Mamy ostatnio wysyp artykułów ogłaszających koniec kryzysu w strefie euro. Na przykład oprocentowanie obligacji rządów Włoch i Hiszpanii osiągnęło najniższy poziom w historii, co zdaniem niektórych komentatorów oznacza, że te kraje ponownie cieszą się wysoką wiarygodnością wśród inwestorów.
Nawet niedawny bankrut, Grecja, był w stanie wyemitować 5-letnie obligacje oprocentowane poniżej 5 proc., a chętnych do kupna było kilka razy więcej niż wielkość emisji.
Udział złych kredytów w portfelach banków na południu Europy się obniża, a według prognoz Międzynarodowego Funduszu Walutowego i Komisji Europejskiej, recesja w tym rejonie Europy się zakończyła i teraz będzie wzrost gospodarczy w tempie ok. 1 proc. w 2014 r. i 1,5 proc. w 2015 r. Koniec kryzysu.
Niestety, to co na pierwszy rzut oka wygląda jak zażegnanie kryzysu, w rzeczywistości jest tylko przejściowym uspokojeniem sytuacji. Na przykład inwestorzy kupują obligacje krajów południa Europy wcale nie dlatego, że wiarygodność tych krajów wzrosła. Wręcz przeciwnie – dług publiczny bije tam nowe rekordy wysokości w relacji do PKB. Inwestorzy kupują z powodu obietnicy Europejskiego Banku Centralnego, że w razie kłopotów, będzie skupował obligacje tych krajów.
Czyli rynek przestał działać i został zastąpiony ustrojem, który można określić jako banksteryzm socjalistyczny. W tym ustroju przedstawiciele klasy uprzywilejowanej, czyli banksterzy, grają w ruletkę. Jak wypadnie czarne, to oni zarabiają, jak wypadnie czerwone, to podatnik traci.
Najgroźniejsza fala kryzysu dopiero przed nami, a wynika to wprost z praw fizyki. Przypomnę, że pierwsza prędkość kosmiczna pozwala odlecieć z planety i pozostać na jej orbicie. Druga – pozwala na trwałe opuszczenie planety i oddalenie się od niej na zawsze.
Wyobraźmy sobie nietypową planetę Kryzys, której masa rośnie w czasie, wraz z narastającym długiem publicznym i prywatnym. Aby trwale uciec z planety Kryzys, nie wystarczy pierwsza prędkość kosmiczna. Bo jeżeli nawet statek znajdzie się na orbicie, to rosnąca masa planety wkrótce ściągnie go z powrotem, i statek się rozbije.
http://www.ekonomia.rp.pl/artykul/705487,1108539-Kto-wygra---banksterzy-...