
Duch systematycznego oszczędzania został zaszczepiony zacnym gdańszczanom zapewne na długo przed wojną, przypuszczalnie przez niemieckich obywateli tego hanzeatyckiego miasta. Niemcy już tak mają. Pisze zresztą o tym Bolesław Prus, że stary Minc wywalał ze sklepu każdego subiekta, który pod koniec tygodnia nie wykazał się choćby najmniejszą oszczędnością. Dlatego nie można się dziwić, że bakcyla oszczędzania połknął także pochodzący z Gdańska były minister Sławomir Nowak, który przez kilka lat pełnych wyrzeczeń, ciułał te grosze na zegarek ukochanej przez siebie marki Ulysse Nardin.








