Tuż przed szczytem NATO zaobserwowano wzmożoną aktywność hakerów. Cyberprzestępcy z różnym skutkiem podejmowali próby ataku na strategiczne serwisy internetowe i serwery, w tym m.in. te należące do operatorów telekomunikacyjnych. Okazuje się, że w całej sprawie pojawia się rosyjski ślad.
Jak informuje serwis zaufanatrzeciastrona.pl w przeddzień szczytu NATO w Warszawie media obiegła informacja o rzekomym cyberataku na serwery Netii. W mediach społecznościowych błyskawicznie pojawiły się informacje sugerujące, że włamania dokonali „ukraińscy nacjonaliści”. Sprawa okazała się jednak znacznie bardziej złożona.
Analiza zrzutu ekranu pozwalała sądzić, że hakerzy „uzyskali dostęp do serwera investor.netia.pl, lecz był to dostęp ograniczony do uprawnień serwera WWW”. W mediach społecznościowych zawrzało. Pojawiły się nawet informacje o rzekomym przejęciu adresów IP i identyfikatorów sesji, jednak oficjalnie tych informacji nie potwierdzono.
Tymczasem sprawdzając cały wątek natrafiono na rosyjskojęzyczną przynętę - dokument tekstowy udający formularz urzędowy, który w stopce zawierał złośliwy kod.
Jak informuje serwis zaufanatrzeciastrona.pl w przeddzień szczytu NATO w Warszawie media obiegła informacja o rzekomym cyberataku na serwery Netii. W mediach społecznościowych błyskawicznie pojawiły się informacje sugerujące, że włamania dokonali „ukraińscy nacjonaliści”. Sprawa okazała się jednak znacznie bardziej złożona.
Twitterowe konto, na którym publikowano print screeny z dowodami cyberataku zostało szybko zawieszone. W sieci można znaleźć jedynie kopie i print screeny, które udało się zrobić internautom.- Na Twitterze zaczęły pojawiać się informacje o włamaniu na serwer Netii. Były one regularnie rozsyłane do polskich mediów i dziennikarzy wraz ze wskazaniem na powiązanie sprawców z ukraińskim Prawym Sektorem. Krótko potem strona WWW Netii przeszła w tryb „prac konserwacyjnych” - relacjonuje przebieg zdarzeń serwis zaufanatrzeciastrona.pl.
Analiza zrzutu ekranu pozwalała sądzić, że hakerzy „uzyskali dostęp do serwera investor.netia.pl, lecz był to dostęp ograniczony do uprawnień serwera WWW”. W mediach społecznościowych zawrzało. Pojawiły się nawet informacje o rzekomym przejęciu adresów IP i identyfikatorów sesji, jednak oficjalnie tych informacji nie potwierdzono.
Tymczasem sprawdzając cały wątek natrafiono na rosyjskojęzyczną przynętę - dokument tekstowy udający formularz urzędowy, który w stopce zawierał złośliwy kod.
- Złośliwy dokument Worda pobiera plik uran.jpg z serwera investor.netia.pl a następnie go wykonuje. Plik JPG to oczywiście ukryty plik EXE, w tym wypadku koń trojański Papras – informuje serwis zaufanatrzeciastrona.pl.
http://niezalezna.pl/83136-wlamanie-na-serwery-netii-i-rosyjski-slad-cze...
No votes yet
