Nie znamy oficjalnych wyników wyborczych, a jedynie late exit polls, wydaje się jednak, że PiS będzie rządził samodzielnie. Jak informują dziennikarze zaprzyjaźnieni na Nowogrodzkiej wyniki "late polls" zostały przyjęte z wyraźną ulgą. Wiele osób sprzyjających "dobrej zmianie" pisze otwarcie, w sztabie PiS nie było euforii, w pewnym momencie wręcz strach porażki.
Co zawiodło? Czy była zła komunikacja ze społeczeństwem jak to powiedział naczelnik? Co nie zagrało w tej rozgrywce, to akurat pytanie dla sztabu PiS. Wielu komentatorów opisuje tę wygraną jako mecz na punkty, a społeczność politycznego tweetera czekała na nokaut. Na nokaut naszych, zdecydowaną wygraną i pogrom. Tak się nie stało, realia okazały się inne, i to jest niedobra wiadomość dla PiS-u, bo nadchodzą chude lata na świecie, a spowolnienie gospodarcze dotknęło już większość Europy. Tym razem "piniędzy nie będzie" i być może trzeba będzie oddać władzę. Kaczyński coraz starszy, a Morawiecki nie jest popierany przez całą "zjednoczoną prawicę".
Mnie zastanawia jedno, dlaczego byliśmy przekonani, że będzie blisko 50%, dlaczego uwierzyliśmy w tę optymistyczną bajkę. Czy za dużo oglądaliśmy tvp, żyliśmy we własnej bańce tłyterowo-informacyjnej, czytaliśmy "komentarze zgodne z naszymi poglądami". Tak jak i oni, czytający swoich guru i oglądających tefałen.
Zapytam jeszcze raz.
Dlaczego można wyczuć niezadowolenie w komentarach zwolenników dobrej zmiany, wręcz niedowierzanie?
Może uwierzyliśmy, że jest nas więcej niż jest. Może uwierzyliśmy w iluzję?
Co zawiodło? Czy była zła komunikacja ze społeczeństwem jak to powiedział naczelnik? Co nie zagrało w tej rozgrywce, to akurat pytanie dla sztabu PiS. Wielu komentatorów opisuje tę wygraną jako mecz na punkty, a społeczność politycznego tweetera czekała na nokaut. Na nokaut naszych, zdecydowaną wygraną i pogrom. Tak się nie stało, realia okazały się inne, i to jest niedobra wiadomość dla PiS-u, bo nadchodzą chude lata na świecie, a spowolnienie gospodarcze dotknęło już większość Europy. Tym razem "piniędzy nie będzie" i być może trzeba będzie oddać władzę. Kaczyński coraz starszy, a Morawiecki nie jest popierany przez całą "zjednoczoną prawicę".
Mnie zastanawia jedno, dlaczego byliśmy przekonani, że będzie blisko 50%, dlaczego uwierzyliśmy w tę optymistyczną bajkę. Czy za dużo oglądaliśmy tvp, żyliśmy we własnej bańce tłyterowo-informacyjnej, czytaliśmy "komentarze zgodne z naszymi poglądami". Tak jak i oni, czytający swoich guru i oglądających tefałen.
Zapytam jeszcze raz.
Dlaczego można wyczuć niezadowolenie w komentarach zwolenników dobrej zmiany, wręcz niedowierzanie?
Może uwierzyliśmy, że jest nas więcej niż jest. Może uwierzyliśmy w iluzję?
(2)
5 Comments
@Danz
14 October, 2019 - 10:33
Ostra kampania PiS uratowała przed słabym zwycięstwem i koniecznością koalcji, co skończyłoby się tym co w 2007.
Czas na przewietrzenie struktur regionalnych. i pamiętajmy; na PiS w 2015 głosowało 5 mln Polaków, dziś 3 miliony więcej. Rolnicy gremialnie. To będzie głowna siła PiS. Zwięszy się zapas o kilka mandatów.
Nie przesadzajmy też z kryzysem. On dotyka państwa syte. My wciąż jesteśmy na dorobku, a własne inwestycje i wzrost płac oraz złotówka zamiast euro pomogą w wyjściu obronną ręką.
@Katarzyna
15 October, 2019 - 22:44
Do sejmu weszła odrodzona Konfederacja, która przejęła część elektoratu PiS, konserwatywnego elektoratu, który nie nie lubi"bankstera" Mateusza Morawieckiego, a również przeciwstawia się lobby "żydowskiemu w Polsce" (cyt. z konfederacji). Co do sojuszu z Białorusią i Rosją to łatwo wygooglować wypowiedzi JKM.
Co się bedzie więc działo?
Konfederacja będzie straszyć niebezpieczeństwem multikultralizmu związanego z powiększającą się grupą islamskich imigrantów w Polsce, imigrantów z Ukrainy, brakiem odpowieniej ochrony polskich interesów w kwestiach polsko-żydowskich, oraz niekorzystnych relacji z USA.
To wszystko czeka przyszły rząd, i nie wiem czy sobie poradzi z tą górą problemów.
Zgadzam się z Tobą, że byliśmy bliscy powtórzenia roku 2007, ze wszystkimi negatywnymi skutkami.
Przed nami wybory prezydenckie, aby nadal zmieniać Polskę potrzebna jest kontynuacja obecnej prezydentury. Wybory z 13X pokazały, że walka o fotel prezydenta nie będzie łatwa.
Cytat:
Jeśli będziecie żądać tylko posłuszeństwa, to zgromadzicie wokół siebie samych durniów.
Empedokles
@Danz
16 October, 2019 - 14:53
Co do zachowania Konfederacji, to myślę, że czeka nas powtórka z rozrywki, bo coś mi się zdaje, że znowu Braun będzie kandydatem na prezydenta.
Zobaczymy, jak to będzie. Obawiam się jednego, że nie wytrzymamy kolejne akcji wyborczej. myślę, że teraz rząd powinien spokojnie pracować i nie brać udziału w zmasowanej hucpie opozycji. A wystartować z kampanią merytoryczną, dającą szansę prezydentowi na wykazanie się.
Pozdrawiam :-)
dawno mnie TU nie było :)
18 October, 2019 - 17:20
"myślę, że teraz rząd powinien spokojnie pracować i nie brać udziału w zmasowanej hucpie opozycji. "
a spraw do załatwienia na rzecz Polek i Polaków ,mnóstwo
a więc szanowny PISie,jak za dawnych lat
"karawana idzie dalej ,choć psy szczekają "
serdeczzności dla Autorki i dla każdego " chorego na Polskę "
Dobrego Popołudnia,Kochani :)
<p>gość z drogi</p>
Moje typy
29 November, 2019 - 17:21
Parę spraw, pewnie nie wszystkie. Najpierw powody słabszego od oczekiwań wyniku PIS.
Oddanie kierowania kampanią wyborczą w ręce Brudzińskiego, zamiast Szydło. I sam nie wiem, która wersja może być gorsza, czy ta, że na Żoliborzu najchętniej wysłaliby Panią Premier na Księżyc, czy że jej zaproponowano, ale odmówiła. Chociaż ta druga opcja mogłaby rodzić nadzieję, że Beata Szydło wreszcie wkroczyła na ścieżkę usamodzielnienia.
Brak jakiejkolwiek akcji polegającej na kontroli liczenia głosów. No, ale jak sam Duda utrącił zmiany kodeksu wyborczego, mające utrudnić oszustwa...
Postawienie w kampanii niemal wyłącznie na sprawy socjalne, zamiast konkretnych zapowiedzi, dotyczących sfery praworządności (po całej serii personalnych decyzji PIS można odnieść wrażenie, że politycy, naruszający co najmniej dobre obyczaje znajdują się wyłacznie w PIS), a także sfery ideowej i kulturowej. Tutaj same, gładkie zapowiedzi i deklaracje nie wystarczą. Ludzie przez cztery lata zobaczyli, że bardzo często za tymi deklamacjami nic konkretnego nie idzie. Efekt - odpływ elektoratu do Konfederacji.
Na ludzi chyba juz przestaje działać jęczenie - "No ale co my możemy, skoro te sądy są takie, a Bruksela je wspiera". To trzeba było dopiero Zaradkiewicza, żeby zaangażować TK (wcześniej zrobili tak Niemcy) w jasne określenie, gdzie TSUE i KE mogą się wtrącać, a gdzie nie? Nawiasem, ciekawe czy TK zajmie się tą sprawą za naszego życia. Czy może po cichu będzie namawiane, żeby odpuścić?
Sprawa Banasia, pokazująca wszystkim, że dla PIS jedyną wyrocznią jest TVN (dlaczego utajniono "raport" CBA?), a zbyt daleko idące naruszenie interesów dojącej z Polski miliardy mafii vatowskiej zawsze spotka się z dotkliwą karą, może spowodować porażkę Dudy w wyborach.
W dalszej perspektywie, bez znaczącej i dającej się zauważyć poprawy w sferze ochrony zdrowia, oraz bez powrotu do jasnych i klarownych decyzji, a nie tylko deklaracji w sferach pozaekonomicznych, kolejne wybory parlamentarne będą dla PIS jeszcze gorsze. Ze zdrowiem nie jest tylko tak, że "potrzeba więcej pieniędzy". Tam jest taki burdel, o którym wiedzą wszyscy, z pacjentami na czele, że ta czarna dziura pochłonie każdą sumę. Natomiast ten bajzel jest bardzo wygodny dla białej mafii. A to właśnie o jej interesy, a nie o interesy pacjentów, dbali w ciągu ostatnich czterech lat kolejni nominaci Gowina w tym resorcie.
Aha, i jeszcze jedno. Jeżeli ktokolwiek nadal wierzy, że CBA pod wodzą, czy nadzorem Kamińskiego nie zajmuje się demolowaniem rządu PIS, jak w 2007 r. (przypominam, że nie tylko nigdy nie udowodniono, ze Lepper pomógł tym dwóm cwaniakom, ale nawet że im pomóc zamierzał), to gratuluję baśniowej wyobraźni.
Sprawa Banasia - cd. - Dzięki Bogu, że Banasia nie można po prostu odwołać, jak kiedyś Szeremietiewa, a potem Szydło i Macierewicza, czy "przekonać" do odejścia i wzięcia na siebie ciężaru niepopełnionej winy, jak Kuchcińskiego. Niech prokuratura i sąd zweryfikują "rewelacje" Kamińskiego, a jeśli się okaże się, że są tyle warte, co jego decyzja o przywróceniu uprawnień generałowi Kraszewskiemu, którego dopiero presja USA zmusiła do odejścia, to może wreszcie mit niezastąpionego Mariuszka, który zna się na służbach jak nikt inny, znajdzie się tam, gdzie powinien.