
SIŁA ICH
Fraszka
Ogromne wojska, bitne generały,
Policje - tajne, widne i dwu-płciowe -
Przeciwko komuż tak się pojednały?
- Przeciwko kilku myślom... co nienowe!
Cyprian Norwid: Wiersze wybrane
http://literat.ug.edu.pl/cnwybor/027.htm

Fraszka
Ogromne wojska, bitne generały,
Policje - tajne, widne i dwu-płciowe -
Przeciwko komuż tak się pojednały?
- Przeciwko kilku myślom... co nienowe!
Cyprian Norwid: Wiersze wybrane
http://literat.ug.edu.pl/cnwybor/027.htm


NiepoprawneRadio.PL - Audycja 529 (niedzielna) - Zapraszamy Państwa do słuchania!

Zagadnienie w zasadzie ogranicza się do wymienienia propagandowych korzyści z wprowadzenia euro. Jednak bliższe przyjrzenie się owym korzyściom, prowadzi do konstatacji, iż pod wizerunkowym picem – nie jest aż tak śmietankowo, a tapeta po prostu odłazi.


Afery, przekręty, nepotyzm, kłamstwa, oszustwa, złodziejstwo, ... etc.
Nazwijcie jak chcecie i puszczajcie dalej, do znajomych. Plik pdf. dostępny z tego linku plik wszystkich afer w postaci PDF

Syndrom „mordy władzy” to jednostka chorobowa, której odkrycia dokonałem na prywatny użytek pod koniec lat `80, obserwując przemianę jednego z moich ówczesnych kolesi od kielicha wychylanego w SPATiFie lub Ścieku. Człek ten załapał się na wiceministra i w ciągu miesiąca na tym stanowisku jego pucołowate z natury pyszczysko zmieniło się w nalaną mordę.
Nazwałem to „mordą władzy”. Potem obserwowałem osobiście powstawanie mordy władzy w jeszcze co najmniej trzech przypadkach ludzi, z którymi łączyły mnie jakieś stosunki towarzyskie.

Przedstawiam jeden z moich wcześniejszych textów o przedwojennym lotnictwie, w komentarzach do poprzedniego wpisu pojawiają się bowiem odniesienia do prac prof Malaka, który detale opisuje nieźle, syntezy ma jednak słabe. Ja opisuję jednak pewien proces dziejowy, który doprowadził do zapaści naszego lotnictwa. Analogie z współczesnością uprawnione. Swoją drogą ciekawe, czy red Ziemkiewicz wykorzystał należycie fachowe ustalenia w dziedzinie obronności, przypuszczam że nie do końca.

Dlatego nigdy nie pytaj, po kogo On idzie, On idzie po ciebie – tak można sparafrazować słynną frazę Johna Donne`a. Cytatem niższej rangi nie wypada się posługiwać, gdy chodzi o potomka Henryka Sienkiewicza. Jedyna pociecha dla nas, że minister Bartłomiej Sienkiewicz dość wolno chodzi, po skinów z Białegostoku idzie już chyba drugi rok. A teraz się pewnie wybierze po tych profesorów z Krakowa, co nie chcieli uhonorować profesurą trockisty Barroso, obecnie aparatczyka z Unii Europejskiej.