naszej analizy

Na pytanie, czy są planowane postępowania wyjaśniające w sprawie „Panama Papers”, Ziobro odpowiedział: „nie wykluczam tego”. Zastrzegł, że trzeba przeanalizować informacje, które w nocy ukazały się w mediach. – Za wcześnie, by przedstawiać decyzje – jakie one będą, natomiast z całą pewnością sprawa będzie przedmiotem naszej analizy, oceny – powiedział.
– To już jest drugi taki przypadek – w swoim czasie wypłynęły dokumenty z jednego z banków (w ubiegłym roku wyszło na jaw, ze szwajcarska filia banku HSBC przechowuje na kontach nieopodatkowane pieniądze ). Wtedy prokuratura zlekceważyła te informacje, więc być może te sprawy trzeba byłoby połączyć i prowadzić w ramach jednego postępowania, ale nie chcę w tej chwili tego przesądzać. Najpierw zapoznamy się z meritum – dodał Ziobro.

11,5 mln dokumentów

Dokumenty wyciekły z panamskiej kancelarii prawnej Mossack Fonseca, która należy do największych na świecie placówek oferujących klientom zakładanie i prowadzenie firm offshore znajdujących się w tzw. rajach podatkowych.

Światowe media ujawniły, że otrzymały z anonimowego źródła 11,5 mln dokumentów dotyczących 214 tysięcy fikcyjnych firm. Panamska kancelaria założyła dotąd 200 tys. takich firm. Wśród opublikowanych przez gazetę nazwisk prominentów, którzy – korzystając z pomocy panamskiej kancelarii Mossack Fonseca – ukrywali swój majątek, znalazł się m.in. Paweł Piskorski.

Ramon Fonseca, współzałożyciel kancelarii prawnej, z której dokumenty wyciekły, powiedział kanałowi drugiemu panamskiej telewizji, że kancelaria nie jest odpowiedzialna za żadne przestępcze działania prowadzone z firmami offshore tworzonymi dla jej klientów.

http://www.tvp.info/24742617/polski-watek-panama-papers-pod-lupa-mf-i-zb...
Ursa Minor's picture

Ursa Minor

MF rozpoczęło postępowanie ws. „Panama Papers”

Radio Maryja

Ministerstwo Finansów wszczęło postępowanie analityczne w związku z aferą „Panama Papers”. Resort będzie mógł się zwrócić do panamskiej kancelarii prawnej Mosack Fonseca o dokumenty dotyczące polskich bohaterów sprawy.

fot. PAP/Jacek Turczyk
Grupa dziennikarzy z całego świata ujawniła ponad 11 milionów dokumentów, które pokazują, jak kancelaria pomaga swym klientom prać pieniądze, omijać sankcje i uchylać się od płacenia podatków. Wśród osób korzystających z jej usług są między innymi prezydent Syrii, Ukrainy czy szef Federacji Rosyjskiej. Klientami z Polski mieli być były prezydent Warszawy Paweł Piskorski, czy akcjonariusz grupy ITI Mariusz Walter.

Dr Maciej Gurtowski z instytutu socjologii UMK w Toruniu, ekspert do spraw bezpieczeństwa Centrum Analiz Klubu Jagiellońskiego ocenia, że w Polsce ta afera nie będzie miała daleko idących konsekwencji.

– Interesom  Pawła Piskorskiego ta afera w żadnen sposób nie zagrozi, ponieważ wiadomo, że towarzyszy im wyjątkowy łut szczęścia, natomiast pośrednio może się to odbić na jego interesach, ponieważ tego rodzaju przecieki mogą być bodźcem dla polskich słów, żeby lepiej przyjrzało się temu, czy mieliśmy tu do czynienia tylko i wyłącznie z niełamiąca prawa optymalizacją podatkową, czy również z nielegalnymi działaniami. Skoro podmioty ujawnione w tej aferze korzystały z usług podmiotów z rajów podatkowych, to być może miały coś więcej do ukrycia – mówi Maciej Gurtowski.

Dr Gurtowski zaznacza jednocześnie, że dla takich krajów jak Chiny, czy Wielka Brytania, afera jest politycznym trzęsieniem ziemi.

http://www.radiomaryja.pl/informacje/mf-rozpoczelo-postepowanie-ws-panam...
Ursa Minor's picture

Ursa Minor

Prof. Roszkowski o "Panama Papers": To gratka dla polskich historyków, ale wiele politycznych karier może upaść. NASZ WYWIAD

 


Fot. wPolityce.pl
Fot. wPolityce.pl

W rajach podatkowych ukrywane są pieniądze przed opodatkowaniem, ale przy okazji ukrywa się także ich pochodzenie. Często te majątki pochodzą z przestępstw

— mówi portalowi wPolityce.pl prof. Wojciech Roszkowski.

wPolityce.pl: Media na całym świecie zajęły się sprawą wyprowadzania pieniędzy do rajów podatkowych. Jak wynika z dziennikarskiego śledztwa w ten proceder mają być zamieszani politycy, ludzie biznesu, sportu… Ta sprawa to poważny problem czy raczej temat na sensacje w mediach?

Prof. Wojciech Roszkowski: To jest realny problem, bowiem to jedna z wielu patologii w stosunkach międzynarodowych. Niektóre, głównie niewielkie, kraje żyją z tego, że stanowią schronienie dla interesów mniej lub bardziej podejrzanych. Samo przechowywanie pieniędzy w rajach podatkowych nie jest przestępstwem, ale często dochodzi przy tej okazji do unikania podatków. To już jest łamanie prawa. Co więcej, często chodzi również o ukrywanie gorszych interesów i spraw.

O czym Pan mówi? Do czego są wykorzystywane „raje podatkowe”?

Tam ukrywane są pieniądze przed opodatkowaniem, ale i ukrywa się przy okazji pochodzenie takich majątków. Często te majątki pochodzą z przestępstw. Ten problem jest zapewne proporcjonalny do skali zaangażowania finansowego osób, które trzymają pieniądze w takich miejscach. Cały proceder prowadzi do zachwiania w życiu gospodarczym. Są kraje, te właśnie „raje podatkowe”, które są bardzo małe, ale dysponują ogromnymi zasobami finansowymi.

Mówi Pan, że skala problemu zależy od skali finansów, ale dziennikarz piszą, że w rajach podatkowych swoje pieniądze mieli mieć m.in. współpracownicy prezydenta Putina, ojciec premiera Camerona, premier Islandii, czy prezydent Ukrainy. Zdaje się, że to dziwne, że przywódcy muszą uciekać do rajów podatkowych.

Rzeczywiście w tej sprawie pytania są szczególnie zasadne. Dlaczego takie osoby przechowują swoje pieniądze w rajach podatkowych a nie w swoich krajach? Polityk, szczególnie tak wysokiej rangi, jak premier czy prezydent, powinien być wzorem do naśladowania i swoje oszczędności przechowywać u siebie w kraju, a nie wyprowadzać je na koniec świata.

W prace dotyczące śledztwa dziennikarskiego w tej sprawie zaangażowanych było ponad 100 redakcji z całego świata.

I bardzo dobrze.

Czy to oznacza, że sprawa może mieć jakieś poważne konsekwencje?

To zależy od tego, o jakich politykach mówimy. Skutki tych doniesień zależeć będą od kultury politycznej w danym kraju. Jeśli sprawa dotyczyć będzie polityków w kraju demokratycznym to ich kariery mogą się zakończyć. W przypadku krajów takich jak Rosja, gdzie władza opiera się na czymś innym niż popularność, w którym społeczeństwo nie przywiązuje wagi do standardów, to tym politykom to nie zaszkodzi. Niestety.

Portal Niezalezna.pl publikuje ciekawe wiadomości dotyczące handlu bronią w czasach PRL. W dokumentach w tej sprawie znaleziono dokumentację świadczącą o sprzedaży broni terrorystom. Ujawniona w tej sprawie dokumentacja pozwala sięgnąć do lat 70. Czy w Pana ocenie to może być ważne źródło dla poznania tego, co działo się w PRL?

Dla historyka zajmującego się Polską te materiały mogą być bardzo ciekawe. Do tej pory często nie było tego rodzaju śladów czy dowodów przestępczej działalności z czasów komuny. Jeśli coś się ujawniało, to była to rzadkość. Tego, kto, ile i gdzie przechowywał trefne pieniądze, nie wiadomo. Te materiały to może być gratka dla historyków i badaczy. Należy jednak badać te materiały dokładnie. To, że jeden minister coś ukradł, nie oznacza, że cała elita kradnie. Trzeba badać historie rzetelnie.

Rozmawiał Stanisław Żaryn

CZYTAJ TAKŻE:

Szokujące dane! Dziennikarze ujawniają jak wyprowadzano fortuny do rajów podatkowych. Są i polskie wątki. ZOBACZ nazwiska

11 milionów dokumentów, prawie 5 mln maili. Afera wokół „panamskich papierów” rozgrzewa świat. Śledztwa, wyjaśnienia, zarzuty…

Światowa burza wokół Panama Papers. 140 polityków i osobistości ukrywało majątki w rajach podatkowych

Rząd zapowiada analizę afery „Panama Papers”. Kto z Polaków znajdzie się na liście 214 tys. fikcyjnych firm?

Pieskow: >>”Panama Papers” są wymierzone w Kreml, a za wszystkim stoi CIA.<< Retoryka godna lat 50 - tych..

http://wpolityce.pl/polityka/287525-prof-roszkowski-o-panama-papers-to-g...

 

Ursa Minor's picture

Ursa Minor

Surmacz o aferze Panama Papers: "Mówimy, że pieniądze z Pro Civili trafiały do rajów podatkowych, więc to jest ten kanał"


Fot. wPolityce.pl/TVP Info
Fot. wPolityce.pl/TVP Info

Redaktor naczelny „Gazety Bankowej’ Wojciech Surmacz, który był gościem programu „Minęła dwudziesta” (TVP Info) skomentował aferę Panama Papers dotyczącą wycieku dokumentów o lokowaniu kapitału przez polityków i biznesmenów w rajach podatkowych.

Mam nadzieję, że po raz pierwszy będziemy mieli do czynienia z jakimiś konsekwencjami

— powiedział dziennikarz.

Mówimy, że pieniądze z Pro Civili trafiały do rajów podatkowych, więc to jest ten kanał

— zaznaczył Surmacz.

Redaktor naczelny „Gazety Bankowej” przypomniał aferę autostradową i „znikające” środki finansowe.

Afera autostradowa - 2,5 mld wyparowało gdzieś. Gdzie? (…) Te pieniądze nie zostały tu. One musiały gdzieś pójść

— podkreślił dziennikarz.

Gość TVP Info przypomniał, że podobne przypadki miały miejsce po drugiej stronie oceanu.

W USA był przypadek firmy, która przekupiła świat – płaciła wszystko, korumpowała wszystko, co chciała. (…) To dociera do afery FIFA

— mówił Surmacz.

Redaktor naczelny „Gazety Bankowej” zapytany o polskie nazwiska pojawiające się w kontekście afery Panama Papers, powiedział:

Jestem przekonany, że na pewno tak. Takie przykłady już się pojawią.

Wojciech Surmacz zaznaczył, że nie chodzi tylko o nazwiska.

Oprócz nazwisk pojawią się tez nazwy spółek Skarbu Państwa

— stwierdził gość TVP Info.

 

http://wpolityce.pl/polityka/287551-surmacz-o-aferze-panama-papers-mowim...

Więcej notek tego samego Autora:

=>>