"Lojalni" obywatele (2)

 |  Written by Godziemba  |  2
Wrogi stosunek części ludności kresowej, w tym zwłaszcza żydowskiej, wobec państwa polskiego przybierał różne formy, między innymi zbrojnych wystąpień przeciw jednostkom Wojska Polskiego i polskim władzom państwowym.
 
       Wśród witających Sowietów  przeważała żydowska młodzież oraz biedota. Natomiast pewna część Żydów – sympatyków organizacji syjonistycznych, przedstawicieli gmin żydowskich, przedsiębiorców, kupców  – odniosła się do Sowietów z rezerwą, a nawet wrogo. Wiedzieli oni, iż w rzeczywistości sowieckiej utracą swoje majątki, zostaną pozbawieni praw obywatelskich, a nawet poddani represjom.
 
        Część witających z ulgą przyjęła wkroczenie wojsk sowieckich, obawiając się represji niemieckich. Oni obawiali się pogromów, które mogły się zdarzyć w atmosferze chaosu spowodowanego działaniami wojennymi. Ważną przyczyną entuzjastycznego powitania Sowietów było niechęć części zrusyfikowanych Żydów do państwa polskiego. Wreszcie biedota i młodzież żydowska liczyła na możliwość szybkiego awansu społecznego w sowieckiej administracji.
 
       Wydaje się, iż argument o obawie przed Niemcami odgrywał najmniejszą rolę. U wielu starszych Żydów, pamiętających I wojnę światową, pozostał obraz Niemca jako kulturalnego żołnierza, z szacunkiem traktującego ludność żydowską. We wrześniu 1939 roku w kilku miastach, między innymi w Łodzi i  Pabianicach Żydzi  ustawili nawet bramy triumfalne, a delegacje kahałów, na czele z rabinami w strojach rytualnych, witały Niemców chlebem i solą.  Ponadto bardzo niewielu Żydów zdecydowało się na ucieczkę przed Niemcami w czerwcu 1941 roku, pomimo informacji o antyżydowskiej polityce Niemców w okupowanej Polsce. Józef Bocheński  w rozmowie z Janem Parysem wspominał, iż w czerwcu 1941 roku Żydzi białostoccy uroczyście witali wkraczających Niemców chlebem i solą.
 
       Na pierwszy plan wysuwał się raczej niechętny lub wrogi stosunek Żydów do państwa polskiego. O ile polska biedota miała przynajmniej własne państwo, to żydowska biedota tego nie miała, odgrywając rolę biednych lokatorów w obcym domu.  Członkowie lub sympatycy komunizmu z radością witali możliwość zamieszkania w „ojczyźnie proletariatu”, a zrusyfikowani Żydzi powrót na łono dawnej ojczyzny.
 
      Wrogi stosunek Żydów, Białorusinów oraz Ukraińców do państwa polskiego przybierał nie tylko formę uroczystego witania sowieckich żołnierzy, ale także zbrojnych wystąpień przeciw jednostkom Wojska Polskiego i polskim władzom państwowym. Były to akty dywersji, które z racji sowieckiej inspiracji, przypominały działania niemieckiej Piątej Kolumny na zapleczu frontu polsko-niemieckiego.
 
       Po 17 września 1939 roku we wszystkich wschodnich powiatach II RP  powstały większe lub mniejsze grupy dywersyjne, których celem było wsparcie Armii Czerwonej.
 
      Ich działania nie tylko złamały morale walczących jeszcze polskich żołnierzy, ale też faktycznie ograniczyły możliwości manewru i spowodowały zamieszanie na tyłach polskich jednostek. Działania bojówek ukraińskich i białoruskich, często inspirowane przez sowieckich oficerów,  były ciosem w plecy próbującej się zreorganizować na wschodzie armii polskiej.

         Do tych grup sabotażystów spontanicznie dołączały tłumy radykalnie nastawionych Białorusinów i Żydów. Szczególnie widoczna była obecność tych ostatnich. To właśnie Żydów Polacy zapamiętali jako prowodyrów antypolskich wystąpień. Oni mieli najbardziej entuzjastycznie witać czerwonego okupanta i najbardziej gorliwie wysługiwali się NKWD.
 
        Niektóre wszczęte przez nich rebelie były tak groźne, że do ich tłumienia musiano wysłać silne oddziały Wojska Polskiego. Na przykład w miasteczku Skidel w powiecie Grodno rebelianci opanowali miasteczko na dwa dni. Porządek w mieście przywróciła dopiero ekspedycja karna, która w dniu 19 września 1939 roku stoczyła regularną bitwę o Skidel.
 
      W sumie do zbrojnych wystąpień zorganizowanych przez żydowskich, białoruskich i ukraińskich komunistów doszło w kilkudziesięciu miastach wschodniej Polski. Żydowscy dywersanci pomogli Sowietom zdobyć Pińsk, a następnie „oczyścić” go z polskich żołnierzy i policjantów, dokonując aresztowań oraz mordów na Polakach.
 
       Do największych aktów terroru doszło w Grodnie, zainicjowanych przez żydowskich komunistów w dniu 18 września 1939 roku. Początkowo dywersanci próbowali opanować centrum miasta i w ten sposób zdezorganizować przygotowania do jego obrony przed Sowietami. Obrońcom miasta nie udało się rozbroić wszystkich tych grup przed nadejściem Armii Czerwonej. Niespodziewane strzału zza węgła rozlegały się przez cały okres walk z sowieckimi oddziałami, znacznie utrudniając obronę miasta.
 
      Po zajęciu Grodna nowe władze sowieckie określiły akcję władz polskich mianem „antyżydowskiego pogromu”, przeprowadzając w czerwcu 1940 roku proces jego uczestników, skazując kilku z nich na karę śmierci, a pozostałych na łagry.
 
      Jeszcze przed nadejściem wojsk sowieckich tworzono struktury samozwańczej władzy (tzw. komitety  rewolucyjne), które przejmowały władzę na danym terenie, powoływały namiastki administracji, uzbrojone bojówki zwane "milicją" czy "grupami samoobrony". Likwidowały one resztki administracji polskiej, urządzały samosądy na osobach związanych blisko z państwem polskim, zajmowały obiekty o znaczeniu strategicznym.
 
       W Białymstoku, Brześciu nad Bugiem, Wilejce, Nowogródku, Słonimiu, Nieświeżu, Prużanie, Baranowiczach, Druskiennikach, Radziłowie i Wiźnie „czerwona milicja”, złożona ze skomunizowanych i biednych Żydów i Białorusinów, uzbrojona w broń odebraną polskich policjantom i żołnierzom, powstała jeszcze przed wkroczeniem wojsk sowieckich. Jednym z najważniejszych ich zadań było rozbrajania oddziałów Straży Obywatelskiej, przeprowadzanie aresztowań, rewizji, a niekiedy samosądów i rabunków na Polakach, uznanych za wrogów komunizmu. 
 
       „Ujawniło się, że ogół żydowski – raportował do Londynu gen. Stefan Grot-Rowecki – we wszystkich miejscowościach, a już szczególnie na Wołyniu, Polesiu i Podlasiu, zanim jeszcze ustąpiły polskie oddziały, wywiesił flagi czerwone i ustawił bramy triumfalne na powitanie wojsk bolszewickich, że zorganizował samorzutnie rewkomy i czerwoną milicję, że po wkroczeniu bolszewików rzucił się z całą furią na urzędy polskie, urządzał masowe samosądy nad funkcjonariuszami państwa polskiego, działaczami polskimi, masowo wyłapując ich jako antysemitów i oddając na łup przybranych w czerwone kokardy mętów społecznych”.
 
        Przyszły generał Nikodem Sulik dodawał: „Żydzi są dla NKWD nieocenionym wprost biczem przeciw ludności polskiej”.
 
        Przyznaje to także izraelski historyk Dov Lewin pisząc, że „podczas przygotowań do powitania Armii Czerwonej i natychmiast po jej wkroczeniu w wielu miejscowościach młodzi Żydzi tworzyli paramilitarne grupy pod nazwą „Milicja Ludowa”, „Gwardia Robotnicza” itd.  (…). Ci młodzieńcy często uzbrajali się w karabiny porzucone przez polską policję. Na bluzy mundurów zakładali czerwone opaski na rękawy. Sam fakt obecności uzbrojonych Żydów zauważalnie wymuszających przestrzeganie porządku czynił ich rodaków – Żydów nawet bardziej gorliwymi w witaniu wojsk sowieckich”.
 
CDN.
5
5 (2)

2 Comments

Torpeda Wulkaniczna's picture

Torpeda Wulkaniczna
i dziekuję, Godziembo :o)

Czytam, nie komentuję - bo przedstawiane przez Ciebie fakty mogłyby wywołać furiacką wściekłość skutkującą wulgarnością mojej wypowiedzi spaskudzającą wyważoność i zimny spokój Twojej notki.

Staram się być obojętnie zimnym, jednak za każdym tym wspomnianym przez Ciebie samosądem nad Polakami, rabunkami, czerwonym skurwieniem się kołacze mi w głowie ;

" a taka idzie moja kasa z podatków na pochylanie się nad każdym żydowskim losem..."

My takie antysemity, a w Halle  dziś Żydów mordują...
Ech.

Wszystkiego dobrego
 

<p>"...upon all us a little rain must fall."</p>

Więcej notek tego samego Autora:

=>>