Wpadka z odmianą słowa "Bydgoszcz" sprawiła, że kandydat PO w wyborach do Parlamentu Europejskiego Jacek Rostowski, w lokalnym radiu pojawił się z kartką, na której nazwa miasta była we wszystkich przypadkach
Były minister finansów został umieszczony na "jedynce" w kujawsko-pomorskim, po badaniach, które zleciła PO. Nie ma żadnych związków z tym regionem.
W rozmowie z radiem PiK tłumaczył, że odbiera to jako wzmocnienie dla lokalnych list. Przypomniał, że jest na nich europoseł Tadeusz Zwiefka i była pływaczka Otylia Jędrzejczak, której rolą jest "zwiększanie frekwencji".
W wywiadzie pojawiła się też kwestia jego zeszłotygodniowej wpadki w TVP Bydgoszcz.
- Pani dobrze wie, że w tym zakresie, cokolwiek bym nie zrobił, będzie źle. Bo jeżeli zamieszkam w Toruniu, będzie problem z Bydgoszczem. Jeżeli zamieszkam w Bydgoszczu, to kogoś obrażę w Toruniu - stwierdził były wicepremier, pytany o to, czy zamierza sformalizować związki z regionem.
This browser does not support the iframe element.
Nieznajomość odmiany nazwy miasta, z którego startuje, wywołała kpiny internautów.
- Ja przecież urodziłem się za granicą i nauczyłem się po polsku od rodziców, nie uczyłem się po polsku w szkole. Muszę przyznać, że wszystkie odmiany uczyłem się intuicyjnie. Wiedziałem, że Bydgoszcz jest rodzaju żeńskiego, ale w tym wywiadzie skupiałem się trochę na czymś innym i przejęzyczyłem się - tłumaczył w radiu PiK Rostowski.
Tym razem był jednak lepiej przygotowany. Do studia przyniósł, jak sam nazwał ściągę, na której miał zapisane jak odmienia się słowo Bydgoszcz. Posłuchaj rozmowy
http://www.rp.pl/artykul/738665,1096813-Rostowski-odmienia-Bydgoszcz-w-r...