W milczeniu do wyborów

 |  Written by Nessun Dorma  |  25

Minęło sześćdziesiąt sześć miesięcy od katastrofy smoleńskiej. Niektórzy z nas odliczają te miesiące marszami Pamięci i spotkaniami na Krakowskim Przedmieściu przed Pałacem Prezydenckim. Ostatnio głos wołania domagających się prawdy jakby ucichł, pomimo odstawienia do lamusa przez rząd Ewy Kopacz propagandowej tuby Moskwy, jaką była komisja Macieja Laska powtarzająca w kółko mantrę o pancernej brzozie i winie polskich pilotów. Wszystko wbrew ustaleniom niezależnych ekspertów, a nawet podstawowym regułom logiki. To ciche wycofanie się z frontu przez kłamców smoleńskich powinno być okazją do głośnego upominania się o powołanie międzynarodowej komisji lotniczej i postawienie przed sądem winnych zaniedbań, a może i winnych przygotowania samej tragedii. 

 

Milczenie sprawiedliwych jest spowodowane zbliżającymi się wyborami, których wynik ma być przełomowy dla Polski i Polaków. Większość wyborców (czy naprawdę?) zmęczona jest sprawą Smoleńska i ma wbite do głów przekonanie, że nie można tragedii 10 kwietnia 2010 roku wykorzystywać do celów kampanii wyborczej. Stąd dominuje cicha zgoda na wstydliwy kompromis: "poruszajmy prawdziwe, aktualne problemy, skupmy się na ekonomii, nadużyciach koalicji rządowej, programie uzdrowienia państwa, a wyjaśnienie szczegółów historii, której pył zaczyna już osiadać na złomowanym na wyklętej ziemi wraku Tupolewa odłóżmy na później, kiedy okoliczności będą bardziej sprzyjające". Trudno polemizować z tą postawą, gdyż tak długo, jak przy władzy będzie trwał układ "okrągłego stołu" nie można liczyć na przełom w śledztwie smoleńskim.

 

Czy nie popełniamy jednak błędu? Czy nie powinniśmy się obawiać, że Smoleńsk może stać się kłamstwem założycielskim kolejnej, kompromisowej odsłony niepodległości Polski? Nawet po wygranych wyborach trudno będzie żądać rozliczenia winnych - głośny głos protestu i oburzenia podniosą całe legiony związanych z III RP beneficjentów: dziennikarzy, artystów, odsuniętych od przywilejów polityków i sterujących do dzisiaj zza kulis losami Polski, trudnych do zidentyfikowania funkcjonariuszy służb specjalnych i obcych interesów. Nie zabraknie przeciwników rozliczenia zdrajców i powrotu do standardów przyzwoitości w polityce i życiu publicznym. Powrócą oni do starej śpiewki o "polowaniach na czarownice, policyjnym państwie i bolszewii"

 

Milczenie nigdy nie jest stosowne. W wyborach nie wezmą udziału polegli w katastrofie smoleńskiej, ani Ci, którzy oddali życie za Polskę i marzenie o prawdziwej niepodległości. Jesteśmy im winni żywą pamięć i konieczność dawania codziennego świadectwa. Bez niezłomnego domagania się prawdy o przyczynach i przebiegu katastrofy smoleńskiej żadne wybory nie zostaną wygrane ostatecznie.

 

Aleksander Rybczyński

5
5 (6)

25 Comments

Szary Kot's picture

Szary Kot
" Nawet po wygranych wyborach trudno będzie żądać rozliczenia winnych - głośny głos protestu i oburzenia podniosą całe legiony związanych z III RP beneficjentów: dziennikarzy, artystów, odsuniętych od przywilejów polityków i sterujących do dzisiaj zza kulis losami Polski, trudnych do zidentyfikowania funkcjonariuszy służb specjalnych i obcych interesów. Nie zabraknie przeciwników rozliczenia zdrajców i powrotu do standardów przyzwoitości w polityce i życiu publicznym. Powrócą oni do starej śpiewki o "polowaniach na czarownice, policyjnym państwie i bolszewii"

Pełna zgoda, powrócą i będą krzyczeć, że dzieje im się krzywda. Tylko widzisz, gdyby przed wyborami PiS głośno o tym mówiło, krzyczeliby juz teraz. Trudno ocenić jak duża część społeczeństwa "jest zmęczona" Smoleńskiem i ilu mówienie o tym by zniechęciło.  Żeby samodzielnie rządzić, PiS MUSI!!! pozyskać przynajmniej część elektoratu centrowego. Stawka jest za wysoka, aby ryzykować przegraną. Jeśli PiS nie zdobędzie pełnej władzy, nikt już nie rozliczy winnych zamachu w Smoleńsku. Sądzę, że przyjęta strategia jest właściwa.
A po wyborach, moim zdaniem, należy mniej mówić, bez widowiskowych konferencji prasowych i bez aresztowania w świetle jupiterów, a więcej czynić, rozliczać, osądzać, wsadzać. I zrobić porządek z mediami. Publiczne przejąć, a prywatne pozbawić reklam, może upadną albo staną się niszowe. Jasne, będą krzyczeć, ale może nie będą mieli nagrań z akcji, więc siła przekazu będzie mniejsza, może też uznaja, że dla własnego interesu ekonomicznego warto spokornieć - szczególnie mam na myśli TVN
 

"Miejcie odwagę... nie tę tchnącą szałem, która na oślep leci bez oręża,
Lecz tę, co sama niezdobytym wałem przeciwne losy stałością zwycięża."
Warszawa1920's picture

Warszawa1920
Szary Kocie,

Zatem należy okłamać ludzi, żeby potem wywalczyć prawdę? My, którzy nigdy o Smoleńsku nie zapomnieliśmy, dziś stajemy się mierzwą wyborczą, bezmyślną masą nie wartą uwagi, bo przecież 10 kwietnia sprzed już! blisko 6 lat drażni. Jątrzy i niesłusznie dzieli, tak, jak prawdomówność Antoniego Macierewicza, jak Jarosław Kaczyński (on - w ogóle).

Wszystko można zrozumieć w chwilach walki o zwycięstwo, ale wytłumacz mi jedno: dziś Beata Szydło praktycznie odcięła się od Antoniego Macierewicza, czyli po 25 października nie będzie on mógł wejść do rządu, tak? A jeśli wejdzie, czy to będzie cynizm? To będzie wiarygodność, o której tyle w obecnej kampanii PiS?

Pewnie się mylę, bo wszak jeden przeciw całemu wspaniałemu sztabowi PiS, przeciw milionom wiernych aż do zaślepienia wyborców, mylić się musi. Nie potrafię jednak wytłumaczyć sobie tego, co czuję, tym co widzę i słyszę.

Spokojnego wieczoru, 
Warszawa1920
Szary Kot's picture

Szary Kot
jeśli przeciwnik potajemnie przecina nam popręgi, rozmontowuje zbroję, tępi miecz, to nasyłamy na niego pachołków i wtrącamy do lochu, a nie stajemy na ubitej ziemi. I taka postawa nie jest brakiem honoru, czy tchórzostwem, tylko prawidłowym potraktowaniem rzezimieszka.
Wiele razy już o tym pisałam: PiS WRESZCIE nauczył się, że należy wykorzystywać metody przeciwnika, inaczej przegra. Może nazwiesz to cynizmem, ale czasami tak trzeba.
Możemy sobie stawać honorowo, z jasnym czołem, czystym wzrokiem. I będzie to piękna katastrofa. W poprzednich latach tak właśnie było.
A jeśli teraz PiS nie wygra i to w skali pozwalajacej na samodzielne rządy, nigdy nie zostanie wyjaśniony zamach smoleński, a winni ukarani.
Jesteśmy na ostatniej prostej, aby stać się bezpowrotnie kolonia Niemiec. I znów, jeśli PiS nie wygra..... nasze dzieci, wnuki będa pracowały za miskę strawy (wielu już tak pracuje).
Czy to nie są wystarczające powody, aby stosować różne środki w celu wygranej?

P.S.
Gdyby kierować się wyłącznie kategoriami prawdomówności, praworządności, większość działań podziemia byłoby godne potępienia.

Też pozdrawiam,
bo mimo różnicy w ocenie metody, zdaje się, cele mamy podobne.
 

"Miejcie odwagę... nie tę tchnącą szałem, która na oślep leci bez oręża,
Lecz tę, co sama niezdobytym wałem przeciwne losy stałością zwycięża."
katarzyna.tarnawska's picture

katarzyna.tarnawska
Kotko (szara wink)!
Stąd wściekła jestem, gdy pojawiają się, właśnie teraz, "prawostronni" krytycy Prezydenta Dudy, bo On "nie upomina się", "nie żąda", ogólnie "nic nie robi"...
Nie sądziłam, że tak wielu "mądrych inaczej" jest po prawej stronie sceny politycznej crying !
Najserdeczniej pozdrawiam!
Nessun Dorma's picture

Nessun Dorma
Pisałem już o tym, że Prezydent Duda działa dla dobra Polski. Powyższy felieton nie jest skierowany przeciwko niemu. Myślę, że to jest jasne, ale nie chciałbym by mój tekst wywoływał takie wątpliwości.
 
Waldemar Żyszkiewicz's picture

Waldemar Żyszkiewicz
Napisałeś: Milczenie sprawiedliwych jest spowodowane zbliżającymi się wyborami (...) Milczenie nigdy nie jest stosowne...

Co w zasadzie oznacza, że nie popierasz milczenia ze względów taktycznych. A przecież sam wybrałeś taktyczne przemilczenie triumfalizmu Obamy po przepchnięciu przez Sąd Najwyższy homozwiązków we wszystkich stanach USA.
 

Waldemar Żyszkiewicz

Nessun Dorma's picture

Nessun Dorma
publiczne naszych prywatnych kontrowersji. Wiem, powiesz, że publikacja artykułu nie jest sprawą prywatną, ale jako redaktor strony http://polskacanada.com mam prawo rezygnować z tekstu, co do którego mam zastrzeżenia. Nie wszystko, co piszesz jest doskonałe i nie chciałem ponosić w Kanadzie konsekwencji agresywnego ataku na Obamę. Od pięciu lat zajmuję się sprawą zbrodni smoleńskiej, pietnuję kłamców i zdrajców. Jestem za to celem środowiskowego ostracyzmu i intryg, mających utrudnić mi życie. Zgadzałrm się z tezami artykułu o homozwiązkach, ale nie podobała mi się zajadłość Twojej retoryki. 

Myślę, że złośliwość, od której nie mogłeś się powstrzymać w kontekście zupełnie innej sprawy jest nie na miejscu. Twój tekst zatytułowany "Obama zapiał.." miał dużą popularność w innych miejscach i zawsze możesz publikować dowolne teksty w blogosferze, także na forum blog-n-roll. Nie masz powodu, by kwestionować moją wiarygodność w ten mało szlachetny sposób.
Waldemar Żyszkiewicz's picture

Waldemar Żyszkiewicz
Wywlekanie na forum naszych prywatnych? Że to nie szło o sprawy prywatne, sam przyznałeś. A konia z rzędem temu, kto z mego komentarza poznał szczegóły, o których właśnie Ty napisałeś.

Nie wszystko, co piszesz jest doskonałe... Owszem, w przeciwieństwie do innych pisuję głównie rzeczy niedoskonałe, w rodzaju agresywnych ataków na Obamę z użyciem wulgaryzmu ‘zapiał’. Jak tak mogłem? Np. w Blog’n’Rollu bluzgi tego rodzaju nie mają racji bytu : )

Złośliwość, od której nie mogłem się powstrzymać... Moją uwagę zwrócił tylko brak konsekwencji w kwestii milczenia taktycznego, co to raz jest pożądane, a innym razem naganne. Owszem, w życiu bywa i tak... Więc pewnie bym się powstrzymał, gdybyś odpowiedział mi na tamten prywatny list sprzed kwartału.

Take care,   

Waldemar Żyszkiewicz

Nessun Dorma's picture

Nessun Dorma
Waldku, niestety pamięć Cię zawodzi - odpisałem Ci obszernie i serdecznie 28 czerwca 2015 - możesz sprawdzić w archiwum swojej poczty mailowej.

Szkoda, że zapamiętania w walce o pryncypia nie zachowasz dla prawdziwych wrogów.

Życzę Ci miłej niedzieli.
Waldemar Żyszkiewicz's picture

Waldemar Żyszkiewicz
...i mocne przekonanie, że się wie, co zawodzi innych, Alku : )

Owszem, po przeszło dwóch dobach od otrzymania tekstu napisałeś,  tłumacząc mi, dlaczego mimo iż zgadzasz się z wymową tekstu, nie zamieściłeś mego (cytuję): bardzo dobrego felietonu.

Napisałem wtedy do Ciebie list zatytułowany: jestem niecenzuralny w świecie, którego zasadą pozostaje swoboda wypowiedzi : )  I na ten list nie odpowiedziałeś ani słowem.

Podobne niedomówienie między nami (w całkiem innej sprawie) miało miejsce ubiegłej jesieni. Zlekceważyłeś wtedy problem i odezwałeś się dopiero po kilku miesiącach przy okazji rozkręcania portalu, więc raczej daruj sobie sarkastyczne uwagi o walkach z wrogiem i zapamiętaniu.

Jestem niejako zawodowo wyczulony na dwustandardowość, stąd mój komentarz do Twego ostatniego wpisu, ale nie zamierzam kontynuować tego publicznego przekomarzania się.

Życzę Ci powodzenia w działaniach na rzecz,

Waldemar Żyszkiewicz

Dixi's picture

Dixi
Szybko, ale... za szybko, bo ja jeszcze żyję i będę protestował przeciwko koncepcji "bon tonu" i "ciepełka" (takiego, jakie panuje w... chlewni).
Dziś mieliśmy okazję oglądać popis podłości i chamstwa w, pozornie, białych rekawiczkach.
Ot "kultura"...
W wykonaniu histerycznego, mamaszczonego (przez samego siebie) bufona (koleś "ro" to przy nim "mały pikuś")...
Gdzie są obrońcy "poziomu" portalu???
Mnie hipokryzja brzydzi, więc nie zamierzam milczeć.
I'll be back:):):)
--------------------------------------------
"Dixi et salvavi animam meam"
max's picture

max
Masz tu pierwszego "obrońcę".
Cała cywilizacja tworzona na przestrzeni wieków i tysiącleci opiera się na kulturze słowa i kulturze interakcji międzyludzkich. Jeśli wolisz: opiera się na niedopowiedzeniach, czasami na kłamstwie. Od zawsze.

Bo: gdyby ludzie "mówili co myślą" - pozabijalibyśmy się. 
Cały proces socjalizacji i "nauki zycia w społeczeństwie", które go przedmiotem jest, chcąc nie chcąc, każde dziecko i każdy nastolatek uczy, że naruszanie norm koegzystencji wiąże się z konsekwencjami, od ostracyzmu towarzyskiego do obicia po gębie.

Na nieszczęście, został wynaleziony internet, gdzie ludzie mogą się anonimowo kontaktować, a także pofolgować naturalnym a nieładnym skłonnosciom, nie narażając się na natychmiastową "odpłatę". W "real life" się boją (i dobrze), w internecie - hulaj dusza, piekła nie ma.

Brzydzisz się hipokryzją, piszesz, pięknie, ja też - a rozumiem, ze hipokrytów namierzasz w necie za pomocą jakiegoś wirtualnego wziernika, który umożliwia wgląd do dusz? 
Brzydzę się jeszcze jedną rzeczą - epitetami.

Bez ogródek: gdybym nazwał kogoś, kogo nie miałem okazji poznać niewirtualnie, "purchawą" czy "bufonem", powiedzmy dlatego, iż poniosły mnie chwilowo emocje - byłoby mi cholernie głupio dnia następnego. Nie tylko dlatego, że obraziłem daną osobę, także dlatego, że siebie pokazałem w niemiłym świetle. Być może tanie jest moje noblesse, nieważnym jestem człowiekiem i mało mogę, ale ono dalej dla mnie oblige.

To druga strona medalu: pewnych rzeczy się nie robi, nie pisze, nie mówi. Nie powiem brzydkiej kobiecie, że jest brzydka - a jak sie uda sprzedam jeszcze komplement, niech się bidula lepiej poczuje, co mnie to kosztuje - nie bedę się pastwił nad mniej lotnym niż przeciętna inteligencji człowiekiem. Po to Bozia (czy tez przypadek) dała mi odrobinę marnych zdolności, żebym pewnym ludziom pomagał, a od innych, mądrzejszych, był w stanie się uczyć. Tego ostatniego nigdy mało.

A tym bardziej, tutaj na BNR, wystrzegam się sądów pochopnych, bo komentatorzy i blogerzy tutejsi należą do elity. Jakoś tak się porobiło - wystarczy porównać z onetem czy Salonem24, żeby zauwazyć oczywistą różnicę w klasie i tekstów, i komentarzy.

Dixi - znamy się prywatnie, wiesz, że nieba bym Ci przychylił - ale tutaj jestem adminem. I jako admin, zgodnie z moimi obowiązkami, tak jak moim miałkim rozumem je pojmuję, bardzo Cię proszę, jeszcze raz, ostatni - wystarczy.

Tutaj nie ma - i Ty też nie masz- wrogów. Kurs na kolizję jest - wybacz - kursem fatalnym. Można się nie zgadzać, z wieloma osobami tutaj się nie zgadzam, co do poglądów. Vide: moje utarczki, regularne, z Polfikiem. Wszyscy są świadkami tych "bojów". :)  Ale czy piszę o Polfiku "palant"? Nie, szanuję go jako człowieka, uważam, że jest mądrym facetem, i niejedno z naszych polemik wyniosłem. Nie krzesła i obrazy - powiedzmy, dodatnią wartość informacyjną. A że to ja mam rację, w 100%, nie on, to inna sprawa... :)

Bardzo Cię proszę, jeszcze raz, tak po ludzku.

"Cave me, Domine, ab amico, ab inimico vero me ipse cavebo."
Dixi's picture

Dixi

... tak po ludzku.
Jeden z moich ulubionych pisarzy - Kurt Vonnegut - nie tylko uchodził za bardzo eleganckiego człowieka (choć pisał rzeczy gorzkie), ale nawet włożył w usta jednego ze swoich bohaterów, pułkownika zwanego przez żołnierzy w Wietnamie "Kaznodzieją" (bo nigdy nie przeklinał) znamienną obserwację: "Nie używam brzydkich słów, bo to automatycznie uwalnia słuchacza od... konieczności zrozumienia tego, co mówię".
Dobra rada, przyznaję.
Jest jednak jedno (a może nawet nie - jedno) ale.
Tenże pułkownik robił podczas swojej służby rzeczy nadzwyczaj nieetyczne.
Potem się wstydził, co mu się nawet chwali (stać go było bowiem na refleksję moralną i samoocenę - a to nie jest wcale takie powszechne).
Sam Vonnegut zamieszczał w swoich książkach (własnoręcznie wykonane) rysunki... hmmm... dziurki w tyłku czy "bobra"...
Takie oto:
otworek w d.
beaver
Nie jestem Vonnegutem, co jest oczywiste nawet dla mnie:):):), nie powołam się więc na błogosławieństwa z Kazania na Górze (co wielokrotnie czynił w różnych kontekstach) ten wielki pisarz, ale pozwolę sobie przypomnieć inną, ważną moim zdaniem, frazę:
Mt 5,37 Niech wasza mowa będzie: Tak, tak; nie, nie. A co nadto jest, od Złego pochodzi.
Są więc konwenanse, jest też nakaz wyrażania się prosto i uczciwie.
Powiedz mi, Max, czy jeśli uważam kogoś, kto zachowuje się wyjątkowo... hmmmm... podle, kryjąc się za konwenansami i pustosłowiem, za nadętą purchawkę (to metafora, nie epitet:):):):)), mam kłamać albo szukać kulawych, zboczonych określeń w słowniku politycznej poprawności, czy jednak mogę (biorąc na siebie odium "chama") powiedzeć wprost, co myślę (albo choćby... narysować:):):))?
Jeśli nie mogę, a także nie chcę i... nie potrafię, to rzeczywiście nie mam czego szukać w "lepszym towarzystwie", które toleruje podłość, ale za to zachowuje (dość to rozpaczliwie, moim zdaniem) "formy" - w gruncie rzeczy - konwenanse (jak sam to nazwałeś).
Otóż ja inaczej rozumiem i "formę", i "kulturę"...
A konwenanse są dobre u cioci na imieninach, nie w "męskiej" rozmowie...
PS
Nawet nie zapytam, jak mam potraktować insynuatora, żałosnego kundla, który ujada na mnie od ponad miesiąca, bezkarnie, czasem spoza czyichś nóg, czasem w stadzie...
A propos - "kundelkami" rzucali nawet biskupi:):):)

 

--------------------------------------------
"Dixi et salvavi animam meam"
Nessun Dorma's picture

Nessun Dorma
Waldku,
szkoda, że sam to "przekomarzanie" zacząłeś. To jest mój ostatni komentarz na ten temat.
Nessun Dorma's picture

Nessun Dorma
Bardzo proszę i dziękuję! Kontakt z radiem zaniedbałem w nawale innych obowiązków...

Serdecznie pozdrawiam!

Aleksander Rybczyński
Dixi's picture

Dixi
... sprawa Smoleńska została wyjaśniona (albo przynajmniej posunięta do przodu), PiS musi wygrać wybory.
Jestem pewien, że Kaczyński nie potrzebuje rad różnych kawiarnianych mędrków (że zacytuję niesławnego porucznika Duba z "Przygód dobrego wojaka Szwejka": "O tym jeszcze przed wojną rozmawialiśmy u nas ze starostą powiatowym') ani tym bardziej  "obiektywnie" rozkraczonych tak, że dawno już stracili "cojones", nieproszonych doradców, upierdliwych zarozumialców.
Nikt nie wątpi, że Kaczyński nie odpuści, ot tak sobie, śmierci brata, przyjaciół i współpracowników (i wielkiej zbrodni, poniżenia Polski), tak jak nikt rozsądny (o dobrej woli nie wspominając) nie podejrzewa, że nagle pośle Antoniego Macierewicza w odstwakę.
PO i "media głównego scieku" nieustannie próbują kopać w kraty klatki, licząc na to, że Kaczyński i PiS da się sprowokować, a "dyżurnym" tematem (zasłaniającym ciągłe wpadki, zdradę, afery i złodziejstwo) jest właśnie Smoleńsk i Macierewicz (związany z tematem, opluty tak, że wytworzył się już u lemingów odruch Pawłowa na jego widok).
Przyznam, że zaczynam wątpić w szczerość deklaracji różnych "prawicowców", którzy niby to "popierają" PiS. Mnie śmierdzą oni "trzecią drogą" ("narodowcami", kukizem", prorosyjskim JKM...), albo... kasą zarabianą za bicie piany. Zaś ich niedorobieni naśladowcy to "pożyteczni idioci".
--------------------------------------------
"Dixi et salvavi animam meam"
Tomasz A S's picture

Tomasz A S
Warszawo1920 piszesz:

dziś Beata Szydło praktycznie odcięła się od Antoniego Macierewicza, czyli po 25 października nie będzie on mógł wejść do rządu, tak?


Beata Szydło nie odcięła się ani praktycznie ani teoretycznie od Antoniego Macierewicza!!!
Powiedziała, że ministrem MON może będzie Gowin.

Po co "łapać ryby przed niewodem" lub "dzielić skórę na niedźwiedziu"?

Wszystko po kolei!
Na Antoniego Macierewicz czeka wiele mozliwych stanowisk, trzeba się tylko zastanowić, które pozwoli na najlepsze wykorzystanie jego szerokiej wiedzy i zdolności.
Po co ten pesymizm i czarnowidztwo, gdy przed Polską widać tak szerokie horyzonty?


Dziś umieściłem na moim domu i jestem optymistą jak zawsze a nawet
bardziej niż kiedykolwiek!
Dixi's picture

Dixi
...nie "odcina się" od Macierewicza, ani też (ten zarzut jest wyjątkowo... nietrafiony, że nie powiem - obraźliwy) od ofiar Smoleńska.
Wpływ na obsadę stanowisk rządowych będą miały wyniki wyborów.
To bardzo racjonalne podejście.
Nie obchodzi mnie ględzenie różych Warzechów, rozbestwionych pismaków (i ich nieudolnych nasladowców), że oni chcieliby już teraz znać skład rządu.
Chcieliby, ale nie muszą.
Nie oni bedą tworzyć rząd.
Są tylko upierdliwymi mędrkami, złaknionymi czegoś, czegokolwiek, co jeszcze mogą... skrytykować.
Za wierszówkę i na umowę o dzieło...
Zero odpowiedzialności, a poczucie własnej wartości sięga wyżej niż.... (jak to mówi polski lud: "Wyżej sra niz du.ę ma":):):))
Mój śp. dziadek nazywał takich "mądrogłupcami".
--------------------------------------------
"Dixi et salvavi animam meam"
Tomasz A S's picture

Tomasz A S
Trzeba się dokładnie przygotować.
Każdy jak może najlepiej.
Kolejne już wybory będę kontrolować jako członek Obwodowej Komisji Wyborczej. Tym razem w naszym Okręgu w każdej OKW jest przynajmniej dwóch członków komisji wyborczych. Dodając do tego mężów zaufania (można zgłaszać się do ostatniej chwili!) u nas niemożliwe będą przekręty.
I to teraz najważniejsze. Praca a nie narzekanie.
Czy idę w milczeniu do wyborów? Może w milczeniu.

 
Nessun Dorma's picture

Nessun Dorma
Mój tekst nie jest wymierzony przeciwko PiS, mam jednak wrażenie, że wszyscy zamilkli: dziennikarze, blogerzy, komentatorzy. Może to tylko lkonieczne nabranie oddechu?
katarzyna.tarnawska's picture

katarzyna.tarnawska
zostać "mężem zaufania" w komisji wyborczej w Ambasadzie RP, w Królestwie Danii.
Zgłosiłam się - ponownie. Byłam owym "mężem" podczas elekcji prezydenta. W I turze - jako jedna z dwu, w drugiej - jako jedyna...
Wbrew pozorom - Polacy w Danii są słabo zorientowani w polityce polskiej, głosowali wpierw przeciw Dudzie - "za" Kukizem, potem - znów przeciw Dudzie - za tym z Ruskiej Budy...
Ale spotkałam też autentytcznych sympatyków PiS i Dudy!
Oczywiście "duński" elektorat polski nie jest zbyt liczny, ale też "indoktrynowany" przez duńską polit-pop.
Nie mniej - jestem dobrej myśli, bo Duńska Partia Ludowa (Danske Folkeparti) jest niepoprawna polityczne, jest zdecydowanie przeciwna muslimom i zdobywa coraz większą popularność.
Wierzę, że będzie dobrze!
Warszawa1920's picture

Warszawa1920
Ilu można użyć słów, próbując coś powiedzieć i artykułując tylko garść "powszechnie wiadomo", że bystrych oraz ubranych w ogładę literacką aluzji?

Nie dzielić, nie jątrzyć, słuchać i wypełniać polecenia. Ci, tam na górze, w sztabie, wiedzą i za nas, i wiedzą lepiej. Oby tylko do 26 października zachować ciszę wyborczą nad niespójnością pewnych oficjalnych działań z nieoficjalnym, jak się okazuje, programem.
 
Wpływ na obsadę stanowisk rządowych będą miały wyniki wyborów. Głosując na Macierewicza - wybierasz Gowina, stawiając "znaczek" przy nazwisku Jarosława Kaczyńskiego - stwierdzasz: tak, premierem ma być pani Szydło. Taki algorytm prawdiksiego prawicowca.

Zero odpowiedzialności, a poczucie własnej wartości sięga wyżej niż.... (jak to mówi polski lud: "Wyżej sra niz du.ę ma":):):)). 100% troski pożytecznych doradców, by nikt nie zagubił mądrości etapu w swoich marnych poszukiwaniach straconej - bez wątpienia - cnoty.

Przyznam, że zaczynam wątpić w szczerość deklaracji różnych "prawicowców", którzy niby to "popierają" PiS. Mnie śmierdzą oni "trzecią drogą" ("narodowcami", kukizem", prorosyjskim JKM...), albo... kasą zarabianą za bicie piany. Zaś ich niedorobieni naśladowcy to "pożyteczni idioci". My, członkowie "Grunwaldu", pozdrawiamy Was, patriotycznych politrealistów, eleganckich, prawdziwie mądrych (przeciwieństwo tzw. mędrków) działaczy (... chlewni? ... na umowę o pracę?).

A co nadto jest, od - rozbestwionych pismaków pochodzi. Wolno mi przecież nawet Ewangelię parafrazować. Wszakem tylko podlec i hipokryta.

Spokojnej nocy,
Warszawa1920
Dixi's picture

Dixi
Tak-tak, nie-nie...
PS
Jak widać "ad personam" nie jest moją specjalnością:):):)
Ale nosa do "trzeciej drogi" to ja mam:):):)
 
--------------------------------------------
"Dixi et salvavi animam meam"

Więcej notek tego samego Autora:

=>>