W poniedziałek w regionie śląsko-dąbrowskim ma rozpocząć się akcja protestacyjno-strajkowa związana m.in. z rządowym planem dla Kompanii Węglowej (KW). Związkowcy nie pojadą na piątkowe spotkanie z pełnomocnikiem rządu ds. górnictwa Wojciechem Kowalczykiem.
Poinformował o tym szef śląsko-dąbrowskiej „Solidarności” Dominik Kolorz po zebraniu Międzyzwiązkowego Komitetu Protestacyjno-Strajkowego Regionu Śląsko-Dąbrowskiego. W skład komitetu wchodzą: „Solidarność”, OPZZ, Forum Związków Zawodowych, Sierpień '80 i związek Kontra. Związkowcy nie chcą zdradzać szczegółów zapowiadanego protestu, aby nikt nie pokrzyżował im planów. Poniedziałkowy protest poprzedzą zaplanowane na piątek masówki w kopalniach. Przyjęty przez rząd plan naprawczy dla KW stwierdza m.in., że możliwości dofinansowania spółki wyczerpały się i bez restrukturyzacji upadnie ona w ciągu miesiąca. Wśród rozwiązań wskazano likwidację 4 kopalń KW, przeniesienie 6 tys. osób do innych zakładów i osłony dla 5,2 tys. zwalnianych – kosztem ok. 2,3 mld zł.
Przedstawiciele komitetu strajkowego podali, że w reakcji na założenia planu dla KW dziś po południu pod ziemią protestowało już ok. 1 tys. członków załóg przewidzianych w planie do likwidacji kopalń (Brzeszcze, Bobrek-Centrum, Sośnica-Makoszowy oraz Pokój). – To akcje spontaniczne, organizowane przez samych pracowników, a nie związki. To największe akcje w historii polskiego górnictwa – powiedział szef Sierpnia '80 Bogusław Ziętek. Wyraził przekonanie, że choć w rządowym programie mowa o likwidacji 4 kopalń, żaden górnik na Śląsku nie może dziś czuć się bezpieczny. Szef śląsko-dąbrowskiej „Solidarności” ocenił rządowy plan dla KW jako „kuriozalny”. Jego zdaniem, polega on jedynie na likwidacji i lepszy „napisałby każdy górnik przodowy”.
– Podczas ośmiu czy dziewięciu miesięcy rozmów z rządem Rzeczypospolitej Polskiej byliśmy zapewniani, że nie będzie żadnych decyzji związanych z likwidacją kopalń, z trwałą likwidacją miejsc pracy – podkreślił Kolorz. Wyraził przekonanie, że dziś górnicy czują się oszukani i gdyby wiedzieli o planach rządu wcześniej, wielu z nich wyjechałoby z kraju. Związkowcy podkreślali, że realizacja rządowego planu będzie miała bardzo negatywne skutki dla regionu. Przypomnieli, że miasta, w których przed kilkunastu laty zlikwidowano kopalnie, do dzisiaj borykają się ze strukturalnym bezrobociem i innymi problemami społecznymi. Według związkowców, zwolnienie ok. 10 tys. górników oznacza likwidację kilkudziesięciu tysięcy miejsc pracy, bo każde stanowisko pracy w górnictwie kreuje co najmniej trzy dodatkowe w firmach kooperujących z branżą. Winą za obecną sytuację branży związkowcy obarczają nadzór właścicielski i fatalne zarządzanie KW. Wytykają rządowi, że nie przyjmuje ich argumentów, m.in. o nadmiernym opodatkowaniu branży.
Związkowcy z KW zdecydowali również, że nie pojadą następnego dnia do Warszawy na zaproszenie pełnomocnika rządu ds. restrukturyzacji górnictwa. Wojciech Kowalczyk zaprosił związki do CPS Dialog w Warszawie. – Nie można rozmawiać metodą faktów dokonanych, a tak został wczoraj przedstawiony program restrukturyzacji górnictwa – powiedział Kolorz. Związkowcy deklarują, że są otwarci na rozmowy dotyczące programu naprawczego KW, warunkiem jest jednak wycofanie się z deklaracji ogłoszonych przez rząd w środę. Są zdania, że takie rozmowy powinny odbyć się na Śląsku.
Związkowcy sprzeciwiają się przedstawianiu górnictwa jako branży, która wiecznie jest dotowana przez państwo, nie dając niczego w zamian. – Można zapytać panią premier i pana ministra Kowalczyka, co stało się z ponad 100 mld zł, które górnictwo węgla kamiennego wpłaciło do budżetu państwa – wskazał Kolorz. Związkowcy apelują też do gmin, w których działają przeznaczone do likwidacji kopalnie, o poparcie ich stanowiska. Podkreślili, że stracą one istotną część dochodów.
Artykuł opublikowany na stronie: http://www.naszdziennik.pl/ekonomia-gospodarka/122459,zwiazkowcy-walcza-o-kopalnie.html
Poinformował o tym szef śląsko-dąbrowskiej „Solidarności” Dominik Kolorz po zebraniu Międzyzwiązkowego Komitetu Protestacyjno-Strajkowego Regionu Śląsko-Dąbrowskiego. W skład komitetu wchodzą: „Solidarność”, OPZZ, Forum Związków Zawodowych, Sierpień '80 i związek Kontra. Związkowcy nie chcą zdradzać szczegółów zapowiadanego protestu, aby nikt nie pokrzyżował im planów. Poniedziałkowy protest poprzedzą zaplanowane na piątek masówki w kopalniach. Przyjęty przez rząd plan naprawczy dla KW stwierdza m.in., że możliwości dofinansowania spółki wyczerpały się i bez restrukturyzacji upadnie ona w ciągu miesiąca. Wśród rozwiązań wskazano likwidację 4 kopalń KW, przeniesienie 6 tys. osób do innych zakładów i osłony dla 5,2 tys. zwalnianych – kosztem ok. 2,3 mld zł.
Przedstawiciele komitetu strajkowego podali, że w reakcji na założenia planu dla KW dziś po południu pod ziemią protestowało już ok. 1 tys. członków załóg przewidzianych w planie do likwidacji kopalń (Brzeszcze, Bobrek-Centrum, Sośnica-Makoszowy oraz Pokój). – To akcje spontaniczne, organizowane przez samych pracowników, a nie związki. To największe akcje w historii polskiego górnictwa – powiedział szef Sierpnia '80 Bogusław Ziętek. Wyraził przekonanie, że choć w rządowym programie mowa o likwidacji 4 kopalń, żaden górnik na Śląsku nie może dziś czuć się bezpieczny. Szef śląsko-dąbrowskiej „Solidarności” ocenił rządowy plan dla KW jako „kuriozalny”. Jego zdaniem, polega on jedynie na likwidacji i lepszy „napisałby każdy górnik przodowy”.
– Podczas ośmiu czy dziewięciu miesięcy rozmów z rządem Rzeczypospolitej Polskiej byliśmy zapewniani, że nie będzie żadnych decyzji związanych z likwidacją kopalń, z trwałą likwidacją miejsc pracy – podkreślił Kolorz. Wyraził przekonanie, że dziś górnicy czują się oszukani i gdyby wiedzieli o planach rządu wcześniej, wielu z nich wyjechałoby z kraju. Związkowcy podkreślali, że realizacja rządowego planu będzie miała bardzo negatywne skutki dla regionu. Przypomnieli, że miasta, w których przed kilkunastu laty zlikwidowano kopalnie, do dzisiaj borykają się ze strukturalnym bezrobociem i innymi problemami społecznymi. Według związkowców, zwolnienie ok. 10 tys. górników oznacza likwidację kilkudziesięciu tysięcy miejsc pracy, bo każde stanowisko pracy w górnictwie kreuje co najmniej trzy dodatkowe w firmach kooperujących z branżą. Winą za obecną sytuację branży związkowcy obarczają nadzór właścicielski i fatalne zarządzanie KW. Wytykają rządowi, że nie przyjmuje ich argumentów, m.in. o nadmiernym opodatkowaniu branży.
Związkowcy z KW zdecydowali również, że nie pojadą następnego dnia do Warszawy na zaproszenie pełnomocnika rządu ds. restrukturyzacji górnictwa. Wojciech Kowalczyk zaprosił związki do CPS Dialog w Warszawie. – Nie można rozmawiać metodą faktów dokonanych, a tak został wczoraj przedstawiony program restrukturyzacji górnictwa – powiedział Kolorz. Związkowcy deklarują, że są otwarci na rozmowy dotyczące programu naprawczego KW, warunkiem jest jednak wycofanie się z deklaracji ogłoszonych przez rząd w środę. Są zdania, że takie rozmowy powinny odbyć się na Śląsku.
Związkowcy sprzeciwiają się przedstawianiu górnictwa jako branży, która wiecznie jest dotowana przez państwo, nie dając niczego w zamian. – Można zapytać panią premier i pana ministra Kowalczyka, co stało się z ponad 100 mld zł, które górnictwo węgla kamiennego wpłaciło do budżetu państwa – wskazał Kolorz. Związkowcy apelują też do gmin, w których działają przeznaczone do likwidacji kopalnie, o poparcie ich stanowiska. Podkreślili, że stracą one istotną część dochodów.
Artykuł opublikowany na stronie: http://www.naszdziennik.pl/ekonomia-gospodarka/122459,zwiazkowcy-walcza-o-kopalnie.html
No votes yet