
Ładnych kilkanaście lat temu rozmawiałem o polityce z jednym z kolegów i jakoś tak zeszło na wybory prezydenckie z roku 1995, pierwsze. Ja jeszcze głosować nie mogłem, dzięki czemu los oszczędził mi głosowania na Wałęsę przeciwko Kwaśniewskiemu, kumpel o rok starszy, więc już w głosowaniu wziął udział. Tyle tylko, a dodajmy, że kolega mój był, przynajmniej wówczas, szczerym patriotą o poglądach dość konserwatywnych, jego głos otrzymał Aleksander Kwaśniewski. Jak to się stało? Jak sam powiedział „już wiedział, że Wałęsa to Żyd, a o Kwaśniewskim jeszcze nie wiedział.”. Ta zabawna na swój sposób (choć i pewnie wiele osób może się tu zatroskać nad polskim antysemityzmem) historia przypomniała mi się w kontekście ostatniej dyskusji na temat rodzinnych powiązań Andrzeja Dudy. Z Wałęsy Żyda próbowało zrobić „Nie”, może zresztą dzięki temu udało się urwać mu tych kilka rozstrzygających głosów, teraz, nie tylko w tej sprawie, obowiązki przejął Tomasz Lis. I jedzie, i co więcej nie trafia w próżnię, bo już mi pisze ktoś na Twitterze, ze „to wbrew pozorom ważna sprawa, bo obecny prezydent nie ma nic wspólnego z Żydami”.
Cóż, dla mnie osobiście nie jest największym problemem, czy ktoś ma coś wspólnego z Żydami, czy też nie ma, kłopot (i rozróżnienie) zaczyna się wtedy, gdy chodzi o osoby powiązane a) ze środowiskiem inteligenckim, choćby i z Unii Wolności; b) z bezpieką – a literki przypisałem oczywiście najzupełniej losowo. Owszem, gdyby w kamienicy, gdzie dajmy na to mieszka pan Andrzej, ktoś z sąsiadów powiedział „My tu wszyscy z Unii Wolności”, trochę byśmy się pozastanawiali, czy to zwycięstwo Jarosława Kaczyńskiego, czy Tadeusza Mazowieckiego i pewnie nie znaleźlibyśmy jednej i oczywistej odpowiedzi. Jednak na razie w naszej pamięci została zupełnie inna wypowiedź, brzmiąca „My tu wszyscy z resortu” – i nie chodziło wcale o sąsiadów pana Dudy, rzecz bowiem działa się w 2010 roku.
Cała kampania wyborcza obozu prezydenckiego, odwołuje się z jednej strony do najniższych instynktów i w obrzydliwy sposób wykorzystuje różne zjawiska, dotąd równie mocno nadymane, co zwalczane. Z drugiej strony opiera się na zasadzie wznoszenia okrzyku „łapaj złodzieja”, ponieważ główne kierunki ataku zdają się głównie neutralizować trupy w szafie Bronisława Komorowskiego. Popatrzmy – rodzina żony z nazwiskiem zmienionym w czasie wojny (żaden wstyd) i pracą w bezpiece po wojnie neutralizowana Julianem Kornhauserem i Unią Wolności; niejasna rola syna prezydenta w aferze SKOK Wołomin (redaktor Piasecki według najlepszych postsowieckich standardów po prostu zakończył wcześniej rozmowę z Jackiem Kurskim, gdy ten rozpoczął temat, te 11 sekund przejdzie do historii polskiego dziennikarstwa)… Brak tylko oskarżeń o powiązania z WSI, ale mamy wciąż prawie dwa miesiące do wyborów. O tym, że pan Tomasz Nałęcz, w bruździe na czole kryjący bagaż rzezi roku 1970 i 1981, jest naprawdę ostatnią osobą, która ma prawo wypominać komukolwiek przynależność partyjną, szkoda już pisać – im więcej mordów jako działacz PZPR afirmował, tym głośniej będzie teraz zwracał innym uwagę. Załóżmy optymistycznie, że to po prostu uzewnętrzniony dialog aparatczyka z własnym sumieniem.
Gdy do tego wszystkiego, do Lisa szukającego Żydów i Piaseckiego, który łapie powietrze i przerywa audycję w najciekawszym momencie dołożyć jeszcze dzieci szkolne i przedszkolne, Borowców zasłaniających lub zaklejających buzię panu, który coś tam krzyczy w sąsiednim pomieszczeniu, areszt dla gościa z krzesłem, spotkania z wyborcami zamknięte dla wyborców przypadkowych, więc niepewnych – zaczynam zastanawiać się, czy nieobecność Putina w Moskwie nie wzięła się stąd, że umiłowany przywódca Rosjan zajął się ratowaniem kampanii naszego „kandydata obywatelskiego”. Ale zdaje się, właśnie się odnalazł, więc może oni żadnego Putina z Moskwy nie potrzebują, każdy ma swojego. Jak komediowe aniołki i diabełki, na jednym ramieniu Putin, na drugim Goebbels i jedziemy z kampanią. Musimy kończyć.
Cóż, dla mnie osobiście nie jest największym problemem, czy ktoś ma coś wspólnego z Żydami, czy też nie ma, kłopot (i rozróżnienie) zaczyna się wtedy, gdy chodzi o osoby powiązane a) ze środowiskiem inteligenckim, choćby i z Unii Wolności; b) z bezpieką – a literki przypisałem oczywiście najzupełniej losowo. Owszem, gdyby w kamienicy, gdzie dajmy na to mieszka pan Andrzej, ktoś z sąsiadów powiedział „My tu wszyscy z Unii Wolności”, trochę byśmy się pozastanawiali, czy to zwycięstwo Jarosława Kaczyńskiego, czy Tadeusza Mazowieckiego i pewnie nie znaleźlibyśmy jednej i oczywistej odpowiedzi. Jednak na razie w naszej pamięci została zupełnie inna wypowiedź, brzmiąca „My tu wszyscy z resortu” – i nie chodziło wcale o sąsiadów pana Dudy, rzecz bowiem działa się w 2010 roku.
Cała kampania wyborcza obozu prezydenckiego, odwołuje się z jednej strony do najniższych instynktów i w obrzydliwy sposób wykorzystuje różne zjawiska, dotąd równie mocno nadymane, co zwalczane. Z drugiej strony opiera się na zasadzie wznoszenia okrzyku „łapaj złodzieja”, ponieważ główne kierunki ataku zdają się głównie neutralizować trupy w szafie Bronisława Komorowskiego. Popatrzmy – rodzina żony z nazwiskiem zmienionym w czasie wojny (żaden wstyd) i pracą w bezpiece po wojnie neutralizowana Julianem Kornhauserem i Unią Wolności; niejasna rola syna prezydenta w aferze SKOK Wołomin (redaktor Piasecki według najlepszych postsowieckich standardów po prostu zakończył wcześniej rozmowę z Jackiem Kurskim, gdy ten rozpoczął temat, te 11 sekund przejdzie do historii polskiego dziennikarstwa)… Brak tylko oskarżeń o powiązania z WSI, ale mamy wciąż prawie dwa miesiące do wyborów. O tym, że pan Tomasz Nałęcz, w bruździe na czole kryjący bagaż rzezi roku 1970 i 1981, jest naprawdę ostatnią osobą, która ma prawo wypominać komukolwiek przynależność partyjną, szkoda już pisać – im więcej mordów jako działacz PZPR afirmował, tym głośniej będzie teraz zwracał innym uwagę. Załóżmy optymistycznie, że to po prostu uzewnętrzniony dialog aparatczyka z własnym sumieniem.
Gdy do tego wszystkiego, do Lisa szukającego Żydów i Piaseckiego, który łapie powietrze i przerywa audycję w najciekawszym momencie dołożyć jeszcze dzieci szkolne i przedszkolne, Borowców zasłaniających lub zaklejających buzię panu, który coś tam krzyczy w sąsiednim pomieszczeniu, areszt dla gościa z krzesłem, spotkania z wyborcami zamknięte dla wyborców przypadkowych, więc niepewnych – zaczynam zastanawiać się, czy nieobecność Putina w Moskwie nie wzięła się stąd, że umiłowany przywódca Rosjan zajął się ratowaniem kampanii naszego „kandydata obywatelskiego”. Ale zdaje się, właśnie się odnalazł, więc może oni żadnego Putina z Moskwy nie potrzebują, każdy ma swojego. Jak komediowe aniołki i diabełki, na jednym ramieniu Putin, na drugim Goebbels i jedziemy z kampanią. Musimy kończyć.
(12)
35 Comments
@autor
16 March, 2015 - 13:35
Oby wszyscy przeżyli.
16 March, 2015 - 14:13
@Budyń
16 March, 2015 - 14:16
Polficu
16 March, 2015 - 16:53
Będzie wystawiał z samolotu rękę do ucalowania, jak Chruszczow w starym dowcipie.
Obstawiasz końcówkę w dobrym
16 March, 2015 - 14:52
"Cave me, Domine, ab amico, ab inimico vero me ipse cavebo."
@Max
16 March, 2015 - 14:59
@Budyń
16 March, 2015 - 15:25
Niestety biorą to za "dobrą monetę" także ci, którzy zapomniają, że kiedyś robili kampanię wyborczą dla Wałęsy przez niewiedzę, co on ma w rzeczywistości za uszami.
Nie zwracają nawet uwagi na to, że kupują to z Newsweeka z redaktorem naczelnym Lisem na czele.
Żyd Żydem, natomiast przeszłość
16 March, 2015 - 18:36
Jest mi obojętne kto ten fakt obecnie nagłaśnia. Skoro dla szefostwa PiS nie było to tajemnicą, to trzeba było się na ujawnienie przeszłości Dudy w UW przygotować albo samemu o tym zawczasu poinformować, a nie czekać aż zrobi to Newsweek albo inny Fakt.
Przedtem była Gilowska, w której przypadku należało inaczej interpretować dokumenty SB, potem prof. Gliński, który do Sejmu czy Senatu z list UW kandydował, a teraz okazuje się, że i Andrzej Duda...
Nie wiem, może UW faktycznie skupiła kwiat polskiej inteligencji, a PiS nie ma nikogo bez trupa w garderobie?
Dla mnie przeszłość w partii Geremka w latach 2001/2, a może i wcześniej, jest bardzo poważną skazą, skazą wręcz dyskwalifikującą.
Czuję się, po raz kolejny, oszukany.
Sorry, ale ja jednak odpuszczę sobie te wybory.
@Traube
16 March, 2015 - 18:40
Na Twoim miejscu bym się nie zrażał, tylko dążył do odsunięcia od władzy tego nizinnego chama z fuzją w ręku. To jest punkt pierwszy. Punkt drugi: nigdy nie wiemy jaki naprawdę jest kandydat i jak się sprawdzi w sytuacjach stresowych. Pomyślałbyś o Wałęsie, że będzie wydzwaniał do Janajewa w dniach puczu?
alchymista
16 March, 2015 - 19:47
Nie wiem ilu członków miała Unia Wolności. Nie była to jednak partia masowa.
Naprawdę PiS nie jest w stanie znaleźć kandydatów na premiera i prezydenta wśród pozostałych trzydziestu kilku milionów obywateli?!
@Traube
16 March, 2015 - 19:56
Pozdrawiam.
Cytat:
Jeśli będziecie żądać tylko posłuszeństwa, to zgromadzicie wokół siebie samych durniów.
Empedokles
Danz
16 March, 2015 - 20:16
Nie zmienia to faktu, że czuję się oszukany i że nie widzę sensownego wyjaśnienia dla ukrywania przez PiS tego faktu. Na co oni liczyli? Że nikt się o tym nie dowie? Że jego byli koledzy zachowają dyskrecję?
A ja powinienem po raz kolejny założyć jakieś różowe okulary, aby zupełnie inaczej oceniać w tym konkretnym przypadku różne historie z przeszłości.
Tyle, że ja mam z tym spore trudności. Ja nie umiem tak relatywizować, że jak Iksiński był TW SB to dokumentom SB wierzymy, ale jeśli chodzi o naszego kolegę TW Ygrekowskiego przyjmujemy za pewnik, że jego esbecka dokumentacja została sfabrykowana. Że Tuskowi będziemy (i słusznie!) po dwudziestu latach wypominać słowa, że polskość to nienormalność, ale fakt, że Tusk był kolegą partyjnym Dudy, któemu ani te słowa, ani Geremek, nie przeszkadzały, jest już tylko błahym incydentem.
I żeby było jasne, ja nie oczekuję od kandydata na prezydenta kwalifikacji predystynujących do bycia papieżem. Każdy z nas ma swoje za uszami, każdy robił jakieś tam błędy i popełnił różne głupoty. Tyle, że akurat ten błąd i ta głupota mają swój specjalny wymiar w przypadku kandydata na prezydenta z ramienia PiS.
Pozdrawiam,
Tu się nie zgodzę.
16 March, 2015 - 20:50
Nic Dudzie nie ujmując, ich kwalifikacje są porównywane z jego, a zasługi dla Polski - nieporównywalne. (Doktorat? .. Ogórek i Jarubas też mają doktorat - nawet Mucha - ministra Joanna - też ma jakiś doktorat).
Natomiast obciążeniem Dudy jest to, że 1/5 elektoratu prawicowego na niego nie chce głosować - a żaden fanatyk PO też tego nie zrobi.
Na MOICH kandydatów głosowałoby absolutnie całe PiS.
Uważam, że sprawą zasadniczą dla Polski jest, by bronkozaura odsunąć w tych wyborach, więc popieram Dudę, ale z ciężkim sercem
Nie - Andrzej Duda NIE JEST najlepszym kandydatem - również niektóre jego wypowiedzi (oraz brak niektórych) powodują moje zaniepokojenie.
Mam nadzieję, że potrafisz się różnić co najmniej równie pięknie, jak Michnik, i nie usuniesz mnie w ramach retorsji ze swojego portalu :)
Co tam - prawda jest najważniejsza.
Banzai!!!
Wiesz, ale z tymi
16 March, 2015 - 20:16
Kogo innego widziałbyś z PiSu? I nie papierowego kandydata, człowieka, który będzie w stanie autentycznie urząd prezydencki sprawować? Owszem, jest dwóch takich: z czego jeden nie ma najmniejszych szans, a drugi nie chce, z dość oczywistych przyczyn. Ten pierwszy nazywa się Macierewicz, a drugi Kaczyński.
Spoza PiS? No chyba nie sądzisz, że panowie Nowak czy Gliński, z całym dla nich szacunkiem, to byłby dobry wybór? Dostaliby 10% i koniec pieśni.
A sam zarzut członkostwa w UW - czy ja wiem? Na mnie wrażenia nie robi. Wiadomo było, że będą usilnie szukać, a znaleźli taką, wybaczcie określenie, ale adekwatne - popierdułkę.
:)
No był w tej UW dwa czy trzy lata, do 20056, i nikt tego nie ukrywał, informacja jest dostępna na wikipedii (sic!) od wieków. Czy sprawował jakiekolwiek funkcje, czy zrobił rzeczy, których powinien się wstydzić? Nie. Czy UW, jako taka, była organizacją przestępczą? Nie, nie śmiejcie się, ja całkiem poważnie pytam. Nie była. To nie PO.
;)
Bardziej sobie zaszkodził Duda podejściem do in vitro. Tutaj szczujnia trafiła. Temat od zawsze był dla sporej grupy wyborców interesujący - bo całkiem sporo jest ludzi, którzy chcieliby, a nie jest im dane posiadać dzieci. A że, cynicznie dodam, instynkt rozmnażania się jest jednym z podstawowych i najsilniejszych, to i upatrują w in vitro szansę. Swoja drogą ciekawe, czemu matka natura akurat pewnym jednostkom tej szansy nie daje... -ale nie odbiegajmy od tematu. Tutaj Duda straci trochę głosów, a nie zyska żadnych. Na pytania odpowiedziałzgodnie ze swoimi przekonaniami, w moich akurat oczach zarobił plus, nie lubię hipokrytó i kłamców. No, ale to ja. ;)
Kryształowy kandydat? Nie ma takich, którym w ich przeszłości nie można by czegoś znaleźć, po prostu nie ma, fizycznie niemożliwe. Choćby to byłą bzdura, choćby naciągane, choćby winy żadnej nie było - coś, co nie spodoba się grupce wyborców - znajdzie się.
Z czegoś się Wam zwierzę. Założmy nipotetyczną sytuację, że na prezydenta kandyduje piszący te słowa Max. Pomijając moje kwalifikacje merytoryczne, które są żadne (ale to w tym momencie nieważne), przebiegam myślą mój życiorys. Co by tu kompromitującego na mnie znaleźć...
Nieskromnie powiem, że trochę ciężko - ale zaraz, coś się znajdzie, podobnego kalibru co zarzuty stawiane Dudzie. Otóż rodzony ojciec Maxa był członkiem PZPR, rzucił legitymacją partyjną w 1980. Kogo będzie interesować, że profitów żadnych z tego nie miał, że był szeregowym członkiem, że w czasach stanu wojennego moi rodzice przechowywali w domu ukrywających się. Że to mądry człowiek, patriota i on Maxowi pewne rzeczy wkładał do głowy. Furda - był w PZPR, dyskwalifikuje na amen, i to nie jego, a mnie. Pamiętacie - kandyduję .:)
Tak to działa. Powiesz Traube - no dobrze, to nie ty, Max. No ale PZPR, takie korzenie... ;)
Przy oakzji, nawiązując do innego wątku, bo mi się przypomniało. Przywoływany przez fritza Darski (a przeze mnei z pewnych względów nielubiany, mniejsza o to z jakich) te był w PZPR, a teraz robi za renomowanego opozycjonistę (słusznie, akurat był) i politologicznego guru w kregach GP (zupełnie niesłusznie).
A jak już nie chcesz głosować na Dudę, zagłosuj na Ogórek. Albo Kowalskiego. Mniejsze zło, wiesz, że powtarzam to jak mantrę - i święciem przekonany, że mam w tym względzie rację. Po prostu - trzeba Bronka stopować, jak się da. A w drugiej turze - coż, zobaczymy. ;)
PS. Co tam UW, bandyta Piłsudski kradł państwowe (co, że carskie, dalej państwowe) pieniądze i "skoki" na pociągi planował... :)
"Cave me, Domine, ab amico, ab inimico vero me ipse cavebo."
Max
16 March, 2015 - 20:21
Ale jakaś zadra to dla mnie jest.
Przyznaję, że biogramu Dudy w wiki nie czytałem.
Pozdrawiam,
:-)
@Traube
16 March, 2015 - 20:22
Sztuka walki polega na tym, aby skłonić przeciwnika do popełniania błędów i by jego ciosy obracały sie przeciw niemu. Tak zwana "nasza strona" od wielu lat tego nawet nie próbuje zrozumieć.
Moim zdaniem Lis dał sie wpuścić w maliny. Ujawnił coś, co Dudzie niewiele odbiera sympatyków na prawicy albo odbiera tylko chwilowo. Natomiast w przypadku elektorów drugiej strony pokazuje, że ten Duda ma swoje słabości, nie jest takim rycerzem bez skazy, jak go prawica lansuje, więc... może warto na niego głosować?
Bo widzisz, Traube, lemingi ze wszystkiego najbardziej obawiaja się rycerzy bez skazy...
@alchymista
16 March, 2015 - 20:30
Trudno w to uwierzyć, że to się dzieje. Widocznie nawet ta II tura jest zagrożona, gdy salon dostaje głupawki.
Pozdrawiam.
Cytat:
Jeśli będziecie żądać tylko posłuszeństwa, to zgromadzicie wokół siebie samych durniów.
Empedokles
@Danz
16 March, 2015 - 20:35
Najwyraźniej tracą głowę, a to jest dobry sygnał. Trzeba ich skłonić do tego, by tracili głowę dalej i by w końcu popełnili zbiorowe "samobójstwo". Byle nie seryjne
@Traube
16 March, 2015 - 19:54
@Tomasz
16 March, 2015 - 19:57
Pozdrawiam.
Cytat:
Jeśli będziecie żądać tylko posłuszeństwa, to zgromadzicie wokół siebie samych durniów.
Empedokles
Tomasz A S
16 March, 2015 - 20:35
Powtarzam się, ale nie pojmuję, że sztab wyborczy Dudy nie zamieścił w "widocznym miejscu" tej informacji opatrzonej jakimś sensownym komentarzem, że znowu mamy się zadowolić wyjaśnieniem, że Prezes o wszystkim wiedział tylko, jak to ma w zwyczaju, nic nam o tym nie powiedział.
@Traube
16 March, 2015 - 21:40
http://wpolityce.pl/polityka/237296-sensacja-ujawniam-10-wstydliwych-fak...
W oficjalnej biografii na stronie andrzejduda.pl mamy tylko wybrane fakty z życia Andrzeja Dudy. Można by oczywiście podac ich jeszcze więcej, tylko w jakim celu? Żeby zachęcić? Zniechęcić? Zmusić kandydata do tłumaczenia się, że nie jest wielbłądem?
http://prawapolityka.pl/2015/03/komorowski-panicznie-boi-sie-dudy/
@alchymista
16 March, 2015 - 21:47
Pozdrawiam.
Cytat:
Jeśli będziecie żądać tylko posłuszeństwa, to zgromadzicie wokół siebie samych durniów.
Empedokles
alchymista
16 March, 2015 - 22:22
Czasy są takie, że każdy wszystko może w google sprawdzić, a kandydat na prezydenta musi się liczyć z tym, że jego kolegów z przedszkola może ktoś odnaleźć, aby się czegoś dowiedzieć.
Skoro członostwo w UW to tak niewinna w przypadku kandydata PiS sprawa to tym bardziej powinno się grać w otwarte karty, a nie zostawiać pole do popisu jakimś Lizom.
To samo z tym żydowskim teściem. Z góry można przewidzieć, że ktoś ten temat ruszy. Nie lepiej w oficjalnym życiorysie o tym napisać odbierając przyjemność różnym mendom?
All
16 March, 2015 - 21:06
@polfic
16 March, 2015 - 21:41
Chyba troszkę tak...
Pozdrawiam.
Cytat:
Jeśli będziecie żądać tylko posłuszeństwa, to zgromadzicie wokół siebie samych durniów.
Empedokles
@Danz
16 March, 2015 - 21:48
@polfic
16 March, 2015 - 21:45
Co do mnie, to nigdy nie byłem w żadnej partii politycznej. Kilka tygodni zastanawiałem się nad wstąpieniem do PC, ale te składki członkowskie...
Ogólnie nie jestem fanem partyjności. Poglądy bardziej by mnie zaliczały do targetu Unii Wolności, ale zawczasu dostrzegłem, że jej liderzy sa zbyt spolegliwi wobec Moskwy. Że się wszystkiego boją, a racjonalizują swój strach poprzez słynną, akademicką "neutralność badawczą" i bardzo uczone miny. To mi nie imponowało.
Sekret w tym, aby odbudować tradycyjny etos polskiego inteligenta, oprzeć go na typie "zdeklasowanego szlachcica", jak to drzewiej bywało. A nie rozstargnionego profesorka, który buja w obłokach, ale sznurówek u butów nie umie zawiązać i musza to za niego robić kolesie ze WSI.
@alchymista
16 March, 2015 - 21:49
polfic
16 March, 2015 - 22:46
Żeby nie zatajać takich informacji.
Miałem kolegę w pracy, który przy pierwszym spotkaniu na prywatnym gruncie, zaraz na początku, oznajmił nam, że jest po rozwodzie i ma kilkunastoletniego syna z pierwszego małżeństwa. Mieszkaliśmy wszyscy w bezpośredniej bliskości miejsca pracy, plotki kwitły w najlepsze, myśmy tam byli nowi i dlatego on wolał, żebyśmy wszystkiego dowiedzieli się od niego z pierwszej ręki.
Prawdę mówiąc, ja bardziej rozumiem Lisa and comp. wyciągających wrogiemu kandydatowi trupy z szafy niż delikatność pisowców, którzy z obwieszczeniem prawdy o ubeckich korzeniach Dziadzi czekali do czasu, kiedy wybory były już rozstrzygnięte. To jest tak, jak byś miał bić się z ulicznym chuliganem i liczył na fair play z jego strony.
Uwaga ogólna, choć oczywiście
17 March, 2015 - 00:06
Pamiętajmy że Duda gdy
17 March, 2015 - 13:09
Kiedyś mój ś.p. dziadek mówił że kto we wczesnej młodości nie miał ciągot lewicowych ten jest bez serca a ten kto pozostał lewicowcem jest bez rozumu
Przyznam że znam zbyt wiele osób na prawicy którzy serca nie mają
JaNie
17 March, 2015 - 14:43
"Kto za młodu nie był socjalistą, ten na starość będzie skurwysynem, ale kto na starość socjalistą pozostał, ten jest po prostu głupi."
Pierwsza część wypowiedzi jest chętnie przytaczana przez "wrażliwych", którzy najpierw nie chcą wierzyć, że był dalszy ciąg, lecz gdy sprawdzą, więcej już tego bon motu nie powtarzają.
Bedne Lisisko chyba się zapętliło
17 March, 2015 - 19:12
A ZChN?
17 March, 2015 - 22:22
Czy jak ktoś był w ZChN-ie też musi się teraz tłumaczyć?
Jeżeli tak, to
Macierewicz z Jurkiem niech się teraz wstydzą i tłumaczą, że mieli tam kolegów Goryszewskiego, Niesiołowskiego i Miśka Kamińskiego!
Albo niech są dumni [jak ja] z tych Dwóch Pierwszych i jeszcze wielu innych.
PS.: Jak wiecie, Macierewicza, który był założycielem ZChN-u, po ogłoszeniu faktu o TW prof. Chrzanowskiego, [do czego zobowiązywała sejmowa uchwała], szybko już w lipcu 1992 usunięto razem z wielu innymi, którzy z tym się nie zgodzili.
Macierewicza [tu już bez żadnych podstaw] też umieszczano na listach "obciążonych dziedzicznie"