Error message

User error: Failed to connect to memcache server: 127.0.0.1:11211 in dmemcache_object() (line 415 of /usr/share/nginx/www/blog-n-roll.pl/sites/all/modules/memcache/dmemcache.inc).

Wytrwam do końca O legendzie powojennego powstania antykomunistycznego na Podhalu mjr. Józefie Kurasiu pisze Piotr Szubarczyk

 |  Written by Ursa Minor  |  0

W piątek, 21 lutego 1947 roku, we wsi Ostrowsko koło Nowego Targu został otoczony przez sowiecką obławę (NKWD-UB, KBW, MO) mjr Józef Kuraś „Ogień” – legenda powojennego powstania antykomunistycznego na Podhalu. To była zasadzka, majorowi towarzyszyło tylko sześciu podkomendnych z obstawy. Nie było możliwości odwrotu.

„Ogień” nie chciał słyszeć o poddaniu się, o ubeckim nieludzkim „śledztwie”, o pokazowym „procesie” i strzale w tył głowy. Na strychu jednej z ostrowskich chałup strzelił do siebie. Młody, ledwie 31-letni organizm bronił się długo. „Ogień” zmarł w nowotarskim szpitalu dopiero po północy następnego dnia.

Król Podhala

Warto pamiętać, kto nazwał w ten sposób Józefa Kurasia. Stefan Korboński, pełniący w roku 1945 obowiązki Delegata Rządu RP na Kraj, nie miał wątpliwości, że to bohater walki o niepodległy byt państwa polskiego. Nazywał go nie tylko Królem Podhala. Przewidział proroczo, że to „tatrzański Janosik XX wieku, którego sława na Podhalu żyć będzie przez wiele lat, przekazywana z pokolenia na pokolenie”. Nie mylił się!

Józef Kuraś przyszedł na świat 23 października 1915 r. w rodzinie o tradycjach patriotycznych. Jako przedwojenny podoficer i uczestnik wojny wrześniowej, od początku okupacji zaangażował się w działalność konspiracyjną, niepodległościową. Pod pseudonimem „Orzeł” był dowódcą i instruktorem szkolenia grupy dywersyjnej, podległej Konfederacji Tatrzańskiej. Po rozbiciu Konfederacji przez Niemców jego grupa stała się kadrą jednego z pierwszych oddziałów partyzanckich AK na Podhalu.

Już wtedy używał pseudonimu „Ogień”, który przyjął po tym, jak 29 czerwca 1943 r. w ciągu jednej nocy w odwecie za działalność konspiracyjną Niemcy zamordowali jego 73-letniego ojca, żonę oraz dwuipółrocznego synka. Ciała pomordowanych i cały dom oblano benzyną i podpalono. Czuł się za to odpowiedzialny, choć żadnej wtym jego winy nie było.

Polityka

W końcu grudnia 1943 r. prowadzeni przez konfidenta Niemcy zaskoczyli partyzantów i rozbili obóz oddziału. W walce zginęło dwóch partyzantów. „Ogień” został obarczony odpowiedzialnością za to wydarzenie. Komenda Okręgu wydała na niego wyrok śmierci. Dopiero latem 1944 r. został unieważniony.

Wiosną 1944 r. „Ogień” przyjął propozycję przemianowania swej grupy na oddział Ludowej Straży Bezpieczeństwa, zbrojnej formacji Stronnictwa Ludowego „Roch”. Jesienią 1944 r. jego 80-osobowa grupa partyzancka stała się oddziałem egzekucyjnym Powiatowej Delegatury Rządu RP w Nowym Targu. Wykonywała wyroki podziemnych sądów specjalnych na zdrajcach.

W końcu 1944 r., za wiedzą przełożonych, nawiązał współpracę z przybyłym na Podhale oddziałem komunistycznej AL Żyda Izaaka Gutmana. Nowotarskie kierownictwo ruchu ludowego chciało w ten sposób ułatwić sobie przejęcie władzy po sowieckim „wyzwoleniu”. Podobne akcje SL podejmowało na innych obszarach Małopolski. Kuraś miał realizować te plany na Nowotarszczyźnie.

Po zajęciu Podhala przez Sowietów „Ogień” sprowadził swoich podkomendnych do Nowego Targu i utworzył powiatowe oddziały „milicji ludowej”. Po przybyciu zorganizowanej przez Urząd Bezpieczeństwa grupy operacyjnej otrzymał nominację na kierownika nowotarskiego UB. Wszystko po to, by kontrolować sytuację. Obsadził to swoje „UB” własnymi podkomendnymi.

„UB” idzie w góry

Bardzo szybko okazało się, że realizacja koncepcji SL w warunkach sowieckiego terroru jest niemożliwa. Po trzytygodniowej „służbie” w UB 11 kwietnia 1945 r. Józef Kuraś ponownie przeszedł ze swymi „ubowcami” do konspiracji i utworzył Oddział Partyzancki „Błyskawica”.

Obławy NKWD-UB, KBW i wojska „ludowego” nie były w stanie zapobiec rozrostowi oddziału. W roku 1946 kompanie podlegające Kurasiowi działały na obszarze sięgającym od przygranicznych terenów Słowacji na południu aż po miasto Kraków i tereny powiatu miechowskiego na północy!

„Ogień” nie miał złudzeń co do rzeczywistych celów ogłoszonej w roku 1945 „amnestii”. W liście z 15 października 1945 r. do nowotarskich ubowców pisał: „Jako Polak i partyzant oświadczam: wytrwam do końca na swym stanowisku. Tak mi dopomóż Bóg. Zdrajcą nie byłem i nie będę (…). Daremne wasze trudy, mozoły i najrozmaitsze podstępy. Gwarancje wolności wydajecie więźniom, których katujecie jak barbarzyńcy. Wstyd, hańba. Swoim postępowaniem doprowadzicie do zguby samych siebie (…). Żegnam was, rodacy komuniści”.

(...)

http://www.naszdziennik.pl/mysl/68885,wytrwam-do-konca.html

5
5 (1)

Więcej notek tego samego Autora:

=>>