Markery "nowotworowe" prorosyjskości

 |  Written by alchymista  |  0
Markery ukrytej opcji prorosyjskiej: zbrojenia, CPK, atom, Ukraina. Wśród ekspertów ds. wojska i OSiNTowców panuje, przynajmniej z pozoru, znaczne zróżnicowanie poglądów, które tworzy wrażenie wymiany myśli i debaty publicznej. Zadziwiające jest jednak to, że gdy pojawił się projekt SAFE, zaczęli oni niemal jednomyślnie projekt ten popierać, i to popierać entuzjastycznie. Poczucie, że "polski świat wojskowości" jest jednoznacznie ZA programem SAFE potęgowały ich latami wypracowane zdolności marketingowe i zasięgi.
Głosy rozsądku takich ekspertów jak Przemysław Żurawski vel Grajewski, Maciej WIlk czy Grzegorz Kuczyński tonęły a wręcz nikły w zalewie dobrze przemyślanej, mikrotargetowanej kampanii propagandowej zwolenników SAFE. Paradoksalnie ta wyjątkowa skuteczność propagandowa ma jednak tę dobrą cechę, że obnażyła coś, co nazywam markerami ukrytej opcji prorosyjskiej lub "pożytecznego idiotyzmu".
Spełnienie tylko jednego z tych markerów to wyraźny dzwonek ostrzegawczy dla każdego rozważnego polskiego patrioty. Nie oznacza to, że dany ekspert wykazujący ten marker jest rosyjskim agentem (może być też na przykład czyimś lobbystą), oznacza jednak, że jego sposób myślenia może być zainfekowany lub sponsorowany. Może to być także marker głupoty, jednakże wydaje mi się to bardzo mało prawdopodobne. Część ekspertów będących zwolennikami SAFE jest być może intelektualnie uczciwych, lecz skażonych wielowiekowym "syndromem sztokholmskim" - Polski jako państwa peryferyjnego, zaściankowego, poddanego brutalnej grze mocarstw, w której my "maluczcy" musimy grać grubo poniżej swoich możliwości: tak, jak to robią Czesi lub Litwini.
MARKER ZBROJEŃ EUROPEJSKICH
Ekspert takowy często kładzie nacisk na standaryzację europejską i potencjał przemysłowy Niemiec czy Francji. Argumentuje, że Polska musi być wpięta w europejski krwiobieg zbrojeniowy, by mieć serwis i logistykę na miejscu. Ignoruje całkowicie kontekst polityczny: budowę Nord Stream 1 i 2 oraz wieloletniego spiskowania Berlina (i innych krajów Zachodniej Europy) z Moskwą kosztem krajów Międzymorza. Wykorzystuje antytrumpizm do uderzania w USA. W Polsce antyamerykańskość jest silnym markerem rosyjskim, dlatego ekspert taki chętnie kryje się za parawanem antytrumpizmu. Ignoruje fakt, że chociaż Trump nie umiał znaleźć wspólnego języka z Zeleńskim, to jednak główne kierunki jego ofensywy dyplomatycznej i działania militarne skierowane są przeciw kluczowym sojusznikom rosji i Chin w różnych częściach świata.
MARKER ANTY-CPK
Ekspert taki twierdzi, że CPK to projekt polityczny, nieekonomiczny, który uderza w istniejącą strukturę lotnisk. Często podkreśla, że „lepiej modernizować to, co mamy” (czyli model rozproszony), co w praktyce oznacza, że głównym hubem przesiadkowym dla Polaków na trasach międzykontynentalnych pozostaje Berlin lub Frankfurt (Lufthansa). Ignoruje znaczenie CPK dla logistyki wojskowej (transporty wojska z USA, podciągnięcie ropociągu z paliwem dla lotnictwa wojskowego USA) i zyski płynące z obsługi ruchu lotniczego o tej skali dla budżetu państwa.
MARKER ATOM-ANTY-USA
Ekspert ów stosuje wypróbowaną od lat strategię opóźniania przez komplikowanie. Często podkreśla, że wybór USA to "zakup polityczny", a nie technologiczny, i że Polska powinna bardziej integrować się z europejskim rynkiem energii. Brak entuzjazmu dla atomu z USA, przy jednoczesnym braku krytyki dla niemieckiej polityki Energiewende, która przez lata uzależniała Europę od rosyjskiego gazu.
MARKER ANTYUKRAINIZMU
Ten marker jest najbardziej nieoczywisty i skomplikowany, jak wszystko w relacjach polsko-ukraińskich. Najszerzej rzecz ujmując jest to marker "antymiędzymorski". Istnieje rzesza ekspertów pozornie proukraińskich, jednak ich proukraińskość jest częścią szerszej "proniemieckości" i "europejskości". są w ten sposób ubezpieczeni przed zarzutami o prorosyjskość. Trąbią od czterech lat o strasznej rosji i wspaniałej Ukrainie, czym uwiarygadniają się w oczach dobrych Polaków, często instynktownych zwolenników idei Intermarium i sojuszu polsko-ukraińskiego. Istnieje też wielu ekspertów otwarcie antyukraińskich. Eksperci takowi często wytykają Ukrainie błędy w dowodzeniu, straty w sprzęcie i problemy z mobilizacją. Szerzą czarnowidztwo i pesymizm. Promują "egoizm narodowy", w sposób obsesyjny podnoszą trudne kwestie historyczne (Wołyń) oraz gospodarcze (rolnictwo).
ARGUMENTY PRZECIW MOJEJ KONCEPCJI MARKERÓW
Influencerzy OSINT-owi opanowali do perfekcji mechanizmy przyciągania uwagi: clickbaitowe miniatury (obrazy płonących czołgów, wielkie napisy "KONIEC UKRAINY?" czy "TRUMP NAS SPRZEDA?"), narrację filmową (talk-show), budowanie wspólnoty wyznawców. Do tego dochodzą algorytmy YT i X, które promują treści budzące silne emocje – strach, gniew lub poczucie wyższości. Jeśli którykolwiek z ekspertów-influencerów nagle zmieni poglądy i zrobi fikołka o 180 stopni, wówczas algorytm to skwapliwie poniesie w górę, bo wpis taki lub wypowiedź zagwarantuje korzystną burzę w komentarzach. Tony "realizmu politycznego" również przyciągną zarówno zwolenników, jak i wściekłych przeciwników.
PUŁAPKA MODELU BIZNESOWEGO
Oznacza to, że algorytmy mogą promować "markery ukrytej opcji prorosyjskiej" jako korzystne strategie biznesowe i może to być częściowo przyczyna, dla której świat OSiNTu wydaje się podejrzany. Uzależnienie jednak od modelu biznesowego i spięcie go z prorosyjskością może z czasem prowadzić do uwewnętrznienia przez internetowych "ekspertów" poglądów prorosyjskich. Inaczej mówiąc forma może łatwo nadać duszę treści. "Ekspert" taki, sam tego nie wiedząc i nie rozumiejąc, będzie stopniowo dryfował w stronę jawnej opcji rosyjskiej, gdyż będzie to dla niego korzystne finansowo. Zanim zrozumie w czym rzecz, znajdzie się w pułapce bez wyjścia.
PODSUMOWANIE
Podkreślam jeszcze raz: każdy z tych czterech markerów wskazuje na ukrytą opcję prorosyjską. Tylko konsekwentny instynkt niepodległości w dłuższej perspektywie (mimo wahań i błędów) gwarantuje pozostanie w obrębie polskiej wspólnoty narodowej. Od zarania naszych dziejów, od czasów Mieszka i Chrobrego, Polska lawiruje między opcją "atlantycką" (papiestwo, sojusznik zamorski, egzotyczny), a opcją "europejską" (cesarstwo, sojusznik-sąsiad, senior-partner). Opcja sojusznika egzotycznego jest w zasadzie stała, niezlaeżnie od tego czy prezydentem jest lewak Biden, czy prawak Trump. Opcja europejska jest... opcjonalna. Wszystko zależy od stanowiska Niemiec: Niemcy Ottona są pożądanym senior-partnerem, ale Niemcy Henryka są po prostu agresorem. Dodatkowo Polska od zawsze próbuje mieć wpływ na obsadę tronu w Kijowie, aby zabezpieczyć się od wschodu. Polska też co najmniej od XIV wieku uczestniczy w odpieraniu zagrożenia zza Dniepru, które stało się egzystencjalnym zagrożeniem dla naszej państwowości. Sojuszników Polska poszukuje z reguły na osi północ-południe (Szwecja, Węgry, Turcja), aby nie wejść trwale do jarzma "Ligi Świętej" lub innego "Koncertu Północnego". Trzymając się wytycznych naszych antenatów nie zawsze mamy szansę na zwycięstwo i przetrwanie państwa, ale doświadczenie historyczne wskazuje, że z reguły mamy szansę na przetrwanie jako narodu.
Jakub Brodacki
0
No votes yet

Więcej notek tego samego Autora:

=>>