Wyprzedaż majątku narodowego trwa. W kolejce czeka TK Telekom

 |  Written by Ursa Minor  |  1
Radio Maryja
fot. flickr.com
Netia jest blisko zakupu spółki TK Telekom od Grupy PKP. Spółki podpisały przedwstępną umowę sprzedaży. Jej wartość to 221 mln zł. PKP S.A. wyprzedaje od dłuższego czasu majątek. Pieniądze z tego tytułu przeznacza na spłatę długu. Obecnie wynosi on 800 mln zł.

Kolejarska „Solidarność” podkreśla, że nie powinno się sprzedawać TK Telekom, ponieważ jest to jedna ze spółek strategicznych z punktu widzenia bezpieczeństwa państwa.

Henryk Grymel, przewodniczący Krajowej Sekcji Kolejarzy NSZZ „S” ocenia, że sprzedaż spółki dodatkowo pociągnie za sobą zwolnienia pracowników.

- Cały czas jednoznacznie twierdzimy: nie powinno się sprzedawać telekomunikacji. Jest to sztuczny pęd po to, żeby PKP zarobiło jakieś pieniądze. Telekomunikacja posiada chyba największy szkielet światłowodów z firm w Polsce, i ktoś kto chce kupić Telekomunikację Kolejową, kupuje ją tylko dla łącz przesyłowych, a niestety z ludźmi się prawdopodobnie jak najszybciej rozstanie. Fakt, że podpisaliśmy Pakt Gwarancji Pracowniczych, który gwarantuje jakieś ludziom odprawy, ale dalej twierdzimy, że jest to jednym wielkim błędem, bo jest to strategiczna spółka – podkreślił Henryk Grymel.

Posłowie z sejmowej Komisji Infrastruktury na wniosek kolejarskich związkowców mają przyjąć dezyderat do premier w sprawie zatrzymania sprzedaży TK Telekom, PKP Energetyka i PKP CARGO.

Proces sprzedaży TK Telekom trwa od 2011 r. Operator telekomunikacyjny zarządza siecią teleinformatyczną liczącą blisko 30 tys. km. Sieć łączy ponad 300 miejscowości oraz setki instytucji, przedsiębiorstw i domów. Na przejęcie TK Telekom musi wydać jeszcze zgodę Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów.

http://www.radiomaryja.pl/informacje/netia-ma-przedwstepna-umowe-zakupu-...

5
5 (1)

1 Comments

Ursa Minor's picture

Ursa Minor

Pieniędzy na ratowanie kopalń nie ma. Za to Bieńkowska ma kilka pomysłów jak zagospodarować pozostałe po nich tereny

Fot. PAP/Andrzej Grygiel
Fot. PAP/Andrzej Grygiel

Komisarz UE ds. rynku wewnętrznego, przemysłu i przedsiębiorczości Elżbieta Bieńkowska zapowiedziała, że w planie Junckera chce umieścić środki dla przemysłu. Wskazała, że może chodzić o projekty związane np. z energoefektywnością czy terenami przemysłowymi.

Bieńkowska mówiła o tym w poniedziałek w Mysłowicach. Uczestniczyła tam w konferencji podsumowującej unijny projekt przygotowania dokumentacji pod kątem rewitalizacji poprzemysłowych, w większości pokopalnianych terenów w Mysłowicach, Sosnowcu oraz Jaworznie.

Miasta, które wspólnie przeprowadziły to przedsięwzięcie, chętnie widziałyby na wytypowanych gruntach np. nowych inwestorów dających miejsca pracy. Najpierw jednak muszą większość z tych gruntów przejąć na własność, a potem zainwestować w ich zagospodarowanie.

Bieńkowska, którą prezydent Mysłowic Edward Lasok nazwał pomysłodawczynią przedsięwzięcia, wezwała do dalszych działań zmierzających do przywrócenia zdegradowanych miejskich terenów przedsiębiorcom i mieszkańcom. Akcentowała, że chodzi przede wszystkim o zapał do działania i porozumienie - do 2020 r. będą bowiem unijne środki na realizację tego typu przedsięwzięć.

Unijna komisarz zasygnalizowała przy tym, że być może środki na podobne projekty będą dostępne w przygotowywanym wciąż planie inwestycyjnym dla Europy (tzw. planie Junckera). Akcentowała, że przemysł, umieszczony w drugim członie nazwy jej funkcji, jest niezwykle ważny dla przyszłości UE i Polski. To dlatego m.in. do planu Junckera będzie chciała „dołożyć kilka projektów tzw. przemysłowych”.

Zaproponowałam - i to się dzieje w Komisji (Europejskiej – PAP) - żeby w filarze (planu Junckera - PAP) dotyczącym (…) projektów znalazły się nie tylko projekty infrastrukturalne, ale też projekty, które nazywamy przemysłowymi

—uściśliła w rozmowie z PAP komisarz.

Czyli np. dla dużych zakładów pracy, dla dużego przemysłu, projekty związane z efektywnością energetyczną, być może projekty związane z terenami poprzemysłowymi. Jeżeli mamy cel, żeby przemysł w Europie istniał i żeby go nie stracić, tego typu projekty na tej liście powinny się znaleźć

— dodała.

Nie chcę w tej chwili niczego obiecywać, ale być może to będzie dodatkowe źródło finansowania - szczególnie dla projektów partnerskich, projektów większych niż jeden obszar, a gdzie lepiej znaleźć takie projekty, niż na Śląsku

—zaznaczyła podczas konferencji Bieńkowska. Zastrzegła też, że pieniądze te nie będą na pewno dostępne w ciągu pół roku czy roku.

Ale do 2020 r. będę jeszcze chciała taki strumień pieniędzy „przemysłowych” do planu Junckera włożyć

—podkreśliła. Plan inwestycyjny dla Europy (tzw. plan Junckera) ma uruchomić publiczne i prywatne inwestycje rzędu co najmniej 315 mld euro w ciągu najbliższych trzech lat (2015-2017). Plan obejmuje trzy główne elementy.

Pierwszy to uruchomienie finansowania inwestycji. Komisja w styczniu przyjęła wniosek ustawodawczy dotyczący Europejskiego Funduszu Inwestycji Strategicznych (EFIS). Dąży do przyjęcia rozporządzenia ws. EFIS do lata 2015 r., co umożliwiłoby ustanowienie funduszu we wrześniu 2015 r. i faktyczne uwolnienie środków finansowych do jesieni.

Drugi element dotyczy stworzenia europejskiego wykazu projektów inwestycyjnych. W kwietniu br. polskie przedstawicielstwo KE wyjaśniało, że powstanie portal możliwości inwestycyjnych w Europie zwiększający przejrzystość dla inwestorów. Nowy ośrodek pomocy technicznej ma pomóc autorom projektów w ich ustrukturyzowaniu i przestrzeganiu wymogów prawnych.

Wygląda więc na to, że w zamian za likwidację kopalń na życzenie UE, mamy szansę otrzymać z Brukseli kilka marnych ochłapów.

http://wpolityce.pl/gospodarka/244112-pieniedzy-na-ratowanie-kopaln-nie-...

Więcej notek tego samego Autora:

=>>