Justysia i gamonie

 |  Written by Mona  |  4
Czy my naprawdę jesteśmy aż tak paskudni? Czy tylko część z nas?

http://eurosport.onet.pl/soczi-2014/biegi-narciarskie/robert-korzeniowsk...

Każdy zainteresowany, czyli kibic,  marzył o zwycięstwach Justyny. Normalka. Każdy zainteresowany był z Justyny dumny, choć połowa nie bardzo wie - jak to jest na zwykłym stoku, pominąwszy juz sport wyczynowy. Każdy zainteresowany chciałby ziszczenia marzeń.

Ale człowiek strzela, Pan Bóg kule nosi.

Stało się coś złego. I razem "z tym złym" Justyna startuje. Próbowaliście kiedyś chodzić ze złamaniem w stopie? Poniosło mnie, bo akurat sobiście tego doświadczyłam. A ponieważ nikogo nie było na podorędziu ( w moim rodzinnym mieście chodziło się "na skróty", czyli przez puste na ogół łąki), musiałam jakoś dowlec się do domu. Do dziś pamiętam ten opętańczy ból.

A przecież w przypadku Justyny nie chodzi o dowleczenie się, której to tezy udawadniać nie trzeba. Blokada...no, niby działa, ale nie wierzę, żeby organizm był zachłyśnięty gwałtem, który się na nim uprawia. Justyna ryzykuje zdrowiem, cokolwiek mówią na ten temat lekarze.

Nie wiem, czy to bydełko z linku dostaje szału z czystej, paskudnej ciekawości, czy "przypadek" nie jest zrodzony z grzechu, lub przynajmniej z grzechu zaniedbania, czy naprawdę ta ferajna  jest tak "szczerze wdzięczna" za dotychczasowe zwycięstwa Justyny, że musi jej odpłacić chamstwem.

Już widzę, jak Justynę obdarował mistrz Korzeniowski, opowiadający - co "my" daliśmy na jej starty. Dał jej tyle, ile dałam ja, ale ja ani nie jestem szczególnie podniecona zagadnieniem  - "jak to się stało, że nasze pieniądze..." Widocznie nie jest aż tak dobrze, jeśli w ekipie nie ma lekarza, jak powiedział Janusz Pindera, który zachował się w tym wywiadzie przyzwoicie.

A w podtekście - "Justyna mówi o końcu kariery", więc jej nie zależy. To już przerabialiśmy: nie zależeć miało Agnieszce Radwańskiej na letniej Olimpiadzie, "bo kasa z tego żadna".

Mam nadzieję, że większości z nas chodzi jednak o dobro Justyny, która dala nam tak wiele radości. I spokojnie obejdziemy się bez wieści, co konkretnie spowodowało uraz, bo o to tym gamoniom chodzi: nie mogą roztrząsać spraw, ku uciesze gawiedzi,  w stylu "mamadzi" - co Justyna powinna, a czego nie powinna czynić.

Życzę Justysi zdrowia, obojętne - wystartuje, czy nie, zdobędzie medal - czy nie.
 Moja dobra rada: niech odpowie gamoniom tak, jak kiedyś odpowiedział mędrcowi telewizyjnemu bodaj Małysz - "niech pan tam wejdzie i skoczy".

Ilustracja www.biathlonews.com  @danz.
5
5 (5)

4 Comments

HdeS's picture

HdeS
Szczerze jej tego życzę. Ale z drugiej strony jej ostatnie wypowiedzi (z lekka rusofilne) czy idiotyczne zdjęcia chorej nogi publikowane w necie spowodowały, że na gwiazdę bankowej reklamy spojrzałem jak na jej rywalki czyli norweskie astmatyczki. Przecież te kobiety tylko (z podkreśleniem tylko) jeżdżą na nartach. Super jest gdy odnoszą sukcesy i zapewniają mocne wrażenia i emocje, ale to tylko sport. Specjalnie od ich wyczynów PKB nie przybędzie, a i kolejki do lekarzy (nawet tych sportowych) się nie zmniejszą. A może jestem w błędzie i to już nie jest sport tylko jego komercyjna karykatura? Jesli tak, to gwiazda reklam bankowych powinna zjeść snickersa i przestać gwiazdorzyć ponad miarę i nadal publikować zdjecia opuchnietej nogi czy też prześwietlenia rentgenowskiego bo to jest atrybutem jej zawodu. Daj jej Panie Boże zdrowia i sukcesów, na prawdę szczerze jej tego życzę. A jeszcze szczerzej życzę jej aby miała więcej pokory i skromności. Można? Można. Ba! jestem piewien, że można gdy patrzę na Kamila Stocha. I życzę mu z całego serca zdrowi, sukcesów i aby nie musiał nigdy jeść snickersów.
Pozdrawiam
Mona's picture

Mona
Myślę tak: robota, jak każda. Ktoś potrafi malować, inny ktoś - biega na nartach. Od jej ( roboty) wykonania zależy los ekipy - bo to jednak zespół. Nie znam dobrze warunków umowy, ale nie sądzę, że jakieś "postojowe" im wystarczy. Po prostu odejdą, a podobno są świetni. I dlatego "szefowa" musi wystartować.
Inna dziwna sprawa: tak wiele się mówi o pieniądzach, wydanych na starty Justyny, ale lekarz doradza jej...z Warszawy. Na miejscu są tylko fizykoterapeuci.
Dziewczyna popełniła błąd: pokazała prywatne zdjęcia z chłopakiem. I to tak rajcuje plotuchów: wszyscy koniecznie chcą dowiedzieć się ( oczywiście z myślą o umieszczeniu na paskach), czy sprawa nie ma podtekstu damsko - męskiego.
A ona nie pozwala zrobić z siebie "mamadzi" - i to jest powodem bólu głowy mendialnych "ściekowych".
 
HdeS's picture

HdeS
a trochę nie. Wiadomo, nie ten kaliber, ale co poniektórzy od wystepowania w telewizji dostają ... no, powiedzmy kolorowego zawrotu głowy i zaczyna im się wydawać coś co nie pominno. Nie każdy jest odpowiednio odporny (np. chociażby to jak wy... wykorzystano Małysza) więc powinien być przygotowany na różnorakie siniaki. Od warstwki ochronnej powinni być bliscy i/lub przyjaciele, może ich zabrakło, a może nos został zadarty za wysoko i wszystkie albo część rozumów została skonsumowana? Co do roboty, to raczej nie jest to "robota jak każda" - uprawiać hobby i jeszcze dostawać za to duże pieniądze... jest to dla mnie nie do końca, powiedzmy w dużym uogólnieniu,  takie jednoznaczne. A wejście między zawodowych cwelebrytów, politykoli i dziennikarskie najmimordy nie może się skończyć się dobrze.
chryzopraz's picture

chryzopraz
dlaczego niektórzy czują się w obowiązku wszystko komentować, wiedzieć lepiej, radzić, co kto powinien a czego nie. To jakaś narodowa przypadłość? Chyba jednak zupełny upadek / brak rzeczywistych autorytetów, dlatego każdy jest "autorytetem" w każdej dziedzinie, przeważnie jednak dla samego siebie.

Pani Justynie, którą szczerze podziwiam i kibicowałam jej zwycięstwom, życzę zdrowia i tego, aby nigdy nie musiała żałować swoich decyzji.

 

Więcej notek tego samego Autora:

=>>