Szczepienia

 |  Written by Smok Eustachy  |  0

Wyobraźcie sobie, że szczepimy cały rocznik niech będzie pięćset tysięcy dzieci. Pół miliona. Niech z tego 500 (słownie: pięćset) dotkną poważne powikłania. Żadne badania kliniczne tego nie wykryją, na dwudziestu pacjentach szansa znikoma, nawet jak się jeden zdarzy to pojedynczy przypadek nic tu nie wniesie. Lekarz nawet jak coś to też tu nic nie ustali. Statystycznie to już problem taki jest, że może być zainfekowany a objawy się nie pojawiły, dostaje gościu szczepionkę choroba się rozwija i do widzenia. Niech ktoś tu policzy prawdopodobieństwo, ilu takich się powinno pojawić.

Cały świat powinien natomiast przyjechać do Polski i na kolanach błagać o szczepionki. Wszędzie odnotowują powikłania a u nas mamy takie dobre szczepionki, że nie ma żadnych powikłań. Ale jakoś świat do nas nie przyjeżdża, bo u nas też są powikłania, tylko się nie rejestruje. Pojawiły się odnośne statystyki, ma ktoś może to pod ręką? Ciekawe zagadnienie i słusznie wywodzi Korwin, że ktoś musiał nieźle wziąć w łapę za obecną histerię szczepionkową. Gozdyra jest tu niezłym przykładem: TAK czy NIE - Przemysław Wipler vs Włodzimierz Gut 06.03.2015

 

Pomijam na razie kwestię jakości szczepionek i czy działają. Może lepiej by było, żeby płacić koncernom za szczepionki i je wyrzucać do kosza?

Rzekomi "specjaliści" jak widać nie dlatego kwestionują autyzm, że szczepionki nie wywołują, tylko dlatego, że metody badawcze stosowane nie są w stanie stwierdzić, czy taki skutek uboczny jest. Przecież pół miliona nie zamkną do kliniki na kilkuletnie badania... Pora ustalić, ile kosztuje pół miliona szczepionek i jak duże jest w związku z tym parcie na szczepienia? Czy powiedzmy 50 ofiar śmiertelnych zaakceptują, czy przy 5 się ruszy sumienie? Ile kalek?

W dyskusji publicznej wymagajmy też jednoznacznej deklaracji, czy interlokutor czerpie korzyści z propagowania/zwalczania szczepionki.

5
5 (6)

Więcej notek tego samego Autora:

=>>